La Liga

cO'la XXI

Aleksandra Karczewska @INeysiI

Fot: Ola, Ola

Tagi

Kolejka, która mogłaby być owiana hasłem „czerwona kartka”. W tym tygodniu czerwony kartonik pokazano bowiem aż sześć razy. Jak poza tym niechlubnym faktem poradziły sobie poszczególne ekipy z hiszpańskich boisk?

Zapraszam na cotygodniowe podsumowanie coli.

Sevilla vs Levante 5:0

Kolejkę zaczęliśmy wyjątkowo nie w piątek, a w sobotę .

W ubiegłym tygodniu Real Madryt rozjuszył Sevillę do tego stopnia, że w tym tygodniu pokazała swoją drapieżność w całej okazałości. Chyba, że być może to wygrana z Barcą w Pucharze Króla tak zmotywowała ją do kolejnych zwycięstw?

Tak czy siak gdybym miała nazwać ten mecz to pewnie tytuł brzmiałby „Nie kop leżącego”.

W pierwszej połowie Drużyna z Andaluzji dała Levante jako takie nadzieje na to, że może ten mecz nie skończy się tragicznie. Druga połowa wyglądała już zupełnie inaczej. Po prostopadłym podaniu, dokładając stopę, z dziesięciu metrów trafiając w siatkę „pod pachą” Olazabala, wykorzystując rzut karny i dobijając wykonywany przez kolegę rzut karny. W takie oto sposoby Sevilla pogrążyła swoich gości na Estadio Sanchez Pizjuan.

Dzięki tej wgranej podopieczni Pablo Machina przerwali swoją złą passę czterech meczów bez wygranej.

Atlético Madryt vs Getafe 2:0

Podczas tego spotkania mogliśmy zobaczyć jak ultrasi Atletico pokazują to, co czują w związku z przybyciem na Wanda Metropolitano Alvaro Moraty. Kibice chcą żeby drużyna ze stolicy skupiała się bardziej na swoich wychowankach niż na sprowadzaniu kogoś z zewnątrz. Właśnie dlatego mogliśmy słyszeć podczas meczu przyśpiewki o następującej treści: "Mniej Moraty więcej Borji Garcesa”.

Z drugiej strony mówi się, że wrogie nastawienie do Moraty może mieć związek z jego przeszłością powiązaną z Realem Madryt.

Jedno jest pewne. Alvaro będzie zmuszony skraść serca kibiców, bo jego transfer jest nieodwracalny. Jedyne co mógł powiedzieć w tej sytuacji Diego Simeone to „zawsze szanujemy zdanie ludzi, ale muszę też szukać graczy, którzy będą dobrze służyć klubowi i drużynie”.

Zwycięstwo Atleti dały dwa gole strzelone w pierwszej połowie przez Antoine’a Griezmanna i Saula Nigueza. Na gol drugiego z wcześniej wymienionych Panów musieliśmy czekać aż 1.530 minut / 17 spotkań

Taki wynik w pierwszej połowie musiał mocno zirytować Getafe bo to spotkanie musieli zakończyć w dziewięciu. Ciśnienia nie wytrzymali Djene Dakonam i Leandro, którzy ujrzeli czerwone kartki pod koniec drugiej połowy.

Leganes vs Eibar 2:2

Po tym jak w Pucharze Króla Leganes zostało rozłożone na łopatki przez Królewskich, nadszedł czas na to żeby powoli zaczynali zbierać się to kupy.

Do przerwy w meczu przeciwko Eibar gospodarze tracili dwa gole, ale rozmowa z trenerem musiała zdziałać cuda bo na drugą połowę gracze Mauricio Pellegrino wyszli z zupełnie inną werwą.

Szczególnie w garść wziął się Youssef En-Nesyri, który zdobył swój dublet.. Pierwsze trafienie było niezwykle efektowne. Marokańczyk najpierw przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, przedryblował rywala i uderzeniem z narożnika pola karnego oddał strzał.

Większe znaczenie ten remis ma dla Leganes. Gospodarze dzięki wywalczonemu punktowi oddalili się od strefy spadkowej. Wspomniane dwa gole w pierwszej połowie na korzyść gości zostały strzelone przez Kike po dośrodkowaniu z rzutu rożnego oraz Joana Jordana, który fenomenalnie wykonał rzut wolny.

Valencia vs Villarreal 3:0

Swoją ostatnią wygraną Żółta Łódź podwodna odnotowała w listopadzie, co z kolei jest miesiącem ostatniej tak wysokiej wygranej gospodarzy. Nie jest to najlepsza passa dla Villarreal i nie została też przerwana tym razem. Valencia pewnie wygrała u siebie. Gole padły kolejno: po stałym fragmencie gry, po dobrym, wzajemnym zrozumieniu się Denisa Czeryszewa z Danielem Parejo, co zaowocowołało sytuacją sam na sam Rosjanina z bramkarzem i ostatni dzięki wrzutce Ferrana Torresa, którą wykończył głową Rodrigo.

Valencia przesunęła się dzięki wygranej do miejsca dającego jej szanse na udział w rozgrywkach europejskich.

Drugi z kolei tak dobry występ sprawia, że w zapomnienie idzie ślad po trudnościach z jakimi mierzyli się w pierwszej połowie sezonu a krytycy zaczynają ucichać.

Warta uwagi jest gra młodego Ferrana, który strzelił swojego kolejnego gola. Razem z Kanginem Lee mogą być nadzieją na przyszłość gospodarzy.

Valladolid vs Celta 2:1

Kolejny nerwowy mecz zakończony czerwoną kartką. Przed spotkaniem można było uznać, że będzie to wielka bitwa przegranych bowiem oba zespoły do tej pory miały za sobą długą passę bez wygranej.

Tym razem wynik otworzyli goście, a konkretniej Pione Sisto w 16. minucie. Celta z takim wynikiem utrzymywała się aż do 55. minuty po czym w przeciągu czternastu minut gospodarze strzelili im dwa gole i nadrobili wynik.

Sytuacja była coraz bardziej napięta i w 87. minucie ciśnienia nie wytrzymał Wesley Hoedt i po obejrzeniu czerwonego kartonika, co było następstwem drugiej żółtej kartki, musiał zejść z boiska. Nie była to jedyna czerwona kartka. Było ich dokładnie o 16000 więcej, ponieważ kibice Valladolid postanowili dać od siebie po czerwonym kartoniku … technologii VAR.

Miał to być protest przeciwko nie zbyt starannemu używaniu tej pomocy przez hiszpańskich sędziów.

Girona FC vs FC Barcelona 0:2

Derby przysłużyły się liderowi tabeli do umocnienia swojej pozycji. Duma Katalonii wygrała bowiem dwoma golami. Najpierw swoim instynktem strzeleckim wykazał się Nelson Semedo, uderzając bez namysłu piłkę, która spadła mu wprost pod nogi, następnie mogliśmy podziwiać kolejny owoc niesamowitego porozumienia między Leo Messim a Jordim Albą. Hiszpan ze skrzydła podał swojemu koledze, który wykorzystał sytuację będąc sam na sam z bramkarzem, lobując go z zimną krwią.

Tym samym Argentyńczyk umocnił się na pozycji lidera w tabeli króla strzelców.

I w tym meczu nie zabrakło czerwonej kartki. Ujrzał ją Bernardo Espinosa i opuścił boisko już w 51. minucie.

Real Sociedad vs Huesca 0:0

Nie ma co tu za wiele pisać. Wynik mówi sam za siebie. Mecz za bardzo chyba wczuł się w aurę na Anoeta. Pogoda była okropna i widać było, że oddziaływała również na kibiców a tym samym na zawodników.

Najlepszy i chyba jedyny moment, w którym można było się przebudzić trwał przez pięć minut, od 15-stej do 20-stej minuty spotkania.

Najpierw Yangel Herrera zaatakował Huescę, potem Mikel Merino odwdzięczył się tym samym i to by było na tyle.

Athletic Bilbao vs Real Betis 1:0

Trzecia wygrana z czterech ostatnich meczów dla Athleticu i trzecia przegrana w czterech ostatnich spotkaniach dla Realu Betis.

Baskowie musieli się sporo natrudzić żeby wynik wyglądał jak wygląda. Przypłacili to nawet czerwoną kartką dla Oscara de Marcosa pod koniec meczu.

Jedynego gola strzelił Iker Muniain jeszcze w pierwszej połowie, a wygrana sprawiła, że mówi się o realnym spełnieniu marzenia o graniu w pucharach europejskich.

Z kolei bliski wzmocnienia szeregów Realu Betis jest Jese, który miałby przyjść na wypożyczenie żeby ponownie zakosztować współpracy z Quique Setienem, z którym wcześniej miał do czynienia w Las Palmas. Dzięki temu już za tydzień może pójść im o wiele lepiej.

Espanyol vs Real Madryt 2:4

To było istne rozstrzelanie rywala na jego własnym terytorium. Zaczęło się już w czwartej minucie kiedy Karim Benzema dobił obroniony strzał Luki Modricia. Francuz strzelił jeszcze gościom gola „do szatni” w pierwszej minucie doliczonego czasu gry do pierwszej połowy. Drugim strzelcem ze strony Królewskich był Sergio Ramos, który przez wzgląd na uraz nie mógł wyjść na drugą połowę, ale w zupełności pomógł kolegom trafiając do siatki w 16. minucie. Trzeci i ostatni strzelił Gareth Bale i było to jakiego trafienie numer 100 dla Królewskich.

Ze strony gospodarzy mogliśmy podziwiać strzały Leo Baptistao i Roberto Rosalesa kolejno w 25. i 81. minucie.

Goście wywalczyli bardzo dobry wynik biorąc pod uwagę fakt, że od 72. minuty grali w osłabieniu bo czerwoną kartkę za faul na Pablo Piiattim ujrzał Raphael Varane. Włoch wybiegał do sytuacji sam na sam.

Deportivo Alaves vs Rayo 0:1

Pierwsza połowa ostatniego meczu tej kolejki minęła bez żadnego gola. Jedynym strzałem na bramkę jaki miał miejsce przed zejściem zawodników do szatni był po stronie Rayo.

Zaraz po przerwie wynik meczu rozpoczął Raul de Tomas. Sytuacja do końca pozostała taka sama.

Przez całe spotkanie razem od obu drużyn uzbierały się aż …3 strzały na bramkę. To musiało skończyć się tak małą ilością goli chociaż samych strzałów ogólnie było bardzo dużo bo aż 29, ale co z tego jeżeli strzela się w kosmos? 


Aleksandra Karczewska

@INeysiI

Na co dzień koneserka talentu Jordiego Alby i Bojana Krkicia. Fanka FC Barcelony flirtująca ze Stoke City.

Komentarze