Ekstraklasa

Historyczna porażka

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Paweł Grzywacz, własne

Tagi

Olimpia Grudziądz Wisła Płock Puchar Polski

W meczu 1/16 Pucharu Polski przy ulicy Piłsudskiego w Grudziądzu zmierzyły się miejscowa Olimpia z Wisłą Płock. Z jednej strony mająca za sobą średnią serię w II Lidze szukająca przełamania drużyna gospodarzy, z drugiej będąca po zmianie szkoleniowca drużyna gości.

Pierwsze zaskoczenie było już na krótko przed meczem. Na trybunach stadionu w Grudziądzu zasiadł bowiem selekcjoner reprezentacji U-21 Czesław Michniewicz. Były trener Pogoni Szczecin i Bruk-Betu Termalici Nieciecza prawdopodobnie przyjechał oglądać Igora Łasickiego i Bartłomieja Żynela.

Minęła raptem minuta, akcję skrzydłem napędzili Płocczanie, Carlitos wbiegł w pole karne, przymierzył i dosyć łatwo pokonał Mikołaja Brylewskiego. Bramkarz Olimpii mimo dobrego ustawienia nie zdołał interweniować i mógł jedynie obserwować jak piłka po uderzeniu Portugalczyka wpada do siatki. Gorąco zrobiło się ponownie kilka minut później gdy w stylu Harry’ego Kane’a, Mikołaja Brylewskiego próbował pokonać Karol Angielski. Bramkarz Olimpii zachował jednak przytomność umysłu godną Manuela Neuera i wślizgiem ofiarnie wybił piłkę.

W 10 minucie po faulu taktycznym Dźwigały na Kicie Olimpia miała rzut wolny. Z około 22 metrów, z prawej strony pola karnego przymierzył Ariel Wawszczyk. Strzelił w okienko w takim stylu, że nie powstydziłby się tego Juninho Pernambucano i wyrównał wynik spotkania. Po raptem dwóch minutach jednak po ofensywnym wyjściu kilku graczy, z bliskiej odległości Mikołaja Brylewskiego zaskoczył Damian Szymański. Trzeba jednak powiedzieć, że gol idzie głównie na konto stoperów Olimpii, którzy zgubili krycie reprezentanta Polski.

28 minuta pogorszyła sytuację Grudziądzan. Dośrodkowanie z prawej strony boiska doszło do Semira Stilicia, który podkręconym strzałem z woleja pokonał Brylewskiego. Nie był to dobry dzień dla młodego bramkarza Olimpii, który dopiero po raz trzeci w tym sezonie wskoczył w miejsce podstawowego bramkarza biało-zielonych Wojciecha Muzyka. Pięć minut później do rzutu wolnego z 18 metrów podszedł Dominik Furman. Uderzył rotacyjnie, dobrze, w środek bramki i pokonał Mikołaja Brylewskiego.

Pierwsza połowa zdecydowanie pod dyktando przyjezdnych z Płocka. Ich napór na bramkę Olimpii można porównać do Kampanii Wrześniowej, tak momentami rozpaczliwa była obrona Grudziądzan. Gospodarze mogli liczyć tylko na nieliczne kontrataki, ale brakło im za każdym razem wykończenia, praktycznie wszystkie strzały oddawali z rzutów wolnych, ich uderzenia były jednak bardzo dobre i sprawiały problem Żynelowi. Jeżeli chodzi o drużynę przyjezdnych jedynym słabym punktem zespołu w pierwszej połowie, był niezwykle zawodzący, tracący często piłkę i nie mogący się złożyć do strzału Oskar Zawada. Oddzielne słowa uznania należą się kibicom Wisły, którzy w liczbie około 25-30 stawili się na meczu, mimo środka tygodnia i wbrew pozorom sporej odległości dzielącej oba miasta. Łącznie na trybunach zasiadło niespełna 1000 kibiców.

Pierwszy kwadrans drugiej części spotkania to zdecydowanie lepsza gra gospodarzy, goście mieli w tym czasie jedną dobrą okazję, gdy Szymański zebrał piłkę przed polem karnym i uderzył niecelnie. Pod względem stylu gry było jednak poniekąd widać, że przyjezdnym już się chyba trochę nie chce i że przeważyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść już w pierwszych 45 minutach.

W 72 minucie piłka trafiła do Karola Angielskiego, który ruszył na boczny słupek i pociągnął za sobą Brylewskiego, ten zostawił pustą bramkę, co wykorzystał Angielski strzelając gola z zerowego konta. Dla Angielskiego nie był to pierwszy gol na stadionie w Grudziądzu, tyle że poprzednie strzelał tu jako piłkarz Grudziądzan w sezonie 2016/17. Pięć minut później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego gola główką strzelił Ricardinho. Kibice Olimpii mogli tylko załamywać ręce, tak wysokiej porażki na tym stadionie nie widziano od dawien dawna. Nadzieje w serca Grudziądzan tchnął jednak 2 minuty później młody talent Kacper Skibicki, pokonując Żynela strzałem z podbiciem jak rasowy wyjadacz z 200 występami w Ekstraklasie na koncie.

W ostatnich sekundach meczu gospodarzy dobił lekkim strzałem na wślizgu Oskar Zawada. Dla grudziądzkiej Olimpii wynik 2-7 był najwyższą porażką w historii odniesioną na własnym boisku. Różnicę poziomów pomiędzy oboma zespołami było widać gołym okiem. Na plus w Olimpii możemy zanotować jedynie kolejny bardzo dobry występ młodego Kacpra Skibickiego i spore chęci do gry. Na pewno dużym problemem Grudziądzan była ich pięta achillesowa, czyli obrona. W Wiśle jedynym który wyglądał w tym meczu słabo był Oskar Zawada, ale młody napastnik tak czy tak zakończył spotkanie z pozytywnym akordem w postaci bramki.

Wypowiedzi zawodników i trenerów:

Damian Ciechanowski (Olimpia Grudziądz): Na pewno mieliśmy swój plan na ten mecz, ale jak mecz pokazał nie wyszedł nam on do końca. Na pewno dla nas dobra lekcja, nie ma co udawać byliśmy w tym meczu słabsi, ja nie będę tutaj mówił, że mogło być lepiej, ale uważam też, że wynik nie do końca oddawał przebieg gry, bo mogliśmy mniej bramek stracić i powalczyć o korzystny wynik.

Kacper Skibicki (Olimpia Grudziądz): Mogę się cieszyć z mojego występu. Mogłem grać jeszcze w juniorach, ale trener zauważył, że dobrze gram i ściągnął mnie do pierwszej drużyny. Strzelając bramkę wyprzedziłem zawodnika i udało się strzelić. Pojawiła się trema, ale jakoś przeszedłem to i udało się strzelić.

Karol Angielski (Wisła Płock): Na pewno serce mocniej zabiło, gdy strzeliłem bramkę i kibice przyjęli mnie oklaskami, bardzo fajne uczucie i dziękuję im za to wszystko. Ten mecz mieliśmy pod kontrolą, chcieliśmy narzucić tempo ekstraklasowe tak jak nam trener mówił przed meczem. Olimpia Grudziądz to drużyna drugoligowa, my jesteśmy z Ekstraklasy i to było widać.

Kibu Vicuna (trener Wisły Płock): Jestem zadowolony z awansu do następnej rundy, moim zdaniem był to bardzo dobry mecz, zawodnicy chcieli grać i Olimpia Grudziądz i Wisła Płock grały wysokim pressingiem, padały bramki. 1-0 od początku, potem 1-1 bardzo ładnie strzelona bramka. Jestem bardzo zadowolony, graliśmy dobrze, wygraliśmy, awansowaliśmy do następnej rundy.

Mariusz Pawlak (Olimpia Grudziądz): Gratulację dla trenera i jego zespołu i życzę im by skończyli to wszystko na Narodowym, dla nas też to będzie, że odpadliśmy z finalistą, czego życzę, na pewno będziemy trzymać kciuki. Graliśmy z zespołem z Ekstraklasy i widać było, jaka jest różnica między Zagłębiem Sosnowiec, a Wisłą Płock. Z jednej strony trochę obaw było, a z drugiej bardzo się cieszę, że zagraliśmy z tym zespołem, liczę, że będziemy mieli bardzo dużo materiału, a przede wszystkim tego stylu grania. W tydzień miesiąc tego się nie zrobi, bo przede wszystkim przygotowanie techniczne zawodników, ale sposób grania, to co zespół z Płocka pokazuje w ostatnich spotkaniach ligowych, chociaż nie wygrywał, jedni oceniają z punktów, drudzy z gry. To było widać w naszej analizie, ale założyliśmy, że spróbujemy parę razy, przynajmniej w pierwszej połowie podejść wysokim pressingiem w ustawieniu zupełnie innym jak wyszliśmy po przerwie, bo zmieniliśmy na trzech środkowych obrońców, bez nominalnych dwóch, z nominalnym jednym stoperem. Chcieliśmy dążyć do pressingu w drugiej połowie, widzieliśmy, że duże przestrzenie ci zawodnicy, którzy są w środku pola, to widzieliśmy, że nie zdążymy z pressingiem, mogła to być utrata goli, ale liczyliśmy się z tym, chciałem abyśmy spróbowali, bo ta gra dzisiejsza mojego zespołu po przerwie może w przyszłości coś nam przynieść. 


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze