Serie A

Krzysztof Piątek, czyli "Il Pistolero".

Piotr Grzebień @

Fot: ..., ...

Tagi

Kiedy Krzysztof Piątek przeniósł się z Cracovii do Genoi niewielu wierzyło w to, że reprezentant Polski szybko wywalczy sobie miejsce w składzie „Gryfonów”. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna i Piątek szaleje w nowych barwach. Nadano nawet przydomek napastnikowi – „Il Pistolero”.

Krzysztof Piątek przebojem przedarł się do pierwszej jedenastki Genoi. Napastnik sprowadzony z Cracovii za 4,5 miliona euro zrobił we Włoszech ogromne wrażenie. O ile bramki zdobywane w spotkaniach kontrolnych nie obiły się szerokim echem w mediach na Półwyspie Apenińskim, to zdobyte cztery gole w starciu z Lecce w ramach Pucharu Włoch zrobiły wrażenie. Kibice z Geniu mieli nadzieję, że wreszcie będą mieli napastnika, który będzie skuteczny. Ostatnim takim atakującym by Diego Milito, który w sezonie 2008/2009 walczył do ostatniej kolejki ze Zlatanem Ibrahimoviciem oraz Marco Di Vaio o tytuł „capocannoniere”. Ostatecznie trofeum to powędrowało w ręce Szweda. Premierową bramkę w Serie A Piątek zdobył w pierwszej kolejce pokonując bramkarza Empoli już w piątej minucie. W kolejnym spotkaniu ustrzelił dublet. Mimo zdobycia dwóch bramek miały one gorzki smak, ponieważ Genoa uległa Sassuolo w szalonym meczu 5:3. Piątek trafiał do siatki kolejno z: Bolonią, Lazio, Chievo, Frosinone (dwie bramki) oraz z Parmą. W starciu z tą ostatnią drużyną miał szansę na dubelt, lecz do szczęścia zabrakło kilku centymetrów.

Kapitalna dyspozycja strzelecka nie umknęła uwadze innych klubów. Zaczęło się od tego, że Polakiem rzekomo miała interesować się wielka Barcelona! Sam zainteresowany w późniejszej rozmowie przyznał, że te doniesienia bierze z dużą dozą spokoju i nie napala się na transfer, ponieważ wie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Później do głosu doszły takie ekipy jak SSC Napoli, Chelsea, Bayern, Borussia Dortmund czy nawet mistrz Włoch, Juventus. Jako pierwsza oficjalną ofertę za napastnika Genoi wystosowało według medialnych doniesień Napoli. Oferta miała wynosić 25 milionów euro, co nie zadowala włodarzy klubu z Geniu. Za swojego snajpera chcą aż 60 milionów euro. Prezydent ekipy z południa Włoch potwierdził zainteresowanie Piątkiem.

„Rozmawiałem na temat sprowadzenia Piątka z prezesem Genoa CFC oraz jego agentem. Musimy się jeszcze spotkać. My jako SSC Napoli musimy zweryfikować, czy on będzie w stanie grać w naszych szeregach tak, jak robi to w Genui”.

Były zawodnik Cracovii czy Zagłębia Lubin otrzymał we Włoszech przydomek – „Il Pistolero”. Identyczny przydomek nosi Luiz Suarez, napastnik FC Barcelony. Skąd wzięła się jego ksywka? Po każdym strzelonym golu reprezentant Polski pokazuje gest strzału z rewolweru. Włoscy dziennikarze szybko podłapali ten gest i od tego momentu tak nazywają bramkostrzelnego napastnika. Piątek bije rekord za rekordem - jest autorem między innymi najlepszego startu piłkarza z Genoi spoza terytorium Włoch. Został również rekordzistą pod względem najlepszego początku w Serie A. Rekord strzelonych bramek przez Zbigniewa Bońka również poszedł w zapomnienie – pobił go rzecz jasna Piątek.

Zagrożony jest również osiągnięcie Gabriela Batistuty. Argentyńczyk zdobył w pierwszych jedenastu spotkaniach jedenaście bramek, ustanawiając rekord, który do tej pory nie został pobity. Piątkowi do wyrównania tego wyczynu brakuje zaledwie dwóch bramek. Po lekturze wywiadu udzielonemu portalowi „WP Sportowe Fakty” można stwierdzić, że Krzysztof Piątek jest niesamowicie skromną osobą.

”Niedawno zgłosiła się "La Gazzetta dello Sport". Udzieliłem jednego z pierwszych wywiadów we Włoszech i szczerze przyznam: myślałem, że to jakaś lokalna, mała gazetka. Na drugi dzień znajomi z Polski bombardowali mnie wiadomościami. Byłem lekko w szoku, że to się tak szybko rozniosło. Zastanawiałem się, czy prasa w Genui może mieć tak duży zasięg?! "Jesteś w największym dzienniku we Włoszech, gratulacje!" - pisali. I w ten sposób dowiedziałem się, że to najbardziej poczytna gazeta w kraju. Jeżeli chodzi o media, takie mniej więcej mam do tego podejście, trzymam się raczej na uboczu" - stwierdził snajper Genoi.

Enrico Prezioni, prezydent Genoi powiedział niedawno, że zdecydował się na zakup Polaka po obejrzeniu zaledwie kilku komplikacji z popisem umiejętności piłkarza. Decyzję o zainwestowaniu w dwukrotnego reprezentanta Polski podjął dzień później, choć w to, że obserwatorzy Genoi wcześniej go nie oglądali - raczej nikt nie wierzy. Tak czy siak kupno Polaka to najlepsza inwestycja Genoi od lat. Co ciekawe to, że Piątek będzie wart ogromne pieniądze już wcześniej przewidział Michał Probierz, opiekun Cracovii.

„Jeżeli teraz za Piątka nikt nie zapłaci 4-5 mln euro, to za kilka sezonów trzeba będzie zapłacić za niego 30 milionów. Kiedyś powiedziałem to o Robercie Lewandowskim, teraz to samo mówię o nim. Widzę jak pracuje, i życzę mu wszystkiego co najlepsze. Każdy, kto teraz nie będzie go chciał, za kilka lat pożałuje tego, że zrezygnował z możliwości wykupienia go za grosze”.

We Włoszech panuje prawdziwa "piątkomania", a świadczy o tym między innymi fakt, że Michał Probierz oraz Piotr Stokowiec, czyli trenerzy, którzy mieli okazje doskonale poznać napastnika, udzielili wywiadów dla tamtejszych mediów. Występy w Genoi mogą być świetnym oknem wystawowym dla Piątka i kto wie, czy już w styczniu nie sięgnie po niego jeden z europejskich gigantów. W kolejce po gracza już bowiem ustawiły się uznane firmy, które - mamy taką nadzieję - nie będą żałowały w przyszłości ani jednego wydanego na niego eurocenta.


Piotr Grzebień

@

Komentarze