Polacy za granicą

Jakub Kosecki - regularność bez błysku

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: deskgram.net, deskgram.net

Tagi

Kosecki Legia Śląsk

Latem doszło do bardzo niespodziewanego transferu z naszej ligi. Jakub Kosecki po roku opuścił Śląsk Wrocław i związał się trzyletnią umową z drugoligowym tureckim Adana Demirsporem. 28-letni skrzydłowy otwarcie przyznał, że kierował się względami finansowymi i że ma zapewnienie walki o awans do Super Lig. Mamy zatem ciąg dalszy sinusoidalnej kariery niegdyś bardzo utalentowanego zawodnika.

Do niedawna druga liga turecka kojarzyła nam się z występami Adama Stachowiaka, który na dodatek w poprzednim sezonie był bardzo blisko awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej - przegrywając tę szansę w finale Play-Off. Sytuacja ta zmieniła się pod koniec lipca, gdy Jakub Kosecki po długich namysłach zaakceptował trzyletnią umowę przedstawioną przez Adanę Demirspor, zapewniając sobie o wiele wyższe zarobki, niż w naszej ekstraklasie. Klub z Adany po zajęciu zaledwie 14 pozycji w poprzednim sezonie, zapowiadał przebudowę składu i walkę o promocję do tureckiej ekstraklasy.

Solidny ligowiec

Kosecki jak wielu polskich piłkarzy, zapowiadał się bardzo dobrze. Dosyć chimeryczny zawodnik największy wyskok formy miał w kampanii 12/13. W rundzie jesiennej udało mu się strzelić 7 goli i zanotować 4 asysty, a świetnie funkcjonująca Legia wygodnie usadowiła się na fotelu lidera ekstraklasy. Jego duży wkład w grę Wojskowych został zauważony przez selekcjonera reprezentacji Waldemara Fornalika i wiosną, mając 22 lata dostał okazję zagrać w trzech meczach eliminacji do mistrzostw świata, zdobywając jedną bramkę przeciwko San Marino. Ligowy sezon zakończył się bez niespodzianki, i Legia zdobyła tytuł - a Kosecki z dorobkiem 9 bramek i 9 asyst był statystycznie najlepszym zawodnikiem zespołu i trzecim w klasyfikacji kanadyjskiej tuż za Robertem Demjanem i Sebastianem Milą.

Niestety okazało się, że to był wystrzał zaledwie przez jeden sezon i w kolejnych dwóch latach Kosecki dawał Legii o wiele mniej, niż oczekiwano. Co prawda zachował swój styl gry ale totalnie zatrzymał się w rozwoju i wielokrotnie zastanawiano się, czy taki zawodnik jest potrzebny w klubie. 5-krotny reprezentant Polski przez ten czas zdołał zabłysnąć tylko słynnym spięciem pomeczowym z będącym wtedy piłkarzem Jagiellonii - Igorsem Tarasovsem.

Małe wsparcie ze strony fanów Legii i jasne sygnały niezadowolenia z jego gry przez sztab szkoleniowy, wywołały coraz większą frustrację u Koseckiego. Efektem tego było odejście przed sezonem 15/16 na wypożyczenie do drugoligowego niemieckiego SV Sandhausen. Wychowanek szkółki FC Nantes, rok później po powrocie do macierzystego klubu dostał jasny sygnał od Besnika Hasiego, że nie ma dla niego miejsca w zespole, czego efektem był powrót do klubu z Wirtembergii. Wtedy na zasadzie transferu definitywnego podpisał dwuletnią umowę - a Legia otrzymała za niego około 100 tysięcy euro.

Po kolejnej średnio udanej kampanii w karierze, Kosecki postanowił wrócić do ekstraklasy i skorzystał na ofercie ze Śląska Wrocław, który był wtedy prowadzony przez dobrze mu znanego Jana Urbana. Długo po tym w wywiadzie dla Weszło, sam zawodnik dosyć krytycznie wypowiadał się o grze w klubie w Sandhausen.

” Z Legii Warszawa nie odchodzi się do klubu z 2. Bundesligi, do drużyny walczącej o utrzymanie, która nie ma innych aspiracji. Żałuję, że tak się to potoczyło. Życie ma się jednak jedno, i nie cofnę tych głupich błędów, choć mam nadzieję, że je trochę wyprostuję. Mam przecież przed sobą parę lat dobrej gry, jeśli kontuzje mnie ominą „

Rok w kraju i ponowne wyruszenie w świat

Można stwierdzić, że kolejne podejście do naszej ligi na złe Koseckiemu nie wyszło. Chwilami jego gra w Śląsku wyglądała naprawdę bardzo dobrze, czego konsekwencją były komentarze o jego ewentualnym powrocie po wielu latach do reprezentacji. Popularny „Kosa” rozegrał w sezonie 26 spotkań, strzelając przy tym 4 gole i 5-krotnie asystując. Latem, gdy nic nie wskazywało na zmianę klubu, na początku sezonu nagle pojawiła się oferta z Adany Demirsporu. Kosecki zaakceptował możliwość przenosin do Turcji i postanowił kontynuować swoją karierę na zapleczu tureckiej ekstraklasy. Na pytanie W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego czy wahał się przed tym transferem, odpowiedział:

” Tak naprawdę nie wiedziałem czego się spodziewać, byłem ostrożny. Na początku, po złożeniu przez Adanę oferty, pomyślałem o pieniądzach. A później zwiedziłem bazę treningową, potrenowałem trochę z kolegami i już wiedziałem, że wysoka gaża nie jest jedynym czynnikiem sprawiającym, że chcę podpisać umowę z tym klubem „

Runda jesienna pokazuje, że klub z Adany faktycznie planuje powalczyć co najmniej o baraże, i obecnie zajmuje szóstą pozycję w tabeli. Niestety na razie niewiele dobrego można powiedzieć o grze Koseckiego, który mimo iż solidnie poczyna sobie na skrzydle, bazując na swojej szybkości i zwinności - to statystycznie na kolana nie powala. Dopiero w 13 kolejce udało mu się strzelić pierwszego gola w barwach klubu, dającego ostatecznie remis w derbach Adany z Adanasporem.


Tym trafieniem jednak zapisał się w historii Polaków grających w Turcji, ponieważ ponad 27 lat wcześniej jego tata, słynny Roman Kosecki swojego pierwszego gola w barwach Galatasaray strzelił także przeciwko Adanasporowi. Trzeba przyznać, że jest to rzadko spotkany zbieg okoliczności. Młody Kosecki jest także bardzo rozpoznawany w Adanie, właśnie dzięki dawnym występom swojego taty. To też pokazuje, jak bardzo obecny polityk był tam kiedyś szanowany za swoje występy w klubie ze Stambułu, dla którego zdobył 25 bramek w 50 występach.

Czy Jakub Kosecki może pójść w ślady taty i z czasem podbić turecką ekstraklasę? Z pewnością nie można tak do tego podchodzić, i zapewne sam zawodnik skupia się wyłącznie na tym by grać jak najlepiej i poprawić swoje liczby w obecnym sezonie. Jeżeli wiosną jego forma wystrzeli w górę, to może uda się pomóc spełnić marzenia działaczy klubu o awansie. Mnie z pewnością cieszy fakt, że poza dobrą pensją potrafił sobie wywalczyć z marszu miejsce w pierwszym zespole i nie zamierza tego miejsca oddawać.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze