Piłka nożna

10 antybohaterów roku w polskim futbolu

Paweł Grzywacz @GrzywkaFutbol

Fot: Adam Starszyński, newspix.pl

Tagi

Jerzy Brzęczek Zbigniew Boniek Sławomir Peszko

Kończy się rok 2018, a wraz z nim pora na kolejne podsumowanie. Dziś przedstawiamy wybory dosyć nietypowe, albowiem jest to 10 antybohaterów w polskiej piłce.

Nie będę ich dzielił na miejsca bo uznaję, że to niepotrzebne, zamiast tego zostawię Wam drodzy czytelnicy możliwość ułożenia własnej klasyfikacji. Oto rzeczona dziesiątka antybohaterów:

Zbigniew Boniek – za daleki odlot od rzeczywistości w swoich wypowiedziach, za uczynienie selekcjonerem Jerzego Brzęczka i za próbę przeforsowania tego by mógł dłużej pełnić funkcję prezesa PZPN. Co do pierwszego chodzi o to, że prezes Boniek niekiedy wdaje się w niepotrzebne pyskówki z dziennikarzami (lub co gorsza ze zwykłymi kibicami), bardzo często w przedziwny sposób broni swojego stanowiska i niekiedy nie potrafi wziąć odpowiedzialności za słowa. Uczynienie z Jerzego Brzęczka selekcjonera reprezentacji wielu uznaje za największy błąd w kadencji legendy polskiej piłki. Zaś co do ostatniego zarzutu to prezes PZPN powinien jak prezydent kraju mieć 2 kadencje. Inaczej tworzą się sytuację prowadzące do czegoś takiego jak mamy w związkach wojewódzkich, gdzie niektórzy prezesi pamiętają jeszcze kadencje Mariana Dziurowicza.

Adam Nawałka – za pogubienie się w taktyce i w efekcie położenie koncertowo mundialu. Kto wie, czy gdyby były selekcjoner nie zaczął w pewnym momencie z głową mieszać w ustawieniu, to Polacy nie pokazali by się z lepszej strony na mistrzostwach świata.

Jerzy Brzęczek – za beznadziejną jesień w wykonaniu kadry. Obecny selekcjoner zaliczył fatalny start. Ostatnim tak źle startującym szkoleniowcem był Jerzy Władysław Engel. Kadra Brzęczka w Lidze Narodów nie pokazała nic, a dodatkowo zdołała przegrać w starciu towarzyskim z Czechami. Którzy jak każdy wie są cieniem nie tylko tej drużyny, która doszła do półfinału ME 2004, ale nawet tej z którą nasza kadra odpadała na Euro 2012. Poza tym mały prztyczek w stronę selekcjonera leci za słynną konferencję po meczu z Włochami, gdzie wyraźnie widać było, że nie panuje nad sobą, a do tego odpowiadał w takim stylu jakby akurat marzył by zamordować tych wszystkich dziennikarzy którzy tam siedzieli, a ich krew rozmazać po ścianach sali konferencyjnej na Stadionie Śląskim.

Marzena Sarapata – za doprowadzenie do ruiny legendarnego klubu piłkarskiego Wisły Kraków. To co działo się w ostatnich latach w Wiśle przypominało momentami tragikomedię. Teraz zaś jest to już tylko dramat. Klub jest potężnie zadłużony, stracił bardzo mocno pod względem wizerunkowym, a dodatkowo stał się pierwszym w historii polskim klubem piłkarskim, który oficjalnie połączono ze zorganizowaną przestępczością. Wszystkie te klęski swoim nazwiskiem reklamowała prezes Sarapata.

Vanna Ly – za zrobienie w ch*ja sporej grupy kibiców w Polsce. W chwili powstawania tego tekstu sytuacja wygląda tak, że upłynął termin w którym na konto Wisły miały zostać przelane pieniądze, za które kambodżański członek rodziny królewskiej miał zostać właścicielem Wisły Kraków. Cała historia z tym inwestorem jest śmieszna i bardzo mocno przypomina wesołe czasy, gdy Koronę Kielce próbowali kupić Senegalczycy. Khmer znalazł się tutaj za to, że rozbudził w wielu kibicach (nie tylko kibicach Wisły, ale też tych którym po prostu zależy na polskim futbolu i którzy nie wyobrażają sobie Ekstraklasy bez Wisły) nadzieję na lepsze jutro dla krakowskiego klubu, po czym tą nadzieję zdeptał.

Piotr Rutkowski – za to, że się poddał mówiąc, że się nigdy nie podda. A mówiąc prościej za potraktowanie klubowej legendy jak byle kogo. Gdy w czerwcu syn właściciela Lecha Poznań przedstawiał Ivana Djurdjevicia jako trenera Lecha Poznań wiadomo było, że robi to głównie po to, aby poprawić nastroje wśród kibiców którzy „mieli ku*wa dosyć” i żądali dymisji władz Lecha. Gdy zaś drużyna Djurdjevicia zawodziła w lidze działacz najzwyczajniej w świecie wyrzucił z klubu uwielbianego przez kibiców ekspiłkarza po czym umył ręce i zaprzeczył wszystkiemu co mówił na słynnej konferencji. Przy okazji doprowadził do tego, że jeszcze trochę, a niebezpiecznym stanie się dla niego poruszanie po Poznaniu.

Działacze Śląska Wrocław – chciałbym wskazać jedno konkretne nazwisko, ale tam tak często zmieniają się władze, że ciężko powiedzieć kogo wskazywać jako jednego głównego winnego. Oto bowiem w kilka lat doprowadzili oni klub, który grał w eliminacjach europejskich pucharów, do dna i zespołu, który broni się przed spadkiem. Ten rok był zaś pełnym pokazem tego. Oto bowiem Śląsk to obecnie drużyna, którą gdy się ogląda to robi się jej żal. A stoi za tym kompletnie amatorski sposób zarządzania, którym wykazują się władze klubu.

Sławomir Peszko – za wyłączenie prądu przy faulu na Novikovasie, przekreślenie się w Lechii i bycie pijanym po meczu w lutym. Chyba wszyscy pamiętamy gdy Sławomir Peszko odebrał telefon od dziennikarza Weszło.FM w środku nocy, będąc całkowicie pijanym, pomylił go z Łukaszem Wiśniowskim i zachował poniżej wszelkiego poziomu. Profesjonalnemu piłkarzowi tuż po meczu, nie powinno się coś takiego zdarzyć. Co do bandyckiego wejścia w Novikovasa, to odwdzięczanie się w taki sposób za komentarze na Instagramie to kretynizm, ale jednocześnie coś co może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji w przyszłości. Zaś pyskówka do Macieja Kalkowskiego zakończona tym, że jest on skończony w Lechii to tylko zwieńczenie tego fatalnego w wykonaniu Peszki roku.

Szymon Marciniak – to był zły rok w wykonaniu Marciniaka. Oto bowiem najlepszy polski sędzia w sposób co najmniej niegodny przedstawiał naszą myśl sędziowską w tym roku. Pomijając głupie błędy w LM i to jak słabo wyglądał w Ekstraklasie, gdzie momentami sędziował na poziomie Marcina Borskiego, to tym co miało zweryfikować Marciniaka był mundial. Mundial na którym Polak poprowadził 2 mecze, zbłaźnił się i został wysłany do domu.

Kazimierz Węgrzyn i reszta ekspertów NC+ - za uważanie, że polska Ekstraklasa to najlepsza liga w Europie, a europejskie puchary „zakłamują prawdziwy obraz”. Nominację otrzymuje ta ekipa za tkwienie w bańce, w której wygląda to tak, że polska liga jest świetna. Mimo iż nasza liga to bardziej kał zapakowany w piękny papier.


Paweł Grzywacz

@GrzywkaFutbol

Fan przede wszystkim Ekstraklasy. Z zagranicy Liverpool i Real. Poza tym interesuje się żużlem, skokami narciarskimi, siatkówką i sportami motorowymi.

Komentarze