Piłka nożna

Wywiad z pogromcą ,,TurboKozaków''

Jonatan Niepogoda @Niepogodny

Fot: youtube.com, youtube.com

Tagi

Piłka nożna Gabor TurboKozak Grzegorz Jędrzejewski

Grzegorz „Gabor” Jędrzejewski to człowiek rozpoznawalny, szczególnie z występów w ,,TurboKozaku’’ emitowanym na platformie Canal+, a także bramkarz Reprezentacji Artystów Polskich. W rozmowie ze mną opowiedział m.in. o tym jak dostał się do programu, a także o prowadzonej przez siebie szkole piłkarskiej, czy grze dla RAP. Zapraszam do lektury!

Grzegorzu, zacznijmy może od podstawowego pytania, które nurtuje zapewne wiele osób, a mianowicie: jak doszło do tego, że znalazłeś się w „TurboKozaku”, ile lat już tam występujesz?

-Ostatnio zerknąłem w archiwa i wychodzi na to, że w „TurboKozaku” jestem od 2013 lub 2014 roku, zatem parę kilometrów i kilka stadionów zwiedziłem, a przede wszystkim miałem okazje poznać ciekawych ludzi.

W TK znalazłem się niejako przez przypadek, w skrócie mówiąc, za wszystkim stoi Andrzej Twarowski. To on poznał mnie z Bartkiem Ignacikiem, w czasie gdy powiedzmy, była potrzeba obsady bramki w tym programie i cytując klasyka...”i tak już zostało”.

Czy zatem udział w programie jest dla Ciebie spełnieniem marzeń? Chciałeś zostać piłkarzem?

-O karierze strażaka, czy policjanta raczej nie marzyłem. Po szkole - na osiedlu Chomiczówka (tak, tym samym, które występuje w piosence Sidneya Polaka) graliśmy w piłkę, kiedy tylko się dało, lub nawet gdy się nie dało, czy nie powinno. Zawsze marzyłem o byciu zawodowym piłkarzem, oglądałem ligę angielską, byłem zapatrzony w Petera Schmeichela.

Trenowałem i grałem w warszawskim Marymoncie oraz indywidualnie, z trenerem Jackiem Kazimierskim, który powiedział, że u mnie wszystko się zgadza, ale trochę brakuje centymetrów. I choć bramkarze mojego wzrostu występowali i występują z powodzeniem (Barthez, Casillas, Sommer), to mi pozostały marzenia. Nie ukrywam, że spełniam je właśnie teraz, mając taki właśnie kontakt z zawodowym futbolem.

Właśnie dzieciństwo, kto wtedy był Twoim idolem?

-W dzieciństwie wpatrzony byłem w Schmeichela, w Stefana Klosa z Borussi Dortmund, imponował mi Shay Given z Newcastle, a mój idol z Polski to Bogusław Wyparło. Oczywiście szczególne miejsce zajmuje pewien sympatyczny Węgier...

Masz może swój ulubiony klub piłkarski?

-Myślę, że każdy interesujący się choć trochę piłka nożna ma klub, od którego wyników zaczyna śledzenie przebiegu spotkań. W moim przypadku, jest to nieprzerwanie od szkoły podstawowej Southampton, a także Manchester United.

„Świętym” kibicuje odkąd pamiętam, a nawet gdy spadli do niższych lig, wertowałem internet szukając ich wyników. Kto chce poczuć namiastkę mojej sympatii, niech zobaczy kim był i jak strzelał Matt Le Tissier, jak wyglądał stary stadion The Dell, a także jak bronił Antii Niemi (też niewysoki bramkarz) oraz...jak wdzięczny jest herb Świętych.

A United? United to Schmeichel, Cantona i późniejsza złota era chłopców Sir Alexa Fergusona.

Jeszcze w kwestii „TurboKozaka”, czy jesteś przytoczyć najdziwniejszą, może najśmieszniejszą sytuację, która miała miejsce podczas nagrań?

-Musiałbym chyba notować te wszystkie sytuacje. Podczas nagrań, bardzo dobrze się bawimy, zarówno ze sobą, jak i z bohaterami odcinków. Taka przecież jest konwencja programu.

Można przytaczać wiele anegdot, kuluarowych pogadanek, sytuacji nieprzewidzianych - jak chociażby pękniecie płachty, czy przesuwanie się bramki z płachtą właśnie- na skutek dużego wiatru.

Każdy odcinek, to kolejna porcja dobrej zabawy, którą próbujemy przekazać też widzom, co niedzielę, po godzinie 20-tej.

Gdybyś musiał kogoś wybrać, to na kogo byś postawił, jeśli chodzi o zawodnika, który w programie zrobił na Tobie największe wrażenie?

-Nasuwają się nazwiska, takie jak: Piotr Zieliński, Nemanja Nikolić, Guilherme, Karol Linetty, Radek Majewski, ale też te nieoczywiste osoby, które zaimponowały i zapadły w mojej pamięci - jak choćby Szymon Marciniak - profesjonalista pełna gębą!

Jeśli chodzi o Twój następny „związek” z piłką nożną, to występujesz w Reprezentacji Artystów Polskich. Powiedz mi proszę jak to wygląda? Tak samo jak w powiedzmy, profesjonalnej piłce jeśli chodzi o zgrupowania, czy też organizację?

-Treningi odbywają się regularnie, trenerem jest Piotrek Świerczewski - nomen-omen tryumfator jednej z edycji „TurboKozaka”.

Świr podchodzi do treningów i meczów bardzo profesjonalnie. Robi odprawy, przemyca nam elementy taktyki. W każdym, nawet charytatywnym meczu, gramy żeby wygrać. Pomagamy organizować zbiórki na szczytne cele, ale na boisku walczymy na całego.

Braliśmy udział w Mundialu Artystów, gdzie motywacja i zaangażowanie sięgało zenitu.

Właśnie, mundial artystów. Jak Polska na tej płaszczyźnie wygląda, względem reszty świata?

-Trudno się odnieść do reszty świata. Do artystycznego mundialu, nie ma jako takich eliminacji, a drużyny uczestniczące w fazie regularnej, że tak powiem, lubią przemycić byłych piłkarzy, którzy z filmem lub teatrem mają tyle wspólnego, że... „przechodzili z tragarzami”. Aczkolwiek regularnie świetnie grają Rumuni, Rosjanie, czy Brazylijczycy.

Jakie uczucia, towarzyszą Ci, gdy grasz, jakby nie było, z orzełkiem na piersi?

-Świadomość reprezentowania, tej nietypowej, artystycznej drużyny, ale jednak reprezentującej Polskę, to niesamowite uczucie. W Reprezentacji Artystów Polskich gram przeszło 16 - 17 lat, a mimo to mecze na mundialu, hymny, trzymanie się z kolegami za ramiona przed meczem, a do tego świadomość, że te mecze są transmitowane i można je w kraju oglądać, to zupełnie inny poziom świadomości meczowej.

Co byś zrobił, gdybyś nie był tak związany z piłką nożną?

-Z pewnością robiłbym coś związanego ze sportem, czy aktywnością fizyczną. Ukończyłem Turystykę i Rekreację na Warszawskiej AWF-ie, więc może oprowadzałbym wycieczki albo działał na podobnej płaszczyźnie, ale na pewno w tej dziedzinie.

W kwestii przywiązania do piłki, otworzyłeś własną akademię pilkarską, prawda? Na jakich zasadach ona funkcjonuje?

-Tak, to prawda. Wychodzimy z założenia, że w TURBO Football Academy - miejsce znajdzie każde dziecko, które chce tylko grać w piłkę. Rolą trenerów, jest tak dobrać ćwiczenia i skonstruować zajęcia, by każdy się rozwijał - bez względu na stopień zaawansowania piłkarskiego, czy ruchowego. Gramy w lidze, mamy też Reprezentacje występujące w rozgrywkach Mazowieckiego ZPN.

TURBO Football Academy to miejsce dla wszystkich chcących grać w piłkę nożną, a treningi na skalę możliwości czasowych prowadzę także i ja. Zwłaszcza te bramkarskie.

Troszkę może wyjdźmy poza ramy piłkarskie, a mianowicie, czy zajmujesz się czymś, oprócz rzeczami stricte związanymi z piłką nożną?

-Akademia działa i rozwija się tak dynamicznie, że pochłania bardzo dużo czasu. To oczywiście bardzo cieszy, bo pokazuje jak wiele jest do zrobienia w temacie sportu u najmłodszych, wiec nie mógłbym w pełni jej się oddać, robiąc coś innego.

Na koniec muszę zadać pytanie, gdyż ciekawość by mi nie dała spokoju, gdybym tego nie zrobił. Co sądzisz o „polskiej” grupie eliminacyjnej, do Euro 2020?

-Banałem jest stwierdzenie, że nie ma w Europie, czy na świecie słabych drużyn, ale nie jest tajemnicą, że chyba lepiej trafić nie mogliśmy.

Jesteśmy coraz bliżej, albo wręcz już osiągnęliśmy ten stan, żeby nie patrzeć na nazwy czy klasę rywali, tylko wychodzić na boisko i iść po swoje. Czy to z Reprezentacją Niemiec, czy z rywalami niżej notowanymi. Nikt punktów nie odda za darmo.


Jonatan Niepogoda

@Niepogodny

Kibic Liverpoolu, przede wszystkim oglądający Premier League i Serie A, choć nie gardzący żadnym dobrym meczem, niezależnie od poziomu rozgrywkowego.

Komentarze