Ekstraklasa

Michael Gardawski - gwiazda defensywy Korony Kielce

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: MKS1973fan, public domain

Tagi

Michael Gardawski FC Koeln Korona Kielce

Michael Gardawski wczoraj strzelił swoją pierwszą bramkę w Ekstraklasie. Dla pochodzącego z Polski Niemca jest to ważna chwila. Warto przyjrzeć się karierze tego piłkarza, niegdyś uznawanego za wielki talent.

28-latek aktualnie gra jako lewy obrońca, ale po pierwsze warto powiedzieć, że zaczynał na innej pozycji. W początkach swojej kariery Gardawski był bowiem piłkarzem stricte ofensywnym, grywał jako napastnik, skrzydłowy i na 10. Tak naprawdę dopiero w barwach Hansy Rostock został przekwalifikowany na lewą obronę i trzeba przyznać, że było to najlepsze co mogło się stać w jego karierze. Dzięki temu bowiem Gardawski wskoczył na wyższy poziom w swojej grze.

Swoją karierę rozpoczynał w 1.FC Köln, gdzie uznawano go za spory talent. Nigdy jednak nie zagrał dla tej drużyny w Bundeslidze (notabene nigdy nie zagrał w Bundeslidze). W tamtym czasie pojawiło się nawet zainteresowanie nim w kontekście młodzieżowych reprezentacji Polski. Gardawski nie był jednak zainteresowany grą dla biało-czerwonych, łudził się bowiem wtedy jeszcze, że w przyszłości zagra dla reprezentacji Niemiec. Zdarzyło mu się nawet zagrać dla niemieckich kadr do lat 16 i 17. W Köln wówczas nie był jedynym piłkarzem o polskich korzeniach. Oprócz niego w drużynie znajdowali się chociażby Sebastian Zielinsky, Adam Matuszczyk (który ostatecznie zdecydował się reprezentować Polskę) i Łukasz Podolski.

W 2010 roku Gardawski zauważył, że nie ma dla niego miejsca w pierwszym zespole Köln i odszedł z klubu. Z początku związał się z Carl Zeiss Jena, klubem balansującym na granicy 2 i 3 Bundesligi. Rozgrywając tam dobre półrocze. Następnie wylądował w rezerwach Stuttgartu i tam też prezentował się dobrze. Podobnie było w Osnabruck. Przed sezonem 2012/13 wrócił do Kolonii tym razem jednak trafił do zdecydowanie niżej notowanej Viktorii Köln. Tam doznał urazu który storpedował mu sezon. Zagrał raptem 12 spotkań, był cieniem samego siebie. Można rzec, że Kolonia nie była szczęśliwym miejscem dla Gardawskiego. Epizod w Viktorii wyhamował jego nabierającą rozpędu karierę. Gardawski zamiast pokazać, że jest dobrym zawodnikiem na 2.Bundesligę i spróbować jeszcze udowodnić, że aspiruje do gry w Bundeslidze, niestety stracił sezon. Sezon gdy mógł być liderem zespołu z Kolonii. By naprawić karierę przeniósł się do dobrze znanego MSV-u Duisburg. W Duisburgu odżył, znów widać było, że jest w dobrej formie. Sezon 2014/15 był jego najlepszym w karierze, gdy m.in. zapakował 5 razy piłkę do siatki. Po tym jakże dobrym sezonie w jego wykonaniu trafił do Hansy Rostock. W Rostocku nadal spisywał się na wysokim poziomie, w byłym bundesligowiczu był chwalony i pokazywał się z naprawdę dobrej strony. Zagrał dla tego klubu aż 77 spotkań ligowych.

Gdy trafiał do Korony wyglądał na jednego z najciekawszych piłkarzy dołączających wówczas do „Scyzorów”. Nie mogliśmy go jednak oglądać z początku na murawie, ponieważ ponownie się leczył. Gdy już pojawił się na boisku z początku nie wyglądał przekonywująco i kibice mogli marzyć o powrocie Rafała Grzelaka. Walczył o skład z Kenem Kallaste i mimo tego, że Estończyka ciężko nazwać futbolowym wirtuozem, częściej mogliśmy jego oglądać na boisku niż właśnie Gardawskiego. W tym sezonie to właśnie polski Niemiec stał się podstawowym lewym obrońcą Kielczan i spisuje się bardzo dobrze. Osobiście umieściłbym go w TOP5 lewych obrońców Ekstraklasy. Jeżeli Gardawski dalej grałby na tak dobrym poziomie to na miejscu Jerzego Brzęczka pomyślałbym nawet nad tym, by namówić 28-latka dla gry dla Polski. Bo przy obecnej posusze na lewej stronie defensywy to mógłby być całkiem niezły zawodnik na naszą kadrę.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze