Polacy za granicą

Martin Kobylański walczy o 2. Bundesligę

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: eurosport.de, eurosport.de

Tagi

Kobylanski Bundesliga

Złe chwile w karierze Martina Kobylańskiego odeszły w niepamięć. 24-letni ofensywny pomocnik od długiego czasu prezentuje dobry futbol na poziomie 3. ligi niemieckiej i w tym sezonie wraz z Preußer Münster walczy o promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. Wydaje się jednak, że w przypadku braku awansu jego zespołu - on sam powinien bez problemu wywalczyć angaż w lepszym klubie.

Gdy jesienią 2013 roku, w wieku 19 lat zadebiutował w Bundeslidze, nadzieje polskich kibiców na kolejnego bardzo dobrego zawodnika w mocnej lidze były spore. Kobylański, który po dużych przemyśleniach zdecydował się na reprezentowanie naszych barw, był wysoko na liście największych talentów bremeńczyków i w trakcie zimowej przerwy kampanii 13/14, podpisał trzyletnią umowę. Wspomniany sezon był w jego wykonaniu bardzo udany. Poza ośmioma występami w pierwszym zespole, Kobylański błyszczał w czwartoligowych rezerwach, gdzie w 19 występach strzelił aż 15 goli, dokładając do tego 6 asyst.

W celu dalszego rozwoju i regularnej gry na wyższym poziomie, na sezon 14/15 Werder postanowił wypożyczyć młodego pomocnika do drugoligowego Unionu Berlin. Młodzieżowy reprezentant Polski co prawda zdołał w miarę regularnie występować w drużynie z Berlina, jednak jego liczby w żaden sposób nie imponowały. Union w tamtym czasie był typowym średniakiem 2. Bundesligi, a Kobylański w 19 występach zaledwie trzykrotnie trafił do siatki i raz asystował. Sztab trenerski w Werderze nie był ani trochę zadowolony z takiego obrotu sprawy i po powrocie do klubu na zawodnika czekały ponownie występy w rezerwach - jednak tym razem na poziomie 3. ligi. Niestety w tamtym czasie jego umiejętności nie były odpowiednie i na ten poziom rozgrywek, i w rundzie jesiennej jego słaba dyspozycja chwilami powodowała pojawianie się na placu gry zaledwie z ławki rezerwowych.

Przełom w karierze Kobylańskiego miał nastąpić zimą. Po utalentowanego gracza zgłosiła się Lechia Gdańsk, z którą ostatecznie podpisał 2,5 letnią umowę - mając wielkie nadzieje, że jego kariera ruszy z miejsca.

" Transfer do Lechii to dla mnie duże wyzwanie w mojej krótkiej jeszcze karierze piłkarskiej. Uważam, że gdański klub to dobry wybór. Jako syn piłkarza, chciałbym przeskoczyć tatę w liczbie meczów i goli strzelonych w ekstraklasie „ - stwierdził sam zawodnik po podpisaniu umowy.

Okazało się jednak, że Piotr Nowak niezbyt chciał korzystać z usług Kobylańskiego. Plotki głosiły, że jego postawa na treningach pozostawiała wiele do życzenia, czego efektem były zaledwie trzy krótkie epizody w rundzie wiosennej. Runda jesienna kampanii 16/17 okazała się niespodziewanie jeszcze gorsza dla samego zawodnika. Gdańska drużyna grała jeszcze lepszą piłkę, przez co u Nowaka była spora niechęć do jakichkolwiek większych rotacji, i Kobylańskiego można było najczęściej oglądać na trybunach wraz z tatą - widząc ich wielkie niezadowolenie z całej sytuacji.

3. Liga niemiecka nie taka straszna

Po zakończeniu rundy Kobylański udał się na testy do Preußer Münster, gdzie wywarł bardzo dobre wrażenie i pod koniec stycznia doszło do podpisania umowy półrocznego wypożyczenia. Przez te kilka miesięcy Kobylański miał spory wkład w poprawę gry zespołu, dzięki czemu udało im się odbić od dna tabeli i zakończyć sezon na 9 miejscu.

Brak jakichkolwiek perspektyw w Lechii pozwoliło latem rozwiązać kontrakt byłemu młodzieżowemu reprezentantowi Polski i pozostanie w Münster. Kobylański podpisał z Orłami dwuletni kontrakt i mógł odetchnąć, mając pewność regularnej gry.

” Martin jest graczem o bardzo wysokich umiejętnościach technicznych, i w ciągu ostatniego pół roku pokazał, że jest zawsze świetnie przygotowany do meczu i potrafi stwarzać wielkie zagrożenie pod bramką rywala. Cieszę się, że uznał nasz klub za dobre miejsce do rozwoju i jestem przekonany że dzięki swoim umiejętnościom z czasem stanie się liderem zespołu „ - stwierdził dyrektor sportowy tuż po podpisaniu kontraktu.

Preußen w nowych rozgrywkach ponownie miewał duże wahania formy, jednak chwilami osiągał na tyle dobre wyniki, że ponownie całą kampanię zakończył na 9 pozycji. Kobylański ponownie miał duży wkład w osiągnięty wynik, strzelając aż 10 goli i 8 razy asystując. Z reguły były to ważne gole i asysty, a cały dorobek dał mu piąte miejsce wśród wszystkich ofensywnych pomocników w lidze. Latem jego usługami zainteresowanie przejawiało kilka klubów z 2. Bundesligi jednak do konkretów nie doszło.

Od początku tego sezonu Orły prezentują momentami bardzo wysoką formę, co przy wyjątkowo wyrównanej lidze, skutkuje na chwilę obecną pozycją wicelidera, ze stratą czterech punktów do VfL Osnabrück. W dalszym ciągu bardzo duży wkład w dobre wyniki ma Kobylański, będący w ostatnim czasie kapitanem zespołu. 24-letni zawodnik po 16. kolejkach ma na koncie 7 bramek i 5 asyst, dzięki czemu jest na czwartym miejscu w klasyfikacji kanadyjskiej - mając przed sobą trzech snajperów Stephana Haina, Daniela-Kofi Kyereha oraz Manuela Schafflera. Utrzymanie tak dobrej dyspozycji z poprzednich rozgrywek powoduje, że ponownie pojawiają pierwsze sygnały zainteresowania lepszych klubów. Najpoważniejszym tematem na zimowe okienko może być ewentualny transfer do drugoligowego VfL Bochum. Trenerem klubu z Nadrenii jest Robin Dutt, który kilka lat temu wprowadzał Kobylańskiego do pierwszego zespołu Werderu. Plotki głoszą, że Polak był obserwowany w niedawnych spotkaniach przez byłego polsko-niemieckiego piłkarza Sebastiana Schindzielorza - będącego dyrektorem sportowym Bochum.

Cieszy mnie fakt, że talent Kobylańskiego nie przepadł na dobre i wybór 3. ligi niemieckiej, pomógł w złapaniu bardzo dużego ogrania. Mam nadzieję, że przy ewentualnym transferze do 2. Bundesligi, będziemy mogli w dalszym obserwować jego dobrą grę - bo pewne jest to, że stać go na to, by zaistnieć na tym poziomie rozgrywek.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze