Ekstraklasa

Czy w Lechu Poznań potrzebna jest kolejna przebudowa?

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: Roger Gor cc 3.0

Tagi

Lech Poznań Kolejorz

„Będą zmiany, bo muszą być i o tym wiemy! Pierwszą z nich jest wprowadzenie do zespołu trenera Ivana Djurdjevica, który ma poprowadzić drużynę ze swoją mentalnością i charyzmą.” – Takie słowa padały z ust Piotra Rutkowskiego, wiceprezesa Lecha Poznań, po tym, jak w rozczarowujących okolicznościach „Kolejorz” przegrał Mistrzostwo Polski na ostatniej prostej. Wygląda na to, że mimo kolejnej rewolucji jaka miała miejsce w Poznaniu, drużyna wciąż ma problemy aby zatriumfować w lidze.

Od dłuższego czasu klub ze stolicy Wielkopolski rozczarowuje swoich kibiców. Ostatnim sukcesem było zdobycie Mistrzostwa Polski w sezonie 2014/2015. Od tamtej pory Lech zajmował kolejno: siódme i dwa razy trzecie miejsce w lidze. W Pucharze Polski trzy razy z rzędu docierał do finału, by potem go przegrać. Dwa razy z Legią Warszawa, raz… z Arką Gdynia. W końcówce poprzedniego sezonu cierpliwość Poznaniaków skończyła się. Ostatni mecz, z Legią Warszawa został przerwany gdy na murawę stadionu wtargnęli wściekli kibice. Do tamtego incydentu odniósł się potem Piotr Rutkowski mówiąc:

„Miniony sezon był dla nas najbardziej rozczarowujący w ostatnich latach. Myśmy mieli autostradę do mistrzostwa. Niedawno wyrzuciłem z mojego gabinetu piłkarza, który powiedział, że trzecie miejsce jest w porządku, że nic więcej nie mogliśmy osiągnąć. Tak nie może być. Od lat brakuje w tym klubie mentalności zwycięzców i uważam, że poprzedni trener zrobił za mało w tym temacie! Chcę przeprosić kibiców, biorę odpowiedzialność na siebie, bo my to zawalaliśmy. Będą zmiany, bo muszą być i o tym wiemy! Pierwszą z nich jest wprowadzenie do zespołu trenera Ivana Djurdjevica, który ma poprowadzić drużynę ze swoją mentalnością i charyzmą. A do wszystkich, którzy w niedzielę krzyczeli na stadionie "Rutkowski wypier*****" mówię wprost, ja się nie poddam. Będę walczył z trudnym wyzwaniem, które jest przed nami, zmierzę się z nim.”

Prezes jak powiedział, tak zrobił. W letnim okienku Lech dokonał ciekawych transferów dwóch Portugalczyków – gwiazdy rodzimej ligi, Pedro Tiby, oraz obiecującego João Amarala (którego zakup spowodował, że Kolejorz pobił rekord transferowy Ekstraklasy). Zawodnicy z marszu znaleźli się w pierwszym składzie i stanowili o sile Dumy Wielkopolski, strzelając ważne bramki i notując asysty. Początek sezonu był obiecujący. Z czasem jednak poznańska lokomotywa wyhamowała. Lech nie wygrał ligowego meczu od dwunastego sierpnia, a w Pucharze Polski w mękach zwyciężył z drugoligowcem – ŁKSem Łódź – po golu w 120 minucie. Styl gry jest fatalny, a zaangażowania i woli walki z jakich słynął Ivan Djurdević za czasów gry w Kolejorzu nie sposób zauważyć u jego podopiecznych. Kibice domagają się zmian, ale czy one cokolwiek naprawią?

Przez długi czas w Poznaniu wołano o zakup bramkostrzelnego napastnika. Chyba każdy z nas pamięta słynnego Denisa Thomallę, który w obliczu kontuzji Marcina Robaka stał się pierwszym snajperem Lecha. Po Thomalli przyszedł Nicki Bille Nielsen który kilka bramek zdobył, ale ich liczba była śmieszna. Wreszcie doczekano się napastnika z prawdziwego zdarzenia. Nawet kilku. Robak, Kownacki, Gytkjaer… Nie da się ukryć, że tych panów można określić mianem zawodników, którzy są gwarancją pewnej liczby bramek w sezonie. Mimo tego, że Robak i „Kownaś” odeszli do innych klubów, w Lechu wciąż pozostaje Duńczyk, który potrafi wykorzystywać sytuacje strzeleckie. Gorzej, że takich ma jak na lekarstwo. Potrzeba zmian? Moim zdaniem nie na pozycji numer dziewięć.

Jeżeli Gytkjaer nie dostaje podań, to może trzeba zmienić podających mu kolegów? Rzućmy okiem na skrzydłowych. W Poznaniu jest reprezentant Polski Maciej Makuszewski, oraz pukający do seniorskiej kadry zawodnik młodzieżówki, Kamil Jóźwiak. W odwodzie pozostaje młody Klupś, a także Amaral i Jevtić, który teoretycznie jest środkowym pomocnikiem, ale wiele meczów (należy dodać – DOBRYCH meczów) w Lechu zagrał na lewym skrzydle.

Środek pola? Zarówno Tiba jak i Jevtić znaleźli by sobie miejsce w większości, jeśli nie we wszystkich klubach Ekstraklasy. Doświadczony Łukasz Trałka wielokrotnie udowadniał, że wciąż zna się na swoim fachu, a Tomasz Cywka swoim zaangażowaniem i wolą walki wyrabia sobie coraz lepszą opinię w Poznaniu. Nie ośmieliłbym się na stwierdzenie, że Lech nie ma wartościowych zawodników mogących grać w środku.

Boki obrony to zdolny Kostevych, Gumny i ewentualnie Klupś, a także doświadczony Tomasik. Stoperzy wyglądają trochę słabiej i tutaj zgodzę się, że Kolejorz ma problem. Gra defensywna poznańskiego zespołu wygląda jak żart, ale trudno spodziewać się fajerwerków, gdy dwóch obrońców jeszcze rok temu grało w rezerwach. Lekiem na problemy Lecha ma być sprowadzony z Olympiacosu Dimitrios Goutas. Zresztą jeszcze rok temu defensywa Dumy Wielkopolski uchodziła za jedną z lepszych w lidze, a w lecie odszedł jedynie jeden obrońca – Emir Dilaver. Bramkarze nie zaliczają się może obecnie do ligowego TOPu ale są solidnym punktem drużyny. Szczególnie Matúš Putnocký, który został przecież wybrany golkiperem sezonu 2016/2017.

Nie uważam więc by problem leżał w zawodnikach. Należy więc zmienić trenera? Lech miał przecież jednego, bardzo dobrego. Nenad Bjelica co prawda nic nie wygrał (co więcej, przegrał finał Pucharu Polski z Arką Gdynia – tej porażki nikt w Poznaniu nie zapomni), ale potrafił z piłkarzy wykrzesać maksimum. To dzięki Chorwatowi Maciej Wilusz z rezerwowego obrońcy, który każdy występ musiał okrasić mniejszym, lub większym błędem, stał się ważną postacią formacji defensywnej i wypracował sobie transfer za granicę. Przy Bjelicy rozwinęli się zawodnicy tacy jak Makuszewski, Kownacki, Bednarek… Nie można odmówić charyzmatycznemu trenerowi, że dużo dobrego zrobił w Poznaniu. Zabrakło jednak sukcesów. Zarząd Kolejorza postanowił więc postawić na innego szkoleniowca – nie doświadczonego fachowca, ale związanego z Lechem człowieka, takiego o którym można powiedzieć, że ma DNA klubu. Czy ta zmiana wyszła na dobre? Na sądy przyjdzie czas po zakończeniu sezonu, na razie podopieczni Djurdević`a złapali poważną zadyszkę.

W Lechu Poznań potrzebna jest kolejna przebudowa? Ciężko jest mi sobie wyobrazić jak takowa miałaby wyglądać. Na papierze skład jest naprawdę solidny i uważam, że jest on w stanie wywalczyć Mistrzostwo Polski. Trener? Sądzę, że czas na zwalnianie szkoleniowca jest po zakończeniu sezonu, chyba, że sytuacja drużyny jest naprawdę tragiczna. Na razie Lech pozostaje w grze o Puchar Polski, a kilka wygranych spotkań w lidze sprawi, że kryzys minie. Oczywiście na dzień dzisiejszy nie zanosi się na poprawę gry, ale nasza liga wielokrotnie udowadniała, że pozbawiona jest jakiejkolwiek logiki i nie zdziwię się, jeśli nagle sytuacja ulegnie zmianie o 180 stopni. Ot tak, z niczego.

Nie jestem w stanie znaleźć remedium na problemy Lecha Poznań. Uważam jednak, że zespół nie potrzebuje kolejnej przebudowy. Należy ustalić co jest nie tak – czy problem leży w głowach zawodników, czy w podejściu trenera, czy w taktyce… Jeżeli uda się zlokalizować i wyeliminować źródło niepowodzeń to jestem przekonany, że Kolejorz zacznie wygrywać.


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Z zagranicznych klubów kibicuję FC Barcelonie i Liverpoolowi.

Komentarze