Premier League

The Special On(c)e.

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: Ronnie Macdonald, Creative Commons Attribution

Tagi

Manchester United Jose Mourinho

Gdy czternaście lat temu przybywał do Anglii, by zostać trenerem Chelsea, na swojej pierwszej konferencji powiedział słynne „I am the Special One”. Obecnie jako szkoleniowiec Manchesteru United regularnie zawodzi kibiców, a niektóre jego wypowiedzi są przesadą. Jak do tego doszło, że szanowany trener mający na swoim koncie wiele sukcesów, jest obecnie przyczyną złości wielu fanów?

Portugalczyk zdobył niezwykłą popularność po tym jak w sezonie 2003/2004 triumfował w Lidze Mistrzów z FC Porto. Wtedy rozpędu nabrała jego trenerska kariera. Przeszedł on do Chelsea FC, potem był Inter Mediolan i Real Madryt – jako szkoleniowiec każdego ze wspomnianych czterech klubów wygrywał nagrodę światowego trenera roku (w latach: 2003, 2004, 2009, 2011). Po pracy w stolicy Hiszpanii powrócił do londyńskiej drużyny, by potem związać się z Manchesterem United, w którym pracuje do dziś.

W swojej gablocie ma wiele trofeów – zdobytych zarówno w Portugalii, Hiszpanii, Włoszech czy Anglii. Przez wielu jest kojarzony jednak głównie z kontrowersyjnymi wypowiedziami. Są one nieodłączną częścią Mourinho. Jego fani tłumaczą, że trener w ten sposób odwraca uwagę od piłkarzy, dzięki czemu odczuwają mniejszy stres i mogą skupić się na treningach i grze. Dopóki Portugalczyk odnosił sukcesy, można było jego zaczepki puszczać mimo uszu. Od jakiegoś czasu „the special one” coraz bardziej się ośmiesza szukając winy wszędzie, tylko nie u siebie.

Ostatnio, po porażce u siebie z Tottenhamem, Mourinho nie wytrzymał i opuścił pomeczową konferencję prasową rzucając do jednego z dziennikarzy:

"Wiesz jaki był wynik? Trzy do zera. Wiesz co to znaczy? Trzy-zero. Trzy, jak trzy mistrzostwa kraju. Sam zdobyłem o jeden tytuł więcej niż pozostałych dziewiętnastu menedżerów razem wziętych. Trzy dla mnie, dwa dla nich. Szacunek, szacunek, szacunek, szacunek…"

Chyba tylko José mógł wpaść na pomysł, by po przegranym meczu porównać liczbę goli strzelonych przez rywala, do zdobytych przez siebie krajowych mistrzostw (które tak swoją drogą wygrał z Chelsea). Być może Portugalczyk wymyślił tę ripostę już wcześniej, ale nie mógł jej zastosować, ponieważ w Premier League pracował Arsène Wenger…

Inną wypowiedzią, która wstrząsnęła kibicami - szczególnie klubu z Old Trafford - był komentarz odnoszący się do odpadnięcia „Czerwonych Diabłów” z Sevillą w zeszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Mourinho powiedział wówczas:

„Siedziałem na tym krześle dwa razy gdy eliminowałem Manchester United z Ligi Mistrzów. Byłem tu jako trener FC Porto oraz prowadząc Real Madryt i dwa razy byłem górą. Nie sądzę więc, by dla klubu odpadnięcie na tym etapie było czymś nowym.”

Słowa trenera zszokowały fanów Manchesteru United, którzy głośno domagali się zwolnienia menedżera. Do niczego takiego jednak nie doszło. Gdyby jednak Portugalczyk stracił wówczas posadę, nie byłby to dla niego pierwszy raz kiedy jego kontrowersyjne wypowiedzi przeszkodziłyby w karierze. Kilka lat temu José był bowiem brany pod uwagę jako kandydat na… trenera FC Barcelony.

Prezydent katalońskiego klubu - Joan Laporta szukając szkoleniowca dla Blaugrany wahał się między Pepem Guardiolą a właśnie Mourinho. W styczniu 2008 roku doszło do spotkania w Lizbonie z Portugalczykiem. Co ciekawe, swoimi asystentami chciał uczynić… Guardiolę i Enrique, a więc ludzi którzy potem odnieśli wiele sukcesów prowadząc Barcelonę. Txiki – dyrektor sportowy Dumy Katalonii zrezygnował jednak z Mourinho po tym, jak ten zapowiedział, że po objęciu posady szkoleniowca Blaugrany nie zamierza zrezygnować ze swoich słownych gierek. Resztę historii zna każdy. Trenerem został Guardiola, który zapisał piękną kartę w historii katalońskiego klubu. José do dziś jest wrogiem Hiszpana, z którym wielokrotnie mierzył się w lidze jako szkoleniowiec Realu Madryt, obecnie zaś obaj panowie konkurują ze sobą w Premier League. Ich rywalizacja sprawia, że liga angielska a w szczególności derby Manchesteru są tym bardziej emocjonujące.

Wracając jednak do wypowiedzi portugalskiego trenera. W ostatnim czasie narzeka on niemal na wszystko: na okres przygotowawczy, na brak transferów, nawet na za duże sumy wydawane przez konkurujący z nim w lidze klub – Liverpool - na zawodników… Jürgen Klopp zarzuty trenera Manchesteru United skomentował krótko:

„Moim największym wyzwaniem jest sprawić, by José Mourinho się uśmiechnął, bo nie zdarza się to często”

Co do braku transferów – United w lecie pozyskało trzech piłkarzy – Lee Granta, Diego Dalota oraz Freda. Tottenham z kolei został pierwszą drużyną w historii Premier League, która w letnim oknie transferowym nie sprowadziła ani jednego zawodnika. Nie przeszkodziło to jednak podopiecznym Mauricio Pochettino na bezwzględne rozprawienie się z Manchesterem na ich własnym stadionie. Dla Argentyńczyka jest to zresztą historyczne zwycięstwo – cztery razy przyjeżdżał na Old Trafford, skąd wracał bez żadnego punktu. Jego zawodnicy nie byli w stanie strzelić nawet jednego gola. Zła passa skończyła się jednak kilka dni temu.

Wiele mógłbym jeszcze napisać na temat José Mourinho. Aby jednak niepotrzebnie nie przedłużać zakończę ten tekst słowami króla starożytnego Izraela – Salomona. Słowami, które „The Special On(c)e” powinien wziąć sobie do serca:

„Na wszystko jest wyznaczony czas — czas na każdą sprawę pod niebiosami: (...) czas milczenia i czas mówienia”


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Z zagranicznych klubów kibicuję FC Barcelonie i Liverpoolowi.

Komentarze