Reprezentacje

Zakończenie kariery reprezentacyjnej przez ''Peszkina''

Jonatan Niepogoda @Niepogodny

Fot: Adam Starszyński, newspix.pl

Tagi

Sławomir Peszko zakończył reprezentacyjną karierę. 44 mecze w reprezentacji naszego kraju, 2 bramki, z czego jedna z nich w niesamowicie istotnym starciu z Irlandią w eliminacjach do Euro 2016. Ponadto w swoim CV może wpisać takie osiągnięcia jak: mistrzostwo 2. Bundesligi, mistrzostwo Polski, dwa zwycięstwa w meczach o Superpuchar Polski, a także dwa Puchary Polski. Postać niesamowicie sympatyczna, choć także nieprzewidywalna i kontrowersyjna. Zapraszam do lektury. 

"Peszkin" urodził się 19 lutego 1985 roku w szpitalu w Jaśle. Już na początku podstawówki Kazimierz Zima- nauczyciel WF-u w szkole w Jedliczach, zauważył talent Sławka. Swoją przygodę z piłką rozpoczął już w wieku 11 lat w klubie z rodzinnej wsi- Nafcie Jedlicze, gdzie trenerem był nie kto inny niż... Kazimierz Zima. Sam nauczyciel i trener wspomina tamten czas w takich słowach:

"W 1994 r. trafiłem do pracy w Jedliczu, w IV klasie zacząłem go uczyć, później byłem też trenerem w Nafcie. Był bardzo wszechstronny, świetnie biegał w teście Coopera, grał nawet w kosza. Ale marzył, żeby być piłkarzem, a marzenia się spełniają."

Co ciekawe, w 1996 roku (Peszko miał wtedy 11 lat) zwykłe badania wykryły, że przyszły reprezentant kraju ma cztery nerki! Właśnie przez to musiał przejść operację, ale wisiało nad nim widmo zakończenia gry w piłkę już na tak wczesnym etapie swojej piłkarskiej ‘’kariery’’. W niedalekim odstępie czasu zaczął grać w kadrze wojewódzkiej, przez co został dostrzeżony przez takie krajowe marki jak Wisła Kraków, Górnik Zabrze, a także Wisła Płock. Ostatecznie w 2000 roku wybrał drużynę z Mazowsza. W tym momencie warto dodać cytat Pana Kazimierza Zimy, który znów wspomina tamten czas:

‘’Klub chciał na nim zarobić, ale 60 tys. zł to przesada. Kiedy jednak poznał na kadrze chłopaków z Płocka, uparł się. Tym bardziej że miał tam ciotkę, która mogła się nim opiekować. Po długich targach ustaliliśmy kwotę odstępnego na 3,5 tys. zł plus komplet strojów dla młodzieży, którego... już nie dostaliśmy.''

Sławomir wielu osobom może zawdzięczać to, że ustawił się do pionu. Największy wpływ miała jednak na niego mama- Ewa, która potrafiła raz-dwa ‘’ogarnąć’’ krnąbrnego młodzieńca. Poznał też tam dosyć szybko, swoją przyszłą żonę- Annę.

W Płocku spędził ostatecznie osiem lat, z czego sześć w seniorskim zespole, gdzie udało mu się zdobyć Puchar i Superpuchar Polski.

Następnie został wykupiony przez Lecha Poznań, a więc dopiero czwartą drużynę wcześniejszego sezonu Ekstraklasy. W stolicy Wielkopolski nie zawiódł i spisywał się na miarę oczekiwań, a ponadto zdobywał ważne bramki, takie jak na przykład trafienia na wagę wygranej z Ruchem Chorzów (1:0) w finale Pucharu Polski. 25 lipca 2009 roku nie pomylił się w serii jedenastek, dzięki czemu Lech wygrał w starciu z mistrzem kraju (Wisłą Kraków) w meczu o Superpuchar Polski.

Następnie 26-letni zawodnik w 2011 roku zdecydował się na wyjazd za naszą zachodnią granicę, by reprezentować niemiecki klub- FC Köln. Sławek zaprezentował się w 2. Bundeslidze z bardzo dobrej strony, gdyż w 11 spotkaniach zaliczył 5 asyst.

W 2012 roku wypożyczony został do Wolverhampton Wanderers, gdzie wystąpił w 13 meczach.

Rok później, a dokładniej 31 lipca 2013 roku, zgłosiła się po niego Parma, która kupiła go za 620 tysięcy euro, a następnie od razu wypożyczyła go do...FC Köln.

Po sezonie drużyna z Kolonii ponownie podpisała z nim kontrakt, płacąc włoskiemu klubowi 500 tysięcy euro. Ogólnie w barwach ‘’Die Geißböcke’’ rozegrał 90 spotkań, w których zdobył 5 bramek oraz asystował 21 razy.

W końcu, bo w 2015 roku, podpisał kontrakt z Lechią Gdańsk. Na ten moment w zespole ‘’Biało-Zielonych’’ jego statystyki wyglądają następująco: 84 występy, 9 bramek, 18 asyst. Pomimo wszystko nie są to złe liczby, lecz został ‘’odstrzelony’’ z pierwszego zespołu przez faul (swoją drogą kretyński) na Arvydasie Novikovasie, a następnie kłótnie z jednym z trenerów Gdańskiego klubu.

W reprezentacji natomiast statystyki może i ma mierne, natomiast zdobył jedną z ważniejszych bramek. W 44 występach jedynie 2 bramki. Można jednak mu wybaczyć to, przez pryzmat bramki z Irlandią, w rozrachunku bardzo ważną, jedną z kluczowych w walce o awans na Euro 2016.

Sławomir Peszko jest bardzo kontrowersyjną postacią. Głównie przez "afery alkoholowe". Spójrzmy jednak na to obiektywnie. Nie wszystkie do końca powinno dziać się takim tokiem, jakim to "poszło". O ile w 2010 roku przegięciem było wypicie po meczu z Australią na zgrupowaniu, o tyle afera w Kolonii z taksówkarzem była w połowie nadmuchaną farsą przez Smudę. Oczywiście była tam kłótnia, nieodpowiednie zachowanie Sławka, lecz moim zdaniem zostało to rozdmuchane do niesamowitych rozmiarów przez Franciszka Smudę, który po prostu chciał zrezygnować z usług skrzydłowego, nie wiedząc jak mu to przekazać. Nadmuchał więc tą sprawę do niesamowitych rozmiarów...

Mógłbym tu też wspomnieć o aferze podczas audycji Weszło Fm, jednakże na takie osoby jak Samuel Szczygielski nie chce tracić czasu, gdyż jest to typ dziennikarskiej hieny. Wiele osób może się z tym nie zgodzić, ale moim zdaniem, po wygranym meczu, zawodnik ma prawo się napić, jeśli będzie na następny dzień gotowy w 100% na trening, jeśli to nie obniży jego wartości sportowej. Jak wiemy Sławomir Peszko pojawił się wtedy na zajęciach bez żadnych problemów, bez spóźnienia, czy zionięcia alkoholem.

Uwielbiam w Peszce jego niesamowity dystans do siebie, jest to ważne w czasach wszechobecnych idiotów, którzy z fałszywych kont potrafią obrażać zawodników czy też ich rodziny. Podobała mi się jego reakcja na wyzwiska Macieja Szczęsnego, który nazwał go "kołkiem, głąbem, debilem". Wytoczył byłemu reprezentacyjnemu bramkarzowi proces, za znieważenie.

Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem historię zawodnika, która może zaciekawić, na koniec nie pozostało mi nic innego jak napisać:

Dziękuję Ci Sławku za bramkę z Irlandią, za bramkę w Wiedniu z Austrią Wiedeń, na wagę awansu do europejskich pucharów, a także za to, że jesteś skromnym, miłym i niesamowicie sympatycznym człowiekiem, który zaraża uśmiechem.


Jonatan Niepogoda

@Niepogodny

Kibic Liverpoolu, przede wszystkim oglądający Premier League i Serie A, choć nie gardzący żadnym dobrym meczem, niezależnie od poziomu rozgrywkowego.

Komentarze