Reprezentacje

Jak zwycięstwa, to tylko w zimowych zgrupowaniach

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: sportowefakty.wp.pl, sportowefakty.wp.pl

Tagi

Brzęczek zgrupowania zima Nawałka Boniek

Początek Jerzego Brzęczka na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski nie jest udany. Były szkoleniowiec Wisły Płock zaczął od dwóch remisów 1-1 z Włochami i Irlandią, by potem przegrać różnicą jednej bramki z Portugalią, Italią i Czechami. Teraz wraz z kadrą jadą do Guimaraes zagrać o honor reprezentacji w Lidze Narodów. Szanse na wygraną są jednak zerowe. Okazji na pierwsze zwycięstwo warto byłoby poszukać w zimowych zgrupowaniach, które nowy selekcjoner zamierza wskrzesić.

Jednym z pierwszych pomysłów nowego trenera był powrót do zimowych zagranicznych zgrupowań Biało-czerwonych, a prezes PZPN Zbigniew Boniek bez wahania klepnął tą decyzję. Miałyby zacząć się one, tradycyjnie w połowie grudnia i z drobnymi przerwami przeciągnęłoby się do stycznia, bądź lutego. Ich historia jest bardzo długa i nie warto przypominać tych sparingów. Mimo zerowej wartości sportowej, spotkania te na ogół Polacy wygrywali. Ostatnie takie zgrupowanie zorganizował Adam Nawałka w styczniu 2014 roku. Wtedy Biało-czerwoni wyjechali do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Grając piłkarzami z polskiej ligi, podopieczni Adama Nawałki wygrali 3-0 z Norwegią po golach Tomasza Brzyskiego, Michała Kucharczyka i Karola Linettego. Dla tych trzech było to zarazem jedyne trafienie z orzełkiem na piersi. Z tamtej jedenastki tylko czterech graczy pojechało później na EURO 2016, Michał Pazdan, Jakub Wawrzyniak, Tomasz Jodłowiec i Linetty. No właśnie. Ilu piłkarzy, powoływanych na takie zgrupowania zaistniało na dłużej w reprezentacji? Często szansę występu w seniorskiej kadrze dostawali przeciętni, a wręcz słabi piłkarze. Na ostatnie takie zgrupowanie oprócz wyżej wspomnianych graczy, powołanie dostali Michał Miśkiewicz, Wojciech Golla, Dawid Plizga, Mateusz Zachara, a także Dariusz Trela, czy grający wówczas w pierwszoligowym Podbeskidziu Bielsko-Biała Rafał Leszczyński. Drugie spotkanie, również zakończyło się zwycięstwem Polaków, tym razem 1-0 z Mołdawią, po golu Pawła Brożka, dla którego był to zarazem ostatni mecz w koszulce z orzełkiem na piersi. Kiedy kadra Nawałki bez większości tych zawodników zaczęła osiągać coraz lepsze wyniki, selekcjoner zrezygnował z tej praktyki.

Jerzy Brzęczek reaktywując pomysł zimowych zgrupowań chce wciąż testować, sprawdzać coraz to innych zawodników. Wylatując do ciepłych krajów, nikt nie będzie mógł go skrytykować za powołania. Bo tutaj powołania Rafała Pietrzaka, Damiana Szymańskiego, Adama Dźwigały, Adama Buksy, czy Huberta Matyni będą mogły mu ujść płazem. A i przy okazji znów zaszokuje i pojawią się następcy Piotra Kuklisa, Tomasza Nowaka, Piotra Madejskiego, Sebastiana Tyrały, Michała Zielińskiego, Rafała Lasockiego, Macieja Nalepy, Pawła Magdonia, Sebastiana Małkowskiego, itd. Ciężko wszystkich wymienić, bo byłoby tego naprawdę sporo.

Jeśli Brzęczek chce sprawdzać nowych zawodników, jego sprawa. Jednak bez sprawdzonej trzydziestki, która będzie regularnie powoływana na eliminacje do EURO 2020 nic nie osiągnie. Będzie miał tylko stos piłkarzy, dostających szansę prawie za darmo. A niech i próbuje. Oby tylko zaczął wygrywać. A zimowe sparingi mają mu statystyki polepszyć. W przypadku kolejnych porażek, prezes Boniek może w końcu pójdzie po rozum do głowy i kupi bilety powrotne dla powołanych zawodników do Polski, a selekcjonerowi da odprawę i zwolni go z pracy.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze