Ekstraklasa

Byłe gwiazdy ekstraklasy #1 - Maor Melikson

Marcel Skórski @MarcelSkorski

Fot: Les transferts, Les transferts

Tagi

Melikson Wisła ekstraklasa

Pamiętacie Maora Meliksona? Jego niektóre akcje były fenomenalne, a w najwyższej formie był po prostu za dobry na naszą ligę. Jego bilans na polskich boiskach zatrzymał się na 64 spotkaniach, 10 trafieniach i 19 asystach. Co było dalej? Przekonacie się w dalszej części tekstu. 

Wisła miała być przystankiem do lepszej ligi i takim była. Po dwóch latach Maor zdecydował się na odejście z Białej Gwiazdy. Pierwszy sezon w Krakowie miał świetny, noszono go na rękach. Drugi przez zawirowania w klubie, zmiany prezesów, trenerów, niestety słabszy. Wisła dała mu zgodę na transfer, z czego szybko skorzystało francuskie Valenciennes.

Po transferze do Francji, ojciec Izraelczyka wychwalał klub z Ligue 1:"To dobry i wypłacalny klub, który chce walczyć o europejskie puchary" - stwierdził Armand Melikson.

No tak w końcu jego syn trafia do dobrej ligi, zespołu, który grał w tamtym czasie w środku tabeli. Jednak każdy był zdziwiony, dlaczego postawili właśnie na Maora. Pomocnik zagrał słabą rundę w Wiśle, strzelając zaledwie jedną bramkę, a Valenciennes wyłożyło na niego 900 tysięcy euro!

Powróćmy do samej gry zawodnika. Po czterech kolejkach wywalczył pierwszy skład i nie oddał go praktycznie do końca sezonu (zaledwie z Evian, wszedł z ławki). Próbowano go na różnych pozycjach, grał na bokach ataku i na swojej nominalnej pozycji nr 10. W debiutanckiej rundzie strzelił dwa gole i także przy dwóch asystował. Trener francuskiej drużyny zapewniał, że Maor pasuje do jego koncepcji.

Tak jak każdy się spodziewał - Melikson musiał grać w pierwszym składzie klubu francuskiego. Ligi jednak nie podbił, liczby nie były za dobre, a sam klub spadł z Ligue 1 i zaczął mieć problemy finansowe.

Z tej okazji chciała i mogła skorzystać Legia Warszawa. Maor miał ofertę z Warszawy, kluby także się dogadały. Sam menadżer Izraelczyka, który miał korzenie polskie przyznawał, że jest opcja na Meliksona w Legii. Problemem jednak były oczekiwania zawodnika, Legia nie chciała robić kominów płacowych, więc piłkarz wrócił do kraju.

Następnie podpisał kontrakt z Hapoelem Beer Sheva i obecnie jest tam liderem zespołu i kapitanem. To raczej w tym klubie zakończy swoją karierę. Regularnie gra w europejskich pucharach, zdobywa mistrzostwa Izraelu. Minus jest taki, że do formy z pierwszego sezonu z Wisły, nigdy nie wrócił. Z biegiem czasu możemy żałować, że tak krótko mogliśmy oglądać jego umiejętności na Ekstraklasowych boiskach, a przecież mógł trafić do reprezentacji Polski. Pamiętamy pomysły Smudy na "farbowane lisy" i był moment w którym ówczesny selekcjoner namawiał czołowego zawodnika "Białej Gwiazdy" do gry z orzełkiem na piersi, a on sam na początku był zainteresowany grą dla naszego kraju.


Marcel Skórski

@MarcelSkorski

Ekstraklasa, bo najważniejsze to kochać to co Polskie ;)

Komentarze