Polacy za granicą

Pucharowicz z Walii. Wywiad z Arkadiuszem Piskorskim.

Tomek Hatta @Fyordung

Fot: siernieczek.pl, siernieczek.pl

Tagi

Arkadiusz Piskorski w naszym kraju przez wiele lat grywał w klubach z III i IV ligi. Po wyjeździe do Walii, bardzo niespodziewanie miał okazję występu w europejskich pucharach. Zapraszam do dosyć obszernej rozmowy z 28-letnim zawodnikiem Cefn Druids FC.

Piłka nożna lubi takie historie. Arkadiusz Piskorski swego czasu był bardzo ważnym zawodnikiem Gromu Osie, małego klubu z gminy położonej w powiecie świeckim. Z biegiem lat swoich sił postanowił spróbować na wyspach brytyjskich, kierując się nie tylko kwestiami piłkarskimi. Po świetnym poprzednim sezonie, jego Cefn Druids miał okazję pokazania się w eliminacjach Ligi Europy, gdzie swoją przygodę zakończył na rundzie wstępnej. To jednak z pewnością będą chwile, które Piskorski najbardziej zapamięta ze swojej kariery. Poniżej dowiecie się wielu ciekawostek o samym zawodniku, oraz jak to się stało, że wylądował on w Walii.

Na początek powiedz kilka słów o sobie. Jak to się stało, że zacząłeś grać w piłkę?

- Piłka nożna była u mnie w życiu od zawsze! Na początku było podwórko od rana do wieczora, później szkoła podstawowa, 2 klasa i pierwszy turniej, gdzie zajęliśmy 3 miejsce, a do szkoły po turnieju przyszło zaproszenie na trening do Polonii Bydgoszcz dla mnie i dla kilku chłopaków ze szkolnej drużyny. Tak się zaczęła ta przygoda.

Pierwszą poważną szansą piłkarską była szkółka Gwiazdy Bydgoszcz? Czy wcześniej szkoliłeś się w jakimś mniejszym klubie?

- Na szczeblu juniorskim Polonia zmieniła nazwę na AZS - Akademicki związek sportowy. Z wieku juniora starszego AZS-u mieliśmy prostą drogę do seniorskiej drużyny Gwiazdy Bydgoszcz gdzie pierwszym trenerem był Zbigniew Wojtowicz, który doskonale znał mnie z drużyn młodzieżowych Polonii i AZS-u.

W dalszej karierze balansowałeś między III, a IV ligą. Udany okres miałeś w sezonie 12/13 gdy w barwach Gromu Osie strzeliłeś 10 goli i 6-krotnie asystowałeś przy bramkach. W tamtym klubie czułeś się wtedy najlepiej?

- Do Gromu Osie ściągnął mnie Trener Włodzimierz Korecki, z którym mam dobry kontakt do dnia dzisiejszego. Zaproponował on mi współpracę po przeciętnej rundzie we Wdzie Świecie. W Gromie zrobiliśmy najlepszy wynik w historii klubu, a ja można powiedzieć, trochę odżyłem, strzeliłem kilka bramek i zaliczyłem parę asyst do kolegów.

Piskorski w sparingu z Wdą Świecie (po prawej)Źródło: pomorska.pl

W kolejnej kampanii trafiłeś do III-ligowej Elany Toruń. Pojawiały się wtedy jakieś oferty z wyższych lig?

- Później pojawiła się okazja do gry w zespole Elany Toruń. Ten okres wspominam bardzo dobrze bo był to jedyny tak dobrze zorganizowany klub w mojej polskiej przygodzie z piłką . Kibice którzy śpiewają i dopingują swój zespół przez cały mecz! Świetne uczucie dla piłkarzy.

Elana dała świetną możliwość dalszego rozwojuŹródło:profil.expressmedia.pl

Na polskich boiskach, co ciekawe występowałeś tylko w obrębie województwa kujawsko-pomorskiego. Przypadek? Czy brakowało ofert z innych klubów?

- Dokładnie, zawsze występowałem na szczeblu III lub IV ligi. Z tego co mi wiadomo po dobrym sezonie w Gromie Osie były jakieś propozycje testów w jakimś 2 ligowym zespole, ale na propozycjach się zakończyło.

Według dostępnych informacji, grasz na pozycji pomocnika. W jakiej roli zatem czujesz się najlepiej grając w drugiej linii?

- Najlepiej czuję się jako skrzydłowy, ale też mogę grać jako napastnik. Wszystko też zależy od taktyki jaką gra zespół.

W 2016 roku po raz pierwszy zdecydowałeś się na wyjazd do Walii i podpisałeś umowę z drugoligowym Flint Town United. Skąd taki pomysł i czemu ta przygoda trwała tylko pół roku?

- Do Walii wyjechałem za dziewczyną, która teraz jest moją narzeczoną. Podjąłem pracę w fabryce, gdzie poznałem Piotra Krzyszałowicza, brata bliźniaka Pawła, wielokrotnego reprezentanta Polski. Piotr znał Dyrektora sportowego Flint Town United. Zostałem zaproszony na pierwszy trening, a po pierwszym sparingu sztab szkoleniowy chciał żebym dołączył do zespołu. Tak zaczęła się moja przygoda z piłką w Wielkiej Brytanii. Przygoda trwała tylko pół roku z tego względu że szansę gry od pierwszej minuty dostawałem bardzo rzadko, z czym ciężko było mi się pogodzić.

Niedługo po zakończeniu tej przygody podpisałeś kontrakt z Cefn Druids FC. Opowiesz o tym?

- Gdy po pierwszej rundzie podziękowałem za współpracę klubowi Flint Town, zacząłem grać w polskiej drużynie futsalowej "KS Hussars" gdzie poznałem świetnych ludzi, kolegów z którymi mam świetny kontakt. Po jednym z meczów w barwach Hussarii podeszły do mnie osoby związane z Cefn Druids. Zaprosili mnie oni na okres przygotowawczy. Po trzecim sparingu podpisałem z drużyną kontrakt na pół roku. Początek był trudny, mało grałem ale cierpliwie czekałem na swoje pięć minut. Szansa pojawiła się w meczu przeciwko TNS, wielokrotnemu mistrzowi kraju. Jak zobaczyłem że gram w pierwszym składzie, wiedziałem że muszę pokazać się z jak najlepszej strony, mecz przegraliśmy 1-3 ale udało mi się zdobyć bramkę, która była "przepustką" do większej liczby minut w następnych spotkaniach

Piskorski krok po kroku budował silną pozycję w klubieŹródło: laderlive.co.uk

Bądźmy szczerzy. Liga walijska jest w Polsce postrzegana za amatorską. Czy tak jest w istocie? Jesteście w stanie się utrzymać z gry w klubie?

- Jak ludzie pytają mnie o poziom ligi walijskiej to zazwyczaj porównuje ją do poziomu II-III ligi polskiej. Choć wyjątkiem na pewno jest TNS, który od wielu lat wyróżnia się spośród całej ligi. Jeśli chodzi o utrzymanie się z samej piłki to w moim przypadku byłoby ciężko, łącze to z pracą i traktuje jako pasję, a nie pierwsze źródło utrzymania. Z tego co mi wiadomo piłkarze z pierwszej czwórki ligowej tabeli utrzymują się głównie z piłki nożnej.

Czy sądzisz że jakiś klub byłby w stanie zakończyć panowanie w lidze przez The New Saints? Czy jednak ich możliwości jak na tę ligę są cały czas nieosiągalne dla reszty?

- Jak już wspomniałem podczas naszej rozmowy o panowaniu The New Saints, byli oni poza zasięgiem reszty stawki w ostatnich kilku latach. W tym sezonie jednak w końcu znaleźli sobie równych! Zespoły Connah Quay i Barry Town cały czas mają szansę na mistrzostwo kraju. Chociaż jak ktoś zapytałby mnie kto wygra ligę, postawiłbym na TNS.

Poprzedni sezon mieliście bardzo udany. Ostatecznie zakwalifikowaliście się do rundy zasadniczej eliminacji Ligi Europy. Jak wielkie to było zaskoczenie?

- Ostatni sezon był pozytywnym zaskoczeniem dla wszystkich związanych z Cefn Druids. Gdy podpisywałem kontrakt z zespołem, zapytałem jaki jest nasz cel w tym sezonie? Usłyszałem, utrzymanie się w lidze, jak zresztą co sezon. Przed dwoma ostatnimi meczami ligowymi (zacząłem grać pierwszym składzie) potrzebowaliśmy tylko 4 punktów do osiągnięcia najlepszego wyniku w historii czyli awansu do grupy mistrzowskiej i szansy gry w europejskich pucharach. Ostatecznie zakończyliśmy sezon na 5 miejscu po bardzo dobrej rundzie wiosennej. Dostaliśmy promocję do pierwszej rundy preeliminacji ligi europejskiej gdzie mierzyliśmy się z litewskim zespołem Trakai. Nigdy w życiu nie myślałem że będę miał okazję lecieć z drużyną samolotem. Pierwszy mecz przed własną publicznością zremisowaliśmy 1-1. Mecz rewanżowy przegraliśmy 0:1, co ciekawe bramkę z rzutu karnego strzelił Dinijar Bilaletdinow, były piłkarz Evertonu i wielokrotny reprezentant Rosji.

Co się za to stało z waszą formą w obecnym sezonie? Z tego co widziałem w zespole największe zmiany zaszły w defensywie. To w Twoim odczuciu rozregulowało całą grę?

- Ten sezon jest olbrzymim rozczarowaniem w naszym wykonaniu , bo celem było dostać się do pierwszej szóstki i co najmniej powtórzyć wynik z zeszłego sezonu. Niestety boisko napisało inny scenariusz i walczymy tylko i wyłącznie o utrzymanie. Jeśli chodzi o skład, to trzon zespołu pozostał taki sam jak w poprzednim sezonie, co więcej nasz zespół został wzmocniony przez kilku zawodników co miało podnieść rywalizację w zespole. Ale jak mówi stare piłkarskie porzekadło boisko zweryfikuje wszystko

W Walii poza Tobą przebywa dosyć utytułowany już Adrian Cieślewicz. Czy nawiązywaliście ze sobą jakiś kontakt?

- Z Adrianem Cieślewiczem miałem okazję poznać się i zamienić kilka słów podczas meczu towarzyskiego z jego drużyna przed pojedynkiem z FK Trakai. To była nasza jedyna szansa na rozmowę. W meczach ligowych mijaliśmy się zazwyczaj. Adrian długo leczył kontuzję. Na pewno jest to dobry piłkarz, bardzo silny i dynamiczny skrzydłowy. Poza boiskiem nie nawiązaliśmy kontaktu.

Twój kontrakt kończy się w czerwcu. Klub daje sygnały do ewentualnego przedłużenia umowy? Czy masz może inne plany na przyszłość po zakończeniu sezonu?

- Jestem już po pierwszych rozmowach z działaczami klubu i prawdopodobnie w następnym sezonie będę występował w koszulce z tym samem herbem.

Na koniec. Masz jakieś pasje poza piłką nożną?

- Może to zabrzmi banalnie ale nie wyobrażam sobie życia bez muzyki, poza tym ostatnio spędzam trochę czasu na ściance wspinaczkowej, świetna zabawa! Polecam wszystkim


Tomek Hatta

@Fyordung

Red. naczelny @SofaGOL | Polscy piłkarze za granicą | Prywatnie - #Lechia #Chojniczanka #Slask - #LFC #ACMilan #FCPorto | Dużo czasu marnuję na granie w FM

Komentarze