Piłka nożna

Teatr Marzeń jednego aktora- Ole Gunnar Solskjaer

Piotr Dutka @PietroDutka

Fot: Bleacher Report, myfootballstaff

Tagi

Środowe starcie pomiędzy PSG a Manchesterem United było określane mianem hitowego. Po nieudanym pierwszym spotkaniu na własnym stadionie, Czerwone Diabły musiały wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, aby ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść i awansować do następnej fazy piłkarskiej Ligi Mistrzów. 

Wynik 0:2 wywalczony na Old Trafford był dla Paryżan bardzo komfortowy. Łatwy i przyjemny rewanż z osłabionym przeciwnikiem miał być preludium do końcowego triumfu w europejskiej kampanii. Jak już wiemy swoje mocarne plany, klub ze stolicy Francji będzie musiał przesunąć na kolejny sezon, a wszystko za sprawą genialnego ,,comebacku" United, które po raz kolejny udowodniło, że nigdy nie należy ich skreślać.

Ole Gunnar Solskjaer. Nazwisko to jest w chwili obecnej na ustach większości piłkarskich fanów na całym świecie. Pochwały kierowane pod adresem sympatycznego Norwega mają odzwierciedlenie w rzeczywistości. Zarówno atmosfera jak i gra Manchesteru United uległa zdecydowanej poprawie. Różnica jest widoczna gołym okiem, zawodnicy są gotowi "gryźć trawę" byleby po końcowym gwizdu móc delektować się słodkim smakiem zwycięstwa. Każdy z piłkarzy jest w gotowy wskoczyć za drugiego w ogień. Widać, że "diabelska" mentalność tkwiła w każdym z nich, jednak tylko odpowiednie podejście było w stanie wykrzesać pokłady ukrytego, wręcz zduszonego potencjału. Przyjście popularnego "Baby-face-killera" zmieniło wiele, zaczynając od sfery mentalnej, wspominając o świetnych wynikach, a kończąc nawet na tak prozaicznych rzeczach jak wspólne quizy wiedzy czy też obowiązek noszenia galowego stroju przed każdym spotkaniem. "Zapachniało" szkołą, jednak w istocie Ole Gunnar może być określany mianem nauczyciela. Opiekuna, który jest w stanie zrozumieć tych młodych chłopaków, odpowiednio ich zmotywować, gdy się starają pochwalić oraz skorygować błędy. Kiedyś z poziomu boiska reprezentował te same barwy. Dobrze wie, ile dla każdego kibica United znaczą zwycięstwa oraz zdobyte trofea. Tę filozofię oraz wartości przysposobił sobie już znacznie wcześniej. Gwarantem sukcesu Ole jest, na ten moment, właśnie sfera mentalna. Wszyscy zawodnicy pracują dla dobra wspólnego, wszyscy motywują się nawzajem. Taktyka, poza kilkoma subtelnymi korektami, pozostaje podobna do tej, która była preferowana przez Jose Mourinho. Można więc wysnuć prosty i logiczny wniosek, że to właśnie aspekty spoza taktycznych annałów, na ten moment koronują Ole Gunnara Solskjaera na nowego, pełnoprawnego menadżera United. Warto wspomnieć o wsparciu samego Sir Alexa Fergusona, który w samych superlatywach wypowiada się na temat byłego podopiecznego. W kuluarach mówi się nawet, że ponoć zdecydowanie optuje za szybkim i długoletnim zatrudnieniem Norwega na Old Trafford. Pomocna dłoń oraz protekcja trenerskiej ikony tego sportu niewątpliwie pozytywnie wpływa na notowania OGS na giełdzie potencjalnych kandydatów mogących otrzymać angaż w Teatrze Marzeń.

Początkowo każdy z fanów United z lekkim przymrużeniem oka obserwował poczynania wesołej ferajny z Manchesteru pod batutą norweskiego menadżera. Kolejne zwycięstwa, uśmiechnięty Ole, radosny Paul Pogba, który w końcu grał na miarę swojego potencjału były dla fanów ważne, jednak poważniejsze wyzwania miały zweryfikować warsztat trenerski byłego napastnika United. Zwycięstwa z Tottenhamem, Arsenalem, Chelsea powoli utwierdzały fanów w przekonaniu, że nerwowe rozglądanie się za nowym opiekunem ich ukochanego klubu jest trochę bezsensowne. Dwumecz z Paris Saint Germain był dla awaryjnej ekipy trenerskiej najpoważniejszym sprawdzianem. Pierwszy mecz na Old Trafford był jednak nieudany. Porażka 0-2 jednak znacząco nie nadwyrężyła pozycji norweskiego trenera, a wręcz przeciwnie w oczach kibiców jego osoba urosła dwukrotnie. Remis 0-0 z ultraofensywnym Liverpoolem, który nie był w stanie stworzyć sobie nawet jednej klarownej sytuacji był odebrany przez środowisko kibicowskie bardzo pozytywnie. Ole zyskiwał poklask, nawet gdy nie zgarniał trzech oczek. Fenomen, który jest tak rzadki, że ciężko znaleźć aż tak wielbionego menadżera, który miałby równie wysoki kredyt zaufania. Rewanż z PSG utwierdził wszystkich w przekonaniu, że innej opcji niż zatrudnienie Ole po prostu nie ma. Wynik 3-1 wywalczony w dramatycznych okolicznościach umocnił fundamenty pod nowy rozdział w historii Manchesteru United. Ten w którym to stery klubu są pod pilnym okiem klubowej legendy rodem z Norwegii. Zwycięzców się nie rozlicza. Pomimo awansu, widać było wiele mankamentów, na które ekipa  z Solskjaerem na czele musi zwrócić szczególną uwagę. Nie będę się tutaj zagłębiać w szczegóły, bo taka analiza byłaby bardzo rozległa, aczkolwiek przed całym sztabem trenerskim jeszcze sporo pracy. Mike Phelan, Kieran McKenna oraz Michael Carrick również zasługują na wielkie wyrazy uznania. To oni budują silny i zgrany Manchester United. Praca oraz więź zespołowa odgrywa szczególną role w procesie tworzenia nowego oblicza zespołu z Old Trafford. Jako wielki fan Czerwonych Diabłów mam ogromną nadzieję na szybką odbudowę klubu oraz zaspokojenie apetytu rozbudzonego do granic możliwości. Podsumowując, moim zamiarem nie było głoszenie peanów na cześć wielkiego Ole Gunnara Solskjaera. Moim celem było ukazanie, jak ważną rolę odgrywa komunikacja oraz zrozumienie w zespole. Pomimo świetnego okresu pod wodzą nowego menadżera, mam nadzieję, że United nie osiądzie na laurach i będzie w stanie zapisać kolejną wielką kartę w historii tego klubu. Na koniec mogę napisać tylko jedno. GLORY GLORY MAN UNITED.


Piotr Dutka

@PietroDutka

Fanatyk Manchesteru United z bardzo długim stażem mający wielką słabość do włoskiej Serie A oraz Ligue 1. Ogromny kibic talentu Cristiano Ronaldo.

Komentarze