Ekstraklasa

Miedziowa "tikitaka" bez efektów - Zagłębie Lubin vs. Legia Warszawa

Mateusz Perzyński @perzot97

Fot: własne, własne

Tagi

Ben van Dael Zagłębie Lubin Ekstraklasa Ricardo Sa Pinto Legia Warszawa William Remy

25 listopada 2018 roku na stadionie KGHM Zagłębia Lubin, w ramach 16 kolejki LOTTO Ekstraklasy gospodarze podejmowali obecnego mistrza Polski, drużynę Legii Warszawa. Byliśmy na tym meczu i zapraszamy na nasze przemyślenia po nim.

Wprowadzenie

Zagłębie przystępowało do meczu z 12 pozycji w ligowej tabeli z dorobkiem zaledwie 17 punktów. To co się działo w poprzedniej rundzie powinno się puścić w niepamięć. Kilka dobrych meczów i fatalne remisy lub porażki. Zwolnienie trenera Lewandowskiego również nic nie dało i Miedziowi pod wodzą Bena van Daela nie potrafili wygrać żadnego meczu. Zagłębie przed tym meczem, jak i innymi, chorobliwie potrzebowało punktów i zwycięstwa, żeby zadowolić kibiców, zarząd, ale przede wszystkim odskoczyć od strefy spadkowej.

Legia przyjeżdżała do Lubina podrażniona przegraną w poprzednim meczu obu drużyn jak i przegraną z Pogonią Szczecin w poprzedniej kolejce. W Warszawie obecny mistrz Polski przegrał z Miedziowymi 1:3 po dwóch golach Patryka Tuszyńskiego i jednym Filipa Starzyńskiego. Legii mocno zależało na zdobyciu trzech punktów, które pozwoliłyby im zmniejszyć dystans do pierwszej w tabeli Lechii Gdańsk, która w dzisiejszym sezonie powoli deklasuje resztę ligi. Mecz zaczynali na 4 pozycji w tabeli z dorobkiem 26 punktów.

Składy

W porównaniu ze składami z poprzednich meczów obie drużyny poczyniły zmiany.

Skład Zagłębia LubinŹródło: twitter.com/ZaglebieLubin

Skład Legii WarszawaŹródło: twitter.com/LegiaWarszawa

Zagłębie ponownie postawiło w ataku na ociężałego i nieskutecznego Patryka Tuszyńskiego, który w poprzednim meczu nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Z powodu urazu wypadł ze składu Bartłomiej Pawłowski, którego zastąpił młody Dawid Pakulski, natomiast zamiast pauzującego Jakuba Tosika zobaczyliśmy Bartosza Kopacza.

Legia zaczęła mecz z Sandro Kulenoviciem na ataku, który zastąpił grającego z Pogonią Carlitosa. W środku pola niezmiennie pozostawał Sebastian Szymański i Andre Martins, ale miejsce Antolicia zajął Cafu. W obronie nastąpiła jedna zmiana gdzie kontuzjowanego Artura Jędrzejczyka zastąpił powracający po kontuzji William Remy.

Mecz

Mecz rozpoczął się minutą ciszy poświęconą jednemu z kibiców Zagłębia Lubin, Konradowi Pokorze, którego walką z rakiem żył cały Lubin, a który odszedł dzień przed meczem.

Od pierwszego gwizdka sędziego do ataków ruszyli zawodnicy gospodarzy. Kibice Zagłębia przez chwilę mogli zobaczyć zespół, który ruszył z kopyta. Miedziowi przycisnęli Legionistów na ich własnej połowie. Lewą stroną często wychodził na wolne pole Sasa Balić, ale niestety kończyło się to zawsze w ten sam sposób. Czarnogórzec był odcinany przez schodzących do niego obrońców Legii, tracił piłkę, fatalnie dośrodkowywał albo musiał ją wycofywać aż do obrony gdzie Zagłębie zaczynało konstruowanie ataków od nowa.

Od samego początku meczu bardzo głośnym dopingiem wykazali się kibice Zagłębia zgromadzeni na "Przodku", którzy pod nieobecność kibiców Legii mieli ogromne pole do popisu. Około 20 minuty meczu sympatycy Miedziowych wykazali się solidarnością z kibicami Legii, którzy dostali zakaz wyjazdowy, śpiewając "piłka nożna dla kibiców".

W meczu padł tylko jeden gol. Mimo początkowych ataków Zagłębia i faktu, że dłużej utrzymywali się przy piłce to Legia wyprowadziła kontrę, po której podyktowano dla nich rzut rożny. Z rogu boiska dośrodkowywał Andre Martins, piłkę niedokładnie piąstkował Dominik Hładun. W polu karnym nastąpił mały chaos, który wykorzystał Remy posyłając piłkę między nogami Patryka Tuszyńskiego.

Co ciekawe, po tej akcji to Zagłębie wciąż było częściej przy piłce. Miedziowi wymieniali między sobą mnóstwo podań, ale był z nimi jeden problem. Podając między defensywnym pomocnikiem i obrońcami, nie jest łatwo stworzyć jakąś konkretną sytuację pod bramką przeciwnika. Bardzo pasywna gra Zagłębia, które nie mogło przebić się żadną stroną boiska, spotykała się z głośnymi gwizdami kibiców zgromadzonych na stadionie.

Z pierwszej połowy meczu, prócz gola dla Legii zapadły mi w pamięć dwie sytuacje. Po około 25 minutach spotkania doszło do zabawnej sytuacji kiedy to Lubomir Guldan, obrońca Zagłębia, postanowił poholować piłkę przez parędziesiąt metrów i wspomóc kolegów w konstruowaniu akcji. W międzyczasie, kiedy przedzierał się lewą stroną boiska, na jego drodze stanął Michał Kucharczyk, któremu kapitan Miedziowych spokojnie posłał piłkę między nogami.

Drugą sytuacją była kontra Zagłębia po jednym z ataków Legii. Prawą stroną boiska przedzierał się Filip Starzyński, który ostatecznie posłał długie dośrodkowanie w pole karne Majeckiego, do którego powinien na spokoju dopaść Patryk Tuszyński i skierować piłkę do bramki. Niestety napastnik Zagłębia powinien udać się do okulisty, ponieważ z trzech metrów nie trafił nawet w światło bramki a piłka wylądowała chyba na dachu stadionu.
"Moja deska w ogródku by to strzeliła".

Pod koniec pierwszej połowy to Legia przycisnęła Zagłębie, ale ostatecznie, do przerwy wynik się nie zmienił. Po pierwszej części spotkania Zagłębie nie miało ani jednego celnego strzału na bramkę Legii. W przerwie meczu kibice na stadionie mogli podziwiać występ cheerleaderek z zespołu "Fuego" z Lubina.

Druga połowa wyglądała tak samo jak poprzednia. Zagłębie ze spokojem konstruowało akcje rozgrywając piłki między Matuszczykiem, Guldanem, Dąbrowskim i czasami bokami obrony. Sasa Balić dalej próbował urywać się na lewej stronie, ale zazwyczaj za późno dostawał piłki i musiał odgrywać do tyłu.

Zagłębie czasami wychodziło na dobre okazje po podaniach prostopadłych za linię obrony przeciwników, ale dośrodkowania wybijali dobrze ustawieni defensorzy Legii. Po jednej z takich akcji Zagłębie miałoby stuprocentową okazję, ale liniowy dopatrzył się spalonego u Damjana Bohara, który ekspresywnie nie zgodził się z tą decyzją za co został ukarany żółtą kartką.

W 60 minucie zobaczyliśmy dwie pierwsze zmiany w obu zespołach. Młodego Dawida Pakulskiego zastąpił napakowany Jakub Mares, natomiast w Legii za Sebastiana Szymańskiego pojawił się Carlitos. Mimo tych zmian gra nie uległa zmianie, Zagłębie biło głową w mur a Legia umiejętnie się broniła i wyprowadzała kontry.

W 70 minucie na boisku pojawił się Kasper Hamalainen, który zastąpił dobrze grającego Sandro Kulenovicia.

W 73 minucie Legia miała doskonałą okazję na podwyższenie wyniku. Najpierw Carlitos uderzył w słupek a później Hlousek w poprzeczkę.

W 75 minucie gwizdami i sarkastycznymi brawami został pożegnany schodzący Patryk Tuszyński, którego zastąpił Łukasz Janoszka. Doświadczenie tego zawodnika miało ożywić grę Zagłębia.

Ostatecznie do końca meczu na boisku pojawili się jeszcze Chris Phillips i Daniel Dziwniel, a Legia zmarnowała dwie okazje na podwyższenie wyniku. Słupek ponownie obił Carlitos a do dobrego podania nie doszedł Dominik Nagy. Pod koniec meczu to Legia ponownie przycisnęła Zagłębie, które nie zdołało doprowadzić do remisu.

Po meczu

Na konferencji prasowej najbardziej zapadły mi w głowie słowa Ricardo Sa Pinto, który szczerze przyznał, że gra jego zawodników go nie cieszyła. Dobrze się bronili, strzelili bramkę, ale wymagałby od nich lepszego operowania piłką. Trener Wojskowych wyjaśnił też dlaczego od początku nie grał Carlitos (drobny uraz w tygodniu) oraz Jose Kante ("moja decyzja).

Trener Zagłębia uznał, że nie było większej różnicy między grą Legii i Zagłębia. Zaznaczył, że jego zespół dobrze wyglądał z piłką, ale nic poza tym. Posiadanie piłki nie przeniosło się na wynik i zdobywanie bramek. Najbardziej ubolewał nad zmarnowaną sytuacją Tuszyńskiego.

Wokół Zagłębia sporo się ostatnio dzieje. Zwolnienie trenera, fatalne wyniki, czwarta porażka z rzędu, afera w Akademii. To wszystko w jakiś sposób może wpływać na zawodników pierwszego składu i to też bardzo mnie ciekawiło, dlatego na konferencji zapytałem trenera van Dael'a czy Miedziowi w przeciągu ostatnich dwóch tygodni mieli jakieś zajęcia z psychologiem. Moje pytanie widocznie rozbawiło Holendra, który stwierdził, że to trener często jest psychologiem drużyny, ale jednocześnie powiedział, że być może są zawodnicy, którzy ze specjalistycznej opieki korzystają.

Wnioski

Zagłębie wygląda tragicznie. Kolejny raz przegrywają po własnych, fatalnych błędach. Brakuje im skuteczności i determinacji w dążeniu do zdobycia gola. Posiadanie piłki nie przekłada się u nich na okazje bramkowe. Jeżeli w najbliższym czasie Zagłębie nie zacznie wygrywać to możemy się spodziewać, że w tym sezonie Miedziowi będą się bić o utrzymanie w najwyższej lidze krajowej.

W przypadku Legii możemy mówić o powrocie na właściwe tory. Porażka z Pogonią Szczecin napawała niepewnością co do kolejnych wyników Legionistów. Ostatecznie do pierwszej w tabeli Lechii Gdańsk, Legia traci pięć punktów i wciąż liczy się w walce o mistrzostwo Polski. Po słabym początku sezonu, Ricardo Sa Pinto wyciągnął z drużyny potencjał i uparcie dąży do wyznaczonych celów.


Mateusz Perzyński

@perzot97

Komentarze