Piłka nożna

Mingazov. Podpatrzone na Łotwie i w Czechach.

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: en.slavia.cz, en.slavia.cz

Tagi

Mingazov Turkmenistan Skonto Ryga Slavia Praga Fortuna Liga Virsliga

Turkmenistan to jeden z najbardziej totalitarnych reżimów na świecie. Kraj należący kiedyś do ZSRR bryluje pod względem braku wolności prasy, swobód obywatelskich, a w Indeksie Wolności Ekonomicznej plasuje się w ostatniej dziesiątce wspólnie z Koreą Północną. Rozwój jednostki w tym kraju jest praktycznie niemożliwy. Tyczy się to również piłkarzy. W reprezentacji, która wystąpiła w tegorocznym Pucharze Azji tylko trzech zawodników gra za granicą. Są to jednak kluby z państw byłego ZSRR, Kirgistanu i Uzbekistanu. Jeden z nich wyłamuje się z tego "trendu".

Jest to Ruslan Mingazov, niespełna 28-letni prawy pomocnik. Urodzony w stolicy kraju, Ashgabacie, futbol ma w genach. Jego ojciec, Kamil Mingazov jest 16-krotnym reprezentantem Turkmenistanu. Podobnie jak syn, także grał za granicą. W latach 1988-1989 grał w ukraińskiej drużynie Bukowyna Czerniowce, zaś w latach 1999-2000 i 2001-2002 występował w Kazachstanie. Przywdziewał barwy FK Astana 1964 i obecnie występującego w kazachskiej Premier Lidze Szachtiora Karaganda. Syn kilkukrotnie przerósł ojca. Choć karierę zaczynał w ojczyźnie, to mając niespełna 18 lat wyjechał z kraju, zapewne budząc zazdrość milionów rodaków, chcących uciec z Turkmenistanu. Nie trafił jednak ani do Kazachstanu, Uzbekistanu, Kirgistanu czy nawet Rosji. Pozyskało go Skonto Ryga. Nieistniejący, ale zasłużony dla łotewskiego futbolu zespół ze stolicy Łotwy zrobił z Mingazova Pana Piłkarza. Oczywiście na poziomie Virsligi. Przybysz z kraju niekojarzącego się z futbolem na wysokim poziomie z miejsca stał się podstawowym piłkarzem Skonto. W pierwszym sezonie zagrał 20 meczów, w których strzelił 2 gole (nie wiadomo czy są to dokładne dane- przyp. red.). Dorobek nienadzwyczajny, ale dający nadzieję dla Skonto i przede wszystkim samego zawodnika, już wtedy reprezentanta Turkmenistanu. Kolejny sezon był w wykonaniu młodego Turkmena znacznie lepszy. Co prawda grał mniej, ale 8 bramek i 3 asysty w 19 meczach, wliczając wszystkie rozgrywki jest dobrym wynikiem. Dużo gorszy był sezon 2011. 15 meczów (liga+puchar), gol i trzy asysty. Mingazov rozwinął się pod okiem Mariansa Paharsa. Łotewski Owen po zakończeniu kariery próbuje uzdrowić łotewski futbol, ale średnio mu to wychodzi. Współpraca z Paharsem dobrze zrobiła Mingazovowi. Skonto dzięki Mistrzostwu Łotwy wywalczyło sobie udział w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów. Los zetknął ich z Wisłą Kraków. Jak można się było spodziewać, ryżanie przegrali w dwumeczu 0-3, jednak Mingazov zaprezentował się z dobrej strony. Cały czas był aktywny w ofensywie i wprowadzał nieco zamieszania w szeregi defensywy Białej Gwiazdy. Tego stanu nie zmienia nawet czerwona kartka w rewanżu w Krakowie, otrzymana zresztą w ostatnich minutach spotkania. Już wtedy można było się spodziewać, że Mingazov nie zostanie długo nad Zatoką Ryską.

Został do 2014 roku. W tym czasie rozegrał 80 spotkań, strzelając 27 goli i notując 36 asyst. Znakomite statystyki nawet w lidze tak słabej, jak Virsliga. Po drodze zdobył jeszcze Puchar Łotwy w sezonie 2012. Skonto miało się coraz gorzej i Mingazov wykorzystał okazję. Kluby Ekstraklasy nie wykorzystały okazji, by mieć solidnego gracza za niewielkie pieniądze i Mingazov trafił do Czech. Pozyskał go czołowy obecnie klub Fortuna Ligi FK Jablonec. W barwach dwukrotnego zdobywcy Pucharu Czech Turkmen spędził dwa sezony. Klub z Jablonca nad Nysą miał słaby sezon, bowiem zajął dopiero 11.miejsce w lidze. Potrzebował świeżej krwi. Takiej dał im Mingazov. W 25 meczach zdobył 5 bramek, do których dołożył taką samą ilość asyst. Drużyna prowadzona przez obecnego selekcjonera reprezentacji naszych południowych sąsiadów zajęła trzecie miejsce, odpowiednio trzy i osiem punktów za Spartą Praga i Viktorią Pilzno. Warto dodać, że czwartą Mladę Boleslav wyprzedzili aż o 18 oczek! W kolejnym sezonie nie było już tak dobrze. Odpadnięcie w ostatniej rundzie eliminacji do Ligi Europy, porażka w finale krajowego pucharu i siódme miejsce w lidze. Mingazov ponownie pięć razy trafiał do bramki przeciwników i zanotował jedną asystę. To wystarczyło, by przenieść się do aspirującej do walki o Mistrzostwo Czech, Slavii Praga. Do Slavii ściągnął go znany mu z Jablonca Silhavy. Turkmen odwdzięczył się mu sześcioma golami i czterema ostatnimi podaniami we wszystkich rozgrywkach. Mingazov pomógł Slavii w zdobyciu Mistrzostwa, jednak miał momenty, kiedy w ogóle nie grał. Toteż w pierwszym sezonie rozegrał zaledwie 21 spotkań.

Został wypożyczony do Mlady Boleslav, po to by się ogrywał. Zaczęły mu jednak dokuczać kontuzje, przez co stracił miesiąc. 8 meczów, 2 gole i asysta wystarczyły, by Mingazov wrócił do stolicy Czech. W Slavii nie mógł liczyć na regularne występy. Zagrał w trzech spotkaniach. Częściej jednak się leczył, albo przesiadywał na trybunach. Mimo to ma dopisane zdobycie MOL Cup za poprzedni sezon, mimo iż ani razu nie wystąpił w rozgrywkach pucharowych.

Reprezentantowi Turkmenistanu umknęły przygotowania do tegorocznego sezonu. Stracił trzy miesiące przez operację kolana. Slavia znów go wypożyczyła. Tym razem do beniaminka Fortuna Ligi 1.FK Pribram. Zagrał w ośmiu spotkaniach, strzelił gola i miał asystę. Tutaj też miał okres, kiedy w ogóle nie grał, ale należy pamiętać, że Mingazov ze względu na kontuzję miał niewiele czasu na przygotowania.

Wynik ten jest całkiem niezły, biorąc pod uwagę jego problemy ze zdrowiem. Odbiło się to na jego występach w kadrze, w której na chwilę obecną uzbierał 23 występy. Dołożył do tego cztery gole. Nieźle, biorąc pod uwagę, że jest jednym z niewielu turkmeńskich zawodników profesjonalnie kopiących piłkę. Wraz ze swoją reprezentacją brał udział w tegorocznym Pucharze Azji. "Brał", bo choć Mistrzostwa Azji nadal trwają, to Turkmenistan po trzech porażkach i takiej samej liczbie strzelonych goli zajął ostatnie miejsce w Grupie F, za Japonią, Uzbekistanem i Omanem. Mingazov zagrał we wszystkich meczach, a w ostatnim jako kapitan. Nie strzelił gola i nie miał asysty. Źle to wróży przed powrotem do Czech.

Ważne jednak, że Mingazov w końcu jest zdrowy. Jeśli nowy trener Slavii Jindrich Tripsovsky da mu szansę, Turkmen powinien ją wykorzystać. Może mieć jednak problem z powrotem do wyjściowej jedenastki, bowiem na prawej stronie pomocy szkoleniowiec Slavii ma do dyspozycji dwóch Czechów, młodszych od Mingazova, Jana Sykorę i Lukasa Masopusta.

Przykład pomocnika Slavii pokazuje, że nawet z takiego kraju jak Turkmenistan można się wybić dalej niż tereny byłego ZSRR, a nawet obecnej Rosji. Przed Mingazovem takim piłkarzem był napastnik Rubina Kazań Vladimir Bayramov, napastnik który pomimo solidności nie miał przebojowości w swojej grze, a miejsce w Rubinie poniekąd zawdzięczał trenerowi Kurbanowi Berdyevowi, pochodzącemu z Turkmenistanu. Mingazov poszedł inną drogą i wyszło mu to na dobre. Jedyne, czego może mu teraz brakować to popularności w ojczyźnie. Internet jest bowiem w ojczyźnie Mingazova towarem luksusowym i niedostępnym dla mas, toteż nie mogą oni śledzić poczynań swojego rodaka w lidze czeskiej.

Kontrakt Mingazova ze Slavią kończy się w czerwcu, jednak Turkmen powinien rozglądać się za zmianą otoczenia. Jest w sile piłkarskiego wieku i wciąż może grać na solidnym poziomie. Pozyskanie takiego zawodnika za bezcen może być bardzo pożyteczne. Byłoby dobrze, gdyby prawym pomocnikiem zainteresowały się kluby z Ekstraklasy. Gdyby udało się któremuś z polskich klubów pozyskać Turkmena nie byłby to powód do wstydu. Wręcz przeciwnie. Mingazov odwdzięczyłby się kibicom golami, asystami i rajdami bocznymi sektorami boiska.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze