Reprezentacje

Konsekwencja i oszczędność drogą do sukcesu

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: sport.onet.pl, sport.onet.pl

Tagi

Finlandia Liga Narodów Kanerva Pukki Hradecky

Jeżeli mielibyśmy wskazać najlepszą drużynę Ligi Narodów bez wątpienia pokazalibyśmy na Francję, Anglię, czy Portugalię. Otóż nie. Najlepsi potraktowali te rozgrywki trochę po macoszemu. Owszem, grają w najmocniejszej dywizji i mają mniej meczów do rozegrania, lecz i tak nie grają tak skutecznie, jak chcieliby tego kibice. Inaczej ten turniej potraktowali słabsi. Przykładem są Gruzini, czy chociażby Finowie. Ci drudzy są najlepszym zespołem Dywizji C i zapewne niedługo będą rywalizować z Polską w Dywizji B.

Po losowaniu grup LN, mało kto zwracał uwagę na to, co będzie dziać się w niższych dywizjach. A właśnie tu rywalizacje są bardziej zacięte i prestiżowe. Przykładem tego jest postawa reprezentacji Finlandii. Reprezentacja Krainy Tysiąca Jezior trafiła do trudnej grupy, gdzie za rywali ma Mistrza Europy sprzed 14 lat, Grecję, dwukrotnych wicemistrzów świata i uczestników EURO 2016 Węgrów oraz Estończyków, teoretycznie najsłabszych, ale mających za sobą udział w barażach do Mistrzostw Europy w Polsce i Ukrainie. Spokojnie można więc powiedzieć, że Finlandia w tym gronie jest kopciuszkiem, bowiem reprezentacja tego kraju nigdy nie odniosła jakichkolwiek sukcesów na polu reprezentacyjnym. Podopieczni Markku Kanervy odbili to sobie w LN. Po czterech meczach z 12 punktami na koncie są liderem Grupy C2. Przed sobą mają tylko rewanżowe spotkania z Grecją i Węgrami. Oba na wyjeździe. Zadanie będzie utrudnione, ale do wykonania. Kadra Suomi składająca się z przeciętnych zawodników, którzy nie dorównują Jariemu Litmanenowi, Samiemu Hyypii, Juusiemu Jaaskelainenowi, czy Teemu Tainio potrafią sobie poradzić z wyżej notowanymi rywalami gra niezbyt efektownie, ale bardzo skutecznie. Aż trzy mecze w Nations League wygrała stosunkiem 1-0 (dwa razy z Estonią i raz z Węgrami). Przełamanie nastąpiło w poniedziałek. Na Stadionie Olimpijskim w Helsinkach Finowie rozprawili się z Grekami 2-0. Wynik otworzył w 46.minucie gracz Admiry Wacker Moedling Pyry Soiri, zaś na minutę przed końcem regulaminowego czasu gry wynik ustalił piłkarz Dundee FC, Glen Kamara. Najskuteczniejszym graczem jest zaś Teemu Pukki z trzema golami na koncie. Najlepszym, a przynajmniej najbardziej wartościowym piłkarzem reprezentacji jest golkiper Bayeru Leverkusen Lukas Hradecky. Mający słowackie korzenie golkiper jest wart ponad 3 miliony więcej niż pozostałych dziesięciu piłkarzy Markku Kanervy. Kto poza Hradeckym tworzy niepokonaną drużynę? Linię obrony tworzą Jukka Raitala, niechciany przez Hoffenheim i Osasunę Pampeluna, a dziś brylujący w MLS, w barwach Los Angeles FC, odpalony z Bruk-Betu Termaliki Joona Toivio, dziś gracz FC Hacken, dobrze znany z Lecha Poznań, obecnie klubowy kolega Kamila Wilczka Paulus Arajuuri i pewny punkt na lewej stronie KRC Genk Jere Uronen. W środku pola gra Tim Sparv z FC Midtjylland i Glen Kamara. Na boku biega Pyry Soiri, zaś mózgiem jest łączony kilka miesięcy temu z Lechem, dziś zawodnik Sportingu Gijon Robin Lod. Za strzelanie goli odpowiadają Jasse Tuominen z BATE Borysów i Teemu Pukki z Norwich City. A właściwie tylko ten drugi. W tym sezonie Tuominen w 24 spotkaniach ani razu nie trafił do siatki! Kanerva ma spory problem, bo poza Pukkim nie ma kto strzelać. Ani Simon Skrabb, ani Eero Markkanen nie są łowcami goli. Stąd powołanie w będącego w świetnej formie, prezentującego odpowiedni poziom strzelecki Petteriego Forsella. Nominalny ofensywny pomocnik jest liderem Miedzi Legnica. W obecnym sezonie strzelił 7 goli w 11 meczach ligowych. Kanerva skorzystał z usług piłkarza legniczan w meczu z Estonią, wpuszczając go na pół godziny. W tym czasie Forsell dwukrotnie uderzał na bramkę Estończyków. Za każdym razem niecelnie. Nie Forsell jest jednak liderem tej kadry. Jest trzech wyróżniających się piłkarzy. Ich postawa decyduje, czy Finowie wygrają, czy przegrają. Trzej przyjaciele z boiska. Tylko, że zamiast skrzydłowego i łącznika jest pomocnik i napastnik. Hradecky, Lod i Pukki, a potem długo nic. Na razie przynosi to efekty.

