Piłka nożna

Turecki RB Lipsk? Zapomnijcie!

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: sabah.com.tr, sabah.com.tr

Tagi

Święta Trójca tureckiej piłki powoli odchodzi w zapomnienie. Po rundzie jesiennej Galatasaray, Besiktas i Fenerbahce zajmują pozycje poza czołową trójką. Ta ostatnia jest nawet przedostatnią drużyną pierwszej rundy sezonu 2018/19. Od kilku lat do tego grona coraz śmielej przebija się drużyna Basaksehir, grająca w Super Lig od pięciu lat.

Nazwa ta może kibicom niewiele mówić. Basaksehir to jednak nic innego jak obecna nazwa klubu Istanbul BB. W drużynie ze Stambułu grał przez 4,5 roku Marcin Kuś. Siedmiokrotny reprezentant Polski w latach 2008-2012 rozegrał tu 93 mecze, strzelając 3 gole i notując cztery asysty. Za czasów Kusia klub był przeciętniakiem, który zmagania w lidze kończył jednak w górnej połowie tabeli. Za czasów Kusia Istanbul BB zajmował dziewiąte, jedenaste i dwukrotnie szóste miejsce. W sezonie 2012/13 spadł jednak z Super Lig, do której po sezonie wrócił. Szefostwo zatrudniło Abdullaha Avciego, który pracował w Basaksehirze już w latach 2006-2011 i z niepełna trzyletnią przerwą pracuje do dziś. Już w pierwszym sezonie, pod nazwą Basaksehir podopieczni Abdullaha Avciego zajęli czwarte miejsce, ustępując jedynie wielkiej trójce. Do drużyny przyszło z kolei aż czterech piłkarzy, którzy grają w Basaksehir do dziś. Są to bramkarz Volcan Babacan, obrońcy: środkowy Alexandru Epuranu i prawy Ugur Ucar oraz pomocnik Marcio Mossoro. W zespole już wcześniej byli także bramkarz Faruk Cakir, obrońca Arpaslan Erden i prawy pomocnik, gwiazda drużyny aż do dzisiaj prawy pomocnik Edin Visca. Pozycja tuż za podium gwarantowała Basaksehirowi start w europejskich pucharach. Drużyna odpadła jednak już w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej z AZ Aalkmar 1-4 w dwumeczu. Po raz drugi ekipa Avciego zakończyła sezon na lubianej przez Arsenal pozycji. Znowu została także wyeliminowana z Ligi Europy. Tym razem Basaksehir przeszedł 3. rundę dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu w pojedynku z Rijeką, jednak w decydującej rundzie musiał uznać wyższość Szachtara Donieck. Na pocieszenie zdobyli jednak wicemistrzostwo Turcji, przegrywając z Besiktasem o cztery punkty, a wyprzedzając trzecie Fenerbahce aż o dziewięć oczek. Po raz pierwszy udało się również awansować do fazy grupowej europejskich pucharów. Basaksehir zaczął swoją przygodę od 3.rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów, gdzie przeszedł FC Brugge. Nie poradził sobie jednak z Sevillą. Porażka 3-4 w dwumeczu oznaczała zsyłkę do LE. W fazie grupowej trafili na Ludogorets Razgrad, Sporting Braga i TSG 1899 Hoffenheim. Grupa do przejścia. Nie dla Basaksehiru. Dwa zwycięstwa, dwa remisy i dwie porażki nie wystarczyły do awansu do 1/16 finału. Pozostała więc tylko rywalizacja w lidze. W rundzie jesiennej zeszłego sezonu ekipa Avciego także zajmowała pozycję lidera. Ostatecznie skończyła jednak na najniższym stopniu podium, 3 punkty za Galatasaray, z takim samym dorobkiem punktowym jak Fenerbahce, ale z gorszym stosunkiem bramkowym i oczko przed Besiktasem. Znów pozostała rywalizacja w pucharze pocieszenia i po raz kolejny podbój Europy zakończył się klapą. Tym razem w 3.rundzie eliminacji do LE lepsze okazało się Burnley, które wygrało 1-0 po dogrywce.

Basaksehir skupił się na rywalizacji w lidze. Jak na razie wychodzi mu to świetnie. Od listopada jest liderem Super Lig z sześcioma punktami przewagi nad goniącą czwórką, Trabzonsporem, Yeni Malatayasporem, Kasimpasą i Galatasaray. W tym sezonie drużyna, która na co dzień rozgrywa swoje mecze na stadionie im. Fatiha Terima wygrała 10 razy, pięciokrotnie remisowała, a pokonana schodziła tylko dwukrotnie, w spotkaniu z Kasimpasą na jej terenie i z Sivassporem u siebie. Rywale z niecierpliwością czekają na potknięcie się Basaksehiru. Za nieco ponad tydzień gra z wiceliderem Super Lig Trabzonsporem, zaś w ostatnim miesiącu wygrała tylko jedno spotkanie, dwukrotnie remisując i raz przegrywając.

Mając jednak klasowych zawodników można być spokojnym o wynik meczu. By zwiększyć popularność klubu, poprawić jego wizerunek w Turcji, ale i w Europie zespół ściąga wielu doświadczonych piłkarzy, którzy kilka, bądź kilkanaście lat temu prezentowali europejski, a nawet światowy poziom. W zimowym oknie transferowym ekipę ze Stambułu wzmocnili świetnie znany z gry w Realu Madryt, Milanie i reprezentacji Brazylii niespełna 35-letni Robinho oraz były reprezentant Niemiec 31-letni Serdar Tasci. Oprócz nich w drużynie są jeszcze Gael Clichy, Gokhan Inler, kapitan Emre Belozoglu, znajdujący się na liście FIFA 100, wypożyczony z Barcelony Arda Turan, Emmanuel Adebayor, Eljero Elia i...Stefano Napoleoni, znany z występów w Widzewie Łódź oraz ze słynnego meczu z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski, na którym Janusz Wójcik krzyczał m.in. "Dawaj Włocha, za Brozia. Dawaj szybciej, sruuu..." Napoleoni gra w Basaksehirze od trzech lat i pomimo wielu gwiazd, jest tutaj podstawowym zawodnikiem. W tym sezonie rozegrał 15 meczów w lidze i strzelił 2 gole.

Basaksehir właściwie nie musi dokonywać większych transferów. Gracze występujący tutaj, zostają na dłużej. Najlepszym przykładem jest czołowy piłkarz klubu Edin Visca, który broni barw Basaksehiru od niespełna ośmiu lat! Można też zauważyć, że w prezentacji drużyny na portalu Transfermarkt można zauważyć, że niemal każdy piłkarz (z wyjątkiem Tasciego, Robihno, Milosa Jojicia, Karima Hafeza, Viscy oraz Muhammeta Arslantasa) jest przedstawiony na tle barw klubowych). Niby mało istotny szczegół, ale pokazuje, że każdy wizerunkowy detal jest ważny, żeby mierzyć wysoko.

Właściciele Basaksehiru inwestują w drużynę. To widać m.in. poprzez transfery. Basaksehir poprawia również wizerunek targanej przez problemy korupcyjne i chuligańskie tureckiego futbolu. Plusem Turków jest to, że nie są zbyt "plastikowym klubem", jak mówi się chociażby o RB Lipsk, powstały od zera w 2009 roku. Ambitni inwestorzy mają zamiar rozpropagować drużynę na całym świecie. Na razie jednak robią to na arenie krajowej. Przede wszystkim w aspekcie sportowym. W tym sezonie idzie im to wyjątkowo dobrze.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze