La Liga

Zmarnowane talenty w FC Barcelonie #1

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: barcelonacard.org, barcelonacard.org

Tagi

Zapewne wielu z Was takie pytanie na samym początku odstraszy. Przed tym jednak co chcę napisać muszę je zadać. Czy mieliście w życiu momenty, w których zawiedliście? Tak, sami siebie też się liczy.

Ci z Was, którzy odpowiedzieli twierdząco zrozumieją z czym musieli zmierzyć się bohaterowie, o których głównie będzie tutaj mowa. Na łamach nowej, trzyczęściowej serii chciałabym przedstawić piętnastu Panów, którzy otrzymali miano niewypałów, niedoszłych Messich (Etów, Iniest, Xavich…), zmarnowanych talentów i tego jak sami ich nazywaliście jeżeli zdążyli wam zaimponować i w jakiś sposób zawiedli.

Przed tym jak przedstawię dzisiejszą piątkę chciałabym żebyście jeszcze na chwilę wrócili do mojego pytania z początku. Może niektórych przyszła na myśl odpowiedź: „tak, zawiodłem kiedyś mamę bo nie wyrzuciłem śmieci”. Nie chcę podważać powagi obowiązku wynoszenia nagromadzonych odpadków. Przyznajcie jednak sami, że sytuacje i poziom, na jakim zawiedli gracze, o których będę chciała wspomnieć jest troszeczkę bardziej stresujący.

Nie wiem czy mi się to udało, ale poprzez ten przykład chciałam wytłumaczyć, lub stanąć w obronie takich sportowców, którym się nie udało. Każdy z nich ma nietuzinkowy talent. To właśnie to sprawia, że kibice oczekują od nich więcej niż od innych i za to właśnie im dostaje się potem najbardziej.

Biorąc się za konkrety o to pierwsza piątka Panów, którym kariera nie poszła w takim kierunku, w jakim by się tego spodziewali.

ADAMA TRAORÉ

Może niektórych zdziwi to imię na mojej liście bo Adama jest jeszcze młody, ma bowiem dopiero dwadzieścia dwa lata. Chcecie wierzyć lub nie, widniał na wielu innych listach, które widziałam. Mi samej nie mogło go tutaj zabraknąć. Był bowiem czas, że kiedy rozmawiałam ze znajomymi na temat Barcelony i temat schodził na rezerwy to miałam już po dziurki w nosie chwalenia właśnie jego. Często po zadaniu przeze mnie pytania: „a jak sprawowali się inni?”, po tym jak już pół godziny nasłuchałam się pochwał w kierunku Adamy, ludzie zazwyczaj odpowiadali krótkie „no, w sumie dobrze”.

Cały czas pamiętam to wrażenie, które w sobie miałam, że on będzie musiał być kimś, że ludzie nie rozpływają się tak nad byle kim i czekałam…czekałam… i w sumie nadal czekam aż to uczucie wiary w niego w końcu odnajdzie jakiś sens.

Malijczyk zadebiutował w pierwszej drużynie Barcelony jako siedemnastoletni młodzieniec. Uwaga, lada sześć tygodni po pierwszym rozegranym meczu w Barcy B. Był to rok 2013, mecz przeciwko Granadzie. Pamiętam ile podekscytowania wśród kibiców zebrało się kiedy w końcu zmienił Neymara i zadebiutował.

Następnie już trzy dni później zagrał w lidze mistrzów przeciwko Ajaxowi. I to w sumie by było na tyle z fajerwerków.

Sprawy szybko potoczyły się w dół. Najpierw Aston Villa, potem obiecujące Middlesbrough a teraz … Wolverhampton Wanderers. Z całym szacunkiem dla beniaminka, który zdobył marzenie o długo wyczekiwanym powrocie do Premier League, ale to nie to było szczytem marzeń Adamy.

ISAAC CUENCA

Pięć lat starszy od poprzednika. Na start dostał wszystko, zaufanie, minuty, sympatię kibiców i talent. Wiara w niego była większa nawet od tej, którą obdarzano Delofeu. Wzbudzał też cieplejsze uczucia w fanach, chociaż to akurat nie trudne przy tak specyficznej osobie jak Gerard. Mimo tego, że wszystko skłaniało się ku niemu to nigdy nie może być zbyt pięknie przez długi czas, chyba każdy to zna. Cuenca czasu nie miał za wiele, dosyć szybko pojawiły się kontuzję. Potem wypożyczenie do Ajaxu, po którym zaczęła się drabinka na, że tak brzydko napiszę, piłkarskie dno. Jeśli są tu fani izraelskiego Hapoelu Be'er Sheva to przepraszam, ale szczyty marzeń to to nie są.

JEAN MARIE DONGOU

To on był nazywany drugim Eto’o. Być może przez kolor skóry, a może dlatego, że to właśnie z jego akademii trafił do La Masii. Na tym porównania można by chyba zakończyć.

Mimo, że w rezerwach Dongou królował to w pierwszej drużynie jego rola była epizodyczna. Nigdy nie wkradła się żadna regularność. W 2016 roku przeszedł do Realu Saragossa i zagościł w Segunda Division na dobre. Obecnie można go zobaczyć w Lugo.

MARTI RIVEROLA

Ten sam rocznik co Cuenca. W La Masii spędził niemal całe swoje dzieciństwo. Trafił tam bowiem mając zaledwie 6 lat. Był typowym okazem pięknej szkoły Barcy. W 2010 roku, z trzynastoma golami na koncie, zdobył tytuł najlepszego strzelca drużyny do lat 19. Próbowano ratować go wypożyczeniem, ale poskutkowało to tylko na chwilę. Jakichkolwiek sukcesów w pierwszej drużynie… brak.

Dzisiaj pewnie nie wiele osób kojarzy jeszcze jego nazwisko. Na pewno kojarzą go fani trzecioligowej UD Ibiza. To tam obecnie grywa na co dzień.

WILFRIED KAPTOUM

Kaptoum trafił do Barcy mając dwanaście lat w 2008 roku. Co on w ogóle robi na liście mając zaledwie dwadzieścia dwa lata? Kameruńczyk rozkochał culés przede wszystkim swoim golem przeciwko Valencii w 2016 roku. Taką precyzją, zimną krwią i intuicją w jego wieku nie każdy może się pochwalić. Gol, przy którym można zużyć przycisk replay. Dał sporo nadziei i to właśnie przez skalę zawodu postanowiłam go tutaj umieścić.

Obecnie gra w Realu Betis i możecie dalej myśleć, że z czasem się wyrobi, ale mnie do tego już nie przekonacie.


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City.

Komentarze