Piłka nożna

W pojedynku Olimpii lepsza ta grudziądzka

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, własne

Tagi

Olimpia Grudziądz Olimpia Elbląg 2 liga Papkijan
W spotkaniu 9 kolejki II Ligi, przy Piłsudskiego 14 w Grudziądzu zmierzyły się Olimpia Grudziądz ze swoją imienniczką z Elbląga. Gospodarze do spotkania podchodzili jako wicelider tabeli, zaś goście jako trzecia drużyna od końca.

Wynik w 23 minucie meczu otworzył Konrad Handzlik. Piłkę na prawej stronie boiska przejął Damian Ciechanowski, okrążył dwóch rywali, podał do stojącego blisko Handzlika, a ten z ostrego konta strzelił w dalszy róg. Dawid Kapłon nie miał żadnych szans by obronić to uderzenie. Dla byłego gracza Wisły Kraków i Legii Warszawa było to pierwsze trafienie w bieżących rozgrywkach, na które czekał 594 minuty.

W 43 minucie w polu karnym sfaulowany w trakcie zbierania do strzału został Przemysław Kita, nie było wątpliwości, że Grudziądzanom należy się rzut karny. Do piłki podszedł Aghwan Papikjan. Ormianin uderzył w lewy dolny róg, myląc kompletnie Dawida Kapłona, który rzucił się w przeciwległy róg. Dla Papikjana była to trzecia bramka w tych rozgrywkach.

Pierwsza połowa była wyraźnie jednostronna. Gdyby Adam Boros miał wychwytywać jakieś pozytywy w grze swojego zespołu to podobnie jak Stefan Majewski mógłby mówić, że jego drużyna miała kilka rzutów rożnych od rywala. Bo więcej pozytywów w grze drużyny z Elbląga dopatrzeć się nie dało. Mieli oni jedną groźną okazję, po kornerze, ale jak z nut obronił Muzyk. Widząc grę ofensywną Elblążan, można było łatwo domyślić się, czemu klub z Warmii strzelił dotychczas tylko dwie bramki w bieżących rozgrywkach. Tymczasem gospodarzom do wyższego prowadzenia brakowało tylko celności. Dobre okazje mieli chociażby Marcin Kaczmarek i Mateusz Marzec, ale brakowało im celności. Szkoda szczególnie akcji Kaczmarka bowiem gdyby jego strzał znalazł drogę do bramki, to mielibyśmy trafienie a’la Benjamin Pavard w meczu z Argentyną na mundialu.

W 61 minucie Olimpia mogła podwyższyć prowadzenie, najpierw bowiem Kapłon odbił końcówkami palców uderzenie Marca, do dobitki dobiegł Kita, trafił nawet do bramki. Stadion oszalał, ale sędzia pokazał, że w tamtym momencie był spalony.

Co się odwlecze to jednak jak mówi przysłowie nie odwlecze. W 87 minucie około 25 metrów od bramki piłkę przejął Robert Ziętarski, podbiegł jeszcze kilka metrów w stronę bramki po czym z około 18 metrów uderzył tak, że Dawid Kapłon nie miał szans zatrzymać lecącej piłki.

W drugiej połowie potwierdziła się tylko przewaga Grudziądzan. Gospodarze napierali na bramkę Kapłona i tylko fura szczęścia uratowała 16-latka przed tym by wpuścił więcej bramek. Okazje mieli Marcin Kaczmarek, Aghwan Papikjan i Robert Hirsz, ale ostatecznie żaden z nich nie strzelił w drugich 45 minutach bramki. Elblążanie wyglądali blado i widząc dzisiejsze spotkanie nasuwały się lekkie skojarzenia z niedawnym spotkaniem Słowacji z Danią. W Grudziądzu radość po odzyskaniu pozycji lidera. W Elblągu przedostatnie miejsce w tabeli, połączone z fatalną grą i kto wie czy stołek Adama Borosa nie zaczyna się robić gorący.

Wypowiedzi trenerów i zawodników:

Aghwan Papikjan (Olimpia Grudziądz): Widać było, że Olimpia Elbląg miała pomysł na grę. Grało się ciężko, na początku nie kleiła nam się gra, tak jak powinna. Strzeliliśmy bramkę, potem drugą i później było tak jak powinno być.

Paweł Grzywacz: Wykorzystałeś rzut karny, ostatnio mieliście z tym problemy.

Aghwan Papikjan: Treningi są właśnie po to by między innymi trenować rzuty karne. Zawsze z chłopakami trenujemy sztukami po treningu i się udało. Cieszę się i mam nadzieję, że tak dalej będzie.

Konrad Handzlik (Olimpia Grudziądz): Mecz nie był łatwy, Olimpia Elbląg narzuciła naprawdę trudne warunki tego meczu, my pokazaliśmy się z dobrej strony, mieliśmy swój pomysł na ten mecz, natomiast lekko go nam pokrzyżowali, wyszli na nas wyżej i musieliśmy wymyśleć coś innego, na szczęście szybko się podnieśliśmy, wiedzieliśmy co chcemy grać, udało się strzelić te dwie bramki i poczuliśmy się pewnie. Cieszę się, że w końcu się przełamałem, że wpadła ta pierwsza, najważniejsza bramka i liczę, że teraz będą padać kolejne.

Robert Ziętarski (Olimpia Grudziądz): Pierwszy raz w tej rundzie wchodzę z ławki, wcześniej zmagałem się z jakimś małym urazem. Spodziewałem się, że wejdę w drugiej połowie. Wszedłem przy wyniku 2-0, chciałem pomóc drużynie i cieszy to, że była bramka na pewno, bo wiadomo, że tych bramek brakowało, ale czułem wsparcie ze strony trenera, drużyny. Fajnie, że drużynie szło, że ten zespół dobrze pracuje, widać, że jesteśmy zgrani, że tutaj jeden za drugiego idzie w ogień, myślę że przekłada się to na wyniki. Co do mojej gry cieszy takie pozytywne wejście, w końcu bramka i po tym niedosycie z pierwszych kolejek, myślę, że będzie już z górki. Myślę, że najniższy wymiar kary, z perspektywy Elbląga, tutaj mogło skończyć się wiele więcej, tej skuteczności może troszeczkę zabrakło, może troszkę zimnej krwi, ale myślę, że lepiej kilka razy wygrać po 1-0, niż raz 5, a potem się gdzieś potkniemy. Także najważniejsze, że wygraliśmy mecz, bramki cieszą i myślę, że tak bym to podsumował.

Adam Boros (trener Olimpii Elbląg): Gratuluję trenerowi zwycięstwa, myślę, że zwycięstwo zasłużone. Olimpia wygrała… Olimpia Grudziądz niestety, wygrała dlatego, że była zespołem konkretnym, wykonała prawidłowo to co się powinno wykonać na boisku. Krótko mówiąc wykorzystała nieliczne sytuacje w pierwszej połowie. Przy naszej zresztą pomocy, nie tylko przy pierwszych bramkach, ale przy trzeciej również. Natomiast już w drugiej części meczu sporo było takich momentów, kiedy się mocno otwieraliśmy i ryzykowaliśmy dużo więcej, więc siłą rzeczy te sytuacje się również pojawiały dla przeciwników i pomimo tego, że staraliśmy się konstruować akcje, że staraliśmy się grać ofensywnie, staraliśmy się pokusić o zwycięstwo. Wychodzi na to, że najpierw musimy się nauczyć zdobywać bramki, a dalej tego nie potrafimy, na dodatek w tym meczu zbyt mało jakości jeśli chodzi o defensywę, błędy indywidualne. Tak jak mówię, zasłużone zwycięstwo gospodarzy, gratuluję, nasza sytuacja już od jakiegoś czasu nie jest ciekawa, ale to już jest nasz problem.

Mariusz Pawlak (Olimpia Grudziądz): Pierwszą połowę podzieliłbym na takie 3 piętnastki, tak też przekazałem swoim zawodnikom w przerwie, że pierwsze 15 minut to chyba wszyscy razem nie poznawaliśmy siebie. Druga 15 już zdecydowanie lepiej, strzeliliśmy bramkę. Trzecie 15 minut to taka Olimpia która miała wyjść od pierwszej minuty. Druga połowa, to tak jak mówił trener Boros, strzeliliśmy drugą bramkę i zespół się odkrył, a szkoda bo nas nikt by nie oszczędzał, natomiast ja zawsze dążę do tego i tłumaczę zawodnikom, że wszystkie sytuacje którą są możliwe, żeby próbować wykorzystać. Skuteczność dziś na mniejszym poziomie niż mogłaby być, ale cieszymy się oczywiście z punktów, bo to było najważniejsze. Co najważniejsze zespół po raz kolejny pokazał, że umie grać w piłkę. Zagraliśmy z tyłu na zero. Ważna rzecz zwłaszcza, że wiemy jaka jest nasza sytuacja ze środkowymi obrońcami, ale pokazuje to, że u niektórych zawodników są jeszcze rezerwy, że możemy ich wykorzystać na innych pozycjach. To mnie jako trenera cieszy, także gratuluje swojemu zespołowi i wszystkim zawodnikom, którzy dzisiaj wystąpili w meczu, nie wystąpili, którzy byli poza 18. Zrobili dobrą pracę z ciężkim przeciwnikiem, bo wiedzieliśmy, że Olimpia tutaj przyjedzie po punkty, bo ostatnio im nie idzie, ale to na pewno nie jest zespół, tam gdzie jest w tabeli. Dlatego życzę trenerowi, aby jak najszybciej uzbierali punkty i spokojnie grali w tej lidze.

Olimpia Grudziądz 3-0 Olimpia Elbląg

Konrad Handzlik 24, Aghwan Papikjan 44 (k), Robert Ziętarski 87

Olimpia G: 19. Wojciech Muzyk - 25. Damian Ciechanowski, 66. Piotr Witasik, 6. Ariel Wawszczyk, 3. Adrian Bielawski (84, 8. Mikołaj Gabor) - 9. Marcin Kaczmarek, 26. Donatas Nakrošius, 70. Konrad Handzlik (70, 30. Dariusz Kamiński), 17. Mateusz Marzec (63, 11. Robert Ziętarski), 10. Aghwan Papikjan (73, 15. Robert Hirsz) - 27. Przemysław Kita.

Olimpia E: 1. Dawid Kapłon - 16. Tomasz Sedlewski, 13. Michał Kuczałek, 5. Kamil Wenger, 11. Mateusz Bogdanowicz (68, 24. Tomasz Persona) - 6. Anton Kołosow, 4. Kacper Korkliniewski (67, 25. Eryk Filipczyk), 8. Michał Ressel, 17. Jakub Bojas, 10. Mateusz Szmydt (85, 7. Michał Balewski) - 9. Michał Fidziukiewicz.

żółte kartki: Papikjan, Kita - Kołosow, Sedlewski.

sędziował: Grzegorz Kawałko (Białystok).


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze