Ekstraklasa

Wypowiedzi po meczu Lechia - Zagłębie

Jakub Jabłoński @kubajablon

Fot: sport.tvp.pl, sport.tvp.pl

Tagi

konferencja prasowa Lechia Gdańsk Zagłębie Lubin Mariusz Lewandowski Piotr Stokowiec Dusan Kuciak Lukas Haraslin

Powoli opadają emocje po wczorajszym kosmicznym meczu w Gdańsku. Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami trenerów obu drużyn i zawodników gospodarzy zarejestrowanych na gorąco po tym spotkaniu. 

Mariusz Lewandowski

Moja drużyna pokazała dzisiaj bardzo duży charakter odrabiając straty z 3:0 na 3:3. Mieliśmy jeszcze sytuację na 4:3 i mogliśmy nawet wygrać to spotkanie. W przerwie było bardzo mocno, jeśli chodzi o dyskusję z zawodnikami. Powiedziałem im, żeby dążyli za wszelką cenę do wygranej, mimo bardzo niekorzystnego dla nas rezultatu. Bramki, które straciliśmy były konsekwencjami indywidualnych błędów w środku pola, które nam się zdarzyły przy wyprowadzaniu piłki i można powiedzieć, że te gole straciliśmy głupio i musieliśmy odrabiać wynik w drugiej połowie. Podkreślę jeszcze raz – brawo za charakter dla drużyny, zawodnicy pokazali jakie możliwości w nich drzemią. Nie jest łatwo się podnieść przy takim rezultacie i wyrównać, a do tego mieć jeszcze w końcówce szansę na zwycięstwo, dlatego cieszę się, że zespół to pokazał. Jeśli chodzi o pierwszą połowę, to jest to materiał do dyskusji i analizy błędów, które nam się przytrafiły.

Bardzo mnie cieszy, że zawodnicy, którzy weszli wzmocnili naszą grę. Weszli na boisko nie po to, by dograć mecz, ale by odwrócić jego losy. Widziałem w drugiej połowie bardzo dobrze funkcjonujący zespół, ale chciałbym taki widzieć również w pierwszej połowie, bo szkolne błędy sprawiły, że zaczęliśmy się denerwować.

Piotr Stokowiec

Myślę, że takie mecze nieczęsto się zdarzają, druga połowa miała taki przebieg, którego nikt się nie spodziewał. Myślę, że w tej drugiej części również mieliśmy niezłe momenty. Była poprzeczka, myśleliśmy, że jest karny na 4:2 i wówczas sprawa byłaby rozstrzygnięta. Nie chcę w żaden sposób się tłumaczyć, ale nie chcę też załamywać rąk. Jesteśmy na etapie budowy, jeśli ktoś myśli, że w kilka miesięcy można zbudować drużynę, która będzie ogrywała wszystkich w lidze, to albo nie ma wiedzy, albo ma bujną wyobraźnię. Pracujemy nad tym, żeby drużyna była stabilna, bo ostatnie mecze pokazują, że tej stabilności nam brakuje. Nie wszyscy jeszcze są przygotowani na 90 minut. Dzisiaj wszystkie zmiany były wymuszone.

Na pewno nie jest to dobry wieczór dla nas. Gratuluję drużynie Zagłębia, bo wyszła z bardzo trudnej sytuacji. Natomiast ja myślę, że my też wyjdziemy z tego mocniejsi. Ja wiem, że krytyka może być i jesteśmy na to przygotowani, natomiast ja mam dużo szacunku dla tej drużyny, dla tych chłopaków, bo wiem z jakimi trudnościami się borykamy jeśli chodzi o absencję, czy to kartkowe, czy inne. Wiem, że ta drużyna chce i wiem, że będziemy silni i mocni. Jeśli będzie nam dane w spokoju tutaj pracować, to będziemy tworzyć ciekawe widowiska, takie jak dzisiaj, ale z happy endem.

Trzeba pamiętać, że wszystkie trzy zmiany dzisiaj były wymuszone, a dodatkowo było trochę absencji. Nie wszyscy zawodnicy są w stanie wybiegać 90 minut, a niektórzy musieli. Każdy przypadek jest inny, jak chociażby Lukas Haraslin, który wrócił z kadry trochę podmęczony, ma tych spotkań w nogach dużo, Artur Sobiech przez długi czas nie grał, Rafał Wolski podobnie. Proszę docenić, że po takim meczu w ogóle składam te zdania. Nie mam poczucia takiego, że nie panuję nad tym co się dzieje. Mam świadomość jaką mam drużynę. Nawet przy wyniku 3:0 nie byłem pewny zwycięstwa. Myślę, że w tej rundzie po żadnym 3:0 nie będę pewny, bo myślę, że potrzebujemy czasu.

Stać nas na granie na zero z tyłu, ale jest wiele warunków do spełnienia. Jeśli ktoś chce narzekać, to zawsze znajdzie powód. Myślę, że absolutnie krytyka nam się należy, bo takie spotkania trzeba wygrywać, ale ktoś kto śledzi historię piłki nożnej wie, że takie rzeczy też się zdarzają. Ważne żeby się z tego podnieść, bo to jednak nie jest mentalnie łatwa sytuacja. Ja jednak wierzę w tę drużynę i w pracę, którą wykonujemy. Sądzę, że lepiej, że takie rzeczy się zdarzają na początku sezonu, niż w końcowej fazie kiedy przyjdzie pewnie o coś grać. O co? Trudno powiedzieć czy o pierwszą ósemkę, czy o coś więcej.

