Piłka nożna

Czy Złota Piłka może być jeszcze traktowana na poważnie?

Piotr Dutka @PietroDutka

Fot: gettyimages, ....

Tagi

 W końcu nastał ten dzień. Przez jednych długo wyczekiwany, przez innych wypierany w najgłębszą szczelinę świadomości. Po dekadzie dominacji duetu Messi& Ronaldo, triumf ,,nowego" piłkarza w tym niezwykle prestiżowym plebiscycie miał być dla światowej piłki powiewem świeżości. Patrząc obiektywnie spotęgował tylko smród oraz wszczął debatę czy najważniejsza nagroda indywidualna jaką jest Złota Piłka może być jeszcze odbierana na poważnie.

   10 stycznia 2011 roku w Zurychu odbyła się gala wręczenia Złotej Piłki za rok 2010. Triumfował Leo Messi, przed Andresem Iniestą oraz Xavim. Wybór ten podzielił opinię publiczną oraz mocno nadwyrężył wiarygodność oraz powagę plebiscytu. O ile drugie miejsce Don Andresa było w pełni zasłużone, pojawiły się głosy, że to właśnie on powinien sięgnąć po trofeum, o tyle zwycięstwo Leo Messiego nie było już tak oczywiste. Wśród finałowej trójki w oczy raził brak dwóch nazwisk, dla których rok 2010 był punktem szczytowym piłkarskich karier. Brak w czołówce plebiscytu ówczesnego lidera Atletico Madryt, Diego Forlana wywołała wtedy żywą dyskusję. Niebywale skuteczny w Primera Division, prezentujący świetną formę w Lidze Europejskiej, w której to ostateczny triumf odniosła ówczesna ekipa Rojiblancos. Galaktyczna forma na afrykańskich boiskach, pięć strzelonych bramek, wprowadzenie Urugwaju do półfinału rozgrywek oraz tytuł najlepszego gracza turnieju również nie były wystarczające by sympatyczny Urugwajczyk mógł cieszyć się chociażby z podium. W czołowej trójce zabrakło miejsca również dla Wesleya Sneijdera, który w sezonie 2009/2010 zamieniał w złoto wszystkiego czego się dotknął. Mistrzostwo Włoch, zwycięstwo w Lidze Mistrzów oraz srebrny medal Mistrzostw Świata również nie zagwarantowały Holendrowi miejsca na szczycie listy najlepszych graczy. Wstyd, kompromitacja, brak jakiejkolwiek wiarygodności ale przede wszystkim obiektywnego nagradzania piłkarzy. Takie zarzuty były kierowane pod adresem France Football. Każdy kto choć trochę zna się na piłce i nie patrzy na nią przez pryzmat ulubionego zawodnika czy klubu, w tamtym momencie był skłonny przyznać Złotą Piłkę wspomnianym powyżej zawodnikom. Być może wpływ na wybór finałowej trójki miało listopadowe Gran Derbi w którym to FC Barcelona rozgromiła Real aż 5:0. Bardzo prawdopodobne, że to spotkanie miało większy wpływ na końcowy rezultat głosowania niż mistrzostwa świata w RPA, europejskie puchary czy indywidualne sukcesy i osiągnięcia.

Po ośmiu długich latach, historia zatoczyła koło. Złotą Piłkę za rok 2018 zdobył Luka Modric, który oprócz sukcesu w Lidze Mistrzów, może legitymować się zdobyciem srebrnego medalu Mistrzostw Świata. Niewątpliwie wielkie osiągnięcia, dodatkowo tytuł najlepszego gracza Mundialu ,,obrazuje" , że odgrywał on ważną rolę na rosyjskich boiskach. Patrząc na grę popularnego Lukity zarówno w barwach Realu jak i reprezentacji Chorwacji, wbrew temu co lansują media, można stwierdzić, że nie był on najważniejszym elementem reprezentowanych przez siebie ekip. Pomijając statystyki, które w przypadku tak ,,klasowego" gracza prezentują się nieprzyzwoicie kiepsko, trzeba jasno stwierdzić, że nie był on aż tak wielkim motorem napędowym Królewskich jak chociażby Marcelo czy Cr7. Łącznie 43 występy we wszystkich rozgrywkach, dwa gole oraz osiem asyst jasno i wyraźnie potwierdzają to, że rola oraz zasługi Chorwata w kreowaniu akcji oraz kierowanie zespołem są nad wyraz przesadzone. Urodzonego w Zadarze piłkarza obronić mogą jedynie Mistrzostwa Świata. Rozpływanie się dziennikarzy nad świetną grą Chorwatów ale przede wszystkim utożsamianie sukcesu tej reprezentacji z osobą tylko i wyłącznie Luki, spowodowało, że w dniu wczorajszym byliśmy świadkami naplucia w twarz zawodnikom, którzy autentycznie aspirują do miana najlepszych na świecie. Nikt nie umniejsza zasług Modricia ale głównym powodem sukcesu Chorwacji była przede wszystkim gra zespołowa. Gracze tacy jak Rebic, Rakitic ale głównie Ivan Perisić byli w mojej ocenie zawodnikami, którzy o klasę przewyższali zawodnika Realu. To oni w ciężkich momentach ciągnęli grę zespołu. Ivan Rakitic strzelił decydującego karnego w spotkaniu z Danią , Perisic genialnie wypunktował Anglików w półfinale, a Rebic prezentował równą formę przez cały turniej. Kto wie jak potoczyłaby się historia, gdyby nie genialny Daniel Subasic, który niejednokrotnie ratował swój zespół w konkursach jedenastek? Co by było gdyby nietrafiony karny przez ,,najlepszego gracza" globu miał swoje konsekwencje? Złota piłka powędrowałaby w ręce Kaspera Schmeichela? Szczerze wątpię. Wielkość Modricia na rosyjskiej ziemi podsumowuje bezbarwny występ w finałowym meczu z Francją, w którym to jego najlepszym zagraniem była cudowna ,,ruletka" i ,,asysta" przy strzale Paula Pogby. Chapeau Bas!

Luka Modric został najlepszym piłkarzem na świecie. Brzmi to strasznie abstrakcyjnie. Epoka duopolu Cristiano oraz Messiego dobiegła końca. Być może chęć zmian doprowadziła do tego, że w tym roku Złotą Piłkę otrzymał zawodnik, który kompletnie na nią nie zasługiwał. Wesley Snejider z sezonu 2009/2010 czy też Andres Iniesta z okresu 2011/2012 zapracowali na to trofeum zdecydowanie bardziej. Statystyki, nieoceniony wpływ na grę były na dużo wyższym poziomie od tych które zaprezentował nam Luka w kampanii 2017/2018. Cóż pozostaje nam życzyć mu wszystkiego co najlepsze oraz pogratulować tego jakże ważnego osiągnięcia. Mamy nadzieje ze naładowany pozytywną energią oraz zadowolony sukcesem, nie siądzie na laurach i znów zacznie grać jak na najlepszego gracza globu przystało, co już niejednokrotnie udowadniał w obecnym sezonie w barwach Realu Madryt. 


Piotr Dutka

@PietroDutka

Fanatyk Manchesteru United z bardzo długim stażem mający wielką słabość do włoskiej Serie A oraz Ligue 1. Ogromny kibic talentu Cristiano Ronaldo.

Komentarze