Piłka nożna

Prijović imponuje formą. Czas na lepszy klub?

Dawid Komorowski @PilkaJana

Fot: PAOKFC.GR, PAOKFC.GR

Tagi

Urodzony 21 kwietnia 1990 roku w szwajcarskim Sankt Gallen piłkarz, długo zwlekał z określeniem swojej narodowości. Takich problemów nie miał, gdy opuszczał kluby po półrocznych oraz sezonowych jedynie przygodach. Może powinien postawić ultimatum jak w Warszawie i spróbować swych sił w lidze z europejskiego topu.

Początki
Swoją piłkarskie pierwsze kroki stawiał we włoskiej Parmie (tegoż klubu jest przecież wychowankiem) oraz w reprezentacji Serbii do lat 17, 18 oraz 19. Następne dwa szczeble młodzieżowej wędrówki przegrał… w barwach reprezentacji Szwajcarii. W tym kraju się urodził i początkowo wychowywał. Zmienił więc piłkarskie obywatelstwo i liczył na powołania do pierwszej drużyny kraju Helwetów. Szczególnie w momencie, gdy po bezproduktywnym pobycie w Anglii (w m.in. Derby County) wrócił do Szwajcarii i wybuchł ze strzelecką skutecznością w FC Sion.

Mini-obieżyświat
Niestety dla naszego bohatera, krótką. Przez swoją tendencję zniżkową, zaczął być wypożyczany do Lausanne-Sport, gdzie nie sprawdził się w ogóle, a także do norweskiego Tromso. W tym przypadku było lepiej. W wielu rozegranych spotkaniach, znajdował drogę do siatki rywali dziesięciokrotnie (przy okazji dołożył 4 asysty). Po skończonym okresie dzierżawy, wrócił do Sionu tylko po to, aby spakować walizki i ruszyć w świat. Za 200 tysięcy euro wykupiło go Djurgarden ze Szwecji. W kolejnym sezonie, w kolejnej już lidze krajowej Prijović znów ustrzelił wynik dziesięciu zdobytych goli. Oczywiście włodarze zespołu byli usatysfakcjonowani postawą napastnika, więc zaproponowali Prijovicowi nowy kontrakt. Aleksandar zamiast złożyć podpis na kontrakcie, przeniósł się za 150 tysięcy euro do drugoligowego tureckiego Bolusporu.

Worek się otworzył
Na zapleczu tureckiej ekstraklasy stał się czołowym graczem. Nic dziwnego, skoro w sezonie strzelił 16 bramek. W lipcu 2015 roku, z czeluści piłkarskiego drugoligowca wyrwała go Legia Warszawa. Co działo się na Łazienkowskiej, widzieliśmy wszyscy. Razem z Nemanją Nikoliciem, Prijović tworzył świetną w tamtym okresie parę ofensywną. Czasem grał Węgier, czasem Szwajcar, czasem w dwójkę rozpruwali defensywę rywala. Mierzący 1,91 napastnik, pokazał się nam jako mało zwrotny i niezbyt mobilny piłkarz. Braki jednak nadrabiał inteligencją boiskową i niezłą techniką. Często na boisku pełnił rolę playmakera, fałszywej "9". Natomiast instynkt killera ujawnił się, gdy popularny Prijo strzelił dwa gole w Lidze Mistrzów. W jednym, szalonym spotkaniu z Borussią Dortmund. Od tamtego momentu Aleksandar szedł z formą coraz wyżej i gdy wydawało się, że Warszawianie jeszcze się nim nacieszą, w grudniu 2016 sam zadeklarował:

– Klub bardzo mi pomógł, ja pomogłem klubowi. Teraz nadszedł czas na rozstanie. Powiem szczerze: myślami jestem już w Chinach. Jak dla mnie klamka zapadła. Myślę, że Legia zaakceptuje ofertę Chińczyków. Myślę też, że w obecnej sytuacji będzie chciała mnie sprzedać. Pomogliśmy sobie wzajemnie.

No i wyszła natura z Projovicia. Szwajcar pokazał, że jeśli coś już postanowi w kwestii transferowej, nie ma już odwrotu. Napastnik wymusił transfer na władzach zespołu (Legia miała inne plany, gdyż już wcześniej do Chicago Fire odszedł superstrzelec Nikolić), co pozostawiło niesmak i dowód, iż w przypadku naszego bohatera, sentymenty nie obowiązują. Jak się jednak okazało przyszłością nie były Chiny, a Grecja...

Goleador
Po przenosinach do kraju potomków kultury antycznej, Prijović strzelał gola za golem. W kampanii 2017/2018 zanotował 19 trafień i został królem strzelców greckiej ligi. Już w poprzednim okienku transferowym dywagowało się o przenosinach do Benfiki lub do Bordeaux. Francuzi ponoć oferowali 7 milionów euro, lecz włodarze Paoku odsyłali natrętów do zapisu o klauzuli wykupu, w której zapisana była kwota 10 milionów. Na koniec okienka pojawiła się jeszcze opcja transferu do Sportingu, lecz Lwy zrezygnowały po wstępnych negocjacjach. Obecnie naszym bohaterem zainteresowane są dwa kluby z Premier League. Huddersfield oraz Brighton and Hove Albion.

Czy Prijović ma jeszcze szansę na lepszy zespół? Oczywiście! Już na początku sezonu Aleksandar wbił już 7 bramek w lidze i eliminacjach do europejskich pucharów. Co tylko pokazuje, że jest to czas... Serba (nację zmienił z uwagi na szansę wyjazdu na MŚ 2018, co, jak wiemy, udało się). Według portalu transfermarkt jest w najlepszym miejscu swojej kariery (wskazuje na to symobliczna, ale największa wartość rynkowa, opiewająca na 6 milionów euro). Do tego dorzućmy charakter ułatwiające częste zmiany miejsc, więc jak nie na zimę, to w przyszłym sezonie możemy Prijovicia widzieć w zupełnie innym miejscu.


Dawid Komorowski

@PilkaJana

Kibic najlepszych lig świata: hiszpańskiej i Ekstraklasy. Uczę się pisać o piłce kopanej.

Komentarze