Piłka nożna

Co dalej z piłką kobiecą: czy one wiedzą co to spalony?

Hubert Duplaga @DuplagaHubert

Fot: -, -

Tagi

futbol kobiecy medyk konin

„Może nasza piłka nie jest taka piękna, jak u facetów, motoryka jest inna. Ale też potrafimy grać technicznie, taktycznie, pięknie. Największa różnica jest chyba w poziomie agresji. Jak gramy, to na nic nie patrzymy”. – mówi Katarzyna Daleszczyk z Medyka Konin.

Trudno nie zgodzić się z kimś, kto temat zna od podszewki. Wobec tego nie zaprzeczając, przejdźmy dalej w arkana mało znanego – ciągle egzotycznego w Polsce kawałka ciastka. Kobieca piłka nożna to nie jest piece of cake – jeśli chodzi o debatę. Można na tym więcej stracić niż zyskać. Nie tylko ze względu na domniemany ostracyzm dziennikarzy większych portali na tego typu dyskusje. Raczej dla tego, że trzeba ważyć słowa podwójnie by nie zostać zjedzonym, uznanym za wroga kobiecej piłki i kobiet w ogóle. A to już jest: piece of cake.


Alchemik.

Medyk Konin bryluje w żeńskiej odmianie futbolu. Od sezonu 2014/15 nieprzerwanie zdobywa mistrzostwa Polski. To samo robią z Pucharem Polski. Ostatnio ich dominację złamał Górnik Łęczna, ale nie ten pod wodzą Franza Smudy. W europejskich pucharach szału nie ma. Nie ma też pieniędzy. Znaczy są, ale w porównaniu do tego, ile zarabiają mężczyźni są to grosze groszy. Ekstraliga – najwyższa klasa rozgrywkowa w polskiej piłce kobiecej ruszyła w 1980 roku. Do dziś nie zdobyła popularności i uznania wśród kibiców. A może to nie prawda?

Jeśli chodzi o Konin, to lokalny Medyk zdobywa uznanie kibiców. Frekwencja nie jest najgorsza, klub zarabia na siebie. Grywali w Woman’s Champions League. Dostają od miasta spore wsparcie(większe niż męski Górnik Konin). 

Roman Jaszczak grzmi o szowinizmie i braku wsparcia. Czy jest to zasadne?

Zmowa milczenia.

Od kilku lat udaje im się osiągać wyniki, grać w Europie i niejako zdobywać uznanie wśród rosnącej rzeszy kibiców. Śmiem twierdzić, że to normalny stan rzeczy. Jeśli ktoś chce, by piłka kobieca z automatu zrównała się z piłką męską na poziomie finansowym i sportowym to jest bezdusznym beztalenciem.

Bez okresu przejściowego nie ma marketingu, a co za tym idzie – finansów. Potrzeba kilku, kilkudziesięciu lat. Czy futbol męski z miejsca stał się maszynką do zarabiania? 

Pierwsi piłkarze grali za darmo, zaczynali jak wszyscy – od amatorki.

Czy nie było by bardziej romantyczne wspinanie się po kolejnych szczeblach popularności – niż wymachiwanie rękami w stylu Lecha Wałęsy, krzycząc: JA, JA, JA? Kiedy będą przychodzić wyniki w Europie to stadiony będą się zapełniać. 

W sporcie nie ma miejsca na parytety – bo sport polega na rywalizacji. 

Tak więc jeśli ktoś nie zgadza się podejmować rękawicy – niech odpocznie od piłki.

Biznes plan.

Często mówi się o piłkarkach, jako o silnych kobietach. Na ile są to akcje mające na celu przybliżyć świat piłkarek, a na ile jedynie wykorzystać ich wizerunek w celu obrzydzenia facetów – każdy może odpowiedzieć sobie sam. Prawda sama się broni. Zainteresowanie zwiększa się z każdą spektakularną akcją zakończoną golem i sukcesem na arenie wyższej niż krajowa. Turniejów jest tyle co rozgrywek męskich, a może nawet więcej.

W 2013 roku drużyna U-17 wygrała Mistrzostwa Europy. Osiągnięcie. Pewien rozgłos i cisza. Dziwi? W 2012 roku drużyna męska U-17 grała w półfinałach. Ślad o nich zaginął, kilku zaczęło grać w juniorskich zespołach Bundesligi. 

Tak wygląda piłka młodzieżowa – dziś jesteś, jutro lub za tydzień nikogo nie obchodzisz, nie zarabiasz, nie jesteś rozpoznawalny. Mówiąc wprost: nie zarabiamy na Tobie to cię nie ma. A skoro nie zarabiamy na Tobie, to Ty nie zarobisz wcale. Jeśli ktoś obraża się na taki rynek, to grozi mu zawał serca. Bo to niestety biznes.

Mamy zdolne pokolenie młodych zawodniczek i utrzymujemy się na jako takim poziomie na świecie od kilku lat (oscylujemy wokół 30. miejsca w światowym rankingu liczącym 178 drużyn). Pomimo to Katarzyna Kiedrzynek czy Aleksandra Sikora to wciąż postacie o wiele bardziej anonimowe niż Grzegorz Krychowiak czy Wojciech Szczęsny.

Kiedrzynek od 2009 roku występuje w reprezentacji. Ma rozegranych czterdzieści pięć spotkań. Zdążyła już zrezygnować z kadry w 2014 roku, by po dwóch latach powrócić jako kapitan. Razem z nią w PSG występuje inna reprezentantka Polski – Paulina Dudek. Niemal od roku występują razem.

Wcześniej Paulina występowała w Medyku Konin, a jeszcze wcześniej w Gorzowie Wielkopolskim. Jest pomocnikiem, a w barwach paryżan wystąpiła do tej pory w pięciu spotkaniach, strzelając jedną bramkę. Wynik nie powala na kolana. Jednak warto wspomnieć, że PSG wypatrzyło ją podczas turnieju ME U-17 więc chyba tak do końca bezsensu z tą kobiecą piłką nie jest.

Aleksandra Sikora gra w Juventusie. W Wolfsburgu występuje Ewa Pajor. Strzeliła 15 bramek i jest główna kandydatką do korony Królowej Strzelców(chyba dobrze odmieniłem?) rozgrywek kobiecej Bundesligi.

Step by step.

Z roku na rok zainteresowanie rośnie. Nie ze względu na parytety. Ze względu na wyniki, które są coraz lepsze. System rozgrywek ligowych w Polsce się rozrasta. Zawodniczki częściej wyjeżdżają za granicę. Grają za prawdziwe pieniądze. Mijają czasy, gdzie musiały pracować i trenować jednocześnie. Mówimy oczywiście o klubach na topie, a nie zespołach II ligi. 

Grając w lepszych klubach – sięga po nie Wolfsburg czy Juventus -wpływają na rozgłos kobiecego futbolu. W Ekstralidze nadal panują zasady monopolisty, od czasu do czasu ktoś zaskoczy i zajmie pierwsze miejsce. I tak przez kilka lat, potem znowu zmiana.

Nie jest to czynnik zachęcający – bo piłkę kochamy za ten pierwiastek nieprzewidywalności. Za główkę Solskjæra w finale Ligi Mistrzów. Jednak finansowo taki motyw jest bardzo wygodny i pozwala rozwijać klub, inwestować w rozwój.

Można się oszukiwać, że ktoś ignoruje piłkę kobiecą bo jest szowinistą. Można – tylko po co? Jak mówi klasyk: biznes is biznes. Dopóki piłka kobieca nie stanie się finansowym potentatem, dopóty będzie częścią piłkarskiego folkloru w Polsce. 

A jeśli ich wzorem będzie Ekstraklasa to podziwiam za śmiałość. Ja życzę im ze swojej strony – zgodnie z potencjałem - o wiele więcej.


Hubert Duplaga

@DuplagaHubert

Komentarze