Reprezentacje

Ocena powołań do reprezentacji Polski.

Jakub Jabłoński @kubajablon

Fot: Foto Olimpik/NurPhoto, Getty Images

Tagi

Reprezentacja Jerzy Brzęczek Arkadiusz Reca Jakub Błaszczykowski

Jerzy Brzęczek rozesłał powołania do reprezentacji Polski na październikowe zgrupowanie kadry i mecze Ligi Narodów UEFA z Włochami i Portugalią. Nie można powiedzieć, żeby selekcjoner zaskoczył składem. Należy jednak się zastanowić, czy to naprawdę najlepsi obecnie polscy zawodnicy.

Zacznijmy od powrotów. Brzęczek postanowił, że do kadry wrócą podstawowi zawodnicy reprezentacji Adama Nawałki – Kamil Grosicki i Artur Jędrzejczyk. O ile w przypadku obrońcy Legii decyzja ta może się wydawać zrozumiała, to w przypadku „Grosika” wydaje się być nieco zbyt pochopna. Defensor aktualnych mistrzów Polski przebył w tym sezonie długą drogę. Był odsunięty od składu swojej drużyny, nie zgłoszono go nawet do europejskich pucharów, chciano się go pozbyć ze względów finansowych. Wobec słabych wyników zespołu „Jędza” wrócił do składu, strzelił nawet dwa ważne gole w lidze. Obecnie grywa raczej na pozycji środkowego obrońcy, gdyż miejsce na prawej obronie wywalczył sobie Paweł Stolarski. Nie zmienia to jednak faktu, że ten zawodnik wrócił do dobrej dyspozycji, w której nie widziano go od dawna. Powołanie raczej na plus.

Inaczej rzecz ma się w przypadku Grosickiego. Jak w każdym okienku transferowym wokół jego osoby było dużo spekulacji. Ostatecznie, po skandalu związanym z jego transferem do Turcji Polak został w Hull. Ale nie grał. Przez pierwsze sześć kolejek obecnego sezonu ani razu nie znalazł się w kadrze meczowej. Dopiero po tym czasie znalazł się najpierw na ławce rezerwowych, a w ostatniej kolejce wyszedł nawet w pierwszym składzie. Nie zmienia to jednak faktu, że Hull, to jedna z najgorszych drużyn Championship w tym sezonie, a Grosicki nie dość, że gra w niej mało, to jeszcze nie notuje żadnych liczb. Do tej pory zagrał 118 minut w lidze i 21 w pucharze, bez gola i bez asysty. Porównywalnie długo na boisku przebywał w tym sezonie choćby Rafał Kurzawa, ale on chociaż zdążył strzelić bramkę w Ligue 1. Powołanie Grosickiego więc jest trochę na wyrost i jakby „na zachętę”.

Ostatnim powracającym do kadry jest Paweł Olkowski, który ostatni mecz w barwach narodowych rozegrał w 2015 roku. Jest to więc powrót po długiej przerwie. I trzeba przyznać, że powrót ze wszech miar zasłużony. Olkowski od tego sezonu jest piłkarzem Boltonu i zbiera tam bardzo pozytywne recenzje. Niektórzy kibice w mediach społecznościowych wyrażają nawet pogląd, że jest on za dobry na ten klub i za chwilę gdzieś odejdzie. Tak, czy inaczej zawodnik ten zagrał w swojej klubowej drużynie 10 spotkań (wszystkie po 90 minut), strzelił gola i zaliczył dwie asysty.

Kto oprócz Grosickiego dostał powołanie za zasługi, a niekoniecznie za obecną dyspozycję? Tutaj lista jest, niestety, dłuższa. Błaszczykowski, Reca, Bednarek, Kurzawa, Góralski i Szymański. Czterech pierwszych nie gra w ogóle, albo gra bardzo mało. Nie chcę się tu pastwić nad Kubą Błaszczykowskim, ale 7 rozegranych minut we wszystkich meczach swojego klubu, to nie jest przesłanka do tego, żeby dostać powołanie do reprezentacji. Były kapitan drużyny narodowej musi chyba zdecydować, czy chce ratować zdrowie, czy karierę. Jeśli to pierwsze, to chyba czas odwiesić buty na kołku. Jeśli to drugie, to czas najwyższy zacząć grać. Jeśli nie w tym klubie, to w innym. Tak, czy inaczej uważam, że Brzęczek robi Błaszczykowskiemu krzywdę powołując go w takiej dyspozycji do kadry i jeszcze wystawiając w pierwszym składzie. Pozostali wymienieni przez mnie zawodnicy nie prezentują na dzisiaj formy, która dawałaby podstawę do powołania do kadry. Góralski stracił miejsce w składzie swojej drużyny, a Szymański to chyba jeszcze nie ten poziom zawodnika.

Kto został pominięty? Przede wszystkim Kamil Wilczek. Nie wiem co ten piłkarz musiałby zrobić, żeby zasłużyć na powołanie do reprezentacji. W tym sezonie były król strzelców naszej Ekstraklasy znowu ma imponujące statystyki 15 spotkań, 12 goli i 2 asysty we wszystkich rozgrywkach klubowych. Zdaję sobie sprawę z tego, że mamy pewnie lepszych napastników, ale Wilczek swoją postawą w ostatnich latach zapracował sobie z pewnością chociażby na powołanie. Dziwi po raz kolejny brak powołania dla Macieja Wilusza, który zalicza właśnie świetny sezon w lidze rosyjskiej. Jego zespół spisuje się nadspodziewanie dobrze, ma na rozkładzie chociażby zwycięstwa z CSKA i Spartakiem Moskwa, a Wilusz gra we wszystkich spotkaniach od początku do końca i jest liderem defensywy. Może warto byłoby go sprawdzić, skoro wciąż szukamy partnera do gry dla Kamila Glika. Tradycyjnie również przypomnę o Adrianie Mierzejewskim, który podbija kolejną „egzotyczną” ligę. Skoro do reprezentacji Brazylii mogli być powoływani zawodnicy grający w Chinach, to wydaje mi się, że tym bardziej można o tym pomyśleć w kontekście reprezentacji Polski. Ja wiem, że Brzęczek już zapowiedział, że „Mierzeja” nie powoła, ale ja powodów tej decyzji nie rozumiem i nie zrozumiem. Zwłaszcza w kontekście posuchy na skrzydłach w naszej kadrze. A jeśli już jesteśmy przy skrzydłowych, to może warto sprawdzić Pawła Wszołka, który został trochę zapomniany? W QPR spisuje się przyzwoicie, a na pewno lepiej, niż Grosicki w Hull. Skoro w tej chwili poza Kądziorem i zawodnikami występującymi w polskiej lidze nie mamy innych sensownych skrzydłowych, to na miejscu Brzęczka przyjrzałbym się Wszołkowi, który w Anglii nie przepadł jak wielu innych.

To drugie zgrupowanie reprezentacji pod wodzą Jerzego Brzęczka. Po decyzjach personalnych widać, że trener ma już w głowie trzon reprezentacji i na razie konsekwentnie się go trzyma. Problem jest taki, że w spodziewanej jedenastce na najbliższe spotkanie będzie trzech zawodników, którzy właściwie w tym sezonie nie grają w piłkę. A jeśli grają, to głównie właśnie w reprezentacji narodowej. Czy to wystarczy, żeby pokonać Włochów i Portugalczyków? Czas pokaże.


Jakub Jabłoński

@kubajablon

Od dziecka zakochany w samochodach i piłce nożnej. Największy fan talentu Piotra Wiśniewskiego. Spełniam właśnie dziecięce marzenie i piszę o piłce

Komentarze