Ekstraklasa

Fabian Piasecki: Liczyłem, że będziemy punktować jak Górnik

Wojciech Malanowski @WMalanowski

Fot: MiedźLegnica.eu, MiedźLegnica.eu

Tagi

Zapraszam do wywiadu z 23-letnim napastnikiem Miedzi Legnica, Fabianem Piaseckim. Poruszona przeze mnie została głównie sytuacja w rundzie jesiennej.

Jak oceniasz pierwszą fazę sezonu w waszym wykonaniu?

- Szczerze? Uważam, że to była słaba runda w naszym wykonaniu, uważam, że stać nas na lepszą grę, co pozwoli nam na lepszą zdobycz punktową.

Co Cię najbardziej zaskoczyło?

- Na pewno to, że przez długi czas byliśmy w dole tabeli, nie mogliśmy wygrać, przez dziewięć spotkań. Po sezonie w pierwszej lidze byłem przyzwyczajony do smaku trzech punktów co tydzień, a tutaj taka długa seria bez zwycięstwa. Było to wielkim zaskoczeniem.

Liczyłeś, że wejdziecie do ligi i od razu zaczniecie systematycznie wygrywać?

- Tak! Liczyłem, że pójdziemy na fali i będziemy punktować jak Górnik Zabrze w tamtym sezonie.

Odważnie. Może ta pewność siebie was ściągnęła na ziemię?

- Gdyby nie kontuzje w zespole, bylibyśmy teraz bliżej ósemki. Nie mamy się czego bać, wiemy na co nas stać i jakie mamy możliwości, nie potrafiliśmy dobrze zastąpić kontuzjowanych zawodników i głównie przez to mamy teraz 21 punktów, a nie znacznie więcej.

Ta runda była też dla was nauką Ekstraklasy. Każdy powtarza, że są wielkie różnice między zapleczem.

- Dokładnie, dużo znacznie lepsze stadiony, co za tym idzie, więcej kibiców. Każdy mecz jest w telewizji, cały czas jest się pod czyimś okiem. Na boisku są piłkarze z większymi umiejętnościami. W Ekstraklasie kluby wykorzystują najmniejszy błąd, przekonaliśmy się tego na własnej skórze, straciliśmy trochę frajerskich bramek. W pierwszej lidze tak nie było, po małym błędzie był czas, aby ugasić pożar.

- W drugiej części sezonu będziecie już mądrzejsi. Oswoiliście się już z ligą.

Będzie. Wiem też, że jeśli wszyscy wrócą do zdrowia, będzie to dla nas wielkim wzmocnieniem, a do tego dwa transfery, które pozwolą nam do końca walczyć o górną ósemkę. Postaramy się jeszcze wszystkich zaskoczyć!

Przejdźmy do twojej osoby. Brakuje ci trochę liczb w tym sezonie.

- Wiem o tym i zdaje sobie z tego sprawę. Moje obecne liczby to kiepski wynik, choć nie gram na swojej nominalnej pozycji, to wiem, że stać mnie na przynajmniej 10 bramek w sezonie. Detale dzielą mnie od lepszych liczb, chociażby podejmowanie lepszych decyzji, zdecydowanie w tym co chce zrobić w danym momencie. Cały czas nad tym pracuje i wiem, że przyjdą efekty w postaci bramek.

Jesteś bardzo rzucany po pozycjach. Zarówno obie strony skrzydeł, jak i atak. Na swojej nominalnej pozycji właśnie strzeliłeś jedyną bramkę w tym sezonie. Może to myśl dla trenera, że powinieneś grać właśnie na tej pozycji?

- Jest to jakaś myśl. Najważniejszy jest zespół, trener uważa że na innych pozycjach jestem mu potrzebny, to się dostosowuje i staram się grać jak najlepiej.

Wspominaliśmy wcześniej, że jest to dla Was jako drużyny pierwszy sezon w Ekstraklasie, no ale ty już miałeś swój epizod.

- Epizod. Parę meczów, po parę minut. Szału nie zrobiłem.

Ale asystę na Lechu dałeś.

- Piłka odbiła się od biodra, a Konrad Nowak huknął w samo okienko. Wiemy potem jak ten mecz się skończył (śmiech).

Tak wiemy, ja jednak wracam do czasów gry w Górniku z innego powodu. Masz żal do władz zespołu z Zabrza, przez to w jakiej sytuacji rozwiązali z Tobą kontrakt?

- Mieli do tego prawo. Jedyny żal to, że byłem po kontuzji, która zaraz po rozwiązaniu umowy się odnowiła. Zostałem na lodzie, bez klubu przez długi czas. Pomógł mi wtedy trener Andrzej Orzeszek, nie wiem gdzie bym teraz był, gdyby nie jego pomoc.

Kontuzja odnowiła się na testach w Kluczborku?

- Po odnowieniu kontuzji, testowałem się na tabletkach, żeby się załapać i wyleczyć się w klubie,jednak się nie udało i mi podziękowano, wszyscy grali, a ja leczyłem się w domu.

Potem trafiłeś do Zambrowa.

- Wiedziałem, że to moja ostatnia szansa na pokazanie się. Nie miałem wyjścia musiałem nastrzelać bramek, żeby ktoś mnie zobaczył. Miedź dała mi szansę, ludzie z nią związani we mnie uwierzyli, a ja teraz staram się odwdzięczyć.

Miedź uprzedziła Podbeskidzie. Było bardzo blisko przejścia do Bielska?

- W Bielsku wszystko było już prawie podpisane. Brakowało tylko podpisu Prezesa, który był akurat na wyjeździe. Pamiętam jak mój agent wszystko odkręcał, jak odezwała się Miedź. Ja się nie zastanawiałem tylko ruszyłem do Legnicy.


Wojciech Malanowski

@WMalanowski

Redaktor naczelny SofaGOL

Komentarze