Piłka nożna

Lech ratuje Ruchowi remis

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, własne

Tagi

Olimpia Grudziądz Ruch Chorzów Kamil Lech

W ramach 6 serii gier w II-lidze Olimpia Grudziądz podejmowała chorzowski Ruch. Grudziądzanie przystępowali do tego spotkania jako liderzy drugoligowej tabeli i zdecydowany faworyt, podczas gdy Ruch przed tym meczem znajdował się na dwunastym miejscu w tabeli.

Przed meczem odbyła się ceremonia pożegnania z klubem Marcina Woźniaka. Pomocnik reprezentował barwy Olimpii przez ostatnich 6 lat, był bohaterem wygranego kilka lat temu spotkania Pucharu Polski z Lechem Poznań, a teraz zdecydował się na zakończenie kariery.

Przejdźmy do samego spotkania. W czwartej minucie w polu karnym Ruchu sfaulowany został Kita, a do strzału z „wapna” podszedł Marzec. Kamil Lech dobrze wyczuł intencje strzelca i rzucił się w róg w który uderzał pomocnik Olimpii, ale ostatecznie nie musiał interweniować i mógł tylko przyglądać się jak piłka mija jego bramkę.

Nie licząc rzutu karnego z początków spotkania pierwsza połowa nie obfitowała w wiele ciekawych sytuacji. Częściej atakującą drużyną byli goście, ale większość ich ataków rozbijał duet stoperów gospodarzy. O ile jednak Chorzowianie atakowali częściej, o tyle Grudziądzanie robili to efektywniej, kilkukrotnie sprawiając problemy wspomnianemu Kamilowi Lechowi. Mieliśmy też kilka sytuacji, gdy w walce o piłkę zawodnicy obu drużyn padali w polu karnym, ale sędzia dobrze prowadził spotkanie i słusznie nie przyznał kolejnych rzutów karnych.

Drugą połowę bardzo dobrze zaczęła Olimpia. Już 60 sekund po jej rozpoczęciu mógł paść gol, po tym jak świetnym strzałem z woleja popisał się Marcin Kaczmarek. Doświadczony pomocnik uderzył jednak wysoko ponad bramką.

Poza tą jedną sytuacją przez większość drugiej połowy kibice byli świadkami chwilami wręcz rozpaczliwych ataków Olimpii i kończących się najczęściej około 30 metrów od bramki kontrataków Ruchu. Chorzowianie mogą być zadowoleni z tego meczu, bowiem zdobyli punkt na bardzo trudnym terenie. Nie byłoby jednak tego punktu, gdyby nie dający dziś popis pełni swoich umiejętności Kamil Lech, który w pojedynkę zatrzymał lidera II Ligi. Pod koniec jeszcze mieliśmy niewielki incydent w polu karnym, bowiem w walce o piłkę na murawę padł Robert Ziętarski, co dla pomocnika Olimpii skończyło się rozcięciem na głowie.

Wypowiedzi zawodników i trenerów:

Kamil Lech (Ruch Chorzów): To był trudny mecz, nie potrafiliśmy stworzyć sobie klarownych sytuacji. Ja się cieszę z czystego konta i z tego, że drużyna walczyła do końca.

Paweł Grzywacz: Macie na koncie 5 punktów, sytuacja w tabeli niezbyt dobra, trzeba szukać punktów, ale widać, że z taką Twoją grą możecie liczyć na wyższą pozycję.

Kamil Lech: Dopiero się przyzwyczajamy, większość drużyny to juniorzy, więc dopiero się wdrażamy w seniorską piłkę.

Przemysław Kita (Olimpia Grudziądz): Mieliśmy dużo sytuacji, szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy, ale na pewno trzeba się cieszyć, że znowu na swoim boisku nie tracimy bramki. Jesteśmy na zero z tyłu, szkoda tylko, że nie wykorzystaliśmy tego co mieliśmy. Czasem się udaje, że co się kopie to się strzeli, a dzisiaj nie wychodziło. Mieliśmy jakieś sytuacje, niestety takie też są mecze. Nie wszystko zawsze jest ładnie, pięknie.

Dariusz Fornalak (trener Ruchu Chorzów): Nie było to porywające widowisko, ten jeden punkt trzeba rozpatrywać w kontekście punktów zdobytych, a nie straconych. Jakości piłkarskiej dzisiaj w naszym wykonaniu było bardzo mało, za mało kontroli nad tym co się dzieje na boisku, a zbyt łatwo traciliśmy piłkę. Natomiast pewna doza konsekwencji i gry obronnej spowodowały, że ten mecz kończy się remisem.

Mariusz Pawlak (trener Olimpii Grudziądz): Co tu można więcej powiedzieć, do tego co powiedział trener Fornalak. Przede wszystkim nie zagraliśmy tak skutecznie jak w ostatnim meczu (w poprzedniej kolejce Olimpia pokonała Skrę Częstochowa 4-0 – przyp. red.). Myślę, że zagraliśmy na swoim poziomie, ale było trochę niedokładności, a przede wszystkim złych decyzji. Rzut karny, wiemy, że nie wykorzystaliśmy już drugiego (w spotkaniu z Radomiakiem Radom przestrzelił Aghwan Papikyan – przyp. red.), na pewno nie jest to nasza mocna strona. Natomiast z gry, chcieliśmy zagrać wysokim pressingiem, w większości meczu, szacunek dla mojego zespołu, bo jest wypruty, siedzi zmęczony, to co przygotowywaliśmy to myślę zrealizowaliśmy w 90 procentach, bo zabrakło nam przynajmniej jednej bramki, ale taka jest piłka, wszystkich meczów nie wygramy, ale to nad czym pracujemy wdrażamy w grę w meczu ligowym, to jest najważniejsze, z tego robimy analizy, z tego się rozliczamy. Ja jestem zadowolony z postawy zespołu i najważniejsze żeby byli zdrowi, bo parę urazów w drużynie jest.

Olimpia Grudziądz 0-0 Ruch Chorzów

Olimpia: 19. Wojciech Muzyk - 3. Adrian Bielawski, 66. Piotr Witasik, 26. Donatas Nakrošius, 33. Tomasz Wełna - 9. Marcin Kaczmarek (80, 25. Damian Ciechanowski), 30. Dariusz Kamiński (46, 70. Konrad Handzlik), 17. Mateusz Marzec (71, 10. Aghwan Papikjan), 11. Robert Ziętarski, 6. Ariel Wawszczyk - 27. Przemysław Kita.

Ruch: 94. Kamil Lech - 2. Gracjan Komarnicki, 32. Robert Obst, 5. Dominik Małkowski, 14. Mateusz Bartolewski - 87. Jakub Kowalski, 17. Maciej Urbańczyk, 16. Michał Walski (79, 8. Patryk Sikora), 10. Mateusz Bogusz, 11. Tomasz Podgórski (87, 27. Bartosz Nowakowski) - 34. Artur Balicki (64, 24. Wojciech Kędziora).

żółte kartki: Bogusz, Podgórski, Kędziora.

sędziował: Tomasz Białek (Drezdenko).

widzów: 1540.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze