Serie A

Różowy kolor – nie tylko dla kobiet!

Patryk Kwapis @PatrykKwapis

Fot: besthqwallpapers.com, besthqwallpapers.com

Tagi

Czasy, w których płci żeńskiej przypisywano róż, a mężczyznom błękit, już dawno odeszły do tzw. „lamusa”. Dokładnie 112 lat temu, bo 27 lutego 1907 roku US Palermo po raz pierwszy przywdziało tak charakterystyczne dla siebie różowe trykoty. Jednak historia kryjąca się za tą barwą jest o wiele ciekawsza, niż na pozór może się wydawać.

1 listopada 1900 roku zebrała się grupka 12 mężczyzn, a wśród nich niejaki Ignazio Pagano – palermitanin, który podczas pobytu w Londynie zaraził się futbolową gorączką. Szybko rozprzestrzenił ją na pozostałych mieszkańców malowniczego Palermo, którzy pomogli w tworzeniu drugiego w historii Włoch profesjonalnego klubu piłkarskiego. Zapewne nie mieli pojęcia, że tworzą piłkarskie dziedzictwo, ale – jak się miało wkrótce okazać – stworzyli legendę, która przez pokolenia będzie symbolem jednoczącym Sycylijczyków. Dlaczego klub piłkarski miał jednoczyć, a nie dostarczać emocji? Dlatego, że na przełomie XVIII i XIX wieku Sycylia była zubożałym regionem, ledwie 30 lat po dołączeniu do Królestwa Italii. Nękana protestami (fani historii, ukłon w stronę Fasci Siciliani), klęskami żywiołowymi (trzęsienie ziemi w Mesynie), oraz wzrostem przestępczości (początek słynnej mafii Cosa Nostra) odnalazła w futbolu wspólny mianownik, który pozwalał oderwać się od trosk dnia codziennego. Przy całym swoim zapale w budowaniu klubu piłkarskiego Pagano, Whitaker oraz De Garston zapomnieli o dość istotnej sprawie, a mianowicie ujednoliceniu insygniów klubowych.

Niebiesko-biała tarcza herbowa Palermo F.B.C, komplety sportowe niemal identyczne do współcześnie używanych przez Genoę i dewiza „Constituto Nel 1898” odwoływały się… do niczego. Próżno tu szukać przesłania, symboliki barw – ot, taki wtedy był trend, ktoś zaproponował, ktoś przyklasnął i tak się przyjęło. Prawdopodobnie zostałoby tak po dziś dzień, gdyby nie wrażliwa dusza Giuseppe Airoldi, który pożalił się Whitaker’owi w liście z 02.02.1905 na czerwono-błękitne trykoty.

„Historia Palermo jest słodka, lecz i smutna, niech zatem będą to różowy z czarnym”

Tak argumentował Airoldi propozycję strojów określanych potem jako Rosanero (z włoskiego, rosa – róż, nero – czerń). Dodał jeszcze że „wyniki podopiecznych prezentują się jak w trybach szwajcarskiego zegarka – raz wskazówka idzie do góry, a raz na dół”, chociaż tym specjalnie nikt się nie przejął. Za to wszyscy z miejsca zachwycili się tokiem myślenia Giuseppe.

Zapewne wnikliwy obserwator pokusi się o ironię w stylu „hejże, ale od 1905 do 1907 mijają 2 lata, tak długo szyto im te stroje czy nie mogli się zdecydować na ilość różu w różowym?”. No cóż, 1:0 dla Ciebie, prześmiewco. Ani jeden zakład krawiecki nie posiadał flaneli w odcieniu różowym, dlatego pierwsze trykoty Rosanero uszyte były na zamówienie z materiału importowane prosto z Anglii. Pierwszy raz piłkarze z Palermo przywdziali je w meczu z drużyną sir Thomas Liptona (tak tak, to ten od herbat w żółtym opakowaniu) i wygrali 2:1. To zwycięstwo wywołało taką euforię, że od tego meczu róż miał być nie tylko symbolem rozpoznawczym, ale i gwarantem szczęścia podczas rozgrywania kolejnych spotkań. Ile w tym złudnych wierzeń? Nie wiadomo. Wiadomo zaś, że po zwycięstwie w kolejnym meczu aż 6:0 nad Neapolem nie było mowy o zmianie barw na żadne inne.

Pierwszym, który odważył się zakwestionować zwycięską moc różu był dyktator Benito Mussolini, który nakazał zmianę barw na żółto-czerwone (oficjalne barwy flagi Sycylii) w imię „lokalnego patriotyzmu”. Taka zmiana trwała raptem 4 lata, od 1936 do 1940 roku, kiedy to zreorganizowano klub. Ponowna inauguracja odbyła się początkiem 1941 roku, jednak zamiast szczęśliwych barw Rosanero pojawiły się jasnobłękitne trykoty, które bardzo szybko zastąpiono prawowitym różem i czernią. Tradycja klubowa wzięła górę nad politycznymi wizjami i od tej pory jedyne co zmieniło się na przestrzeni wieków, to maskotka klubowa. Oficjalnie do herbu przypisano złotego orła (Aquile), który automatycznie stał się klubowym „pupilem” i dumnie pręży skrzydła po dziś dzień.

Fani U.S. Cittá di Palermo wierzą, że Aquile wyciągnie ich Palermo do Serie A oraz europejskich pucharów, a szczęśliwy róż pozwoli wygrać z nawet najbardziej wymagającym przeciwnikiem. Póki co, pięciokrotnie triumfowali w Serie B, trzykrotnie ulegli w finale Coppa Italiana, a także dotarli do 1/16 finału Ligi Europy. Spod skrzydeł Orła niejednokrotnie wychodziły gwiazdy światowego formatu – Fabio Grosso, Cristian Zaccardo, Simone Barone oraz Andrea Barzagli, którzy przecież sięgali po Mistrzostwo Europy w 2006 roku. Dorzućmy do tego Edinsona Cavani’ego, Paulo Dybalę, Andrea Belloti’ego czy nawet naszego rodaka – Kamila Glika i okazuje się, że przez Palermo przewinął się całkiem światowy format piłkarzy. Czy pragnienia palermitan się spełnią i w przyszłym sezonie zobaczymy ich w Serie A? Wiele na to wskazuje, bowiem prezentują znakomitą dyspozycję (w 18 meczach tylko 1 porażka), są zgrani i dobrze wyszkoleni, a do tego liderują w tabeli z 5 punktami nad drugą Brescią i trzecią Pescarą.


Patryk Kwapis

@PatrykKwapis

Fan US Citta di Palermo. Z wykształcenia" ekonom, z pasji kucharz, z powołania jeszcze nie wiadomo kto, ale ktoś, kto lubi pracować z ludźmi. W wolnym czasie czyta kryminały, z(a)głębia techniki negocjacyjne i dłubie na SofaGol. Największy fan "Helikoptera w Ogniu" i "Leona Zawodowca"

Komentarze