La Liga

cO’la – XIX

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Breiniak4534, CC 3.0

Tagi

Tygodnie mijają jak z bicza strzelił więc czas na drugą odsłonę serii cO`la mającej za zadanie podsumowywać bieżące kolejki La Liga. Co tym razem działo się na hiszpańskich boiskach i kto najbardziej zaskakiwał? Zobaczcie sami.

Rayo Vallecano vs Celta 4:2

W tym tygodniu na pierwszy rzut ruszyły madryckie Rayo i Celta. Było to show skradzione nie tyle przez jedną drużynę, co przez jedną osobę, Raula de Tomasa, który otworzył wynik strzelając do bramki bezpośrednio z rzutu wolnego. Następnie skończył składną akcję nie dając szans Blanco na skuteczną interwencję, aż w końcu przyszedł czas na wykończenie przepięknej akcji po podaniu piętką Velazqueza. Jak widać musiał bardzo wziąć sobie do serca fakt, że wygrana z Celtą pozwoliłaby myśleć Rayo o wyjściu ze strefy spadkowej.

Ze strony gości mogliśmy zobaczyć trafienia Nestora Araujo i Maximiliano Gomeza. Dla Rayo natomiast wyniku dopełnił Bébé w doliczonym czasie gry. Nie licząc początku drugiej połowy był to bardzo intensywny mecz z wieloma golami.

Leganés vs Huesca 1:0

To był pojedynek dwóch drużyn o niemal identycznym poziomie. Można to zobaczyć w statystykach chociażby posiadania piłki, wymienionych podań i ich celności.

Jaki to poziom to już inna kwestia. Obijanie poprzeczek i strzelanie w kosmos może stać się synonimem tego meczu.

Jedynym golem, który mogliśmy ujrzeć był ten Youssefa En-Nesyriego z 26. minuty gdzie po podobnie chaotycznej sytuacji w polu karnym, z sukcesem wykończył akcję drużyny.

Gospodarze tym samym osiągnęli swoją piątą wygraną w sezonie i awansowali na czternaste miejsce w tabeli. Dla Huesci natomiast jest to dwunasta porażka, która oznacza pozostanie na ostatnim miejscu.

Valencia vs Valladolid 1:1

W pierwszej połowie wydawało by się, że to gospodarze mają przewagę i jeżeli wezmą się w garść po przerwie to zdołają wywalczyć trzy punkty. Niestety wywalczyli, ale karnego, którego nie wykorzystał Rodrigo. Tutaj brawa dla Jordiego Masipa za wykazanie się niesamowitym refleksem w czasie podwójnej interwenci w tej sytuacji.

Co ciekawe Valencia ma jak do tej pory największą liczbę remisów w tym sezonie, bo aż jedenaście.

Jeżeli nie zdążyliście na pierwszą połowę to nie macie czego żałować. Oba gole wpadły dopiero pod koniec drugiej połowy. Ze strony Valencii w 71. minucie strzelił Dani Parejo i kiedy już myślano, że nie wykorzystany karny się nie zemści a wynik zostanie uratowany, do boju wkroczył Ruben Alcaraz, który wyrównał wynik spotkania.

Girona FC vs Deportivo Alaves 1:1

Girona nie przestaje zaskakiwać. Od kiedy niespełna dwa lata temu awansowała do pierwszej ligi radzi sobie coraz lepiej. Kto przed rozpoczęciem sezonu pomyślałby, że zawodnicy z tej malowniczej miejscowości będą mieli szanse zagrać mecz, w którym wygrana oznaczałaby uplasowanie zaraz za ekipami awansującymi do rozgrywek europejskich?

Niestety tym razem się nie udało, bo mimo przepięknego gola z przewrotki Cristhiana Stuaniego, goście odrobili straty i w 50. minucie ujrzeliśmy trafienie Borji Bastona.

Poza golami zawodnicy obu drużyn raczyli swoich widzów wieloma ciekawymi sytuacjami jak na przykład ta z 30. minuty, gdzie goście trafili w słupek.

Villarreal vs Getafe 1:2

Po czterech remisach przyszedł w końcu czas na mecz w wykonaniu Villarreal, który został rozstrzygnięty. Tyle tylko, że nie na korzyść gospodarzy. Tym samym od ostatniego miejsca w tabeli dzieli ich tylko Huesca.

W pierwszej połowie nie brakowało okazji, mimo to strzelanina rozpoczęła się dopiero w drugiej części tego spotkania. Najpierw do bramki w 52. minucie trafił Jorge Molina. Następnie, po wielu jednostronnych wysiłkach, gospodarze wyrównali wynik dzięki Leandro Caberze, który trafił do swojej bramki próbują ratować sytuację. Z opresji wyszedł dzięki Angelowi Rodriguezowi, który z powrotem naprawił punktację.

Gospodarze mimo to mieli jeszcze szanse na wyrównanie dzięki rzutowi karnemu, którego… nie wykorzystali. W tym spotkaniu gdyby nie Getafe, nie widzielibyśmy goli po żadnej ze stron.

Atlético Madryt vs Levante 1:0

Ten mecz można zaliczyć do jednego z tych, po których pozostaje niesmak. Atletico męczyło się z Levante i nie wiadomo jakby to się potoczyło gdyby nie to, że sędzia podyktował wątpliwy rzut karny. Tak czy siak, dzięki temu drużyna z Madrytu umocniła swój status wicelidera.

Mimo wszystko skupmy się na pozytywach, czyli na przykład na tym, że nie brakowało emocji i pięknych okazji jak na przykład ta gdzie w 11. minucie Vitolo strzelił gola, który niestety musiał zostać anulowany.

W 57. minucie doszło do wspomnianego karnego, którego wykorzystał Antoine Griezmann. Wiele osób do teraz ciekawi to dlaczego sędzia nie pokusił się nawet o to, żeby zerknąć na to co pokazałby VAR.

Athletic Bilbao vs Sevilla 2:0

Tutaj musimy zacząć od wymienienia co najmniej dwóch niewiarygodnych rzeczy, które nastąpiły podczas tego meczu.

Po pierwsze gola ligowego, zdobył Inaki Williams, któremu nie udawało się to wcześniej aż od 4 grudnia 2016!

Po drugie to właśnie jego gole sprawiły, że jest to pierwszy raz od dziewięciu spotkań, po których Sevilla zostaje z niczym. Inaki trafiał do siatki w 23. minucie i w 83. minucie. Prawdziwy bohater tego meczu!

FC Barcelona vs Eibar 3:0

Prawdziwy moment szczęścia dla wszystkich fanów Blaugrany. Leo Messi strzelił swojego gola numer 400 lidze. Do tego dublet Luisa Suareza i asysta przy golu Argentyńczyka. Cieszyć może też fakt, że owa asysta była wynikiem rozegrania piłki między sobą Urugwajczyka i Phillipe Coutinho, który w końcu dostał szansę gry od Ernesto Valverde.

Wszystko to z Eibarem, który do spotkania podszedł bez strachu i z całkowitą pewnością siebie co było widać po ilości czasu spędzonej na połowie rywala.

Real Betis vs Real Madryt 1:2

Patrząc na statystykę ilości podań można przetrzeć oczy ze zdziwienia. Padła liczba, której nie widzi się często i to nie ze strony Realu Madryt, który w tym duecie jest drużyną bardziej doświadczoną, ale ze strony Realu Betis. Liczba, o której piszę to 713!

Prawdziwym pechowcem tego meczu można nazwać Marca Bartrę, od którego odbiła się piłka i po rykoszecie trafiła przed polem karnym, gdzie Luka Modrić wiedział dokładnie co z nią zrobić.

Druga połowa w większości należała do gospodarzy. W 67. minucie wynik wyrównał Sergio Canales. Dopiero pod koniec spotkania goście z Madrytu przystąpili ponownie do ostrzału i głównie dzięki Karimowi Benzemie między słupki trafił Dani Ceballos.

Real Sociedad vs Espanyol 3:2

Bezsprzecznie najbardziej emocjonujący początek jaki zafundowała nam jakakolwiek drużyna La Liga w tej kolejce. A to wszystko dzięki Realowi Sociedad. Najpierw wysoko poprzeczkę od samego początku ustawił Mikel Merino, który raczył widzów golem już w 3. minucie.

Zaledwie pięć minut później żółtą kartkę otrzymał Lopez, a rzut karny wykorzystał Willian José. Goście z Barcelony wyrównali wynik do końca pierwszej połowy. Sprawcami tego byli Edinaldo Gomes (32. minuta) i Diego Llorente (45 + 1).

Druga połowa już tylko z jedną bramką, Williana José w 63. minucie. Możemy bez wyrzutów sumienia stwierdzić, że było to zakończenie kolejki godne jednej z najlepszych lig w Europie.


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City. Pisze dla Sofa Gol.

Komentarze