To, że Finlandia w ostatnim czasie gra bardzo dobrze jest ogromną zasługą szkoleniowca. Dla każdego reprezentanta Markku Kanerva jest niekwestionowanym autorytetem. Grający na co dzień w przeciętnych ligach i klubach (poza Hradeckym, ewentualnie Pukkim i Lodem) są zapatrzeni w trenera. Kanerva jako piłkarz jest współautorem największego sukcesu w historii fińskiego futbolu. Wraz z HJK Helsinki 20 lat temu awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zagrał w pięciu meczach, z czego trzy od pierwszej do ostatniej minuty. Miesiąc po odpadnięciu HJK z Champions League zawiesił buty na kołku. Oprócz tego rozegrał 58 meczów w reprezentacji, w których zdobył jedną bramkę. To, co osiągnął z HJK działa na wyobraźnię jego podopiecznym. Kanerva przejął zespół w momencie, kiedy ten bił się z Kosowem o przedostatnie miejsce w grupie eliminacji do Mistrzostw Świata. Na fotel selekcjonera wskoczył z miejsca asystenta Hansa Backego. Szwedzki szkoleniowiec ani razu nie wygrał z reprezentacją Suomi. Jego drużyna grała nie skutecznie, jak również traciła punkty we frajerski sposób (patrz mecz z Islandią 6.października 2016 roku). Kanerva nie miał wielkiego doświadczenie trenerskiego. Samodzielnie pracował tylko jako szkoleniowiec FC Viikingit i kadry U21. Dwukrotnie był również tymczasowym trenerem kadry. Najpierw od stycznia do marca 2011 roku (brak meczów), zaś potem prowadził ją od sierpnia do grudnia 2015 roku. Przejął reprezentację pod koniec eliminacji do Mistrzostw Europy i w czterech meczach ani razu nie przegrał. Dwa zwycięstwa (z Grecją i Wyspami Owczymi) i dwa remisy (z Węgrami i Rumunią). Za każdym razem jego zespół nie zdobył więcej niż jednej bramki w meczu. Teraz jest podobnie. Przynosi to jednak korzyści.

Finowie zatrudniali do prowadzenia kadry szkoleniowców zagranicznych. Oprócz Backego, reprezentację z Krainy Tysiąca Jezior prowadzili chociażby Roy Hodgson i Stuart Baxter. Ten pierwszy mógł awansować do EURO 2008. Wielu z nas pamięta mecz, wygrany przez Finów 3-1 w Bydgoszczy. Nasza gra przypominała obraz nędzy i rozpaczy. Finlandia miała zaś w składzie takich graczy jak Jussi Jaaskelainen, Sami Hyypia, Petri Pasanen, Hannu Tihinen, Teemu Tainio, Mika Vayrynen, Jonathan Johansson, Mikael Forsell, Joonas Kolkka i legenda fińskiego futbolu, Jari Litmanen. Dla tej generacji piłkarzy była to ostatnia szansa na sukces reprezentacyjny. Wszystko popsuły frajerskie porażki z Serbią i Azerbejdżanem. Ostatecznie reprezentacja Krainy Tysiąca Jezior zajęła czwarte miejsce w grupie, mając tyle samo punktów, co Serbowie, za Portugalią i Polską.

Obecnej jedenastce reprezentacji Finlandii daleko do tych piłkarzy, bo patrząc na to, gdzie grają, to taki skład węgla i papy. Dzięki trenerowi tworzą jednak groźny zespół, mogący napsuć krwi każdej drużynie. By jednak przekonać się, na ile stać ten zespół potrzebny jej pojedynek z renomowaną europejską drużyną. Bo wygrane podopiecznych Markku Kanervy z Grecją, Węgrami, Estonią, Białorusią, czy Maltą niekoniecznie robią wrażenie. A jeżeli reprezentacja Suomi chce cokolwiek osiągnąć, takie mecze będą jej potrzebne. Na razie trzeba skupić się na wygraniu Dywizji C. Do tego pozostały już tylko dwa wyjazdowe, bardzo trudne mecze. Końcowe zwycięstwo byłoby pięknym uczczeniem 20.rocznicy awansu HJK do Champions League. Dalej może być już tylko lepiej.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze