Ekstraklasa

Derby z klasą.mp3

Łukasz Wąchała @luk_wac

Fot: własne, własne

Tagi

Wisła Kraków Cracovia Derby Święta Wojna

Siódmego października 2018 roku, był dniem szczególnym dla wszystkich fanów polskiej piłki, a zwłaszcza dla sympatyzujących z krakowską Wisłą bądź Cracovią. Rozegrano wtedy bowiem 196-te Wielkie Derby Krakowa. Była to kolejna odsłona rywalizacji, która elektryzuje kibiców od lat.

Drużyny przystępowały do starcia w odmiennych nastrojach. Pełniąca funkcję gospodarza Cracovia prowadzona przez Michała Probierza w ostatnim czasie zaczęła wygrywać i chociaż jej styl pozostawiał wiele do życzenia, to kibice „Pasów” z nadzieją patrzyli w przyszłość. Wisła Kraków pod wodzą Macieja Stolarczyka po fantastycznym okresie świetnej gry złapała zadyszkę, co przyniosło skutek w postaci porażek z Pogonią, Koroną, a także odpadnięciem z rozgrywek Pucharu Polski po meczu z Lechią Gdańsk. Ciężko było wytypować jakim wynikiem zakończy się starcie w Krakowie.

Warto wspomnieć o niecodziennej obsadzie trybun. Po zeszłorocznym meczu Cracovii z Wisłą stadion przy ulicy Kałuży został zamknięty na czas następnych derbów. W takiej sytuacji „Pasy” zorganizowały akcję „kibicuj z klasą”, prezentując bilety na mecz dla dzieci do lat szesnastu. Obecność młodych kibiców wywołała pewną niecodzienną sytuację, ale o niej napiszę w końcówce relacji.

Sędzia Paweł Raczkowski rozpoczął spotkanie o godzinie 18:00. Początkowo obie strony próbowały zaatakować, jednak bez większych konkretów. Po dziesięciu minutach spotkania miał miejsce rzut wolny dla Wisły. Bramkarz gospodarzy wypiąstkował piłkę za szesnasty metr gdzie dopadł do niej zawodnik gości i oddał strzał z dystansu, jednakże niecelny.

Wynik w meczu został otwarty w 19 minucie, gdy Zdenek Ondrášek podał futbolówkę do Jesusa Imaza, który strzałem po ziemi zza pola karnego pokonał Macieja Gostomskiego.

Dziesięć minut później „Biała Gwiazda” miała rzut wolny, uderzał Dawid Kort, ale trafił w mur. Kilka chwil później Mateusz Wdowiak wpadł w pole karne, zagrał piłkę do Janusza Gola, który oddał dobry strzał zza pola karnego ale Mateusz Lis był czujny na swoim posterunku.

Znana zasada mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak było i w tym meczu. Zaledwie kilka chwil po obronionym uderzeniu Janusza Gola golkiper Wisły dalekim wykopem uruchomił Rafała Boguskiego, który wrzucił piłkę w pole karne, gdzie ogromny błąd popełnił bramkarz gospodarzy, Maciej Gostomski. Minął się on z futbolówką, która trafiła do Imaza, a ten z łatwością skierował ją do pustej bramki z zaledwie kilku metrów.

W 39 minucie swoją szansę mieli zawodnicy „Pasów”. Z rzutu rożnego bezpośrednio na bramkę uderzał Budziński, ale Mateusz Lis był czujny i wybił piłkę. Kilka chwil później o mało nie wpadł kolejny gol dla Wisły, jednakże strzelający z kilku metrów Ondrášek zamiast w bramkę, posłał futbolówkę za wysoko.

Na pierwszą połowę gospodarze schodzili w złych humorach, bowiem przegrywali dwiema bramkami. Oczywistym było, że aby pomyśleć o korzystnym wyniku, będą musieli zaatakować od początku drugiej części spotkania.

Pierwsze minuty drugiej połowy to ataki Cracovii. Najgroźniejszy był strzał Janusza Gola, ale golkiper „Białej Gwiazdy” po raz kolejny w tym spotkaniu udowodnił, że jest w dobrej formie.

W 53 minucie Zenjov wrzucił piłkę w pole karne, ale została ona wybita na rzut rożny po którym gospodarzom nie udało się zagrozić bramce rywali. Kilka chwil potem dośrodkowywał Siplak, po czym strzelał Dimun, ale nad bramką.

W 57 minucie ostry faul popełnił Zoran Arsenić, ale został ukarany jedynie żółtą kartką. Zawodnik Wisły powinien się cieszyć, gdyż niektórzy sędziowie mogliby go za to usunąć z boiska.

Dziesięć minut później miał miejsce rzut wolny dla „Pasów”. Futbolówka została wybita, po czym nastąpił strzał, który odbił się rykoszetem. Gospodarze otrzymali rzut rożny, po którym niesamowitą interwencją popisał się Mateusz Lis. Bramkarz w pięknym stylu uratował swoją drużynę przed stratą bramki.

W 76 minucie strzał oddał Siplak, jednak trafił on w spojenie bramki. Była to kolejna okazja, w której gospodarzom brakowało trochę szczęścia. Niecałe dziesięć minut później do siatki Cracovii próbował trafić Ondrášek, ale jego uderzenie po ziemi minęło bramkę w niewielkiej odległości.

W końcówce meczu, jak to zazwyczaj w piłce nożnej bywa, zawodnicy drużyny przegrywającej rzucili się do ataku, ale bezskutecznie. Poza tym było już za późno na taki zryw, gdyż wątpliwe, by Wisła z będącym w świetnej formie Lisem na bramce straciła dwa gole w doliczonym czasie. Wreszcie wybrzmiał końcowy gwizdek którym sędzia Raczkowski zakończył Wielkie Derby Krakowa z wynikiem 0:2 dla Wisły Kraków.

Odniosłem wrażenie, że Cracovia po drugiej bramce straciła wiarę i zapał do gry, ponadto ataki „Pasów” nie sprawiały większych problemów Białej Gwieździe.

Zgodnie z tym co napisałem na początku wrócę teraz do tematu kibiców na stadionie. Na meczu były obecne 5123 osoby – dzieci do lat 16 wraz z opiekunami. W tej grupie znajdowali się zarówno kibice gospodarzy jak i gości. Doszło nawet do kuriozalnej sytuacji, w której na sektorze „D” znanym również pod nazwą „Młyn” (gdzie zasiadają najwięksi kibice „Pasów” dopingujący ze wszystkich sił swoją drużynę) w większości znajdowali się zwolennicy „Białej Gwiazdy”.

Doprawdy niezwykły był to widok – Wisła Kraków strzela Cracovii gola na ich stadionie, po czym „Młyn” podrywa się z radości i bije brawo gościom. Wątpię by dane nam było kiedykolwiek jeszcze zobaczyć takie wydarzenie. Ponadto młodzi fani „Białej Gwiazdy” skandowali głośno „Wisła! Wisła!” zagłuszając swoich rówieśników sympatyzujących z Cracovią. Reakcja organizatorów spotkania była kontrowersyjna – puścili oni bowiem z głośników doping „Hej Pasy gol!” celem zagłuszenia dzieci. Decyzja ta spotkała się z ogromną krytyką ze strony kibiców. Stowarzyszenie „Cracovia to my” wystosowało oświadczenie, w którym potępiło zachowanie organizatorów.

Warto zaznaczyć, że ogromna grupa młodych Pasiaków była obecna na trybunach i dzielnie dopingowała nasz zespół. Młodzi Pasiacy byli rozlokowani po całym stadionie, a przez decyzje organizatorów nie mogły zmienić miejsca, aby wspomóc grupkę dopingującą. My, jako Stowarzyszenie, stanowczo potępiamy takie działania i jest nam niezmiernie wstyd za decyzje działu marketingu, oraz zarządu. Idea dopingowania, a już szczególnie wśród dzieci została brutalnie stłamszona przez osoby dla których liczą się tylko pieniądze.

Dla każdego z Nas, idea kibicowania i szerzenia wśród młodzieży miłości do klubu, jest sprawą kluczową, którą stawiamy ponad podziałami. Niezmiernie dziwi nas tok rozumowania zarządu, najpierw chcą pozbyć się „kiboli” ze stadionu, a następnie zagłuszają dzieci, nagraniem dopingu ów „kiboli”.

Jest to jedynie fragment wspomnianego oświadczenia, które znaleźć można na fanpage`u stowarzyszenia. Dodatkowo Marek Bartoszek zrezygnował z pełnionej od dwóch lat funkcji stadionowego spikera Cracovii następującymi słowami:

W związku z niecodzienną sytuacją podczas wczorajszego meczu derbowego zrezygnowałem dzisiaj z funkcji spikera Cracovii. To mój jedyny komentarz w tej sprawie. To były fantastyczne dwa lata pełne niezapomnianych doświadczeń i emocji. Dziękuję!

Śmiało można powiedzieć, że wczorajsze Wielkie Derby Krakowa przeszły do historii polskiej piłki i nie zostaną prędko zapomniane. Tak spotkanie skomentowali szkoleniowcy obu zespołów:

Trener Cracovii, Michał Probierz:

Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w tej chwili ulubieńcem kibiców Cracovii. Trudno się dziwić, skoro przegrałem trzeci mecz derbowy z rzędu. Jako kibic też byłbym zły na trenera. Uprzedzając pytania odpowiem, że nie podałem się do dymisji. Nie zostałem także zwolniony.

Trener Wisły Kraków, Maciej Stolarczyk:

Chcę pogratulować zwycięstwa mojemu zespołowi, bo derby to specyficzny mecz w którym trudno wskazać faworyta. Początek był nieco nerwowy, ale zaadaptowaliśmy się do warunków gry, strzeliliśmy gola, a potem drugiego. Trzeba też podkreślić dobrą postawę zawodników Cracovii, bo w drugiej połowie zepchnęli nas trochę do defensywy. Jakub Bartkowski nie zagrał z powodu problemu mięśniowego, ale mam nadzieję, że do meczu w Warszawie zdąży się wyleczyć.

Cracovia – Wisła Kraków 0:2 (0:2)

Gole: Jesus Imaz 19′ 32′

Cracovia: Maciej Gostomski – Michal Siplak, Niko Datković, Michał Helik, Cornel Rapa – Sergei Zenjov (76′ Sebastian Strózik), Milan Dimun, Janusz Gol (56′ Airam Cabrera), Mateusz Wdowiak – Marcin Budziński (65′ Damian Dąbrowski), Javi Hernandez

Wisła: Mateusz Lis – Zoran Arsenić, Marcin Wasilewski, Maciej Sadlok, Rafał Pietrzak – Vullnet Basha, Dawid Kort (70′ Tibor Halilović) – Rafał Boguski, Jesus Imaz (86′ Paweł Brożek), Martin Kostal – Zdenek Ondrasek

Sędzia główny: Paweł Raczkowski.

Żółte kartki: Janusz Gol, Cornel Rapa, Michal Siplak, Airam Cabrera – Zoltan Arsenić.

Frekwencja: 5123 osoby


Łukasz Wąchała

@luk_wac

Studiuję ekonomię. W wolnym czasie uwielbiam czytać książki (głównie fantasy) i oczywiście oglądać mecze. Jestem koneserem rodzimej Ekstraklasy. Z zagranicznych klubów kibicuję FC Barcelonie i Liverpoolowi.

Komentarze