Piłka nożna

Przegrał karierę, jednak nadal może wygrać

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: wprost.pl, wprost.pl

Tagi

Janczyk Legia Sandecja CSKA alkohol Korona Piast Lokeren MŚ U20 2007 urodziny

Nie było lepszej okazji do napisania tego artykułu. Nie dość, że kilka dni temu do księgarń trafiła mocna, smutna i prawdziwa książka Dawida Janczyka, to dziś były napastnik Legii Warszawa obchodzi 31.urodziny. Choć przegrał swoją karierę, wciąż toczy walkę. Ale nie na boisku, a powrót do normalnego życia.

Miałem 10 lat, gdy emocjonowałem się grą reprezentacji U-20 na Mistrzostwach Świata w Kanadzie. Po nieudanym mundialu w Niemczech seniorskiej kadry, wygrana młodzieżówki w meczu otwarcia po przepięknym golu Grzegorza Krychowiaka z Brazylią dała powiew nadziei. Oto oglądamy przyszłość polskiego futbolu. Jednak nie Krychowiak, ale właśnie Janczyk był największą gwiazdą i nadzieją polskiej piłki. Napastnik Legii odpalił w drugim meczu. Otworzył wynik meczu z USA, lecz reprezentacja Polski poniosła sromotną klęskę, przegrywając 1-6. Hat-trickiem popisał się Freddy Adu, który zmarnował swój talent podobnie jak Janczyk, tylko w zupełnie inny sposób. Pomimo wysokiej porażki, podopieczni Michała Globisza dzięki remisowi z Koreą Południową 1-1, po bramce, a jakże, Janczyka awansowali do 1/8 finału. Tam zmierzyli się z Argentyną. Albicelestes z Sergio Romero w bramce, Federico Fazio w obronie, Everem Banegą w pomocy, Angelem Di Marią i Sergio Aguero w ataku byli przeszkodą nie do przejścia. Argentyna po golach Aguero i Di Marii awansowała do ćwierćfinału, zaś później została Mistrzem świata. Choć wynik tego spotkania otworzył Janczyk, to gol napastnika Biało-czerwonych był jedynie honorowym trafieniem. Urodzony w Nowym Sączu piłkarz, podobnie jak na EURO U-19 2006 znów zakończył turniej z trzema golami na koncie. Janczyk zawsze mówił, że jego marzeniem jest gra w Interze Mediolan. To, co zaprezentował w Kanadzie predysponowało go do tego, jednak zamiast do Włoch trafił do Rosji. Za wielką jak na polskie warunki kwotę 4.2 mln euro trafił do Mistrza Rosji, CSKA Moskwa. Transfer do klubu ze stolicy Rosji był początkiem upadku jednego z największych talentów w historii polskiego futbolu. Marnym pocieszeniem jest zdobycie dwóch Pucharów Rosji. Janczyk przegrywał rywalizację z Brazylijczykami, Jo i Wagnerem Love. W CSKA wystąpił w 20 meczach (wszystkie rozgrywki) i strzelił 2 gole. W Moskwie zaczęły się również problemy Janczyka z alkoholem. Mimo narastających problemów, wychowanek Sandecji próbował ratować swoją karierę. Trafił do Belgii, najlepszego kierunku dla młodych zawodników, chcących ponownie się wybić. Włodarze CSKA wypożyczyli go do Lokeren, gdzie w 32 meczach strzelił 14 goli! Zapracował sobie na powołanie do reprezentacji Polski, w której wystąpił pięciokrotnie. Po odejściu z Lokeren trafił do Germinalu Beerschot. Tu również strzelał, choć nie seryjnie, jak w Lokeren. 3 gole w 11 meczach nie jest złym wynikiem, ale nie wystarczyło do tego, by CSKA ponownie dała szansę Janczykowi. Mówiło się, że "Murzyn" może trafić do Legii. Na przeszkodzie stanął jednak nałóg. Pomocną dłoń wyciągnęła Korona Kielce. Pięciokrotny reprezentant Polski nie skorzystał z niej. W siedmiu meczach ani razu nie trafił do siatki. Zamiast pokonywać bramkarzy, pokonywał go alkohol. CSKA ponownie go wypożyczyła, tym razem do średniaka ukraińskiej Premier Ligi, PFK Oleksandrii. To tylko pogłębiło problemy Janczyka. Zagrał 147 minut, co przełożyło się na 4 spotkania. Jego kariera znalazła się na zakręcie. Formalnie nadal był zawodnikiem CSKA, ale zamiast drużynę, zasilił "Klub Kokosa". Dwuletni rozbrat z futbolem tylko pogłębił problem alkoholowy piłkarza. Oficjalnie drużyna ze stolicy Rosji zwolniła Polaka w styczniu 2014 roku. Przez ponad pół roku "oficjalnie" był bezrobotny. Powrót do Ekstraklasy był sporą sensacją. Przejście do Piasta Gliwice wiązało się z nadzieją, że zmarnowany talent znów rozbłyśnie. Do "Piastunek" dołączył 22.lipca, jednak zadebiutował niespełna trzy miesiące później. Trener Angel Perez Garcia wpuścił go na ostatnie 11.minut przegranego 0-3 meczu ze Śląskiem Wrocław. 29.października Dawid Janczyk ponownie przypomniał o sobie. Piast wygrał 5-0 w 1/8 finału Pucharu Polski z GKS-em Bełchatów, a nowosądeczanin strzelił dwa gole oraz dołożył asystę. Niestety był to ostatni dobry mecz w wykonaniu wychowanka Sandecji. Od pamiętnego występu w Pucharze Polski Janczyk wystąpił jeszcze trzy razy (dwa w lidze, jeden w pucharze). 2.kwietnia 2015 roku, jeszcze przed zakończeniem sezonu gliwiczanie zwolnili Janczyka. Prawie rok pozostawał bez klubu. Pomocną dłoń wyciągnęła Sandecja. Pięciokrotny reprezentant Polski wchodził na końcówki spotkań. Przeważnie siedział jednak na ławce, bądź trybunach. Dostał szansę w dwóch ostatnich kolejkach 1.ligi w sezonie 2015/16. Wystąpił jako ofensywny pomocnik. Jak się okazało, był to świetny ruch trenera Radosława Mroczkowskiego. W przegranym 2-3 spotkaniu z Olimpią Grudziądz, Janczyk trafił do siatki. Historia powtórzyła się w meczu z Rozwojem Katowice, gdzie zdobył jedynego gola w tym meczu. Syn marnotrawny powrócił. To dawało nadzieję, że były piłkarz Legii będzie liderem Sandecji i poprowadzi nowosądeczan do Ekstraklasy. Sandecja, owszem awansowała, ale Janczyk dołożył do tego niewielką cegiełkę. Rozegrał raptem dwa mecze ligowe i jeden w Pucharze Polski. Swój ostatni mecz, jak do tej pory rozegrał dwa lata temu. Przebywał na boisku przez 22 minuty w przegranym 0-2 meczu z Bytovią Bytów.

Z Sandecji odszedł w 2017 roku. Próbował wrócić do futbolu. Przebywał na testach w Radomiaku. Wystąpił nawet w sparingu z Legią. Błyszczał techniką, ale i nadwagą. Miał sporo zaległości treningowych. Choć piłkarsko nie można było Janczykowi niczego zarzucić, to fizycznie nie sprostał zadaniu i oblał testy medyczne w drugoligowej drużynie. Walczył już nie tylko z nadwagą, ale przede wszystkim z alkoholem. Choć w książce "Moja spowiedź" przyznał się, że jest alkoholikiem, to długo ukrywał swój problem. Podejmował terapię, jednak za każdym razem wracał do picia. Teraz znów próbuje wyjść na prostą. Chce wrócić do futbolu. Podpisał kontrakt z B-klasowym KTS Weszło. Wielu kibiców z niecierpliwością czeka na debiut w drużynie Krzysztofa Stanowskiego. Jednak właściciel klubu podzielił się na Twitterze niepokojącymi informacjami na temat ewentualnego powrotu Janczyka na boisko: Nie wiem, czy w ogóle możemy się spodziewać. Dawid ma mnóstwo dobrych chęci, ale tak do godziny 14. Potem przegrywa z alkoholem i nie stawia się na treningach. Do tej pory chciał być na pięciu i nie był na żadnym. Próba przywiezienia go na zajęcia- bo umówiliśmy się na Wilanowie zakończyła się tym, że przez 15 minut błagał o pieniądze na wódkę i mówił, że jeśli mu nie dam, to będzie musiał musiał ukraść. Piszę o tym szczerze, bo od razu zapowiedziałem mu szczerze, że zrobimy wszystko, żeby mu pomóc, ale też będziemy szczerzy, gdy on nawali. Tuszowanie i udawanie nic nie da. Moim zdaniem, jeśli nie pójdzie na długą terapię zamkniętą to- przepraszam, ale muszę- może nie dożyć 35.urodzin. Oby wszystko skończyło się dobrze dla Dawida. Bo ma dla kogo żyć i do czego wracać. Choć na boisku niczego już nie zwojuje, zawsze może sprawdzić się na ławce trenerskiej. Na razie jednak musi podjąć walkę z samym sobą i swoimi problemami. Oby wygrał tą batalię, czego w dniu 31.urodzin serdecznie mu życzę!


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze