Ekstraklasa

Wicemistrz za mocny dla Nafciarzy. W Płocku tylko remis.

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: Hubert Dajnowski

Tagi

Wisła Płock Jagiellonia Adam Dźwigała Damian Szymański Novikovas Daehne

Po wysokim zwycięstwie nad Mistrzem Polski 4-1 na wyjeździe piłkarze Wisły Płock zmierzyli się u siebie z Jagiellonią Białystok. Podopieczni Dariusza Dźwigały po nie najlepszym początku sezonu, ale opromienieni wygraną z Legią, która była pierwszym zwycięstwem Nafciarzy w tym sezonie, tym razem chcieli pokonać wicemistrza kraju. Nie udało się. Pomimo wielu okazji z obydwu stron, w Płocku padł remis 1-1.

Początek meczu nie zachwycił. Obie drużyny nie kwapiły się do ataku, jednak więcej z gry miała Jagiellonia. To ona jako pierwsza miała dogodną sytuację do zdobycia bramki, ale Roman Bezjak zbyt mocno uderzył głową. Wisła zaatakowała dwie minuty później, ale jej akcję skutecznie powstrzymała defensywa Dumy Podlasia. Z czasem gospodarze zaczęli przejmować inicjatywę, czego efektem był strzał w słupek Ricardinho. Po nieudanej próbie Brazylijczyka, tempo ataków obu drużyn wyraźnie spadło. Nieco ożywienia wniosła sytuacja Przemysława Frankowskiego. Reprezentant Polski stanął oko w oko z Thomasem Daehne, jednak wykończenie było już kwintesencją Ekstraklasy. Pomocnik Jagi nie trafił w piłkę. Niewykorzystana okazja zemściła się chwilę później. Piłkę w siatce umieścił Ricardinho. Dla zawodnika z Kraju Kawy był to szósty gol w sezonie. Podopieczni Ireneusza Mamrota próbowali odpowiedzieć. Okazję do wyrównania miał Arvydas Novikovas. Litwin uaktywnił się. Jaga przejęła piłkę na swojej połowie, Novikovas rozpędził się, ale Adam Dźwigała powstrzymał go w profesorski sposób, pokazując tym samym, iż jego powołanie do reprezentacji nie było dziełem przypadku. Nafciarze atakowali, lecz tuż przed bramką Mariana Kelemena byli zatrzymywani. Jaga próbowała kontrować, ale defensywa płocczan spisywała się znakomicie, nie dopuszczając wicemistrzów Polski nawet do pola karnego. Uległo to zmianie na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Piłka odbiła się od Damiana Rasaka po strzale Frankowskiego, ale na szczęście dla Nafciarzy piłkę złapał Daehne. Szczęście gospodarzy nie trwało długo. Do gry wkroczył VAR i sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny dla gości. Do piłki podszedł Novikovas, ale jego uderzenie obronił Daehne. Ekipa Ireneusza Mamrota próbowała dobić piłkę, ale i tym razem Niemiec nie dał się pokonać. Po emocjonującej pierwszej połowie mogliśmy liczyć na jeszcze więcej emocji w drugiej części spotkania.

Drugie 45 minut rozpoczęło się od faulu na połowie gospodarzy i rzutu wolnego dla Jagi. Do piłki podszedł Novikovas, ale podobnie jak w przypadku karnego jego strzał obronił Daehne. Ekipa Ireneusza Mamrota przycisnęła gospodarzy. Efektem była bramka w 55.minucie. Debiutanckie trafienie w barwach Jagiellonii zaliczył Lukas Klemenz. Duma Podlasia przejęła inicjatywę. Płocczanie dobrze się bronili, lecz sami nie kwapili się do kontry. 10 minut po golu Klemenza, Damian Szymański bardzo dobrze wrzucił piłkę w pole karne, Giorgi Merebashvili świetnie przycelował głową, ale Marian Kelemen fantastycznie wyciągnął się i wybił futbolówkę na rzut rożny. Do akcji ponownie wkroczyła Jaga. Znów okazję miał Frankowski, jednak strzelił za lekko i golkiper Nafciarzy nie miał z tym strzałem najmniejszego problemu. Płocczanie zaatakowali w 78.minucie. Niezłym uderzeniem głową popisał się Szymański. Arbiter liniowy nie zauważył, że pomocnik Nafciarzy w momencie strzału znajdował się na spalonym i podyktował rożnego, którego podopieczni Dariusza Dźwigały nie wykorzystali. Końcówka spotkania nie zachwyciła. Obie drużyny próbowały atakować, ale za każdym razem napotykały na opór defensywy. Na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry doskonałą okazję na rozstrzygnięcie meczu miał Patryk Klimala. Napastnik Jagi znalazł się w sytuacji sam na sam z Daehnem, ale miał nieco utrudnione zadanie, bowiem uderzał z dość ostrego kąta. Piłka po jego strzale potoczyła się za linię bramkową. W ostatniej sekundzie meczu okazję mieli jeszcze Wiślacy, ale i tym razem czujność zachował Kelemen.

Po emocjonującej pierwszej połowie i nieco sennej drugiej, remis 1-1 jest sprawiedliwym wynikiem. Po efektownym pokonaniu Legii na wyjeździe, u siebie nieco zabrakło skuteczności, potrzebnej do pokonania wicemistrza.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze