La Liga

Słodki czas Malagi

Jan Gawlik @GawlikJan

Fot: zimbio.com, zimbio.com

Tagi

Malaga Liga Mistrzów historia Al Thani Pellegrini transfery

Sezon 2011/12 w La Liga był trzecim z rzędu, w którym w pierwszej trójce znalazły się trzy te same zespoły. Barcelona, Real Madryt i Valencia. Tuż za podium znalazła się jednak drużyna, uznawana za typowego średniaka. Zespół, który dwa lata wcześniej walczył o utrzymanie w Primera Division dzięki czwartej pozycji zawojował później Ligę Mistrzów.

Malaga CF. Drużyna przemianowana w 1994 roku z CD Malaga. Nowemu właścicielowi, kuzynowi emira Kataru, szejkowi Abdullahowi bin Nasserowi bin Abdullahowi Al Ahmedowi Al-Thaniemu zamarzył się podbój Primera Division i Europy. Postanowił ściągnąć do zespołu z południowej Hiszpanii kilku solidnych graczy. Zakupy zaczął już w poprzednim sezonie. Tak na La Rosaleda trafili piłkarze, którzy stanowili później o sile drużyny. Z Elche przyszedł bramkarz Willy Caballero, z Bayernu Monachium obrońca Martin Demichelis, z Lazio mogący grać zarówno na lewej stronie obrony, jak i pomocy Eliseu, z Atletico Madryt ściągnięto 20-letniego wtedy Ignacio Camacho, z CA Banfield pozyskano Sebastiana Fernandeza, zaś z Las Palmas dołączył obiecujący wenezuelski napastnik Jose Salomon Rondon. To był tylko początek wielkiego zbrojenia się Malagi. Przed sezonem 2011/12 szejk Al-Thani wydał blisko 60 mln na sprowadzenie piłkarzy, którzy mieli pomóc w walce o awans do Ligi Mistrzów. Z HSV ściągnął dwóch Holendrów. Za 1,75 mln kupił Jorisa Mathijsena, a za darmo pozyskał wybitnego napastnika, Ruuda Van Nisterlooya. 2,8 mln wydał na środkowego obrońcę Sevilli Sergio Sancheza, za 6 mln sprowadził z Osasuny Nacho Monreala, 10,2 mln wydał na dwóch piłkarzy Valencii, doświadczonego Joaquina Sancheza i 19-letniego, obiecującego Isco. 4,5 mln wydał na filigranowego ofensywnego pomocnika, Argentyńczyka Diego Buonanotte. Furorę zrobiły jednak dwa transfery. Pozyskanie za 11 mln euro defensywnego pomocnika Olympique Lyon i reprezentacji Francji Jeremy'ego Toulalana i ściągnięcie za 23 mln euro Santiego Cazorli, gwiazdy Villareal i reprezentacji Hiszpanii. W zimowym oknie transferowym do klubu z południowej Hiszpanii dołączył z kolei Kameruńczyk, bramkarz Carlos Idriss Kameni. Jeśli dodamy do tego trenera, Manuela Pellegriniego, to ta układanka musiała się sprawdzić. Udało się. Po zajęciu czwartego miejsca, Malaga awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Apetyt wzrósł w miarę jedzenia. Al-Thani znów zaczął dozbrajać ekipę. Ze Sportingu Lizbona został wypożyczony Oguchi Onyewu, z PSG Diego Lugano, wiecznie wypożyczany do innych klubów własność Chelsea Lucas Piazon i z Manchesteru City Roque Santa Cruz. Za darmo zostali ściągnięci Manuel Iturra i Javier Saviola. Taka ekipa musiała zawojować Champions League.

Tak też się stało. Malaga trafiła do grupy z Milanem, Zenitem St. Petersburg i Anderlechtem. Trzy zwycięstwa i trzy remisy pozwoliły podopiecznym Manuela Pellegriniego wygrać Grupę C i awansować do 1/8 finału. Tam zespół z La Rosaleda trafił na FC Porto. Faworytami byli triufatorzy LM z 2004 roku. W pierwszym meczu Smoki stanęły na wysokości zadania i wygrały 1-0 po golu Joao Moutinho. W rewanżu byli jednak bezradni, bo dzięki golom Isco i Santa Cruza Malaga odrobiła straty i z pierwszego meczu i zagrała w ćwierćfinale. Tu za rywali mieli Borussię Dortmund z Łukaszem Piszczkiem, Jakubem Błaszczykowskim i Robertem Lewandowskim w składzie. I znów Malaga nie była faworytem. Dla zespołu Manuela Pellegriniego nie był to jednak problem. Kopciuszek postawił się faworytowi, remisując u siebie 0-0. Rewanż na Signal Iduna Park zapowiadał się arcyciekawie. Jakież było zaskoczenie kibiców BVB, kiedy to Joaquin w 25.minucie pokonał Romana Weidenfellera! Wyrównanie Lewandowskiego kwadrans później wciąż dawało jednak awans Maladze. I goście robili wszystko, by zameldować się w półfinale. W 82.minucie gola na 2-1 strzelił Eliseu. Taki wynik utrzymywał się do 90.minuty. Pomimo wielu szans z obywdu stron. W doliczonym czasie gry stało się coś nieprawdopodobnego. Najpierw po zamieszaniu w polu karnym Malagi drogę do bramki znalazł Marco Reus. Chwilę później po dośrodkowaniu pod bramkę strzeżoną przez Caballero największym sprytem wykazał się wysoki środkowy obrońca Borussii, Felipe Santana. Zawodnicy Malagi protestowali, dopatrując się spalonego. Sędzia Craig Thomson był jednak nieugięty. Zakończył spotkanie i to BVB znalazła się w półfinale LM.

Tak oto zakończyła się piękna przygoda Malagi w Champions League. Historia tej ekipy także. Choć ekipa prowadzona przez Manuela Pellegriniego zakończyła sezon na szóstym miejscu, dającym awans do Ligi Europy, ostatecznie nie wystąpiła w tych rozgrywkach. Gracze, tworzący tą drużynę, też opuścili Malagę. A co robią dzisiaj?


Willy Caballero- w 2014 roku odszedł do Manchesteru City, skąd po trzech latach trafił do Chelsea, gdzie gra do dziś. Jest zmiennikiem Kepy. Był również podstawowym golkiperem reprezentacji Argentyny na MŚ w Rosji.

Jesus Gamez- obrońca, który w swojej karierze strzelił raptem dwa gole od lipca jest bezrobotny. Po odejściu z Malagi przez dwa sezony występował w Atletico Madryt, gdzie był rezerwowym. Próbował swoich sił w Anglii. W robieniu kariery w Newcastle United przeszkodziła mu jednak kontuzja stawu skokowego.

Martin Demichelis- w lipcu 2017 roku skończył karierę, notabene w barwach Malagi. W 2013 opuścił jednak zespół z La Rosaleda. Odszedł do Atletico, jednak w Madrycie spędził niespełna dwa miesiące, gdyż przeniósł się do Manchesteru City. Koszulkę The Citizens przywdziewał przez trzy sezony. Wrócił do Hiszpanii, do Espanyolu, a stamtąd ponownie trafił do Malagi.

Weligton- legenda Malagi i jej kapitan w okresie świetności. Skończył karierę wtedy co Demichelis. 286 meczów dla Malagi, 9 goli.

Sergio Sanchez- nie zawsze podstawowy zawodnik, ale solidny piłkarz. Z Malagi odszedł w 2015 roku. Postanowił spróbować sił poza Hiszpanią. Występował w Panathinaikosie i Rubinie Kazań. Od lipca 2018 roku ponownie występuje w ojczyźnie. Przez dwa miesiące występował w Espanyolu, po czym rozwiązał kontrakt. Dziś występuje w Segunda Division, w Cadiz CF. W tym sezonie rozegrał 10 meczów na zapleczu La Liga, zdobywając jedną bramkę.

Nacho Monreal- z Malagi odszedł jeszcze w trakcie sezonu 2012/13 do Arsenalu, gdzie z powodzeniem gra do dziś, nękany przez mniejsze lub większe urazy. Po tym sezonie prawdopodobnie opuści Emirates Stadium.

Jeremy Toulalan- przed przejściem do Malagi strzelił tylko trzy gole w swojej klubowej karierze. Jeden sezon w Primera Division spowodował, że miał ich drugie tyle. Na La Rosaleda spędził dwa sezony. Nie spełnił całkowicie pokładanych w nim nadziei, gdyż ciągle prześladowały go jakieś urazy. Wrócił do ojczyzny. Przez trzy sezony grał w AS Monaco, zaś ostatnie dwa lata spędził Girondins Bordeaux. Od stycznia jest bezrobotny.

Ignacio Camacho- podstawowy zawodnik tamtej Malagi. Spędził w niej sześć lat. Odszedł w 2017 roku do Wolfsburga, gdzie walczy z kontuzjami. Operacja kostki, naderwanie włókna mięśniowego, a teraz uraz przywodzicieli. To spowodowało, że rozegrał do tej pory tylko 21 meczów dla Wilków.

Duda- nie Andrzej, ani nie Piotr. Portugalski pomocnik to legenda Malagi. Niemal całą karierę spędził w Hiszpanii, w tym trzynaście lat w Maladze, z małymi przerwami. Karierę zakończył w 2017 roku. Pewny punkt zespołu. Także reprezentant Portugalii, w której rozegrał 18 meczów, strzelając jednego gola.

Eliseu- rodak Dudy, mogący grać zarówno w obronie, jak i pomocy. W Maladze grał w sumie sześć lat z przerwami. Zrobił furorę w Lidze Mistrzów w sezonie 2012/13, zdobywając cztery bramki w siedmiu spotkaniach. Odszedł w 2014 roku do Benfiki Lizbona. Od lipca bez klubu.

Julio Baptista- ważny punkt zespołu, choć jego karierę w Maladze hamowały kontuzje. Odszedł po sezonie 2012/13. Wrócił do ojczyzny, do Cruzeiro Belo Horizonte. Występował tam przez niespełna trzy lata. Postanowił poszukać szczęścia w Orlando City, gdzie spędził niespełna rok. Po odejściu z zespołu z Florydy miał półtoraroczny rozbrat z futbolem. Wrócił w tym sezonie, zasilając rumuńskie CFR Cluj. W tym sezonie spędził na boisku jedynie 42 minuty. Były piłkarz Realu Madryt, Arsenalu i Romy zdaje się być dla Rumunów tym, kim Eduardo dla Legii. Po tym sezonie zapewne zawiesi buty na kołku.

Joaquin Sanchez- do dziś gra na najwyższym poziomie, imponując formą pomimo prawie 38 lat na karku. Podobnie jak kilku innych piłkarzy, odszedł po sezonie 2012/13. Opuścił Hiszpanię i przez dwa lata grał we Fiorentinie. Od 2015 roku ponownie występuje w Betisie. W tym sezonie rozegrał 16 meczów, dokładając dwa gole.

Isco- on także opuścił Malagę w 2013 roku. To klub z południowej Hiszpanii pozwolił mu się wypromować. Odszedł do Realu Madryt, gdzie gra do dziś. Choć ma wielu konkurentów do gry w drugiej linii Królewskich, on ciągle przywdziewa białą koszulkę. Będzie to robił co najmniej do 2022 roku.

Sebastian Fernandez- po odejściu z Malagi kariera filigranowego Urugwajczyka przypomina równię pochyłą. Przez rok występował później w Rayo Vallecano, zaś od 2014 roku występuje w ojczyźnie, w Club Nacional.

W tym zestawieniu zostali umieszczeni piłkarze, którzy występowali w Maladze przynajmniej dwa lub półtora sezonu, w latach 2011-2013. Na liście nie znaleźli się m.in. Mathijsen, Cazorla, Van Nisterlooy, czy Rondon. Choć zajęli wraz z Malagą czwarte miejsce w lidze, nie występowali później w Lidze Mistrzów, przywdziewając biało-błękitne koszulki.

Niektórzy wciąż jeszcze grają, najstarsi z tamtej ekipy zawiesili już buty na kołku. Dziś Malaga bije się o powrót do Primera Division i daleko jej do czasów, kiedy dzielnie walczyła o awans do półfinału Champions League. I tak może się już nigdy nie stanie.


Jan Gawlik

@GawlikJan

Na Sofie z roczną przerwą jestem od początku jej istnienia. Pisanie łączę z pracą dziennikarza Radia Centrum

Komentarze