Serie A

Czy nad Milanem zaświeci jeszczce słońce?

Piotr Grzebień @

Fot: nobbiwan CC 2.0

Tagi

Milan Gattuso

Ciężko jest być kibicem Milanu. Ostatnie wydarzenia na boisku powodują wśród Milanistów swego rodzaju nostalgię za dawnymi sukcesami drużyny. Obecnie Milan zawodzi na całej linii i nie zanosi się na to, by w najbliższym czasie gra drużyny nagle się poprawiła. Tutaj potrzeba zrobić efekt nowej miotły, którą powinien przeprowadzić nowy trener.

Ostatni poważny sukces Rossonerich na krajowych podwórkach miał miejsce w sezonie 2010/2011. Wtedy po sześciu latach przerwy sięgnęli po osiemnasty tytuł mistrza Włoch. Na ławce obecny szkoleniowiec Juventusu - Massimiliano Allegri, natomiast w ataku zabójcze trio Zlatan Ibrahimović - Alexandre Pato. W obwodzie był Filippo Inzaghi oraz Antonio Cassano. A w obronie Thiago Silva, dla którego tamten sezon był przełomowy i otworzyły mu się szerzej drzwi do wielkich, europejskich klubów. Kibice mieli nadzieję, że sukces ten uda się powtórzyć w kolejnym sezonie. Początkowo, wszystko szło po myśli klubu z Mediolanu, lecz przytrafił się słabszy okres. Porażka z Fiorentiną oraz remisy z Napoli oraz beznadziejną wówczas Bolonią spowodowały, że Milan na własne życzenie utracił jakiekolwiek szanse na obronę scudetto. Tytuł trafił do Juventusu, który odrodził się jak feniks z popiołów po kilku latach słabej gry. Sezon ten był swego rodzaju zapalnikiem. Okazało się, że to był ostatni tak dobry sezon w wykonaniu drużyny ze stolicy Lombardii. Utrata swoich żądeł, czyli Zlatana Ibrahimovicia oraz Thiago Silvy, którzy postanowili swoją karierę kontynuować w Paris Saint-Germain była decydująca w kontekście kolejnych niepowodzeń.

Aż do stycznia 2013 roku Milan nie miał napastnika z prawdziwego zdarzenia. Wówczas drużynę z Mediolanu wzmocnił Mario Balotelli. Jego bramki w głównej mierze spowodowały, że Rossoneri zanotowali fantastyczną końcówkę sezon 2012/2013 i rzutem na taśmę awansowali do Ligi Mistrzów. Okazało się, że kolejna kampania będzie dotychczas ostatnią przygodą Milanu w Champions League. Kolejne sezony to pokaz bezradności oraz beznadziejności (oczywiście z kilkoma wyjątkami) w wykonaniu klubu. Punktem kulminacyjnym był sezon 2014/2015, kiedy to Rossoneri zakończyli sezon na dziesiątym miejscu. Sytuację próbował ratować Sinisa Mihajlović. Poniekąd udało się Serbowi choć w małym stopniu odzyskać godność Milanu. Jego trudny charakter spowodował, że jego podopieczni grali coraz lepszą piłkę. Niestety, w końcówce sezonu nadeszły pechowe straty punktów, które spowodowały o tym, że Silvio Berlusconi podjął kompletnie niezrozumiałą decyzję, zwalniając Mihajlovicia. Cristian Brocchi, czyli tymczasowy następca Serba próbował wyciągnąć z tej ekipy maksimum, lecz okazało się, że Włoch jest trenerskim żółtodziobem i nie ma bladego pojęcia o taktyce.

Z sezonu na sezon Milan coraz bardziej staczał się na dno. Wyjątkiem jest druga część kampanii 2017/2018. Gennaro Gattuso kompletnie odmienił grę drużyny, która od pola karnego rywala stosowała wysoki pressing, co wielokrotnie powodowało przejęcie piłki i oddanie strzału na bramkę przeciwnika. Milan rozgrywki zakończył na szóstym miejscu co dało awans do fazy grupowej Ligi Europy. Tymczasem UEFA postanowiła ukarać klub wykluczeniem z tych rozgrywek. Odwołanie do Trybunału Arbitrażowego w Lozannie przyniosło skutek. Klub decyzją CAS został przywrócony do Ligi Europy. Aktualny czas to popis beznadziejności. Do tego dochodzą pechowe remisy z Atalantą, Cagliari oraz Empoli. Gdyby nie te straty punktów, Milan plasowałby się dziś zdecydowanie wyżej. Dwunaste miejsce w tabeli nie napawa dumą bandę Gattuso. Przegrane derby oraz porażka z Betisem w Lidze Europy spowodowały, że posada trenera wisiała na włosku. Tymczasem do zmiany szkoleniowca w najbliższym czasie nie dojdzie. Moim zdaniem jest to błąd. Z całym szacunkiem do Gattuso - uwielbiam go jako personę, lecz jego czas zdecydowanie minął. Tutaj potrzeba efektu nowej miotły, którą ma przeprowadzić nowy trener. A propos nowego trenera. Ciężko wskazać osobę, która miałaby zastąpić Rino. W kuluarach mówi się o Roberto Donadonim, lecz były piłkarz Milanu nie nadaje się na to stanowisku z jednego prostego powodu - nie potrafił zrobić dobrego wyniku z Bolonią, czyli drużyną o dwa półki niższą od Milanu.

Trudno wskazać co tak naprawdę stoi za tak słabą grą ekipy z San Siro. Prawdopodobnie, wszystko po trochu. W kadrze klubu są piłkarze, którzy nie powinni znaleźć się w tym miejscu. Mowa o Fabio Borinim oraz Tiemoue Bakayoko. Obecność Ignzaio Abate na ławce również można uznać za nieporozumienie. Włoch oprócz szybkości nie ma kompletnie żadnych atutów. Milan jest bezpłciowy. Jest to przypadkowy zlepek piłkarzy (oczywiście nie wszyscy), którzy nie reprezentują sobą żadnego poziomu. I piszę to z bólem serca. Jednak mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze słońce zaświeci nad tym klubem.


Piotr Grzebień

@

Komentarze