La Liga

cO’la – XVIII

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: La Liga, La Liga

Tagi

Liga hiszpańska uważana jest za jedną z najbardziej pasjonujących lig na świecie. Dlaczego więc miało by kogoś coś ominąć? Zapraszam na mój nowy cykl, w którym na bieżąco będziecie mogli śledzić poczynania poszczególnych drużyn. Teraz możecie być pewni, że każda z drużyn La Liga nie będzie miała przed wami nic ważniejszego do ukrycia!

Levante vs Girona 2:2

Kolejka zaczęła się na Estadi Ciutat de Valencia. Obie drużyny już na samym starcie były bardziej osłabione niż zazwyczaj. Ze strony gospodarzy przez kontuzje musieli pauzować Luna, Samuel Garcia Sanchez. Dodatkowo za czerwone kartki karę musiał odbyć Ruben Rochina. Goście przyjechali za to bez Johana Mojici, Adaya i Patricka Robertsa.

Mimo nieobecności całe show nie straciło na wartości. Kibice doczekali się przepięknych goli zafundowanych przez obie drużyny. Szczególne wrażenie mogła zrobić pierwsza bramka zdobyta przez Portu w 31. minucie, gdzie popisał się efektownym lobem w sytuacji sam na sam.

Drugi raz goście objęli prowadzenie w 72. minucie po strzale Aleixa Garcii z rzutu wolnego.

Sytuacja była napięta niemalże do samego końca meczu bo wyrównującego gola Coke strzelił dopiero w 86. minucie.

Wyrwanie remisu było sporym wyczynem dla gospodarzy, ponieważ grali oni w dziesięciu od 69. minuty po tym jak czerwoną kartkę ujrzał Sergio Postigo za ewidentny faul w polu karnym. To jak bardzo zależało Levante pokazują także ogólne statystyki, z których wyczytujemy, że oddali oni aż 19 strzałów, w tym 8 na bramkę. Dla porównania goście strzelali tylko 9 razy, w tym 2 kierując między słupki.

Przed meczem oczekiwany był nudny remis bez fajerwerków. Drużyny pokazały jednak, że mimo drobnych osłabień potrafią grać dobrze w piłkę.

Espanyol vs Leganes 1:0

Drugi mecz kolejki, który miał miejsce w Barcelonie, był meczem na przełamanie dla gospodarzy. To Leganes radziło sobie ostatnio o wiele lepiej niż „papużki”, ale nie zniechęciło to Espanyolu do tego żeby wyczuć w tym meczu swoją szansę. Wykorzystali ją już w 9. minucie kiedy Borja Iglesias dobił niesamowity strzał z daleka (ok. 40 metrów) swojego kolegi z drużyny Davida Lopeza. Był to spektakularny gol, który będzie już teraz może kandydować co najmniej do miana najlepszego gola kolejki. Pokusić się można nawet o wyczekiwanie go na liście najładniejszych na koniec sezonu.

Późniejsze tempo gry z czasem było coraz słabsze. Szczególnie dało się we znaki w ostatnich minutach gdzie agresję obu drużyn żółtymi kartkami musiał powstrzymywać arbiter. Zamieszanie skończyło się czerwoną kartką dla Gerarda Gumbau.

Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i dzięki wygranemu spotkaniu „papużki” wyprzedziły w tabeli swoich poprzedników grających w tej kolejce jako pierwszych czyli Levante i Gironę.

Valladolid vs Rayo 0:1

To spotkanie rozpoczęło się od pięknego gola Alvaro Medrana już w pierwszej minucie. Tak genialnie przeprowadzona akcja nie mogła skończyć się inaczej.

Wynik utrzymał się już do końca meczu i co najciekawsze to gospodarze na koniec górują w niemal wszystkich statystykach tego widowiska. Większe posiadanie piłki, więcej strzałów, o wiele większa liczba podań, w szczególności tych celnych. Co tutaj mogło pójść nie tak? Gdyby goście nie rozstrzygnęli sprawy już na samym początku to ten mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej!

Dzięki wygranej Rayo przybliżyło się do bezpiecznej pozycji w tabeli.

Deportivo Alaves vs Valencia 2:1

Valencia w tym sezonie definitywnie nie jest sobą i dała nam na to kolejny dowód. Już przed meczem trudno było typować wygranego bo mimo, że Valencia przyzwyczaiła nas do tego, że nie trzeba długo schodzić wzrokiem w dół czytając tabelę żeby ją znaleźć, to obecnie znajduje się dopiero na jedenastej pozycji.

Wynik meczu został ustalony już w pierwszej połowie. Gospodarze dali kibicom nadzieję po tym jak do bramki trafił Daniel Parejo. Radość nie trwała długo bo już siedem minut później goście wzięli się w garść i najpierw strzelił Borja Baston, a następnie przed samą przerwą pogrzebu dopełnił Tomas Pina.

W drugiej połowie tempo zdecydowanie spadło. Obie ekipy nie potrafiły wykreować sobie żadnych konkretniejszych sytuacji.

Valencio pobudka!

Huesca vs Real Betis 2:1

To był prawdziwy sprawdzian dla Pau Lopeza. Bramkarz gości został przetestowany na chyba wszystkie możliwe sposoby i trzymał się dzielnie aż do 74. minuty. Wtedy w odstępie pięciu minut swoje gole zdobyli David Ferreiro i Christian Rivera.

Ze strony gości pozytywem może być to, że po przerwie wywalczyli i wykorzystali rzut karny, a konkretniej zrobił to Antonio Sanabria.

Obie drużyny starały się od początku do końca ale Estadio El Alcoraz nie zostało zdobyte a gospodarze odnotowali swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie.

Eibar vs Villarreal 0:0

Można było pomyśleć, że skoro Żółta Łódź Podwodna dała radę zremisować z Realem Madryt jeszcze kilka dni temu, to i teraz da sobie radę. Nic bardziej mylnego. Podopiecznych Luisa Garcii dzieli tylko punkt od strefy spadkowej. Niestety, dożyliśmy czasów kiedy mecze z teoretycznie o wiele mniej doświadczonymi i słabszymi przeciwnikami kończą się wymęczonymi remisami. Drużyna, która w poprzednich sezonach potrafiła w sobie rozkochiwać teraz co najwyżej potrafi przyprawić swoich kibiców o stres a kibiców drużyny przeciwnej o kilka minut smacznego snu.

Jak inaczej opisać mecz, w którym najciekawszymi zawodnikami okazali się bramkarze?

Sevilla vs Atletico Madryt 1:1

Hit tej kolejki. Oba zespoły nie przegrały żadnego spotkania od jesieni i najwidoczniej nie pali im się żeby to zmienić.

Wynik został ustalony już przed przerwą po tym jak w 37. minucie trafieniem poszczycił się Wissam Ben Yedder, a do wyrównania tuż przed przerwą doprowadził Antoine Griezmann.

Zaciętość pierwszej połowy obrazuje fakt, że portale w tym momencie spotkania rozkładały szanse wygranej 50% - 50%.

Po przerwie mecz się całkowicie zaciął i oba zespoły utknęły w miejscu siłując się jak równy z równym.

Real Madryt vs Real Sociedad 0:2

Ten sezon zdecydowanie nie należy do Królewskich. Przynajmniej nie w lidze. Z powodu bezsilności nad taką drużyną jak Sociedad wezbrała się w nich frustracja, która w skutkach przyniosła czerwoną kartką Lucasa Vazqueza.

To nie jest Madryt jaki znamy. Mimo tego, że statystyki przemawiają po ich stronie to nie dają rady stawić czoła problemowi, który mają od dawna. Czyli zająć się naprawą tej najważniejszej.

Sociedad zaczęło spotkanie w pięknym stylu, czyli golem Williana Jose w 3. minucie. Tak samo też zakończyła, tym razem trafieniem Rubena Pardo. Gol na dzień dobry, gol na do widzenia, a niesmak w stolicy pozostaje.

Getafe vs FC Barcelona 1:2

Przedostatni mecz kolejki, który pokazał, że warto być wytrwałym i oglądać kolejkę do końca. Widzowie zostali nagrodzeni takimi podaniami, które gdybyśmy nie wiedzieli, że są kreowane przez Leo Messiego, nie uwierzylibyśmy, że mogą być prawdziwe. Kibice Blaugrany mogli cieszyć się z formy Luisa Suareza, który w 39. minucie popisał się strzelając z dystansu z taką siłą, że przypomniał wszystkim dlaczego ludzie zwykli byli go nazywać per El Pistolero.

Gospodarze po pierwszym straconym golu, w 20. minucie za sprawą Leo Messiego, wyglądali na podłamanych i cofnęli się. Drugi celny strzał Barcelony podziałał na nich jednakże jak płachta na byka i jeszcze przed samą przerwą zdołali zdobyć bramkę honorową.

Widowisko godne lidera.

Celta vs Athletic Bilbao 1:2

Przed włączeniem ostatniego meczu tej kolejki wiadome było, że będzie to walka na śmierć i życie. Obie ekipy starają się bowiem uciec jak najdalej od strefy spadkowej.

Pod koniec pierwszej połowy gospodarze mieli ponad dwa razy więcej podań. Pracowitość to jednak nie wszystko, o czym przekonali się wspomniani trochę wyżej Królewscy. Wynik już w 19. minucie otworzył Iker Muniain. Celta wyciągnęła szybkie wnioski i przed samym zejściem do szatni, w 45+2 minucie wyrównała wynik dzięki Francisco Beltranowi. Wynik w 54. minucie na korzyść Bilbao roztrzygnął Inaki Williams. Emocji nie brakowało jednak do samego końca.

Bilans żółtych kartek po ostatnim gwizdku wyniósł aż 7! Po tym najlepiej widać, że nie był to spacerek, po którym którakolwiek z ekip chciałaby oddać punkty za darmo.


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City. Pisze dla Sofa Gol.

Komentarze