Reprezentacje

Nowy dzień piłkarza? Nie do końca.

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: Foto Olimpik/NurPhoto, Getty Images

Tagi

Polska Portugalia Chorzów Liga Narodów Brzęczek Błaszczykowski Piątek Glik Andre Silva Bernardo Silva Renato Sanches Fernando Santos

Dzień 11.października jest szczęśliwym dniem dla polskiej piłki nożnej. Właśnie tego dnia wygrywaliśmy choćby z Portugalią, czy Czechami, a co najważniejsze tego dnia odnieśliśmy historyczne zwycięstwo z Niemcami. Tradycji musiało stać się zadość. Po 12 latach od pamiętnego meczu na Stadionie Śląskim wygranego przez Biało-czerwonych 2-1, ekipa Jerzego Brzęczka chciała powtórzyć ten wyczyn. Nie udało się. Podopieczni Fernando Santosa pokazali nam miejsce w szeregu i w pełni zasłużenie wygrali 3-2.

Mecz nieźle zaczął się dla gospodarzy. Biało-czerwoni ruszyli do ataku i już w 2.minucie zagrozili bramce strzeżonej przez Rui Patricio. W 3.minucie pierwszy celny strzał oddał Piątek. Snajper Genoi nie zaskoczył jednak w żaden sposób portugalskiemu golkiperowi. Chwilę później to ekipa Fernando Santosa skontrowała. Łukasz Fabiański pewnie wyłapał dośrodkowanie. Chwilę później sędzia Juan Martinez Munuera odgwizdał faul na Bartoszu Bereszyńskim blisko pola karnego Mistrzów Europy. Rafał Kurzawa dograł piłkę, ale Kamil Glik minął się z nią. Spotkanie było bardzo dynamiczne. Obie drużyny szukały swoich akacji, ale to Polacy więcej grali do przodu. Goście byli nieco stłamszeni atmosferą na Stadionie Śląskim, lecz oni także próbowali jak najczęściej przedostawać się pod bramkę Fabiańskiego. Spotkanie było bardzo dynamiczne. Obie drużyny po raz kolejny udowodniły, że mecze towarzyskie w dzisiejszym futbolu nie mają sensu. W 18.minucie gospodarze otworzyli wynik. Wrzutkę Kurzawy z rzutu rożnego na bramkę zamienił Piątek. Napastnik Genoi zażegnał więc kryzys w reprezentacji i po 78 minutach gry z orzełkiem na piersi zdołał się odblokować. Podopieczni Fernando Santosa jak najszybciej chcieli doprowadzić do wyrównania, strzelili nawet gola, lecz arbiter liniowy odgwizdał spalonego. W 31.minucie Selecao doprowadzili do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Andre Silva, który zachował się jak rasowy napastnik, wykorzystując znakomite podanie Pizziego. Chwilę później mogło być 2-1 dla gości. Rafa Silva świetnie popędził lewą stroną, dograł do Bernardo Silvy, lecz Łukasz Fabiański bardzo spokojnie interweniował. Kilkanaście sekund później Rui Patricio wyłapał wrzutkę Kurzawy i szybko rozpoczął akcję swojej drużyny. Znów zakończyła się ona strzałem, pewnie wyłapanym przez Fabiańskiego. W ostatnich minutach regulaminowego czasu gry Mistrzowie Europy mocniej przycisnęli. Opłaciło się. W 42.minucie Rafa Silva wyszedł na czystą pozycję, Kamil Glik próbował jeszcze zażegnać całą sytuację, ale zrobił to tak, że zdobył samobójczą bramkę.

Druga połowa zaczęła się od zmiany w reprezentacji Polski. Narzekającego na uraz Bartosza Bereszyńskiego zmienił Tomasz Kędziora. W 50.minucie z niezłym, ale niecelnym uderzeniem z dystansu popisał się Piotr Zieliński. Niewykorzystana okazja zemściła się dwie minuty później. Gola na 3-1 strzelił Bernardo Silva. Tempo gry spadło. Gospodarze przestali dążyć do strzelenia kontaktowego gola. Choć starali się atakować, to ich akcje nie miały polotu. W 64.minucie zakotłowało się pod bramką Rui Patricio, ale gośce wyszli obronną ręką. Trener Jerzy Brzęczek na niekorzystną sytuację na boisku zareagował ofensywnymi zmianami. Za Mateusza Klicha i Rafała Kurzawę weszli Jakub Błaszczykowski i Kamil Grosicki. Pomocnik Wolfsburga stał się dzięki temu rekordzistą pod względem występów w drużynie narodowej. Błaszczykowski od razu po wejściu próbował rozruszać grę kadry. Na kwadrans przed zakończeniem regulaminowego czasu gry po dobrym dośrodkowaniu Zielińskiego w słupek trafił Jan Bednarek. W 78.minucie Biało-czerwoni złapali kontakt. Gola zza pola karnego strzelił Błaszczykowski. Atmosfera na boisku znów wzrosła, zaś Kuba zamknął usta tym, którzy krytykowali jego obecność w kadrze. Na sześć minut przed końcem Mistrzowie Europy mogli nas pozbawić złudzeń, co do wyniku w tym spotkaniu. Renato Sanches wyszedł na czystą pozycję, oddał strzał, ale Tomasz Kędziora był tam, gdzie być powinien i wybił piłkę sprzed linii bramkowej. W końcówce regulaminowych 90 minut tempo znów opadło, choć to Portugalia miała inicjatywę. W doliczonym czasie znów mogła ustalić rezultat tego meczu, ale wprowadzony chwilę wcześniej Bruno Fernandes uderzył zbyt nonszalancko i przestrzelił. Kibice nie tracili wiary w wywalczenie punktu, ale do wyrównania zabrakło czasu. I argumentów. W grze defensywnej i ofensywnej. Portugalia dała nam solidną lekcję futbolu, a przede wszystkim pokazała, że dojrzała do tego, by w pełni nazywać ją Mistrzami Europy.

Polska 2-3 Portugalia

Bramki: 18' Piątek, 78' Błaszczykowski- 31' Andre Silva, 42' Glik (samobój), 52' Bernardo Silva

Polska: Łukasz Fabiański- Bartosz Bereszyński (46' Tomasz Kędziora), Kamil Glik, Jan Bednarek, Artur Jędrzejczyk- Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich (64' Jakub Błaszczykowski), Rafał Kurzawa (64' Kamil Grosicki)- Piotr Zieliński- Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek

Portugalia: Rui Patricio- Joao Cancelo, Pepe, Ruben Dias, Mario Rui- Ruben Neves, William Carvalho, Pizzi (75' Renato Sanches)- Rafa Silva (85' Danilo), Andre Silva, Bernardo Silva (90+1' Bruno Fernandes)


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze