La Liga

Niespełnione talenty Barcelony #3

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Shai Pal CC 3.0

Tagi

Ostatnia część cyklu o porażkach La Masii będzie opiewała nie tylko w rzadko spotykane talenty, ale przede wszystkim w wyjątkowe osobowości, które kryją się pod nazwiskami, o których dzisiaj napiszę.

Co prawda, jeżeli chciałabym wydłużyć moją listę zmarnowanych talentów, to zrobiłabym to bez problemu. Zarówno biorąc pod uwagę La Masiję, jak i talenty z innych szkółek. Zostańmy jednak przy ostatniej piątce z mojej strony, a resztę osób dopiszcie sobie sami.

VICTOR VAZQUEZ

Od razu na myśl przychodzi złota era szkółki Blaugrany. Vazquez miał okazję wychowywać się piłkarsko z takimi osobami jak Lionel Messi, Gerard Pique czy Cesc Fabregas. Przy takich kolegach był skazany na sukces.

Tym czasem kiedy oni radzili sobie wybornie i nabywali doświadczenia w Anglii, albo jak Messi, z miejsca stali się gwiazdą, to on musiał próbować przecisnąć się jakoś przez rezerwy, w których zagrał sto dwadzieścia spotkań i … nic. Zupełna pustka, świat nie miał później okazji zbyt wiele o nim usłyszeć. Chyba, że mamy tu kibiców Toronto FC, którego szeregi zasila obecnie.

JAVIER SAVIOLA

Bardzo trudny przypadek. Mowa tu o chłopcu, który w wieku dziewiętnastu lat uplasował się na czwartym miejscu w walce o Pichichi. Miał siedemnaście goli, czyli tylko o jeden mniej niż trzeci na liście Patrick Kluivert, i drugi Fernando Morientes.

Niestety, a może i stety, kiedy po odejściu Van Gaala stery przejął Frank Rijkaard zabrakło miejsca w składzie dla Savioli. W 2004 roku odszedł na wypożyczenie do AS Monaco. Następnie spędził rok w Sevilli. Kiedy wrócił w sezonie 2006/07 szczęście się do niego uśmiechnęło i skorzystał na kontuzjach kolegów. Kiedy okazało się, że Rijkaard już go nie potrzebuje to ten odszedł do Realu Madryt gdzie głównie pełnił rolę zmiennika.

Potem wszystko szło już coraz bardziej w dół. Najpierw Benfica, Malaga, i tak przez Olympiacos i Veronę wprost do River Plate gdzie wszystko się zaczęło.

IBRAHIM AFELLAY

Wyjątkowa postać, dlatego nie mogło go tutaj zabraknąć, mimo, że z La Masiją ma raczej mało wspólnego. Ibrahim to człowiek raczej poważny i bardzo konkretny. Przynajmniej jeżeli chodzi o piłkę nożną. Kiedy jeszcze był w PSV był pogromcą Feyenoordu. To właśnie im strzelał swoje najbardziej pamiętne gole. Szybko awansował na kapitana drużyny.

Niestety jedyne co można mu zarzucić to wrodzona kontuzjogenność. Palec u stopy miał złamany już co najmniej dwa razy. Kiedy trafił do Barcy kruchość nie ustała i Katalończycy zaczęli ratować się wypożyczeniami. Najpierw sytuację próbowano naprawić w Shalke 04 a następnie w Olympiacosie. Koniec końców, Afellay trafił do Stoke City gdzie przez moment pokazał się z niesamowitej strony. Był to moment, w którym cała drużyna pod wodzą Marca Hughsa miała wysokie morale i jasno sprecyzowane cele. Teraz siłą rzeczy zarówno Stoke, jak i tym samym Holender, spadli do drugiej ligi angielskiej.

MARC MUNIESA

Marc rozpoczął swoją przygodę z dorosłą piłką mając siedemnaście lat. Jest drugi na liście osób, które trafiły do pierwszej drużyny jako najmłodsze.

Bardzo szybko został obwołany drugim Carlesem Puyolem. Trzeba przyznać, że charakter boiskowy i jakość gry często trzymały się Muniesy więc kibice nie mieli problemu z tym żeby go pokochać.

Chyba nikt nie wie, a już na pewno nie ja, w którym momencie coś poszło nie tak, ale Hiszpan trafił do Stoke City. Zadziało się to zapewne z myślą o tymczasowej możliwości ogrania się i powrócenia do drużyny. To się jednak nie stało. Muniesa zadomowił się w drużynie Garncarzy jako rezerwowy Erika Pietersa.

Obecnie Marc gra w Gironie gdzie zarówno drużyna jak i on pokazują, że jest w nich ogromny potencjał.

BOJAN KRKIĆ

Najciekawszy przypadek zostawiłam sobie na koniec. Mamy tutaj Wonder Boya z prawdziwego zdarzenia. Gwiazdę La Masii, która w różnych drużynach młodzieżowych strzeliła razem ponad dziewięćset goli! Miał być drugim Messim. Był nawet czas kiedy w Europie ogłoszono Bojanmanie.

Jest szybki, sprytny, zwinny i niesamowicie zdolny technicznie. Zawodnik wręcz urodzony w barwach Blaugrana. Niestety i tym razem nie mogło być idealnie. Predyspozycje fizyczne są, talent jest, pasja jest, podatności na kontuzje brak, więc co tu mogło pójść nie tak? Psychika. Problemy natury psychologicznej sprawiły, że nawał presji, która spadła na Hiszpana już od młodzieńczych lat, okazał się za duży. Ataki paniki kategorycznie sparaliżowały rozwój jego kariery w drużynie narodowej. Klubowo nigdzie nie umie zagrzać miejsca na dłużej. Jest prawdziwym obieżyświatem, który strzelił gole w kolejno: La Liga, Eredivisie, Serie A, Premier League i Bundeslidze.

Jego największym sukcesem można aktualnie nazwać to, że dalej gra zawodowo i nie poddał się mimo tego jak ciężka okazała się dla niego przeszłość. Drugoligowe Stoke City na pewno nie jest tym klubem, o którym marzyli dla niego kibice kiedy ten miał siedemnaście lat.


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City.

Komentarze