No category

#4

Fot: Własne

Tagi

Parafrazując pewien cytat, „Prawdziwy klub poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”, można idealnie odnieść się do obecnej sytuacji Wisły Kraków. Zespół z Krakowa wygrał w 1. kolejce Lotto Ekstraklasy z Pogonią Szczecin tym samym notując jeden z najlepszych startów ostatnich lat, ale jak pokazuje przeszłość i życie, ważniejszy jest koniec niż początek. Życie? No tak. Bo piłka nożna to dla wielu osób całe życie.

Przed sezonem doszło do wielu zmian w kadrze „Białej Gwiazdy” i na dobrą sprawę nikt nie wiedział, czego możemy się spodziewać po nowych piłkarzach krakowskiej Wisły. Do zespołu Kiko Ramireza dołączyła spora ilość graczy różnej narodowości, co mogło skutkować brakiem porozumienia i zgrania w zespole. Tak się jednak nie stało i już w meczach przed sezonem mogliśmy zauważyć znaczącą rolę piłkarzy, którzy niedawno dołączyli do składu. Pierwszym bramkarzem został Julian Cuesta. Wydaje się, że pewne miejsce w składzie ma też Fran Velez a „Carlitos” pokazał na co go stać już w 1. meczu Lotto Ekstraklasy. Wielu ludzi narzeka na ciągłe sprowadzanie obcokrajowców do zespołu. Dyrektor ds. sportowych Manuel Junco podkreśla jednak, że priorytetem w wyborze nowych zawodników jest to, żeby byli to Polacy. Niestety Ci mają zbyt duże wymagania finansowe. W obecnych czasach Wisła nie jest już potentatem finansowym i nie może sobie pozwolić na prowadzenie klubu jakim mogła „poszczycić” się swego czasu m.in. Stan Valckx. Mi osobiście taka polityka transferowa, jaka panuje obecnie w klubie, bardzo się podoba.

Sezon przygotowawczy sezonem przygotowawczym, ale pierwszy sprawdzian tego, czego nauczyli się piłkarze podczas przerwy wypadł w tamten piątek. Wiślacy mierzyli się na wyjeździe z Pogonią Szczecin i można uczciwie powiedzieć, że zdali test, z kolei nie można powiedzieć, że zdali go na ocenę celującą ani nawet bardzo dobrą. Był to dobry mecz w ich wykonaniu, ale jestem przekonany, że stać ich na wiele więcej. Przed sezonem padały liczne deklaracje, że Wisła nie tyle znajdzie się w czołowej ósemce, ale zajmie miejsce premiowane grą w pucharach. By tak się stało, Wiślacy muszą sumiennie pracować na treningach, co przełoży się na zdobycze w meczach ligowych. Patrząc na nazwiska jakie ma w składzie „Biała Gwiazda”, miejsce w górnej części tabeli jest obowiązkiem. Moim zdaniem kadrowo Wisła jest na pewno w pierwszej czwórce Lotto Ekstraklasy. Jeśli wypalą te transfery, które dokonały się ostatnio i na które osobiście bardzo liczę, może być dobrze, a nawet bardzo dobrze.

O tym jak istotny jest Puchar Polski zdaje się zapomniały niektóre polskie kluby. Wystawiając rezerwowe składy, tym samym lekceważąc teoretycznie słabszych przeciwników, nie raz mogli się zdziwić, gdy patrzyli na końcowy wynik, który był dla nich niekorzystny. Tym samym przestrzegam i zarazem proszę – Wiślaku, zawodniku „Białej Gwiazdy”, nie zlekceważ Pucharu Polski. Zdaje sobie sprawę z tego, że na pierwszym miejscu jest liga. Każdy zawodnik bardziej chciałby zdobyć mistrzostwo kraju niż puchar, ale patrząc z innej perspektywy, Puchar Polski może dać bardzo bardzo wiele. Przekonała się o tym Arka Gdynia, która do końca walczyła w lidze o utrzymanie, ale zdobyła Puchar Polski. Ostatecznie „Arkowcy” zostali w Lotto Ekstraklasie, a w tym sezonie zaczynają swoją przygodę z pucharami od 3. rundy eliminacji Ligi Europy. A dla większości to i tak „tylko” Puchar Polski.

Tak czy inaczej, Wisłę w tym sezonie stać na wielkie rzeczy. Czy tak się stanie? Tego nie wiadomo. Nie możemy po jednym spotkaniu powiedzieć, że „Biała Gwiazda” zdobędzie mistrzostwo, natomiast możemy z optymizmem patrzeć na kolejne spotkanie. Jak mówi Kiko Ramirez „Step by step”. Powoli, krok po kroku, mecz za meczem. Tylko tak „Biała Gwiazda” będzie w stanie wrócić na szczyt. Czy ich na to stać? Oczywiście. Czy tak się stanie? Dowiemy się po 37. kolejkach Lotto Ekstraklasy.


Komentarze