Reprezentacje

Jest z czego się cieszyć?

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: PrzegladSportowy.pl, PrzegladSportowy.pl

Tagi

Polska Czesław Michniewicz U21 eliminacje EURO 2021 Serbia Rosja Bułgaria Łotwa Estonia

Jak zwykle o wiele mniejszym echem przeszły eliminacje EURO U21, które w 2021 roku odbędą się na Węgrzech i Słowenii. Szkoda, bo to właśnie młodzieżówka dostarcza nam ostatnio najwięcej pozytywnych emocji. Jedno jest pewne. Podopieczni Czesława Michniewicza, podobnie jak ekipa Jerzego Brzęczka też miała wiele szczęścia w losowaniu.

Serbia, Rosja, Bułgaria, Łotwa i Estonia. Lepiej Biało-czerwonym trafić się nie mogło. Czy na pewno? Polscy kibice i eksperci mają tendencje do bagatelizowania grup eliminacyjnych, czy turniejowych, do których zostawała przydzielona Polska. Pewność siebie przekroczyła granice wielokrotnie. I tym razem wydaje się, że sprawa awansu wydaje się być rozstrzygnięta. I to mimo, iż droga do awansu jest trudniejsza niż była w tym roku. Tylko zwycięzcy grup oraz jedna drużyna z baraży pojadą do Węgier i Słowenii. W przypadku wszystkich drużyn, które wystąpią w eliminacjach nie ma sensu porównywania obecnych kadr U21, po większość piłkarzy występujących w nich będzie za starych, by wystąpić w kolejnym turnieju. W drużynie Czesława Michniewicza zostanie co najwyżej ośmiu zawodników. Kamil Grabara, Robert Gumny, Kamil Pestka, Sebastian Szymański, Patryk Dziczek, Krystian Bielik, Kamil Jóźwiak, czy Paweł Tomczyk. Tylko w przypadku, gdy nie będą się łapać do seniorskiej kadry. Pierwsze skrzypce grać będą piłkarze, występujący w kadrze Jacka Magiery i Dariusza Gęsiora. A w obu tych kadrach nie brak talentów, będących za kilka lat siłą polskiej piłki. Aż siedmiu piłkarzy kadry U20 występuje w zagranicznych klubach. Przeważnie są to jednak drużyny młodzieżowe lub rezerwy. Marcin Bułka z Chelsea, Jakub Bednarczyk z Bayeru Leverkusen i David Kopacz z Vfb Stuttgart mają jednak okazję trenować z zawodnikami pierwszej drużyny. Bułka i Kopacz mieli okazję usiąść na ławce w meczach o punkty. Niby to tylko ławka, ale wpis do protokołu meczowego jest. W rezerwach 1.FC Nurnberg gra napastnik Dominik Steczyk, zaś Adrian Stanilewicz i Marcel Zylla powoli przebijają się do seniorskich drużyn Bayeru i Bayernu. Jeśli dodamy do tego obsadę bramki w postaci broniącego w Legii Radosława Majeckiego, defensywę złożoną z duetu Adam Chrzanowski-Sebastian Walukiewicz, linię pomocy dowodzoną przez Zyllę i Kopacza ze Steczykiem w ataku, szykuje nam się całkiem niezła (alternatywna) jedenastka w nadchodzących eliminacjach, mogąca wygrać z każdą drużyną w grupie.

Najsilniejszym rywalem Polaków bez wątpienia jest Serbia. Zespół prowadzony przez Gorana Djorovicia jak burza przeszedł przez tegoroczne eliminacje i podobnie jak Biało-czerwoni ani razu nie przegrał, odnosząc jedynie dwa remisy. Podopieczni Djorovicia, 50-krotnego reprezentanta Jugosławii, uczestnika MŚ 1998 i EURO 2000 mają wielu graczy, którzy mogą również grać także w nadchodzących eliminacjach. Djorović w ostatnich sparingach kadry grał tylko zawodnikami z rocznika 1998 i 1999. Wyjątkiem był urodzony w 1997 roku Lazar Zlicić. Dodatkowo w kadrze U19 gra dwóch wyróżniających się zawodników. Podstawowy obrońca Partizana Belgrad, 18-letni Svetozar Marković, warty obecnie 1 mln euro oraz napastnik Fiorentiny rówieśnik Markovicia i warty tyle samo Dusan Vlahović. Jeśli dodamy do tego piłkarzy U21 Urosa Racicia z rezerw Valencii, klubowego kolegę Karola Niemczyckiego z NAC Breda Lukę Ilicia, Lukę Azdicia z Anderlechtu, Erhana Masovicia z Trencina, Djordje Jovanovicia z Lokeren, czy Dejana Joveljicia z Crvenej Zvezdy to kadra Serbów prezentuje się naprawdę mocno i zdecydowanie będzie najtrudniejszą przeszkodą w eliminacjach.

Drugim równie trudnym przeciwnikiem dla Biało-czerwonych może być Rosja. Sborna zakończyła eliminacje do EURO 2019 na trzecim miejscu w grupie, siedem punktów za Serbią i trzy za Austrią, za to o dziesięć oczek wyprzedziła czwartą w tabeli Armenię. Rosjanie ponieśli trzy porażki, dwie z Serbią i jedną z Austrią. Po przegranych eliminacjach ze stanowiska szkoleniowca odszedł Evgeni Bushmanov. Siedmiokrotnego reprezentanta Rosji, uczestnika EURO 1996 zastąpił Mikhail Galaktionov. Sborna gra piłkarzami, występującymi w ojczystej lidze. Pół pokolenia piłkarzy, a oni nadal kiszą się we własnym sosie. Galaktionov prawdopodobnie będzie korzystał z piłkarzy z rocznika 1998. Tu wyróżniają się chociażby snajper CSKA Moskwa, 20-letni Fedor Chalov, już powoływany do seniorskiej kadry. Drugą linię stanowią rówieśnik Chalova i zarazem klubowy kolega Konstantin Kuchaev wraz z innym kompanem z CSKA, także równolatkiem Ivanem Oblyakovem. Na bokach obrony rządzą Nikolay Rasskazov ze Spartaka Moskwa i kolega Grzegorza Krychowiaka i Maciej Rybusa z Lokomotivu Mikhail Lysov. Bramki strzeże podstawowy golkiper Spartaka, Aleksandr Maksimenko, także z rocznika 1998. I to póki co byłoby na tyle. Kadra U19 prowadzona przez Andreya Gordeeva nie posiada szczególnych osobowości piłkarskich. A przynajmniej takie się jeszcze nie wyklarowały. Wszyscy gracze, w niej występujący są zawodnikami klubów z niższych lig rosyjskich, bądź grają w rezerwach topowych rosyjskich ekip. Nie wiadomo czy do kadry wróci utalentowany, obecnie 19-letni Ivan Ignatjev z Krasnodaru. Ignatjev jest czołową postacią wicelidera Premier Ligi, jednak nie gra w jakiejkolwiek młodzieżówce. Po raz ostatni zagrał rok temu w meczu kadry U19, w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Czy wróci do kadry? Nie wiadomo. Jego obecność z pewnością wzmocniłaby Sborną przed meczami z Polską oraz w całych eliminacjach.

Serbia, Rosja, a potem już z górki. Na pewno? Kolejnym rywalem Biało-czerwonych będzie Bułgaria. W drużynie z nad Morza Czarnego trudno szukać następców Hristo Stoiczkova, Jordana Leczkova, Emila Kostadinova, Krasmira Balakova, czy Dymitara Berbatova. No, ewentualnie Valeriego Bojinova, czy Stiliana Petrova. Bułgarzy w swojej grupie eliminacyjnej zajęli czwarte miejsce z dziesięcioma punktami na koncie, 17 punktów za Francją, 6 za Słowenią i oczko za Czarnogórą. Bułgarzy mieli tyle samo punktów co Kazachstan, wygrywając jedynie lepszym stosunkiem bramkowym. Oprócz Kazachstanu zostawili za sobą Luksemburg, z którym dwukrotnie przegrali, w obu spotkaniach 0-1, remisując przy tym dwa razy z Kazachstanem 2-2 i 1-1. W drużynie bułgarskiej wyróżnia się dwóch zawodników, którzy z pewnością zagrają w eliminacjach do EURO 2021. Pierwszy z nich to obrońca, 19-letni Petko Hristov, wypożyczony z Fiorentiny, ogrywający się w trzecioligowej Ternanie Calcio. Drugi, to rówieśnik Hristova, napastnik Bolognii, konkretnie drużyny Primavery, Kaloyan Krastev. W ekipie U19 jest jeszcze bramkarz, rówieśnik Hristova i Krasteva, bramkarz Leeds United U23, klubowy kolega Kamila Miazka Dimitar Sheytanov. I to w zasadzie byłoby na tyle. Bułgaria w tej grupie nie odegra żadnej znaczącej roli, zaś Biało-czerwoni powinni zdobyć komplet punktów.

Czas na dwie najsłabsze reprezentacje. Obie z Pribaltiki. Zacznijmy od tej lepszej. Seniorska reprezentacja Łotwy to obecnie dno i co najmniej trzy metry mułu. O wiele lepiej prezentuje się młodzieżówka. Kadra U19 była bardzo blisko awansu na tegoroczne EURO U19! Gdyby się tam znalazła i osiągnęła dobry wynik, w czerwcu oglądalibyśmy ją na MŚ U-20 w Polsce. Ten przełom w łotewskim futbolu nie nastąpił. Porażka 0-3 z Anglią na wyjeździe przekreśliła marzenia Łotyszy o udziale w EURO U19. Na nic zdały się wywalczone w bólach zwycięstwa 2-1 z Macedonią i 3-2 z Węgrami. Mimo to kadra Danisa Kazakevicksa może postraszyć Polaków. Co prawda wyniki ostatnich eliminacji były fatalne, bo Łotysze nie potrafili ani razu wygrać, nawet z Andorą, ale w jej szeregach możemy znaleźć kilku piłkarzy, którzy za kilka lat mogą podnieść z kolan łotewski futbol. Vladislavs Soloveicks z rezerw Zenita St. Petersburg, kolega Pawła Dawidowicza z Hellasu Werony Aleksiejs Saveljevs, na co dzień gracz Primavery, Janis Grinbergs z drugiej drużyny Schalke 04, czy Roberts Uldrikis ze Sionu. To są piłkarze (oprócz tego ostatniego), którzy walczyli w tych eliminacjach. Kadra U19, która będzie siłą napędową Łotyszy w tych eliminacjach nie powtórzyła jednak osiągnięcia kolegów i odpadła już w pierwszej fazie eliminacji, przegrywając gorszym bilansem bezpośrednich meczów z Cyprem. W drużynie prowadzonej przez Aleksandrsa Basovsa też można znaleźć paru zawodników występujących w zagranicznych zespołach. Jest bramkarz Rudolfs Soloha z Nottingham Forrest U18, Roberts Veips z młodzieżowej Sampdorii, grający w klubie od pierwszej do ostatniej minuty. O sile ofensywy deyduje Bogdans Samoilovs z 1.FC Koeln U19, Dimitrijs Zelenkovs z Empoli Primavera i Cerbalis Makreckis z Bayeru Leverkusen U19, który zdecydował się na reprezentowanie Łotwy. W przypadku Łotyszy jedynym problemem jest tak naprawdę obsada w ataku. Oprócz Uldrikisa nie ma bowiem żadnej alternatywy. No chyba, że Kazakevics zdedyuje się powołać Marko Regzę z RFS-u, który błysnął w pamiętnych eliminacjach. Teoretycznie Łotwa jest słabsza od Bułgarii. Tylko na papierze. Bo podobnie jak dorosła kadra w 2002 roku, oni także mogą napsuć krwi Biało-czerwonym.

Wreszcie najsłabszy rywal, Estonia. Kolejny kraj Bałtycki. Podopiecznych Czesława Michniewicza czeka piękna podróż do Rygi i Tallinna, by rozegrać mecze z Łotwą i Estonią. Ekipa prowadzona przez Karela Voolaida zajęła ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej z dwoma punktami na koncie, wywalczonymi w meczach z Albanią. O sile drużyny stanowią przede wszystkim gracze Flory Tallinn. Flora znana jest z tego, że ma bardzo dobry zespół U21. W ubiegłym sezonie zdobył wicemistrzostwo Esiliigi (drugi poziom rozgrywkowy w Estonii). Warto zaznaczyć, iż średnia wieku tego zespołu wynosi niespełna 18 lat. To właśnie na piłkarzu Flory, mózgu gry reprezentacji, nadziei estońskiego futbolu Markusie Poomie, synu Marta Pooma, znakomitego przed laty golkipera będzie się opierać gra Estończyków w eliminacjach EURO U21 2021. Teoretycznie Estończykom może jeszcze pomóc Mattias Kait, rocznik 1998, pomocnik drużyny U23 Fulham Londyn. Jednak ten ostatnio w ogóle nie gra i nie wiadomo, w jakiej obecnie jest i będzie formie. Kto poza Kaitem i Poomem? Markus Soomets z młodzieżówki Sampdorii. On gra w miarę regularnie. W miarę, bo oprócz pięciu rozegranych meczów, w niepełnym wymiarze czasowym, od miesiąca nie wstał z ławki rezerwowych. Jak na estońskie warunki to jednak czołowy zawodnik. Bardzo ciekawi są także Mark Andreas Lepik i Kristofer Piht. Ten pierwszy stanowi o sile ataku Flory, jednak połowę sezonu stracił przez kontuzję kolana. Jego wartość jednak wzrasta i wkrótce poszuka szczęścia gdzieś poza Estonią. Piht to z kolei piłkarz, który prawie zagrał w Legii. Prawie, bo ostatecznie do transferu nie doszło. 17-latek miał przede wszystkim występować w Centralnej Lidze Juniorów. A na tym poziomie w Estonii strzelał jak szalony. W 2017 roku w barwach FC Nomme United strzelił 31 goli w 18 meczach. Obecnie gra w Paide Linnameeskond, w drużynie seniorów i nie jest już tak skuteczny. W ubiegłym sezonie strzelił zaledwie pięć goli w 24 meczach. Mało jak na estońskie warunki, gdzie padają hokejowe wyniki. Nie lepiej jest w reprezentacji. Do tej pory w kadrze U19 w dwunastu spotkaniach nie trafił ani razu. Estonia będzie najsłabszym przeciwnikiem Polaków i ani Poom ani Kait nic nie pomogą. No chyba, że Biało-czerwoni zaliczą wpadkę, taką jak z Wyspami Owczymi...

Dobrze, że prezes PZPN Zbigniew Boniek przedłużył kontrakt z Michniewiczem. Ciągłość pracy będzie zachowana, zaś trener będzie pracował na gotowym, dobrze znanym materiale. Grupa jednak nie będzie łatwa. O pierwsze miejsce trzeba się będzie bić do ostatniego meczu. Nie ma opcji, żeby podopieczni Czesława Michniewicza nie skończyli tych eliminacji w pierwszej trójce. Awans daje jednak tylko zwycięstwo w grupie i każda wpadka może okazać się tragiczna. A wtedy już nawet 711 telefonów do fryzjera nic nie pomoże...


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze