Piłka nożna

"Z boiska na ławkę" - Piotr Stokowiec

Mateusz Perzyński @perzot97

Fot: Piotr Hukało, Dziennik Bałtycki

Tagi

Piotr Stokowiec Lechia Gdańsk Zagłębie Lubin Ekstraklasa Z boiska na ławkę

Po dłuższej przerwie wracamy z cyklem "Z boiska na ławkę". W tym artykule spojrzymy na polskie podwórko. Dzisiejszym gościem będzie człowiek, który z pewnością wygrałby konkurs mody w LOTTO Ekstraklasie czyli nikt inny jak Piotr Stokowiec!

Piotr Stokowiec urodził się 25 maja 1972 roku w Kielcach. Tam też rozpoczął swoją przygodę ze sportem, która zawiodła go aż na stanowisko trenera Lechii Gdańsk. Jak wyglądała jego kariera jako zawodnik? Na jakiej pozycji grał najczęściej? O tym wszystkim przeczytasz już za chwilę.

Zawodnik

Piotr Stokowiec byłby w dzisiejszych czasach piłkarzem bardzo pożądanym w Ekstraklasie i kadrze, ponieważ był lewonożnym zawodnikiem. Najczęściej występował on na pozycji lewego obrońcy (patrząc na obecne problemy naszej kadry mógłby łapać się na listę powołań) chociaż zdarzało mu się występować jako defensywny pomocnik lub lewy skrzydłowy.

Swoją karierę zaczynał w zespole młodzieżowym Atest Kielce ze swojego rodzinnego miasta. Następnie przez krótki okres był zawodnikiem Orląt oraz Korony Kielce gdzie zaliczył powalającą ilość występów, mianowicie pojawił się na boiskach aż jeden raz.

Pierwszym klubem, w którym Stokowiec grał regularnie było FC Piaseczno gdzie rozegrał około 28 spotkań. W sezonie 95/96 występował w Polonii Warszawa oraz w drużynie Świt Nowy Dwór Mazowiecki gdzie wystąpił razem w 35 spotkaniach.

Swoje najlepsze lata oraz najwięcej występów, Piotr Stokowiec miał w klubie KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W latach 1997-2000 reprezentował barwy klubu z województwa świętokrzyskiego i rozegrał dla niego aż 112 spotkaniach w I Lidze. Wraz z zespołem awansował do Ekstraklasy dzięki czemu zasłużył sobie na transfer do lepszego klubu jakim był Śląsk Wrocław. W stolicy Dolnego Śląska nie wiodło mu się zbyt dobrze, wystąpił w 14 spotkaniach po czym na początku 2001 roku przeniósł się do, występującej również w Ekstraklasie, Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski.

Po roku gry dla przyszłego wicemistrza Polski, w lipcu 2002 roku wyjechał on za granicę. Obrał kierunek północny i przeniósł się do niedawnego finalisty pucharu Danii czyli Akademisk Boldklub. Stokowiec miał już wtedy 30 lat i jego kariera raczej miała się ku końcowi. Było to zdecydowanie za późno na wyjazd z kraju i szukanie "sławy" poza jego granicami. W duńskim klubie zabawił jedynie pół roku po czym wrócił do Polski, do KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.

Po roku gry dla KSZOków, Piotr Stokowiec po raz drugi w karierze został zawodnikiem Polonii Warszawa. W sezonie 03/04, 04/05 oraz 05/06 rozegrał dla Czarnych Koszul 53 spotkania. Po 3 latach w Polonii, w wieku 34 lat ponownie wyjechał za granicę. Został zawodnikiem Notodden FK.

W wieku 35 lat wrócił do Polski aby po raz ostatni zmienić klub w swojej karierze. Jego ostatnim klubem stały się Wigry Suwałki gdzie po sezonie 2006/2007 ogłosił zakończenie kariery. Co ciekawe zorganizowano w Suwałkach dla niego mecz pożegnalny. Ostatecznie z powodu problemów kadrowych Wigier, odłożył emeryturę na pół roku i ostatecznie buty na kołek odwiesił w przerwie zimowej sezonu 07/08.

Trener

Źródło: fot. Zbigniew Luchciński / ksppolonia.pl

Już na początku kariery trenerskiej Stokowiec trafił pod dobre skrzydła, ponieważ został asystentem Pawła Janasa w Widzewie Łódź. Pełnił tę funkcję przez trzy lata po czym przeniósł się do Polonii Warszawa gdzie z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski pełnili rolę trenerów w sztabie Jose Mari Bakero. W tym czasie Piotr Stokowiec mógł przyglądać się pracy wspomnianych już dwóch szkoleniowców oraz Holendra Theo Bosa. Po zwolnieniu Hiszpana został ponownie asystentem Janasa a następnie Bosa. Ostatecznie, gdy pracę stracił ten ostatni, to Stokowiec został tymczasowym trenerem Polonii. Poprowadził ją w jednym meczu.

Gdy do Polonii przyszedł Jacek Zieliński, Stokowiec nie odszedł. Został jako człowiek odpowiedzialny za analizowanie gry pierwszej drużyny oraz drużyny Młodej Ekstraklasy. Ostatecznie, po zmianach na stanowisku właścicielskim w Polonii, został oficjalnym trenerem Czarnych Koszul i poprowadził ich w 32 spotkaniach sezonu 2012/2013. Prowadzony przez niego zespół wygrał 12 meczy, zremisował 9 i przegrał 11 razy. Po tym sezonie Polonia zajęła 6 miejsce co można uznać za sukces Stokowca, który debiutował w roli pełnoprawnego trenera pierwszego zespołu. Jeszcze w rundzie jesiennej jego drużyna zajmowała 3 miejsce w lidze co było dużym zaskoczeniem biorąc pod uwagę fakt, że przed sezonem nastąpiła zmiana właściciela a skład przechodził trudne momenty.

Ciekawostką jest, że w ówczesnej kadrze Polonii Warszawa znajdowało się wielu zawodników, którzy później stanowili trzon kolejnych zespołów prowadzonych przez Stokowca. Byli to między innymi Aleksandar Todorovski, Jakub Tosik czy Djorde Cotra. Kolejną ciekawostką jest, że w tamtym zespole występował również Łukasz Teodorczyk oraz Paweł Wszołek.

Po sezonie 12/13 Polonia Warszawa straciła licencję do gry w Ekstraklasie a następnie nie uzyskała pozwolenia na grę w I Lidze. Ostatecznie mimo prób ratowania klubu przez kibiców klub ogłosił upadłość.

Tymczasem Stokowiec nie został na tonącym statku i 1 lipca 2013 roku został ogłoszony jako trener Jagiellonii Białystok. W tym czasie miał on już spore doświadczenie w prowadzeniu drużyny jako, że w Polonii musiał zmagać się z zawodnikami, którym nie płacono oraz niepewną stabilnością składu. Za jego kadencji zespół z Podlasia wygrał 13 meczów, zremisował 9 razy i przegrał 11. Jego Jagiellonia zajęła ostatecznie trzecie miejsce w grupie spadkowej. On sam jednak 7 kwietnia 2014 roku pożegnał się z funkcją trenera.

Źródło: fot. Maciej Kulczyński /PAP

Największe sukcesy Piotra Stokowca przypadły jednak na jego trzeci oficjalny klub. 12 maja został on trenerem Zagłębia Lubin. Dostał on za zadanie ugaszenie pożaru jaki zastał na pokładzie tego tonącego okrętu jakim wtedy był zespół ze stolicy polskiej miedzi. Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu 12/13 Miedziowi znajdowali się w strefie spadkowej. Były trener Jagiellonii miał być ostatnią deską ratunku. Niestety pod jego wodzą Zagłębie przegrało wszystkie mecze i z ostatniego miejsca w Ekstraklasie spadło do I Ligi.

Dla kibiców Zagłębia był to ogromny szok. Zespół, który jak zawsze miał się bić o najwyższe miejsca w najwyższej lidze, spisywał się przez cały sezon tragicznie i zasłużenie spadł z ligi. Przed Piotrem Stokowcem postawiono niezwykłe zadanie, zbudowanie zespołu, który zdominuje zaplecze Ekstraklasy i z przytupem do niej wróci.

Już wtedy wyszło jego przywiązanie do niektórych zawodników. W nowym sezonie ściągnął do Zagłębia takich piłkarzy jak Jakub Tosik, Łukasz Piątek czy Aleksandar Todorovski. W składzie Zagłębia miał już wtedy do dyspozycji takich zawodników jak Lubomir Guldan, Jarosław Jach, Łukasz Janoszka, Miłosz Przybecki, Michal Papadopulos czy rozwijający się Filip Jagiełło i Jarosław Kubicki. Ci zawodnicy mieli mu posłużyć do zrealizowania postawionych celów.

Zagłębie pod jego wodzą spędziło w I Lidze tylko jeden sezon wracając do Ekstraklasy jako zwycięzca rozgrywek na jej zapleczu. W 34 meczach Miedziowi przegrali zaledwie 3 razy, natomiast w 8 meczach był remis. Pozostałe 23 mecze Zagłębie pod wodzą Stokowca wygrało i z dorobkiem 77 punktów zdominowało ligę.

Kiedy Zagłębie wróciło do Ekstraklasy nikt nie spodziewał się fajerwerków. Wszyscy mieli na uwadze, że zespół dopiero wrócił z relegacji i musi się ponownie wbić w realia najwyższej ligi. Nic bardziej mylnego. Stokowiec poprowadził Miedziowych do czegoś co wydwało się niemożliwe, ponieważ zajął z nimi trzecie miejsce w Ekstraklasie zaraz za Legią Warszawa i Piastem Gliwice. Na przekór stereotypom, że beniaminkowie są tylko "do bicia", wprowadził on zespół do grupy mistrzowskiej a następnie na podium.

To nie był koniec pięknej historii. Już w kolejnym sezonie Zagłębie pod jego wodzą mogło się sprawdzić w eliminacjach do Ligi Europy. Nikt oczywiście nie wierzył, że zespół prowadzony przez Stokowca może awansować do fazy grupowej, ale zawsze była nadzieja na jakąś niespodziankę. Losowania potoczyły się dla Miedziowych dość szczęśliwie i w pierwszej rundzie eliminacji trafili oni na Slavię Sofię. Stosunkowo łatwy rywal sprawił Stokowcowi nielada problem. Na wyjeździe Zagłębie przegrało 1:0 i w domowym pojedynku musiało szybko odrabiać straty. Zarówno w pierwszym jak i drugim spotkaniu Zagłębie wyszło formacją, z której od dawna był znany ich trener czyli 4-2-3-1. Już u siebie udało im się pokonać trzecią drużynę ligi bułgarskiej aż 3:0.

Najpiękniejszy etap kariery trenerskiej Piotra Stokowca to, według mnie, drugi mecz eliminacji do Ligi Europy. Losowanie skojarzyło Zagłębie z Partizanem Belgrad czyli marką samą w sobie. Kolebka wielu doskonałych, młodych piłkarzy oraz coroczny uczestnik fazy grupowej LE miał być klubem, na którym Stokowiec i jego zespół połamią sobie zęby. W meczu wyjazdowym, w Belgradzie padł bezbramkowy remis. Taki sam wynik padł zarówno w regulaminowym czasie gry jak i w dogrywce na stadionie Zagłębia. Oznaczało to, że odbędzie się turniej rzutów karnych. Stokowiec zagrzewał zawodników do walki i dania z siebie wszystkiego. Ostatecznie piękna historia stała się faktem. Po tym jak Darko Brasanac oraz Nemanja Mihajlovic zmarnowali "jedenastki" a Jan Vlasko wykorzystał ostatniego karnego, stadion Zagłębia wybuchnął radością. Stokowiec osiągnął największy sukces w swojej karierze.

W następnej rundzie eliminacji do LE Zagłębie trafiło niestety na SonderjyskE, które wyeliminowało Miedziowych.

Mimo wyraźnie stawianych celów na powtórzenie tego wyczynu, rzeczywistość naszej ligi inaczej zweryfikowała Piotra Stokowca. Po wspaniałym początku sezonu, zwycięstwach z Lechem czy Legią, po rundzie zasadniczej Zagłębie znalazło się w grupie spadkowej. Było to dla zarządu klubu tragicznym osiągnięciem. Ostatecznie wygrali oni tę grupę, ale wciąż pozostawał niedosyt spowodowany eliminacjami do LE oraz wynikami z poprzedniego sezonu. Mimo to Stokowiec pozostał na stanowisku na kolejny sezon.

Największym problemem Stokowca stało się przywiązanie. Rzadko zmieniał on formację, nie lubił kombinować z ustawieniem. To samo tyczyło się zawodników, często występowali piłkarze, którzy cieszyli się jego uznaniem lub Stokowiec miał do nich sentyment. Kiedy coś mu nie pasowało po prostu to odsuwał. Idealnym przykładem jest historia Kamila Mazka, który miał przyjść do trenera z pytaniem czy istnieje szansa na jego częstsze występy, choćby z ławki, na co Stokowiec miał wpaść w szał, nawrzucać zawodnikowi, że podważa jego autorytet i ostatecznie odsunąć od pierwszego zespołu. Sytuacja wydaje się absurdalna zważając na to, że oficjalnie nigdy nie przesunięto Kamila do II zespołu, ale ten mimo słabych występów zawodników pierwszego zespołu, nie pojawiał się nawet w szerokiej kadrze na mecze.

Sezon 16/17 był dla Piotra Stokowca ostatnim w roli trenera Zagłębia Lubin. Podrażniony zarząd postawił mu zadanie naprawienia zespołu i osiągania lepszych wyników niż w poprzednim sezonie. Najważniejsze było dla nich zmienienie fatalnego stylu gry zespołu oraz wygrywanie ważnych meczów. W swoich ostatnich meczach Stokowiec zaczął eksperymentować ze składem, zaczął grać trójką lub piątką obrońców. Mimo to forma zespołu się nie poprawiła a atmosfera w szatni robiła się gorsza z meczu na mecz. Ostatecznie po porażce z największym rywalem, Śląskiem Wrocław, Piotr Stokowiec został zwolniony z Zagłębia Lubin. Ostateczny bilans? 68 zwycięstw, 36 remisów i 42 porażki oraz 1,64 punkta zdobywanego średnio na mecz.

Głośno mówiło się, że został on bardzo nieładnie potraktowany przez zarząd, który zwolnił go bez przeprowadzania rozmowy a on sam miał się o tym dowiedzieć z innych źródeł, ponieważ w tamtym momencie akurat prowadził trening.

Kolejnymi plotkami jakie krążyły o Stokowcu w tamtym czasie były te jakoby miał on objąć jakiś zagraniczny klub lub zostać wyznaczonym jako następca Adama Nawałki w reprezentacji. Ostatecznie jednak, od 5 marca 2018 roku pełni on funkcję pierwszego trenera w Lechii Gdańsk. Póki co prowadził on swój zespół w 28 spotkaniach, z których 14 udało im się wygrać,doprowadzili do 7 remisów i doznali 7 porażek.

Jego kariera trenerska tak na prawdę dopiero się zaczyna. Prowadzona przez niego Lechia spisuje się w tym sezonie bardzo dobrze, zajmuje obecnie pierwsze miejsce w tabeli a ich forma sugeruje, że mogą się zadomowić na podium ligi do końca sezonu. Kto wie czy Lechia nie będzie kolejnym zespołem, który Stokowiec wprowadzi do eliminacji Ligi Europy? Jestem w stanie pokusić się nawet o stwierdzenie, że Lechia w obecnym składzie i Piotrem Stokowcem u steru jest w stanie przebić się do fazy grupowej tych rozgrywek. Czas jednak pokaże co z tego będzie.

Ciekawostki

1. Marynarki Piotra Stokowca robią furorę w naszej lidze. Często zdarzało się, że większym zainteresowaniem cieszył się kolor jego marynarki niż mecz, który był rozgrywany na boisku. Gdyby ktoś kiedyś zorganizował konkurs na najlepiej ubranego trenera w Ekstraklasie, Piotr Stokowiec miałby mój głos.

Jedna z wielu cudownych marynarek StokowcaŹródło: fot. Tomasz Jastrzebowski/Foto Olimpik/Newspix.pl

2. Efekt okularów Stokowca jest już dość znaną legendą naszej ligi. Mówi się, że gdy ten trener ma na swoim nosie okulary, jego zespół gra o niebo lepiej niż wtedy gdy Stokowiec "zapomni" o swoim talizmanie. Dowody?

#EfektOkularówStokowcaŹródło: zaglebie.com

3. Wielokrotnie mówi się, że Stokowiec jest jednym z najlepszych trenerów w Ekstraklasie. Póki co dowodzi tego dzięki wynikom w Zagłębiu i Lechii. W pewnym momencie głośno się mówiło, że powinien zastąpić Nawałkę na stanowisku selekcjonera kadry. Kto wie czy przy tragicznej formie Polaków za kadencji Jerzego Brzęczka znów nie pojawią się takie pomysły.

4. Kibiców Zagłębia niemiłosiernie denerwowała postawa Piotra Stokowca na konferencjach prasowych po meczach. Nie miało znaczenia czy mecz był przegrany czy wygrany. Mówił on zawsze tym samym, monotonnym głosem, szukał wymówek i często pojawiały się kwestie "mieliśmy pecha" czy "następnym razem będzie lepiej".

5. Ostatni rok swojej piłkarskiej kariery Piotr Stokowiec spędził w dość nietypowej roli jak na realia polskich lig. Mianowicie pełnił on funkcję grającego trenera. Ostatecznie jednak nie wystąpił w żadnym oficjalnym spotkaniu.

6. Najczęściej stosowaną przez niego formacją jest 4-2-3-1 z różnymi wariacjami wokół niej. Stosował ją tak często, że kibice Zagłębia zaczęli się tym denerwować, ponieważ nie było wyników ani zmian w taktyce. Czyżby nadmierne przywiązanie?

7. Jak już o przywiązaniu mowa. Wspomniałem, że do Zagłębia udało mu się ściągnąć zawodników, z którymi miał okazje współpracować między innymi w Polonii Warszawa. Co ciekawe udało mu się nakłonić do przenosin do Lechii Gdańsk Jarosława Kubickiego. Mówi się dużo, że Stokowiec jest wielkim fanem Jarka i bez względu na formę będzie on podstawowym zawodnikiem.

8. O pracy Piotra Stokowca powstał materiał pt. "Sport bez fikcji: Pocałunek śmierci". Od kuchni pokazuje on przygodę Zagłębia Lubin w eliminacjach do Ligi Europy. Nazwa nawiązuje oczywiście do słynnych słów Michała Probierza oraz faktu, że Stokowiec często negował te słowa.





Mateusz Perzyński

@perzot97

Komentarze