Polacy za granicą

Martin Kompalla w fińskim Vaasanie Palloseura

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: vepsu.fi, vepsu.fi

Tagi

Tego nie spodziewał się nikt. 26-letni bramiarz Martin Kompalla podpisał roczny kontrakt z szóstą ekipą ostatniego sezonu Veikkausliigi - Vaasanem Palloseura. Były młodzieżowy reprezentant Polski jesienią występował w IV-ligowym niemieckim SV Straelen, a teraz w końcu będzie mógł walczyć o poważniejsze cele. „ Jest to liga słabsza od ekstraklasy „ - twierdzi Mateusz Dubiczeńko, pasjonat fińskiego futbolu.

Klub z Vaasy istnieje od 1924 roku i jest zaledwie dwukrotnym mistrzem Finlandii (1945, 1948). W Polsce najbardziej może być kojarzony przez starszych kibiców Legii Warszawa. Wszystko za sprawą Tomasza Arceusza, który pod koniec lat 80-tych przeszedł z klubu ze stolicy właśnie do Vaasanu. Przez siedem lat niezbyt wysoki napastnik, w barwach „Vepsi” zaliczył aż 177 występów i strzelił 69 goli - stając się tym samym najlepszym obcokrajowcem i jedną z legend w całej historii istnienia klubu. Arceusz po zakończeniu kariery także przez pół roku pełnił funkcję pierwszego trenera Vaasanu, a następnie wolał skupić się na pracy menedżera piłkarskiego. Chwilami jednak potrafił łączyć tę pracę z pomocą m.in przy zespole juniorskim innego klubu z Vaasy - Vasa IFK. Co ciekawe wcześniej w Vaasanie pracowało też dwóch innych polskich trenerów. W latach 1985-87 i 1993 - Jerzy Wojtowicz, a w latach 1991-92 i 1993-95 Bogusław Hajdas znany z prowadzenia m.in Wisły Kraków i Hutnika Kraków.

Vaasan Palloseura swego czasu przyciągał wielu polskich zawodników. W klubie grał m.in były i zasłużony legionista Jan Karaś, a także zawodnicy dobrze kojarzeni z polskich boisk przez nieco młodszych kibiców - Maciej Tataj, Maciej Truszczyński czy Piotr Klepczarek II.

Ogólny szał na fiński kierunek był w latach 80-tych i 90-tych. Wtedy wielu polskich zawodników bardzo chętnie wylatywało do kraju u północno-wschodnich wybrzeży morza bałtyckiego. Obecnie od kilku lat, fińskie ligi piłkarskie są praktycznie niezauważane przez większość polskich kibiców, a wszystko przez strasznie małą liczbę występujących tam naszych zawodników. Jeszcze do niedawna długą karierę w Vasa IFK przechodził środkowy obrońca Artur Lemanowicz, jednak były to występy na poziomie drugiej i trzeciej ligi. Transfer Martina Kompalli być może otworzy na nowo niektórym piłkarzom drogę do próbowania swoich sił w tej nieco zapomnianej lidze.

Dobra szkółka nic nie dała

Martin Kompalla urodził się w Mönchengladbach i to właśnie w miejscowej Borussii rozpoczął swoją karierę piłkarską. Nasz bramkarz szkolił się tam bardzo długi czas, i był monitorowany przez PZPN w kwestii występów dla naszej reprezentacji. Kompalla ma na swoim koncie grę w kadrze u15, u17 i u18. Tam na boisku występował m.in z Marcinem Kamińskim, Pawłem Wszołkiem, czy Wojciechem Gollą.

Z biegiem lat jego nadzieje na jakąkolwiek szansę w pierwszym zespole źrebaków gasły. Jedyne na co mógł liczyć to występy w IV-ligowych rezerwach, gdzie w latach 2012-16 uzbierał 68 występów, chwilami zbierając dobre opinie, także dzięki ogólnie dobrej postawie całego zespołu i regularnego zajmowania czołowych miejsc. Latem 2016 roku przyszedł czas na pierwszą w karierze zmianę klubu. Korzystając z dobrych znajomości, na transfer naszego bramkarza zdecydował się VfL Bochum, chcąc wzmocnić rywalizację wśród bramkarzy, jednak na starcie sugerując że będzie w klubie tylko numerem trzy. Jak się potem okazało, przez dwa pełne sezony Kompalla nie miał najmniejszych szans wskoczyć w hierarchii bramkarzy nawet na drugą pozycję i cały ten okres mógł uznać za kompletnie zmarnowany.

Kompalla postanowił ratować swoją karierę w dobrze sobie znanej IV lidze i już po zakończeniu letniego okienka zdecydował się podpisać kontrakt z SV Straelen, do którego nieco wcześniej dołączył zawodnik Lechii Gdańsk - Florian Schikowski. 26-letni bramkarz bez problemów stał się tam pierwszym bramkarzem i w końcu mógł powrócić do normalnego rytmu meczowego.

Finlandia wydaje się dobrym kierunkiem

Vaasan po zakończonych rozgrywkach został bez żadnego bramkarza w pierwszym zespole, przez co musiał rozpocząć poszukiwania następców. Na początku stycznia Kompalla dostał zaproszenie z klubu na testy sportowe, na które bez wahania się zgodził. Wychowanek Źrebaków po prawie dwóch tygodniach ostatecznie podpisał roczny kontrakt i wydaje się, że od samego początku sezonu w kwietniu może być tam pierwszym bramkarzem. O obecną sytuację w klubie i nie tylko, postanowiłem podpytać Mateusza Dubiczeńko (@M_Dubiczenko) - który bardzo wnikliwie obserwuje Veikkausliigę i śledzi różne nowinki napływające co rusz z rynku transferowego.

Z klubu po sezonie odeszło dwóch bramkarzy. Szczególnie ciekawi mnie przypadek reprezentanta Estonii - Marko Meeritsa, który nie dostał oferty nowego kontraktu. Czym to było spowodowane?
- W fińskich klubach takie zmiany, nie tylko na pozycji bramkarza, są na porządku dziennym. Nie wiem dokładnie, która ze stron zrezygnowała z nowej umowy dla Estończyka. Ogólnie rzecz biorąc zarówno fani, jak i obserwatorzy nie byli zbytnio zadowoleni z postawy Meeritsa. Wielokrotnie pojawiały się zarzuty o elektryczność na linii po stronie Marko, a czarę goryczy przelała porażka 0:5 z HJK, po której Meerits ustąpił miejsca młodemu Volotinenowi.

Czy w VPS są jakieś przesłanki do tego by w nadchodzącym sezonie powalczyć o coś więcej niż środek tabeli? Pamiętam ich występy jeszcze niedawno w europejskich pucharach.
 - Ciężko przesłanki dotyczące ewentualnych sukcesów zespołu znaleźć już w tej chwili. Przede wszystkim biorąc pod uwagę fakt, że do zespołu póki co dołącza spora grupa młodych zawodników. Z drugiej strony to z pewnością nie koniec wzmocnień ekipy z Vaasa, a do kwietniowej inauguracji ligi pozostało sporo czasu. Kluczem będzie poprawa dyspozycji na własnym boisku, pod względem, której VPS było drugim najsłabszym zespołem ligi. Dużo będzie również zależeć od formy rywali, na całkowitą odbudowę liczą na przykład SJK oraz IFK Mariehamn. Na papierze VPS idealnie wkomponowuje się do roli ligowego średniaka, który przy dobrych kartach jest jednak w stanie namieszać w walce o europejskie puchary.

Jak można ocenić ogólny poziom piłkarski Veikkausliigi? I jak się ma ona do naszych rodzimych rozgrywek?
 - Veikkausliiga to typowo przeciętna i fizyczna liga. Ciężko byłoby mi adekwatnie porównać do innych europejskich rozgrywek. Nie mam natomiast wątpliwości, że więcej piłkarskiej jakości można zobaczyć na boiskach Ekstraklasy. Cechą charakterystyczną dla sporej grupy fińskich zespołów jest gra długimi piłkami oraz wykorzystując kontrataki, przy jednoczesnym zabezpieczaniu własnej bramki. To co z pewnością robi wrażenie na obserwatorach to ilość młodych chłopaków, którzy debiutują w wieku 16-17 lat i niejednokrotnie są ważnymi ogniwami w swoich zespołach. Promowanie i sprzedaż młodych graczy zdaje się być idealną drogą dla takiej ligi.

Wspomniane wyżej europejskie puchary nie są tak odległą historią. Warto pamiętać, że latem 2017 roku VPS zdołał uporać się w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy z wyżej notowaną Olimpiją Ljubljana, i w kolejnej fazie przytrafiła im się nieznaczna jednobramkowa porażka z Bröndby IF. Fakty są jednak takie, że bardzo trudne zadanie przed nimi, by w nadchodzącym sezonie móc znaleźć się w czołówce ligowej.

Podsumowując, Kompalla bardzo mądrze wykorzystał nadarzającą się okazję by pierwszy raz w karierze móc zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Oczywiście jest to tylko liga fińska, jednak walka o najwyższe cele, nawet w Veikkausliidze jest znacznie lepsza niż tułanie się po czwartej lidze niemieckiej.


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze