La Liga

cO'la XX

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Ola, Ola

Tagi

Tygodnie mijają jak z bicza strzelił więc czas na kolejną odsłonę serii cO`la mającej za zadanie podsumowywać bieżące kolejki La Liga. Co tym razem działo się na Hiszpańskich boiskach i kto najbardziej zaskakiwał? Zobaczcie sami.

Getafe vs Deportivo Alaves 4:0

Dwudziestą kolejkę rozpoczęliśmy z Getafe i Deportivo Alaves. Kto by pomyślał, że po tym jak Baskowie dzielnie walczyli o swoje z drużyną z topu taką jaką jest Girona, tydzień później dali się pogromić Getafe aż 4:0.

Nie jest tajemnicą, że Getafe jest w bardzo dobrej formie już od dłuższego czasu, a Jorge Molina po tym meczu miał już tylko jeden gol mniej od znajdujących się ex aequo na piątym miejscu w tabeli najlepszych strzelców Antoinea Griezmanna, Borji Iglesiasa, Maximiliano Gomeza i Wissam Ben Yeddera.

Tym razem poza koncertem Jorgea Moliny przypieczętowanym dubletem, mogliśmy podziwiać równie dobry występ Jaime Maty, który wykorzystał rzut karny w 33. minucie i postawił kropkę nad „i” pod sam koniec spotkania.

Kibice Azulones mieli także inny powód do radości w tym tygodniu. Getafe awansowało bowiem do ćwierćfinału Pucharu Króla, w którym zmierzy się z Valencią.

Real Madryt vs Sevilla 2:0

To był prawdziwy sprawdzian dla Królewskich. Po ostatnich upokorzeniach przydał im się zastrzyk energii, jaki z pewnością dała im wygrana z wyżej uplasowaną w tabeli Sevillą.

Żeby tak się stało najpierw musieliśmy nie raz obejrzeć grymas niezadowolenia na twarzy Casemiro, który miał wiele dogodnych i niewykorzystanych sytuacji. O to, żeby w końcu się udało musiał walczyć aż do 78. minuty, kiedy to uraczył nas pięknym golem w sam róg bramki.

Luka Modrić czekał aż do drugiej minuty doliczonego czasu gry, żeby postawić wisienkę na torcie w postaci swojego gola strzelonego po podaniu, które sprawiło, że był on w dogodnej pozycji, sam na sam z bramkarzem.

Tym samym po meczu Chorwat uciął plotki o swoim rzekomym transferze i powiedział, że „chce zostać w Realu Madryt”.

Sevilla być może podeszła do tego spotkania będąc zbyt pewną siebie. Trener Pablo Machin mając w głowie wrześniową wygraną nad Królewskimi 3:0 powiedział, że stać ich na kolejną wygraną. Drużyna z Andaluzji jest prawdziwą perełką tegorocznych rozgrywek La Liga, ale nie upoważnia jej to do tracenia koncentracji.

Huesca vs Atlético Madryt 0:3

Faworyt tego spotkania mógł być tylko jeden. Ekipa Diego Simeone może być dumna ze swoich zawodników szczególnie tych zajmujących się obroną. Zarówno Lucas Hernandez jak i Santiago Arias mogą pochwalić się swoimi pierwszymi golami dla Atleti. Dzięki tak silnej obronie łatwiej wtedy płynność przechodzenia do ataku, jak to zaznaczyła w swojej analizie pomeczowej Marca.

Trzeciego gola strzelił Koke, który dalej cieszy się zaufaniem trenera pomimo pogłosek mówiących o tym, że miałby on przejść do Bayernu Monachium. Dzięki temu występowi Hiszpan zaliczył swój jubileusz i ma teraz na koncie 400 występów w barwach Atletico.

O tym jak słabo na tle Atletico wypadła Huesca może pokazać fakt, że Jan Oblak musiał interweniować tylko trzy razy.

Celta vs Valencia 1:2

Valencia w końcu przerwała swoją passę remisów. Po tym jak wymęczyli ostatnio wynik 1:1 z Valladolid tym razem nie mieli większych problemów, żeby wygrać z Celtą i to na jej boisku.

Co prawda do końca pierwszej połowy mogło się wydawać, że sporą przewagę mają gospodarze, tym bardziej, że pięć minut przed przerwą prowadzenie Celtcie dał Nestor Araujo, który głową ukierunkował piłkę do bramki po rzucie rożnym.

Dla gości swoje gole strzelili Ferran Torres, dla którego było to pierwsze trafienie w profesjonalnej karierze oraz Rodrigo Moreno, który uciszył odrobinę swoich krytyków narzekających na jego skuteczność.

Co ciekawe żadna drużyna nie pogorszyła się tak bardzo względem poprzedniego sezonu niż Valencia. Zapewne głównie przez to dyskutowano o tym, żeby wymienić szkoleniowca. Tym czasem po kryzysie nie ma śladu. Siódme miejsce to przecież sytuacja, do której ta drużyna zwykła przywyknąć.

Wielkim nieobecnym był Michy Batshuayi, który nie wziął także udziału w niedzielnym treningu, co spowodowało lawinę spekulacji na temat jego odejścia do Monaco, co zaczęła komplikować Chelsea.

Real Betis vs Girona 3:2

Chyba za szybko ostatnio zaczęłam wychwalać Gironę. Co prawda od początku było wiadomo, że ten mecz będzie należał do jednego z trudniejszych dla zawodników spod Barcelony, ale miałam przeczucie, że będą sprawiać gospodarzom więcej problemów. Czego innego można było oczekiwać po tym, jak zdołali oni wywalczyć remis z tak dobrze grającym Alaves w poprzednim tygodniu? Tym czasem na strzały pozwolili kolejno Cristianowi Tello, Lorenowi Moron i Sergio Canalesowi, który wykorzystał rzut karny w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry.

Usprawiedliwiamy jednak gości, bo w środku tygodnia wyeliminowali oni Atletico Madryt z dalszej walki o Puchar Króla. Mimo tego, że oczekiwany był co najmniej podział punktów, to mieli oni prawo to cięższego momentu w sezonie.

Villarreal vs Athletic Bilbao 1:1

Kolejny powrót Żółtej Łodzi Podwodnej do remisów. Z kolei patrząc na Athletic bardzo trafnie całą ich obecną sytuację podkreślono w jednym z akapitów analizy pomeczowej na oficjalnej stronie internetowej Basków.

„Mecz zakończył się smutkiem i uczuciem bezsilności, mimo tego, że drużyna dodaje kolejny punkt, który może pomóc oddalić się od ostatnich drużyn z tabeli. Punkt zdobyty po dobrej pracy w obronie i efektywności przeciwko dobremu rywalowi. Ten remis nie jest dla nas zadowalający.”

W tym meczu mogliśmy zobaczyć dwa gole. Najpierw w 18. minucie samobójczą bramkę strzelił Jaume Costa, a wynik wyrównał w 71. minucie Karl Toko Ekambi. Co ciekawe w poprzednim tygodniu także ujrzeliśmy trafienie samobójcze tylko, że tamtym razem było ono na korzyść Villarrealu.

Ten tydzień nie był zbyt szczęśliwy dla kibiców Athleticu jeszcze z innego powodu. Przegrali oni swoją walkę o ćwierćfinał Pucharu Króla i odpadli z rozgrywek.

Rayo vs Real Sociedad 2:2

Ten mecz można przyrównać do gonitwy. Najpierw na pełnej szybkości wystartowało Rayo, które strzeliło dwa gole w krótkim odstępie czasu. Potem Sociedad do końca spotkania próbowało nadgonić sytuację i drugiego, wyrównującego gola udało im się strzelić w 81. minucie za sprawą Williana Jose.

Real pozostaje więc niepokonany od pięciu spotkań i zdobył 10 z 12 możliwych punktów od kiedy prowadzi ich Imanol Alguacil.

Rayo ten punkt może uznać za przybliżenie się o krok do bezpiecznej strefy w tabeli.

Levante vs Valladolid 2:0

To pierwsza wygrana Levante w 2019 roku. Dzięki niej awansowali na 10 miejsce w tabeli i mogą snuć kolejne cele. Dla Valladolid natomiast była to trzecia porażka w ostatnich pięciu spotkaniach, która oznaczała spadnięcie na 15 miejsce.

Pierwszy zaliczony gol padł w 42. minucie po tym jak Coke główką pokierował piłkę wybitą z rzutu rożnego do bramki Jordiego Masipa. Potem na początku drugiej połowy mogliśmy obejrzeć gol ze strony gości, który nie został zaliczony po tym jak sędzia użył technologii VAR. Na pożegnanie w piątej minucie doliczonego czasu gry strzelił Roger Marti.

FC Barcelona vs Leganés 3:1

To było bardzo skomplikowane spotkanie. Po pierwsze pozostał niesmak związany z golem Luisa Suāreza. Gol został zaliczony, ale Urugwajczyk ewidentnie faulował bramkarza gości i wykopał mu piłkę praktycznie z rąk.

Po drugie mecz zakończył się za wcześnie dla Ousmanea Dembélé, który doznał kontuzji. Francuz skręcił lewy staw skokowy. Co ciekawe przed tym zdarzeniem radził sobie wyśmienicie.

Pierwszy gol w tym meczu był strzelony właśnie przez niego. Do tego wykonał aż 11 dryblingów co stało się nowym rekordem obecnego sezonu La Liga.

Nie był to jedyny rekord ustanowiony w tym meczu. Sergio Busquets zrównał się z Pepem Gurdiolą pod względem otrzymanych żółtych kartek. Jego niechlubny rekord wynosi teraz 87.

Eibar vs Espanyol 3:0

Kolejkę zamknęliśmy na Estadio Municipal de Ipurua. Do co najmniej końca pierwszej połowy dawano Espanyolowi już tylko siedem procent szans na wygraną. To głównie przez to, że już w 24. minucie gola strzelił Sergi Enrich. Nie zachwycały też statystyki drużyny z Barcelony, bo były niemal we wszystkim dwa razy gorsze od statystyk gospodarzy. Papużki nie oddały też ani jednego celnego strzału na bramkę gospodarzy.

Z Espanyolem, z tak słabą formą Eibar nie mógł sobie poradzić inaczej jak tylko pogromić ich trzema golami.


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City.

Komentarze