Ekstraklasa

Co dalej z Cracovią: Probierz - architekt z dyplomem trenera.

Hubert Duplaga @DuplagaHubert

Fot: wspolczesna.pl, wspolczesna.pl

Tagi

cracovia probierz mamrot ekstraklasa

Cracovia zachowuje się, jak niedźwiedź, który zbyt wcześnie przebudził się z gawry. W lutym zaliczyli już trzy zwycięstwa i bilans bramkowy 5-1. Czego można się spodziewać w kolejnych spotkaniach Pasów?

W co oni grają.

Cracovia odnotowuje trzecie zwycięstwo w rundzie wiosennej i pewnie zmierza do grupy mistrzowskiej. Michał Probierz znów okazuje się największym wygranym i nawet „Głos Kibola”, broszura wydawana przez fanatyków Cracovii, doceniła wkład szkoleniowca w poprawę wyników zespołu na wiosnę.

Pomimo kalendarzowej zimy, okres przedwiośnia rozpoczął się przy Kałuży 1. przedterminowo. Atmosfera jest gorąca, a szkoleniowiec wydaje się emanować dobra energią na konferencjach prasowych. Nauczony przedsezonowymi doświadczeniami już na pewno nie będzie obiecywał walki o mistrzostwo. Wyrwało mu się nieopatrznie w sierpniu, a ciągnęło się za nim niemiłosiernie przez całą piłkarską jesień. Dziennikarze nie wybaczają – a tym bardziej kibice. Niezwykle blisko był w tamtym okresie Michał Probierz statusu persona non grata.

Jak widać w piłce nic nie znaczy osobowość – bo tę Michał Probierz ma niezmienną. Przestaje mieć znaczenie warsztat trenerski – dla kibiców liczą się tylko wyniki, a dla prezesów pieniądze. Nie jest to nic odkrywczego, ale warto raz na jakiś czas przypomnieć sobie, co się w piłce - w ogólnym rozrachunku - liczy. 

Wpisując po latach w przeglądarce: Ekstraklasa sezon 18/19 wyskoczy nam tabela i za Billem Shankly’m* będzie można powtórzyć: „ jeśli jesteś pierwszy – jesteś pierwszy, jeśli jesteś drugi – jesteś nikim”. Nikt nie pamięta o przegranych, zostają oni wycierani na kartach pamięci mistrzowskimi drużynami. Tak odbywa się w piłce podział na kategorie, a liczy się jedynie zwycięstwo.

Mając w głowie słynne brazylijskie: joga bonito – moglibyśmy oglądać bez przerwy na boisku jedenastu Ronaldinho, ale wtedy żadna drużyna nie miała by tak potrzebnej w trakcie sezonu, regularności. Jak wspominał w swojej biografii Prince Boateng – Ronaldinho grał na poziomie absolutnie topowym, ale tylko raz w miesiącu, i tu cytat: "bo więcej mu się nie chciało"

Każda ekipa jest jak maszyna, której tryby trzeba od czasu do czasu naoliwić, by wypróbować jej możliwości. A Cracovia strzeliła już 1/4 z tego co w całej poprzedniej rundzie. Pasy tracą trzy punkt do będącej na trzeciej pozycji Jagiellonii.

Go hard or go home.

Wielką niewiadomą jest nadal Bojan Čečarić. Na razie w dwóch spotkaniach otrzymał łącznie 16 minut – umówmy się, że nie jest to wynik powalający na kolana. Prawdopodobnie każdy kolejny trening jest dla niego wyzwaniem, nie mówiąc nawet o grze o punkty. 

Z Piastem w swoim debiucie zajął pozycję na lewym skrzydle i wyglądał przez te kilka minut, jak dziecko we mgle. Rozglądał się wokoło, a kiedy dostał piłkę to sprawiała mu ona niespodziewane trudności, niczym Tusk przewodniczącemu klubu parlamentarnego POKO – biednemu Schetynie.

Żeby już dłużej nie męczyć 26-letniego Słoweńca: pierwsze koty za płoty są dla niego wyzwaniem z kategorii trudne, a stan formy jest, jak na razie odwrotnie proporcjonalny do formy Cracovii lub jego wzrostu (niepotrzebne skreślić). Czekamy razem z Panem Bojanem, na lepsze dla niego czasy. Go hard or go home.

Żółta koszulka, czyli prowadząc peleton.

Na chwile obecną rolę lidera Cracovii sprawuje charyzmatyczny szkoleniowiec, którego cały stadion zdążył pokochać i znienawidzić już kilkanaście razy. Jak widać po obranym kursie – jest on niezmienny. Bo w Cracovii o dziwo, jak na polskie warunki on występuje. 

Został obrany raz, a dobrze. Jest droga, która się zmienia, raz jest wyboista, raz asfaltowana, w kolejnych tygodniach wiedzie przez ciemny las – ale filozofia(tak, pokuszę się o to słowo zarezerwowane w polskich realiach jedynie dla Pepa Guardioli) pozostaje niewzruszona.

Probierz jest jak nakręcona zabaweczka – cały czas chodzi tak samo, wymienia jedynie baterie. Od kilku lat powtarzane same słowa. Jeśli ktoś chciałby usłyszeć coś nowego może się zawieść na szkoleniowcu pochodzącym z Bytomia. 

Jednak jednego nie można mu odmówić – konsekwencji. On się powtarza, ale nie powiela błędów. Dzięki takim, jak on futbol w kraju nad Wisłą metodą step by step wchodzi na wyższe levele. Michał Probierz nie wymaga wiele – on chce żeby w Polsce piłka była na poziomie normalnym, żeby pewne rzeczy stały się codziennością, a nie prestiżem. Jest swego rodzaju awangardą, i chwała mu za to.

Kto im stanie na drodze?

Wisła Płock, Zagłębie Sosnowiec, Wisła Kraków, Górnik Zabrze, Korona Kielce, Miedź Legnica i na deser Lechia Gdańsk. 

W piłce o wszystkim decyduje boisko, ale o tym co wydarzy się na boisku decyduje odpowiednio odrobiona praca domowa. Niezwykle pilny w tym zakresie Michał Probierz wygląda na ambitnego ucznia z teczką, który dba o swoje zeszyty i rysuje kolorową kredką. Tak też wygląda przyszłość klubu, którego prezesem jest profesor Filipiak.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Cracovia musi szczególnie uważać na tłuste potrawy bo inaczej zatrucie pokarmowe ma gwarantowane. Oczekiwania kibiców moim skromnym zdaniem nie powinny być zbyt wygórowane, bo piłkarzom raczej nie trzeba robić powtórki z sierpniowej rozrywki(oj, mieli wtedy używanie kibice innych drużyn z Pasów). Nie chodzi o to, by podcinać Pasom skrzydła, ale o to by twardo stąpać po ziemi. Krok po kroku realizować cele, a tymi są trzy punkty w każdym meczu.

Wygrana z ciągle niepoukładaną taktycznie (a w tym sezonie mam wrażenie, że niepoukładaną ogólnie) Legią, nie jest wyjątkowym wyczynem. Nawet Lech potrafił zremisować, pomimo formy idealnej do tego by dać się rozebrać, jak Rzeczpospolita w 1795 roku. To zwycięstwo jest na pewno zwiastunem, że Cracovia nie boi się trudnych terenów, bo stadion przy Łazienkowskiej zdecydowanie do takich należy.

Kolejnym sprawdzianem była niewątpliwie Jagiellonia Ireneusza Mamrota. Stefan Scepović zmarnował okazje na wyrównanie, czy pogrążył Jage w dalszej części meczu. Niestrzelona jedenastka nie zamieniła się w gola dla gospodarzy tylko poprzez pech, ale też i niemoc podopiecznych Michała Probierza. Ariam Cabrera powodował kolejne okazje świetnymi zagraniami, jednak nie doczekały się one odpowiednio nastawionych celowników kolegów, więc na jego koncie asyst po końcowym gwizdku sędziego widniało wciąż niechlubne zero.

Rozpoczęta runda wiosenna pozwala mi stwierdzić, że passa Cracovii trwa, a laury zbiera Michał Probierz. Pewne jest jedno: on na pewno na tych laurach nie usiądzie i będzie z coraz większym impetem otwierać drzwi do pierwszej ósemki Ekstraklasy, a może nawet europejskich pucharów.

Czy wróżę Cracovii mistrzostwo? O to bym się nie pokusił. Czy wróżę im serie kiepskich spotkań, może nawet serie porażek? Na pewno przyjdzie okres, kiedy trzy punkt zostaną dopisane rywalowi. Co wiec należy robić? Cieszyć się grą Pasów, bo jak stwierdził jeden z kibiców, kiedy z nim rozmawiałem: „tak grającej Cracovii nie widziałem już dawno.” 

I jest to piękna pointa całego zamieszania.


Hubert Duplaga

@DuplagaHubert

Komentarze