Ta drużyna dojrzewa, dzisiaj zapłaciliśmy cenę za to dojrzewanie, za ogrywanie niektórych zawodników, ale ja naprawdę jestem z nich zadowolony, z tego jak pracują i robią wszystko, żeby takie mecze się nie powtórzyły, bo naprawdę nie jest to wielki wyczyn, żeby prowadzić 3:0 i popracować nad tym, żeby utrzymać wynik. Nie mogę reagować nerwowo i żyć samym wynikiem. Muszę spojrzeć na wiele aspektów i pilnować drużyny. Dzisiaj dostaliśmy lekcję pokory, ale nie podejrzewałbym swoich zawodników o jakąś pychę. Po prostu na tyle nas dzisiaj było stać. Mam apel do kibiców, żeby byli z nami, bo zawodnicy zasługują na szacunek za to jak pracują. Tak dzisiaj się zdarzyło, ale wydaje mi się, że póki co Lechia jest liderem. Takie są fakty. Poradzimy sobie z tą sytuacją, jeśli nadal będziemy pracować jak do tej pory. Sztuką procesu treningowego jest teraz sprawienie, żeby nasza dobra gra nie trwała tylko 45 minut, ale trochę więcej.

Jestem pewien, że jutro wzejdzie słońce, będzie trening, a my będziemy mieli noc spędzoną na analizach i na tym, żeby być codziennie lepsi. Zawodnicy chcieli, starali się. Ja żadnemu z nich nie zarzucę, że przeszedł obok meczu. Po prostu na tyle ich stać. Mieliśmy dzisiaj problem, bo nie mogliśmy przeprowadzić zmian mających na celu podniesienie drużyny. Wszystkie dzisiejsze zmiany były wymuszone – zawodnicy sami o nie poprosili. Zaręczam, że jeśli nadal będziemy z takim zapałem pracować, to będziemy mieli z tej drużyny dużo pociechy. Nie mam w tej chwili wiedzy na temat stanu zdrowia moich piłkarzy, część zmian, których dokonałem, to były zmiany zmęczeniowe.

Za wcześnie jest teraz żeby mówić o tym jak zagramy we wtorek z Wisłą, teraz jeszcze najważniejszy jest mecz z Zagłębiem, który trzeba przeanalizować. Jestem teraz wprawdzie zły, ale nie jestem smutny.

Dusan Kuciak

Mówiąc szczerze nie myślę o tym, że jesteśmy liderem. Dzisiaj powinniśmy zdobyć trzy punkty i wówczas bylibyśmy prawdziwym liderem, bo nie musielibyśmy się oglądać na nikogo innego.

Dzisiaj nie przegraliśmy, ale ten mecz był w naszych rękach i nie potrafiliśmy go dowieźć do końca i zdobyć trzech punktów.

Wiem o tym, że znowu tracimy dużo bramek. Nie mam na to wytłumaczenia, ale trzeba szybko znaleźć odpowiedzi. To jest wstyd tracić w dwóch meczach osiem bramek. Nie ma sensu szukać tanich wymówek. Trzeba po prostu poprawić to, co jest źle i przestać tracić te bramki, bo to już troszeczkę śmierdzi tym, co było w poprzednim sezonie.

Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo dobrze. Nie odczułem w ogóle zmian kadrowych. Sądzę, że to była jedna z najlepszych połów, jeśli nie najlepsza w naszym wykonaniu. W drugiej połowie nie wiem co się stało. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Nie byliśmy pewni zwycięstwa po pierwszej połowie. Padały krótkie hasła co mamy robić, a tego nie robiliśmy. Zagłębie strzeliło dość szybko pierwszą bramkę i w nasze szeregi wkradł się strach i mogliśmy nawet przegrać ten mecz. Nie możemy do takich sytuacji doprowadzać. Jest 3:0 i musimy na spokojnie trzymać ten wynik i wygrać.

Najlepsze co mogło nas teraz spotkać jest to, że do meczu w Krakowie zostało tak mało czasu. Nie będziemy długo rozpatrywać tej dzisiejszej drugiej połowy i skupimy się na meczu pucharowym.

Lukas Haraslin

Ten mecz miał dwie twarze. W pierwszej połowie cieszyliśmy się my, a w drugiej Zagłębie. Ciężko powiedzieć cokolwiek po takim meczu. Taka jest po prostu piłka.

Nie wiem dlaczego w drugiej połowie zagraliśmy tak różnie od pierwszej. Może się uspokoiliśmy? W pierwszej połowie pokazaliśmy, że potrafimy grać piękną piłkę. Ciężko mi powiedzieć co się stało w drugiej. Może brak koncentracji.

W drugiej połowie miałem lekki problem, chciałem nawet zejść z boiska, ale jakoś się to ustabilizowało.

Cieszy asysta, ale bardziej by cieszyło zwycięstwo. Takich akcji powinienem robić więcej, a nie tylko jedną na mecz. Co z tego, że w pierwszej połowie zagraliśmy „lekki koncert”, skoro mecz skończył się remisem. Nie ma co spuszczać głowy w dół. Mamy 18 punktów, na ten moment jesteśmy liderami. Patrzymy na siebie i musimy się już zacząć przygotowywać do kolejnego meczu, który już we wtorek.

Wiem jakim napastnikiem jest Artur Sobiech. Wiem, czego mogę od niego oczekiwać. To jest doświadczony zawodnik, grał przecież w Bundeslidze. Wiem na jaką grę mogę sobie z nim pozwolić. W pierwszej połowie ta gra nam wychodziła w 80 procentach. W drugiej części już chyba zabrakło nam sił.


Jakub Jabłoński

@kubajablon

Od dziecka zakochany w samochodach i piłce nożnej. Największy fan talentu Piotra Wiśniewskiego. Spełniam właśnie dziecięce marzenie i piszę o piłce

Komentarze