Ekstraklasa

Wszystko dobre co się szybko kończy

Mateusz Perzyński @perzot97

Fot: sport.tvp.pl, sport.tvp.pl

Tagi

Mariusz Lewandowski Zagłębie Lubin efekt miotły Mateusz Dróżdż kryzys

Kiedy z rana 29.października 2018 roku pojawiła się informacja, że Mariusz Lewandowski został oficjalnie zwolniony z funkcji trenera Zagłębia Lubin, wielu kibiców odetchnęło z ulgą. Zagłębie gra w ostatnim czasie fatalnie. Co wpłynęło na taką postawę zawodników i ostatecznie zwolnienie trenera?

Obecnie Zagłębie zajmuje dopiero 9 pozycję w tabeli. Po 13 kolejkach Ekstraklasy zdobyli oni zaledwie 17 punktów. Bilans meczów, 5 zwycięstw, 2 remisy i 6 porażek. Od meczu z Huraganem Morąg forma Miedziowych jest na równi pochyłej i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić.

"ROZWÓJ ZAGŁĘBIA PRZEDE WSZYSTKIM!"*

Jeszcze za czasów poprzedniego prezesa, Roberta Sadowskiego, postawiono przed klubem, trenerem i zawodnikami konkretne wymagania. W ciągu trzech lat chciano m.in. zakwalifikować się do pucharów europejskich, zacząć wprowadzać więcej młodzieży do pierwszego zespołu i odmłodzić skład. Ostatecznie, po zmianie prezesa na Mateusza Dróżdża, można powiedzieć, że oczekiwania się nie zmieniły, ale skrócił się czas. Wielokrotnie ze strony nowego prezesa dało się słyszeć oczekiwania walki o najwyższe miejsca w ligowej tabeli już w tym sezonie. Początkowo delikatnie, ale z czasem coraz mocniej zaczęło się mówić o oczekiwaniach na "medal". Często też mówiło się, że zawodnicy muszą chcieć grać w klubie. Pojawia się jednak pytanie, dlaczego klub, który w ostatnich dwóch sezonach balansował w środku tabeli miałby teraz nagle zacząć wygrywać mecz za meczem i walczyć o pierwszą trójkę? Być może w zarządzie oczekiwano efektu miotły po zmianie trenera? Tego raczej się nie dowiemy.

"Zagłębie Lubin nigdy nie będzie niewolnikiem zawodników. Kto nie chce u nas grać, nie musi. "**

Kiedy Zagłębie przegrało mecz Pucharu Polski z Huraganem Morąg, kibice domagali się wyciągnięcia od piłkarzy konsekwencji. Pojawiały się nawet pomysły na "spotkanie" z zawodnikami po jednym z treningów. Ostatecznie prezes Dróżdż wyciągnął konsekwencje...ale wyciągnął je też na wierzch, na forum publiczne. W oficjalnych wywiadach zapowiedział on, że piłkarze stracą premie i bonusy, a Ci, którzy nie mają ochoty grać z pełnym zaangażowaniem mogą sobie szukać nowego zespołu. Dostało się też sztabowi szkoleniowemu, który z własnej kieszeni musiał zapłacić za zorganizowany obóz przed meczem PP. Klub zatrząsł się aż w fundamentach wraz z tak mocną zapowiedzią. Cała Polska żyła przez kilka dni sytuacją w Lubinie. Piłkarze musieli mocno to przeżyć, ponieważ nie dość, że wszyscy się z nich śmiali to jeszcze zostali publicznie, przepraszam za określenie, obrzuceni gównem przez własnego prezesa. Dodatkowo na ich psychikę musiały wpłynąć plotki, że konsekwencją wyniku meczu PP może być pożegnanie się z zespołem. To wszystko składa się na niezbyt dobrą atmosferę w klubie. Grunt to wsparcie psychiczne w klubie.

Panie Lewandowski co Pan tworzy...?

Mimo fatalnej postawy zawodników w meczach tego sezonu, zdecydowaną i główną rolę w tym wszystkim ma jednak ex-trener Mariusz Lewandowski. Mówi się, że to nie trener gra i zrzucanie wszystkiego na niego jest niesprawiedliwe. Może i jest, ale przecież to nie piłkarze wybierają formację, skład i założenia taktyczne na mecze. A to, w przypadku byłego reprezentanta Polski zdecydowanie leżało. Dobór formacji i taktyki na mecze był wręcz tragiczny. Jedną z wizytówek tragicznego zmysłu taktycznego Lewandowskiego był napastnik Zagłębia, Patryk "Czołgam się po boisku" Tuszyński. Kiedy na początku sezonu strzelał gola za golem, wydawało się, że może w Zagłębiu "odpalił się" kolejny gracz na miarę Świerczoka. Otóż nie, Tuszek nie jest graczem tego pokroju. Jest ociężały, wolny, często przechadza się po boisku i nie atakuje rozgrywających zawodników, a kwintesencją jego wspaniałych umiejętności są sytuacje kiedy piłka odbija mu się od nogi jak od kawałka drewna. Pojawia się pytanie, dlaczego trener wystawiał przez większość sezonu takiego zawodnika, bez formy i instynktu strzeleckiego? Wydaje się, że Patryk Tuszyński musiał mieć na Lewandowskiego jakieś taśmy, bo przepraszam, ale w to, że trener był aż tak ślepy, żeby nie widzieć tragicznej formy tego zawodnika, nie uwierzę.

Kolejnym tragicznym wyborem personalnym było przesunięcie Jakuba "Żółta Kartka" Tosika na prawą obronę. Znany na boiskach Ekstraklasy z dość ostrych wejść zawodnik spisywał się dobrze w środku pola jako defensywny pomocnik, ale na boku obrony jest wręcz tragiczny. Większość akcji, po których Zagłębie traciło bramki lub było tym zagrożone, szło od jego strony. Kwintesencją jego występów na obronie było ściągnięcie go "aby zapobiec czerwonej kartce" przed końcem pierwszej połowy w Zabrzu. Tylko Mariusz Lewandowski nie przewidział chyba, że drugi zawodnik mający na koncie żółtą kartkę, Sasa "Przepalone obwody w głowie" Balić zapracuje na drugie żółtko chwilę po ściągnięciu Tosika z boiska. To ten...brawo.

Tutaj, w przypadku zarówno Tuszyńskiego jak i Tosika, pojawia się pytanie, dlaczego trener stawiał na tych zawodników, mając na ławce lub w rezerwach zawodników, którzy potrafiliby się lepiej pokazać a już na pewno mieli by więcej motywacji, żeby dobrze wystąpić? Na pozycji napastnika mógłby występować już od kilku kolejek Jakub "Biegam w te i we wte" Mares lub młody i perspektywiczny Olaf Nowak. Tylko, że Lewandowski chyba zapomniał, że ma drugiego napastnika i zespół rezerw. Szansa dla Maresa pojawiła się w meczu z Pogonią Szczecin, na którym miałem okazję być. Zaczął on mecz w pierwszej jedenastce i z pewnością był naładowany chęcią pokazania na ile go stać. Niestety nawet go nie zobaczyłem, bo zanim zdołałem wejść na stadion, to został on kontuzjowany po starciu z obrońcą Pogoni i zszedł w 9 minucie. Zastąpił go nikt inny jak wspaniały Patryk Tuszyński, a Zagłębie mecz przegrało. Kibice byli załamani tą kontuzją, złamana kość jarzmowa, ale po kilku dniach podniosła się wrzawa, że w końcu nadarza się okazja na debiut młodego Nowaka, który w rezerwach strzela jak na zawołanie. Efekt kontuzji Maresa? Olaf Nowak znalazł się w kadrze na mecz z Arką Gdynia i przesiedział cały mecz na ławce. Brawo Panie trenerze!

Analogiczna sytuacja co w przypadku młodego napastnika tyczy się obstawienia prawej obrony. W konsekwencji kontuzji Alana Czerwińskiego (daj Boże, żeby wrócił szybciej), jak już wspomniałem, na jego pozycję został przesunięty Tosik. Tylko, że po słabych występach i dość agresywnym zachowaniu wydawałoby się, że zostanie on zesłany na ławkę a szansę w pierwszym składzie dostanie kolejny młody zawodnik lubińskiej akademii, Adam Borkowski, który w rezerwach notuje konkretne i dobre występy. Cóż, ostatecznie Borkowski nie znalazł się ani razu na ławce.

Kolejnym ważnym elementem fatalnej układanki Mariusza Lewandowskiego było ustawienie i taktyka. To co kibice Miedziowych widzieli w tym sezonie najczęściej to rozgrywanie piłki między defensywnymi pomocnikami, obrońcami i bramkarzem. Nie wiem jakie założenia miało to spełniać, ale na własnej połowie akcji raczej się nie zbuduje. Oczywiście wiem, że trzeba budować atak od podstaw, ale rozgrywanie przez 5 minut piłki między Adamem "Podaj do bramkarza" Matuszczykiem a Dominikiem Hładunem, który z bramkarza został chyba rozgrywającym, nie jest najlepszym planem taktycznym na mecz. W grze Zagłębia, w tym sezonie, zdecydowanie za mało było atakowania, ofensywy, ryzykowania. Dwa mecze tak na prawdę miały jakiekolwiek elementy lepszej gry. Domowa wygrana z Lechem Poznań gdzie obrona w końcu działała jak należy oraz mecz derbowy ze Śląskiem Wrocław, w którym dobrze działało dosłownie wszystko. Po "El Clasico" Dolnego Śląska miałem małą nadzieję, że więcej nie powtórzy się taka wpadka jak z Miedzią Legnica kolejkę wcześniej. Przeliczyłem się. Cała reszta obecnego sezonu to jest paniczna "obrona Częstochowy", rozgrywanie w trójkącie z bramkarzem oraz fatalne kontry, to cały obraz obecnego Zagłębia. Ja rozumiem i szanuję, że Mariusz Lewandowski był bardzo dobrym defensywnym pomocnikiem, ale jednak wydaje mi się, że defensywna gra nie pasuje do Zagłębia. To nie Pana kariera Panie Lewandowski.

Dziwne i nieprzemyślane zmiany są moim zdaniem również przyczyną słabych wyników Miedziowych. Często dochodziło do tego, że przeklinałem w myślach dziwne roszady przeprowadzane przez byłego już szkoleniowca Zagłębia. Tak było np. w przypadku zaskakującej zmiany na początku drugiej połowy meczu z Górnikiem Zabrze kiedy ten ściągnął najlepiej grającego i wyróżniającego się na boisku Damjana Bohara i wpuścił młodego Damiana Oko żeby uzupełnić dziurę w obronie spowodowaną czerwoną kartką Balicia. Zrozumiałbym każdą zmianę, ale nie akurat zawodnika, który ciągnął grę ofensywną do przodu.

Skrytykuję jeszcze na dokładkę fatalne pomysły Lewandowskiego na poprawę właśnie gry ofensywnej. W dwóch ostatnich meczach, jako napastnik występował grający zazwyczaj na skrzydle, Bartłomiej "Myślę, że jestem Messim" Pawłowski. Skoro trenerowi zachciało się eksperymentów to czemu nie postawił na wspomnianego już Olafa Nowaka, który nominalnie jest napastnikiem. Nie, trener wolał zamieszać i przesunąć skrzydłowego na atak. Efektem tego wspaniałomyślnego pomysłu był brak ofensywy w poprzednich meczach. Często zdarzało się, że graliśmy bez napastnika, bo Pawłowski schodził na skrzydło lub cofał się aż pod linię obrony. No chyba nie tak to miało funkcjonować.

Mimo wszystko należą się Mariuszowi Lewandowskiemu gratulacje za dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest wprowadzanie do pierwszego zespołu młodych zawodników. Może nie zobaczyliśmy jeszcze Olafa Nowaka czy Adama Borkowskiego na boisku, ale do zespołu pchają się powoli Bartosz Slisz, Łukasz Poręba czy autor genialnego gola z derbowego meczu czyli Dawid Pakulski. Ważną decyzją w czasie kadencji Lewego było też postawienie na młodego Dominika Hładuna, który przez większość swojej kariery robił za trzeciego bramkarza po Martinie Polacku i Konradzie Forencu. Okazało się jednak, że mamy w klubie prawdziwy diament, który już wielokrotnie ratował swoim kolegom...wiadomo co. Drugą i chyba najważniejszą rzeczą za jaką należą się Lewandowskiemu gratulacje jest...odejście z klubu. Zadam tylko jedno pytanie, dlaczego dopiero teraz?!

Zamienił stryjek...

Mariusz Lewandowski stracił pracę 29 października. Tego samego dnia na tymczasowego trenera został wybrany szef działu młodzieżowego Akademii Piłkarskiej Zagłębia Lubin i sześciodniowy asystent Lewandowskiego, Ben van Dael. W mojej opinii, to tak jakbym miał stare Volvo i chciał kupić coś lepszego, więc oddałbym na złom swoje a wziął takie samo tylko trochę mniej zarysowane...

Ben van Dael w swojej karierze prowadził dwa kluby, Fortunę Sittard oraz Vitesse Arnhem U-19. Nie chcę być chamski, ale jak patrzę na wyniki z tym pierwszym klubem gdzie na 40 meczy jego zespół przegrał 21, zremisował 7 i wygrał zaledwie 12, to nie wróżę drużynie pod jego wodzą niczego dobrego. Jedyny plus jaki wyczuwam, to szansa, że Holender zdoła wprowadzić do pierwszej drużyny większą ilość młodych, perspektywicznych zawodników z Akademii i rezerw.

Co dalej?

Obecnie dużym problemem Zagłębia jest kontuzja kluczowego, bocznego obrońcy. Kiedy kontuzje wyleczy właśnie Alan Czerwiński oraz napastnik Jakub Mares, jakość zespołu zdecydowanie się podniesie. Jedynym problemem będzie to kiedy wrócą do pełni swoich możliwości. Dobrą informacją jest też powrót do treningów Kamila Mazka. Były zawodnik Ruchu Chorzów ma głód gry i z pewnością będzie chciał coś udowodnić trenerom i drużynie. Przed Zagłębiem trudny okres. Zwolnienie Mariusza Lewandowskiego powinno pozytywnie wpłynąć na część zawodników, którzy czasami sprawiali wrażenie jakby grali przeciwko niemu. Być może nowy, tymczasowy trener magicznie sprawi, że zespół podniesie się z kryzysu i zacznie osiągać wyniki na miarę zespołu sponsorowanego przez spółkę skarbu państwa.

Najbliższa okazja na poprawę humoru kibiców już 4 listopada kiedy Miedziowi będą podejmować Koronę Kielce. Czy w grze Zagłębia coś się poprawi? Czy zobaczymy debiut nowych zawodników? Jaką taktykę na ten mecz obierze trener van Dael? Być może już niedługo przekonamy się czy zmiana trenera znowu przyniesie efekt miotły.

*Słowa byłego prezesa, Roberta Sadowskiego
**Fragment wypowiedzi obecnego prezesa, Mateusza Dróżdża


Mateusz Perzyński

@perzot97

Komentarze