Reprezentacje

Wnioski Włochów po meczu z Polską - "wymęczony remis"

Piotr Grzebień @

Fot: Aleksandra Sieczka, .

Tagi

Zarówno reprezentacje Włoch jak i Polski przeszły nie mały renesans związany ze zmianą selekcjonera. Azzurri zrobili to kilka miesięcy wcześniej po wpadce ze Szwedami w barażach o udział w Mistrzostwach Świata. Tym razem podopieczni Roberto Manciniego starli się z Polską prowadzoną przez Jerzego Brzęczka, dla którego było to debiut na ławce reprezentacji Polski. 

Przed rozpoczęciem spotkania łatwo było wskazać faworyta tego meczu - byli nimi zdecydowanie Włosi. Polacy po klęsce na Mundialu stracili pewność siebie co miało spowodować, że kraj z Półwyspu Apenińskiego dosłownie zmiażdży podopiecznych Jerzego Brzęczka. Okazało się zgoła inaczej i to Polacy w pierwszej połowie dyktowali warunki gry. Solidny mecz zagrał Gianluigi Donnarumma. Golkiper Milanu słynie z prostych błędów, które niekiedy kończą się utratą bramki. Tym razem 19-latek zaprezentował się poprawnie. Przede wszystkim popisał się świetną interwencją przy strzale Piotra Zielińskiego tuż na początku spotkania. Później kilka kluczowych interwencji uchroniło gospodarzy tegoż spotkania od utraty kolejnej bramki. Przy bramce Zielińskiego Donnarumma nie miał nic do powiedzenia.

Formacja obrony - pomieszane z poplątanym.

O ile środek obrony w postaci Bonucciego oraz Chielliniego wyglądał świetnie, o tyle boki obrony były koszmarne. Debiutant w reprezentacji narodowej Cristiano Biraghi zapłacił frycowe. Jego vis a vis, czyli Bartosz Bereszyński praktycznie robił z nim co chciał. 26-latek, który dotychczas rozegrał dwa spotkania w barwach Fiorentiny zaprezentował się z beznadziejnej strony. To on właśnie dośrodkowywał piłki z rzutu rożnego w pole karne Łukasza Fabiańskiego. Co z tego, skoro mało która z prób Biraghiego była dokładna. Odrobinę lepiej sprawa wyglądała w przypadku Davide Zappacosty. Boczny obrońca Chelsea do tej pory nie rozegrał ani minuty w klubie, lecz to nie przeszkadzało Roberto Manciniemu, by wystawić go od pierwszej minuty. Był bardzo pewny w defensywie, często włączając się w akcje ofensywne. W przeciwieństwie do Biraghiego może liczyć na grę od pierwszej minuty przeciwko Portugalii. 

Balotelli - przypadek beznadziejny.

Skupmy się teraz na antybohaterach starcia z Biało - Czerwonymi. Mario Balotelli zagrał wprost żenująco. Tak beznadziejnego Balotelliego kibice nie widzieli. Co prawda, Włochów przyzwyczaił do daremnej gry, lecz w piątek przeszedł samego siebie. Spacerowanie po boisku, w momencie, gdy Polacy byli na swojej połowie chcąc jak najszybciej z niej wyjść było słabe. Co prawda, można to argumentować odniesioną kontuzją, lecz nie można wykluczyć faktu, że gdyby był całkiem zdrowy, to również "spacerowałby" po murawie. Włoscy dziennikarze dziwią się, że w tak ważnym spotkaniu wystawił od pierwszej minuty krnąbrnego napastnika. Można pytać, dlaczego nie dał szansy gry od pierwszej minuty Andrei Belottiemu czy Ciro Immobile. Co z tego, że ten pierwszy szuka formy od ponad dwóch lat, a Immobile prezentuje sobą, to co niegdyś Robert Lewandowski - skuteczny w klubie, nie skuteczny w reprezentacji. Jestem pewien, że Patrick Cutrone, napastnik Milanu, dostałby powołanie gdyby nie reprezentacja do lat 21. Wtedy istniałoby duże prawdopodobieństwo, że atakujący Nicei nie pojawiłby się na kadrze. 

Squadra Azzurra przed porażką uratował Jorginho. To właśnie pomocnika Chelsea należy wymieniać wśród piłkarzy, którzy pokazali się z najlepszej strony - obok Federico Chiesy, który zrobił dobrą zmianę. Z resztą takie same zdanie mają włoscy dziennikarze. Agencja ANSA dodała, że droga wyjścia z tunelu beznadziejności jest daleka, ale dzięki zmianom Włosi potrafili zremisować. Co więcej, ANSA dodała, że rzut karny na Chiesie był bardzo wątpliwy. Z kolei "La Gazzetta dello Sport" oceniła, że Azzurri w swoich atakach byli nieśmiali. 

Włosi mają jeszcze dużo do poprawy. Jeśli w poniedziałkowy wieczór kolejny raz stracą punkty, ich sytuacja grupie Ligi Narodów bardzo się skomplikuje i istnieje duże prawdopodobieństwo, że podopieczni Roberto Manciniego spadną do dywizji B. Z drugiej strony reprezentacja Włoch ma ogromny potencjał, który wynika z tego, że mają bardzo zdolną młodzież. Tacy piłkarze jak Donnarumma, Caldara, Romagnoli czy Chiesa będą stanowić o sile Włochów na mistrzostwach świata w Katarze.


Piotr Grzebień

@

Komentarze