Piłka nożna

„Niebezpieczni są ludzie, nie race”

Magdalena Dawidowicz @madzialenos2701

Fot: Kruczek89 CC 3.0

Tagi

Race to nieodłączny element większości meczów piłkarskich. W szczególności pojawiają się podczas ważnych spotkań, jakimi są na przykład derby lub kiedy kibice przygotowali bardzo widowiskową i efektowną oprawę i chcą ją uświetnić racowiskiem. Jak każda rzecz na tym świecie środki pirotechniczne mają zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Którzy z nich mają rację?

Zacznijmy od tego jak wygląda kwestia prawna używania rac na stadionach. W ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych możemy przeczytać, że „zabrania się wnoszenia na imprezę masową i posiadania przez osoby w niej uczestniczące broni lub innych niebezpiecznych przedmiotów, materiałów wybuchowych, wyrobów pirotechnicznych, materiałów pożarowo niebezpiecznych, napojów alkoholowych, środków odurzających lub substancji psychotropowych, z zastrzeżeniem art. 8a”. Więc jasno mamy napisane, że na imprezie masowej jest zakaz posiadania, wnoszenia i odpalania wyrobów pirotechnicznych. Artykuł 8 ustawy dotyczy w tym przypadku tylko wykorzystywania rac na meczach piłkarskich, ale nie zabrania korzystania z nich poza obrębem stadionu. Tę lukę wykorzystali kiedyś kibice Ruchu Chorzów, którzy podczas spotkania swojej drużyny race odpalili za płotem stadionu. Podobnie postąpili kibice GKSu Bełchatów, którzy oprawę z racowiskiem przedstawili na dachu bloku w pobliżu stadionu.

Jak to się dzieje więc, że kibice wnoszą race skoro są przeszukiwani przy wejściu na stadion? Kibice mają swoje sposoby. Jak przekonują pracownicy firm ochroniarskich race w dużych ilościach są podobno wnoszone przed meczami i najczęściej schowane w workach i zakopane. W jednej z tunezyjskich telewizji, dziennikarz zapytał ultrasów jak to się dzieje, że pomimo ochrony i kontroli udaje im się wnieść race na stadion. Kibice odpowiedzieli pytaniem o to, czy mają tutaj w studiu ochroniarzy i różnego rodzaju wykrywacze przed wejściem. Kiedy dziennikarz potwierdził to ultrasi wyciągnęli z rękawów race i je opalili, udowadniając tym samym, że nawet do tak strzeżonego budynku da się wnieść środki pirotechniczne.

Konflikt o race trwa w naszym kraju od kilku lat. Kibic, który wniesie race na stadion nie odpali jej normalnie, bo jest to zabronione prawnie. Mimo tego, że klub czy PZPN są po jego stronie to nie może on tego zrobić. Więc jakie są jego kroki? Krąży po całym sektorze i szuka miejsca, gdzie może się przebrać, żeby w innym ubraniu i kominiarce odpalić środki pirotechniczne. To taka zabawa w kotka i myszkę.

Jak wygląda sprawa bezpieczeństwa? Jeśli zapytamy kibiców czy ich zdaniem race są w pełni bezpieczne stanowczo odpowiedzą, że tak. I z pewnością tak jest, jeśli pirotechniki używa się z głową. Większość osób ze środowiska kibicowskiego nie widziało sytuacji, w której pirotechnika powodowała poważne obrażenia ciała lub zagrożenie życia. A jeśli już raca raniła kogoś to praktycznie zawsze kwestią była wada sprzętu. Producenci pirotechniki stwierdzili zapewne, że skoro race są aż tak popularne to trzeba je zacząć produkować jak najmniejszym kosztem, a jeśli coś się stanie to wszystko zwali się na kibiców, bo to przecież oni ich używają. Wśród kibiców krążą też opinie, że skoro na naszych stadionach nic się nie dzieje (bo jakiekolwiek starcia między sympatykami dwóch drużyn na stadionie już nie występują) to trzeba stworzyć sztuczne zagrożenie, czyli problem jakim są race. Tak naprawdę za niebezpieczne uważają je ci, którzy nigdy ich nie używali i nie mieli ich w rękach. Wśród kibiców Lecha Poznań na stadionie przeprowadzono ankietę, w której zapytano ich, co uważają za najbardziej niebezpieczne na stadionie. Ciekawe jest, że aż 80% ankietowanych odpowiedziało… alkohol! Tylko 20% kibiców obawia się pirotechniki. Dlaczego więc alkohol nie jest zakazany a race tak?

Jakub Olkiewicz miał swój pomysł na rozwiązanie problemu z racami: ” Kibice z grup Ultras powinni przechodzić szkolenia BHP oraz zgłaszać jak ma wyglądać ich oprawa, ile ma być tych rac. To dałoby spokojny sen wszystkim, którzy wątpią, czy race są bezpieczne. Choć tak naprawdę te szkolenia byłyby zbędne, gdyby wprowadzić kaucje. Przed meczem kibice wpłacają określoną kwotę, jeśli race wylądują na murawie, w sektorze gości, albo zostaną użyte wbrew ustaleniom - kasa przepada. To rozwiązałoby problem.”

Kibice na legalizację pirotechniki reagują na dwa sposoby. Jedni są na nie, bo wolą działać w ukryciu, a legalizacja rac zabije ducha trybun. A drudzy są gotowi przyjąć pewne ugody i zmiany, bo uważają to za konieczność. Pomimo ciągłych rozmów na linii sportowo-politycznej kwestia legalizacji rac na stadionach jest ciągle obiektem dyskusji. Mimo ciągłych prawnych zakazów liczba osób, które używają środki pirotechniczne nie maleje. A co na to wszystko Zbigniew Boniek? Prezes PZPN przyznaje, że ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych wymaga zmian. Zostało przedstawionych kilka projektów, jednak nie zostały one dotąd zrealizowane. „Zibi” na jednej z konferencji prasowych powiedział: „Ja zdania nie zmieniłem, niebezpieczni są ludzie, nie race. Raca, jak leży, nie jest groźna. Groźna jest osoba, która nią rzuca.”

Jednak ostatnio do Sejmu wpłynął projekt o zaostrzeniu kar dla osób odpalających race na stadionach. Kara pieniężna miałaby wzrosnąć aż pięciokrotnie, czyli z dwóch tysięcy złoty do dziesięciu tysięcy. Pomysłodawcy projektu proponują też 6-letni zakaz wstępu na imprezy masowe dla osób wnoszących race na stadion. Co będzie dalej? Z pewnością w niedalekiej przyszłości się o tym przekonamy. 


Magdalena Dawidowicz

@madzialenos2701

Miłośniczka piłki nożnej. Fanatyczka Śląska Wrocław. Przyszła fizjoterapeutka

Komentarze