Ekstraklasa

"Zmowa pucharowiczów" czyli Zagłębie Lubin - Lech Poznań

Mateusz Perzyński @perzot97

Fot: własne, własne

Tagi

Ekstraklasa Zagłębie Lubin Lech Poznań

W ramach 6 kolejki LOTTO Ekstraklasy, 26 sierpnia 2018 roku, Zagłębie Lubin podejmowało na własnym stadionie wicelidera, Lecha Poznań. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla gospodarzy. Byliśmy na tym meczu specjalnie dla was!

Faworyzowany Lech Poznań przyjeżdżał do Lubina jako wicelider Ekstraklasy. Mimo fatalnej porażki w poprzedniej kolejce z Wisłą Kraków, Poznaniacy wierzyli w wygraną. Motywowała ich do tego chęć zmazania plamy po wspomnianej już porażce. Na kilka dni przed meczem było wiadome, że w zespole z Poznania nie wystąpią Gajos, Gumny, Kostewycz oraz Rogne. Nieobecność dwóch ostatnich wyraźnie zarysowała się podczas meczu. Dodatkowo przed meczem z kadry wypadł z powodów osobistych Darko Jevtić oraz z powodu kontuzji Jasmin Burić i Piotr Tomasik.

Zagłębie przystępowało do meczu po wygranym, ale słabym meczu z Cracovią. Miedziowym zależało przede wszystkim na utrzymaniu zwycięskiej formy oraz na poprawie wyglądu ich gry. W porównaniu z poprzednim meczem, do łask wrócił Łukasz Janoszka i Daniel Dziwniel.

SKŁADY:

Lech Poznań: Putnocky – Orłowski, Janicki, De Marco – Makuszewski, Trałka, Cywka (73’ Radut), Wasilewski (87’ Jóźwiak) – Tiba, Gytkjaer, Amaral (73’ Dioni).

Zagłębie Lubin: Hładun – Czerwiński, Dąbrowski, Guldan, Dziwniel – Jagiełło (85’ Bohar), Tosik, Janoszka (75’ Pakulski), Starzyński, Pawłowski – Tuszyński (90’ Mareš).

RELACJA:

Przed meczem zawodnicy obu drużyn oraz zgromadzeni na stadionie kibice podczas minuty ciszy okazali szacunek ofiarom krwawych wydarzeń tzw. Zbrodni Lubińskiej z 1982 roku. Również przed rozpoczęciem spotkania, prezes Zagłębia Lubin oraz kibice gospodarzy podziękowali wychowankowi lubińskiego klubu, Arkowi Woźniakowi, który niedawno przeniósł się do GKS-u Katowice.

Już na początku spotkania zarysowała się przewaga formacji Zagłębia nad formacją Lecha. Skrzydłowi Miedziowych wykorzystywali luki, które tworzyły się między wahadłowymi i trójką obrońców swoich przeciwników. Po szybkich rajdach kończyli akcję dośrodkowaniami w pole karne Putnocky'ego.

Po kwadransie gry, Zagłębie przeprowadziło kolejną akcję skrzydłem. Po długim podaniu Daniela Dziwniela i szybkim zgraniu klatką piersiową Tuszyńskiego do Pawłowskiego, ten ostatni złamał akcję do środka i atakowany przez rywali zdołał podać do znajdującego się w środku pola Filipa Jagiełły. Wychowanek Zagłębia zauważył wbiegającego z prawej strony Łukasza Janoszkę i genialnym podaniem, między de Marco i Janickim, wypuścił skrzydłowego na sytuację 1vs.1. Łukasz minął Matusa Putnocky'ego i strzelił na pustą bramkę. Fatalnie w tej sytuacji zachował się Marcin Wasielewski, który odpuścił krycie zawodnika Miedziowych.

W 32 minucie po dobrym kontrataku Lecha, na dogodnej pozycji znalazł się Pedro Tiba, ale ofiarnym i genialnym wślizgiem popisał się kapitan Zagłębia, Lubomir Guldan, który niedopuścił do strzału na bramkę.

Gra Zagłębia nie wyglądała już tak chaotycznie jak w pojedynku z Cracovią i dzięki temu kontrolowało ono mecz. Odpierało ataki Poznaniaków i często wychodziło z własnymi atakami.

Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:0 dla gospodarzy.

Druga część spotkania rozpoczęła się dość szybko. Już w 48 minucie, po przytomnym wycofaniu piłki przez Gytkjaera, do piłki przed polem karnym dopadł Tomasz Cywka i celnym strzałem po ziemi pokonał Dominika Hładuna. Piłka wpadła idealnie przy słupku.

Mimo początkowej przewagi Lecha, już w 52 minucie Zagłębie zdobyło kolejnego gola. Najpierw po rajdzie i dośrodkowaniu Dziwniela groźnie na bramkę uderzał głową Bartłomiej Pawłowski, a po obronie Putnockyego, z rzutu rożnego, w pole karne dogrywał Filip Starzyński. Najlepiej ustawił się, pośród zawodników Lecha, Patryk Tuszyński, który głową skierował piłkę do siatki. Było to już jego czwarte trafienie w tym sezonie.

Druga część spotkania obfitowała w większą ilość okazji bramkowych po obu stronach. Delikatną przewagę miał Lech Poznań, ale zawodnicy z Wielkopolski popełniali mnóstwo błędów, które mogły skończyć się dla nich tragicznie. Bardzo dużo niedokładnych podań i brak konsekwencji pod bramką przeciwników skutkował tym, że wynik ciągle się utrzymywał.

Zmiany wprowadzone przez trenera Ivana Djurdjevića nie przyniosły skutku. Mimo wprowadzenia na boisko takich zawodników jak Jóźwiak czy Radut wynik ciągle był dla Lechitów niekorzystny. Ostatecznie, po 90 minutach i doliczonych 4, mecz zakończył się zwycięstwem Miedziowych.

Do ostatecznego wyniku przyczyniła się do tego doskonała gra obronna Zagłębia. Większość pojedynków główkowych po wrzutkach w pole karne Hładuna, wygrywali obrońcy z Lubina. Nieskuteczny był również Gytkjaer, który prócz asysty, z powodu krycia przez Guldana, niewiele robił na boisku. Zdecydowanie przewagę dla Zagłębia stanowiła wspomniana wyżej formacja. Lech nie radził sobie z rajdami skrzydłowych zawodników Miedziowych. Nie pomagał także fakt, że na lewym wahadle musiał wystąpić, z powodu kontuzji Tomasika, zarejestrowany ledwie dzień wcześniej Marcin Wasielewski, który większość meczy rozgrywa w III lidze.

Na konferencji prasowej najbardziej zapadły mi słowa trenera Djurdjevića, który stwierdził, że Lech Poznań musi być zespołem grającym od pierwszej do ostatniej minuty meczu. Jak pokazał dzisiejszy mecz, mają oni jeszcze nad czym pracować.

Dla przyszłości polskiej piłki cieszyć może doskonała gra w środku pola Filipa Jagiełły, który doskonale czytał grę Lechitów, często notował przejęcia i kluczowe podania. Wprowadzenie na boisko Dawida Pakulskiego pokazuje też, że Zagłębie nie rzucało słów na wiatr i zamierza stopniowo wprowadzać do składu większą ilość wychowanków.  

Zagłębie Lubin 2:1 Lech Poznań
Janoszka (15’), Tuszyński (52’) – Cywka (48’)


Mateusz Perzyński

@perzot97

Komentarze