Ekstraklasa

Wywiad z Mathieu Scalet: Jeśli nie awansuję do pierwszej drużyny, to odejdę.

Wojciech Malanowski @WMalanowski

Fot: Krystyna Pączkowska, slaskwroclaw.pl

Tagi

Zapraszamy do przeczytania krótkiej rozmowy z Mathieu Scalet'em! 

Jak znalazłeś się w Polsce?

Moja mama pochodzi z Polski, gdy tylko zdałem maturę we Francji, chciałem spróbować sił w Polsce, no i tak trafiłem do rezerw Wisły.

Jak udało Ci się trafić do Wisły?

Dzięki mamie. Od pół roku mam już agenta, ale wcześniej to właśnie mama odpowiadała za moją karierę. Załatwiła mi testy w rezerwach Wisły, tam pokazałem się z dobrej strony, dzięki czemu zostałem w Krakowie.

Ale kontraktu z Wisłą nie podpisałeś.

Nie. Potem rozwiązali drugi zespół i musiałem odejść z Wisły. Mówili mi, że na pierwszą drużynę moje umiejętności nie wystarczą.

Dlaczego grałeś tam bez kontraktu?

Albo nie chcieli, albo nie mogli podpisać ze mną umowy, do tej pory sam nie wiem.

To grałeś tam za darmo?

Przez dwa lata.

A inni dostawali. Nie miałeś o to żalu?

No tak, dostawali. Nie miałem o to żalu, bo to właśnie zmotywowało mnie, żeby jeszcze lepiej trenować i grać, aby zaproponowano mi kontrakt. No, ale niestety to się nie udało.

I potem zablokowali Twoje testy w Lechu. To w ogóle bezsens.

Mieliśmy przerwę zimową, mama postarała się, bym mógł pokazać się w Lechu Poznań. Po pierwszym dniu Wisła się o tym dowiedziała, od razu dzwonili do mnie i kazali mi wracać, choć przecież nie miałem z nimi kontraktu.

Nie byłeś ich zawodnikiem, nie mieli do tego podstaw.

Też tak myślałem, powiedzieli jednak, że musiałem dostać od nich pozwolenie na trenowanie z Lechem.

Ostatecznie z Wisły odszedłeś. Potem były testy w Genewie. Czego tam zabrakło?

Czasu (śmiech). Nawet podpisałem kontrakt w Genewie, ale potem zbyt długo trwało wysyłanie dokumentów przez Wisłę, transfer upadł, ponieważ zamknęło się okienko transferowe.

Jak trafiłeś do Śląska?

Miałem czekać do następnego okienka transferowego, żeby podpisać kontrakt z Genewą. Dla mnie najważniejsze było granie, więc wróciłem do Polski i przez prawie trzy miesiące grałem w Andrychowie (4 liga), aby utrzymać formę. Zimą pojechałem na testy w Śląsku. Przez tydzień trenowałem z rezerwami, Śląsk mnie chciał, więc podpisałem tu kontrakt.

Trochę gry w rezerwach i Jan Urban dał Ci szansę w meczu derbowym.

Tak. Coraz częściej trenowałem z pierwszą drużyną. Przed meczem derbowym w drużynie było sporo kontuzji, więc zgłoszono mnie do rozgrywek Ekstraklasy. Trener Urban dał mi szansę zadebiutować w Ekstraklasie, więc cieszyłem się wtedy z tych pięciu minut.

I zostałeś bohaterem.

Tak (śmiech). Nie spodziewałem się tego, gdy wchodziłem na boisko, ale na szczęście Śląska i dla mnie, znalazłem się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Pamiętajmy, że bramkę zaliczono jednak Piotrowi Celebanowi.

Szczerze, jako kibic Śląska myślałem, że z biegiem czasu będziesz coraz częściej na boiskach Ekstraklasy.

No i ja też tak myślałem. Miałem nadzieję, że moja gra w Ekstraklasie dopiero się zaczyna, liczyłem na więcej minut i występów. To zupełnie normalne, że chce się grać. Do dziś czekam na kolejny występ w pierwszej drużynie.

Masz za to żal do trenera Urbana?

Trochę mam, ale nie tylko do trenera Urbana. Po prostu po takim debiucie byłem pewny, że znów dostanę szansę, żeby się pokazać.

Czyli do kogo masz jeszcze żal, nie licząc Urbana?

U trenera Tadeusza Pawłowskiego jeszcze nie dostałem szansy. Latem chciałem odejść gdzieś na wypożyczenie, ale to, że nie jestem już młodzieżowcem, miało duże znaczenie, przez co nie znalazłem klubu.

Trener Pawłowski w tym sezonie też na ciebie nie stawia.

Gdy wróciłem z testów, powiedziano mi, że nie widzą mnie w pierwszej drużynie, więc zacząłem trenować z rezerwami. Ja dalej staram się jak najlepiej wyglądać na meczach i treningach, mam nadzieję, że moja sytuacja się zmieni.

Co nie zmienia faktu, że liczby masz bardzo dobre. Lepsze niż np. Łuczak, który szanse dostaje.

Jak mówiłem wcześniej, zawsze daje z siebie wszystko. Początek sezonu mam bardzo dobry i to widać na boisku, mam już osiem bramek i siedem asyst w dziewięciu spotkaniach!

I odzewu od trenera Pawłowskiego nie ma?

Na razie niestety nie.

Zimą pewnie chcesz odejść?

Jeżeli nie awansuję do pierwszej drużyny, to znów będę szukał klubu. Zależy mi, by grać.

Zainteresowanie już jakieś jest?

Jeszcze nie wiem, muszę się zobaczyć i porozmawiać z menadżerem. 


Wojciech Malanowski

@WMalanowski

Redaktor naczelny SofaGOL

Komentarze