Ekstraklasa

Rycerze Wiosny?

Mateusz Perzyński @perzot97

Fot: własne, własne

Tagi

Zagłębie Lubin Rycerze Wiosny Ekstraklasa Młodzież

W niedziele, 17 marca 2019 roku został rozegrany kolejny mecz dobrze spisującego się na wiosnę KGHM Zagłębia Lubin. Co sądzę o obecnej formie "Miedziowych" i jak prezentują się oni w 2019 roku? Jak wyglądał mecz z Arką Gdynia? Jakie mam oczekiwania i co przewiduję w przyszłości? To wszystko w poniższym tekście.

W mojej karierze kibica Zagłębia Lubin parokrotnie spotkałem się już z określeniem "Rycerze Wiosny" - tyczącym się właśnie drużyny z mojego rodzinnego miasta. Wiązało się to z tym, że w zimowej części sezonu "Miedziowi" często spisywali się poniżej wszelkich oczekiwań aby na wiosnę ruszyć z kopyta i roznosić drużyny z góry tabeli. Najbardziej zapadło mi w pamięci to określenie z czasów obecnego trenera Lechii - Piotra Stokowca. Zawodnicy Zagłębia prawie co sezon, od awansu do Ekstraklasy, grali tragicznie do grudnia. Kiedy wracali z przerwy śródsezonowej byli zdecydowanie inną drużyną co przekładało się na lepszą grę.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tegoroczne Zagłębie powtarza kolejny raz ten sam schemat, który kibice oglądają każdego sezonu. Jesienna dyspozycja poniżej wszelkich oczekiwań, która dzięki dobrej grze na wiosnę skończy się fartownym awansem do górnej "8" lub walką o mistrza grupy spadkowej.

"Wandal" na ławce

Mimo fatalnej postawy w pierwszej części sezonu, która skończyła się zwolnieniem Mariusza Lewandowskiego, "Miedziowi" ponownie wyrastają na tytułowych "Rycerzy Wiosny" a ogromna w tym zasługa Bena van Dael'a. Holender miał być początkowo zaledwie tymczasowym rozwiązaniem póki nie zostanie zatrudniony nowy trener. Pierwsze mecze pod jego wodzą nie wróżyły nic dobrego, ale widać było, że drużyna stawia na inny styl gry. Dopiero czwarty mecz BvD zakończył się zwycięstwem (2:1 nad Zagłębiem Sosnowiec w 17 kolejce) i od tego czasu Zagłębie gra o niebo lepiej. Widać w stylu gry rękę Holendra, który zasługuje na gratulację za odwagę i stawianie na bardzo młodych zawodników takich jak Bartosz Slisz, Dawid Pakulski czy Łukasz Poręba i Damian Oko. W 13 meczach pod jego wodzą Zagłębie wygrało aż 6 spotkań, zremisowało 2 i przegrało 5.

Ben van DaelŹródło: Fot. Tomasz Folta

Wiosna marzeń

Zagłębie na wiosnę nie przeprowadziło wielkich rewolucji kadrowych. Drużynę z Dolnego Śląska opuścił Łukasz Janoszka (skrzydłowy, transfer), Kamil Mazek (skrzydłowy, wypożyczenie), Mateusz Matras (pomocnik, wypożyczenie), Adam Matuszczyk (pomocnik, transfer) i Olaf Nowak (napastnik, wypożyczenie). Do Zagłębia wrócił (tak na prawdę pierwszy raz oficjalnie) z wypożyczenia napastnik Patryk Szysz.

Mimo braku efektownych transferów do klubu Zagłębie zaskoczyło praktycznie wszystkich. W 21 kolejce LOTTO Ekstraklasy zmierzyli się z Lechem Poznań i wygrali z "Kolejorzem" drugi raz w tym sezonie. W kolejnej kolejce wygrali "Derby Zagłębia Miedziowego" pokonując 3:0 Miedź Legnica. W "Derbach Dolnego Śląska" zaliczyli wpadkę i przegraną ze Śląskiem Wrocław, ale kolejne dwa mecze, z liderem Lechią Gdańsk i cieszącą się serią zwycięstw na własnym stadionie Pogonią Szczecin wygrali uzyskując tym samym 8 pozycję w tabeli dającą grę w górnej połowie.

Damian Oko i Lubomir Guldan w meczu z Lechem PoznańŹródło: Fot. Piotr Rychter

Zagłębie widocznie zmieniło swoje nastawienie. Przestali niepotrzebnie cofać piłkę aż do bramkarza. Bazują na szybkich skrzydłowych oraz włączających się do akcji ofensywnych bocznych obrońcach. Preferują wysoki pressing czego przykład dali w Szczecinie gdzie w pierwszej połowie zdominowali Portowców (co nieczęsto zdarzało się w tym sezonie na stadionie Pogoni).

Zagłębie akademią stoi

W drużynę bardzo dobrze weszli młodzi zawodnicy. Bartosz Slisz stał się jednym z podstawowych i pierwszych wyborów Bena van Daela. Mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy świadkami "tworzenia" się kolejnego Kubickiego w Zagłębiu. Rywalizację z nim przegrał Adam Matuszczyk, który uznał, że woli rozwiązać kontrakt i odejść do 3 Bundesligi. Slisz jest praktycznie wszędzie na boisku, dużo biega, notuje ważne przechwyty i idealnie współpracuje z kolegami z drużyny.

Bartosz Slisz w meczu z JagielloniąŹródło: Fot. Tomasz Folta

Na kontuzji Filipa Jagiełło skorzystał kolejny wychowanek miedziowej akademii, Łukasz Poręba. W meczu z Lechią Gdańsk musiał szybko zmienić swojego starszego kolegę i mimo początkowego zagubienia pokazał się z dobrej strony. W kolejnych meczach stał się już podstawowym zawodnikiem i pokazuje, że ma szansę stać się dobrym pomocnikiem na miarę naszej ligi. Często próbuje dryblingów i w miarę dobrze ustawia się na boisku.

Łukasz Poręba wychodzący z tunelu na stadionie ZagłębiaŹródło: Fot. Tomasz Folta

Kolejnym, bardzo ważnym elementem młodzieżowej układanki BvD jest obrońca Damian Oko. Ten mierzący 190 cm wzrostu środkowy obrońca dużo zyskuje na współpracy z doświadczonym Lubomirem Guldanem. W pamięci zapadły mi sytuacje kiedy Oko doskonale czytał grę i na na wyprzedzenie potrafił wejść i przejąć piłkę. Dobrze gra głową i z pewnością ma szansę stać się bardzo dobrym i solidnym obrońcą. Co ciekawe, jeszcze 5 września 2018 roku oglądałem mecz okręgowego Pucharu Polski między Zagłębiem II Lubin i Górnikiem Lubin gdzie wystąpił właśnie Damian Oko. Już wtedy przewidywałem, że niedługo może stać się ważnym elementem pierwszej drużyny Zagłębia.

Damian Oko w meczu z Miedzią LegnicaŹródło: Fot. Tomasz Folta

Do pierwszej drużyny, poza wspomnianą trójką, aspiruje jeszcze Dawid Pakulski oraz sprowadzony z Górnika Łęczna Patryk Szysz. Obaj z pewnością jeszcze pokażą, że mogą wspomóc drużynę swoimi umiejętnościami.

Dawid Pakulski cieszy się ze strzelonego gola w derbach ze Śląskiem WrocławŹródło: Fot. Sebastian Borowski

Zagłębie Lubin vs. Arka Gdynia

Mecz 26 kolejki LOTTO Ekstraklasy miałem okazję oglądać z perspektywy trybuny dziennikarskiej na stadionie Zagłębia. "Miedziowi" przystępowali do tego pojedynku jako zdecydowani faworyci. Wcześniej pokonali Pogoń i Lechię, czyli drużyny, które w obecnym sezonie grają bardzo dobrze. Zdobycie w tym meczu 3 punktów skutkowałoby umocnieniem pozycji w górnej "8".

Arka Gdynia znajduje się natomiast w trudnej sytuacji. Można powiedzieć, że porusza się po równi pochyłej prowadzącej do I Ligi i gdyby nie fatalna postawa Zagłębia Sosnowiec i Wisły Płock to znajdowaliby się w strefie spadkowej, nad którą mają zaledwie 2 pkt przewagi. Arka przystępowała więc do tego pojedynku z nadzieją na przerwanie serii meczów bez punktów.

Źródło: Fot. Tomasz Folta

Dla kibiców Zagłębia i Arki mecz był okazją do świętowania, ponieważ łączy ich przyjaźń. Dodatkowo, mecz był okazją na celebrowanie 10-lecia istnienia lubińskiego stadionu, który został otwarty 14 marca 2009 roku.

Przed meczem odsłonięto także pamiątkową tablicę, która ma upamiętnić tragicznie zmarłego zawodnika Zagłębia Lubin, Pawła Piotrowskiego.

Tablica pamiątkowaŹródło: Fot. Tomasz Folta

Szczerze mówiąc to zawiodłem się na tym meczu. Zagłębie praktycznie pod każdym względem przeważało nad Arką. Częściej byli przy piłce, wymieniali więcej podań, notowali więcej przechwytów, ale nie przekładało się to na okazje bramkowe. Na fatalnym poziomie stały dośrodkowania skrzydłowych i bocznych obrońców "Miedziowych". Nie przypominam sobie żadnego dośrodkowania, które trafiłoby do innego zawodnika gospodarzy. Większość z tych prób była przechwytywana i wybijana przez obrońców Arki. Goście z kolei, postawili na kontrataki i nie kwapili się do częstego rozgrywania piłki. Niestety doskonale spisywali się obrońcy i pomocnicy Zagłębia, w szczególności Bartosz Slisz, który biegał po całym boisku, walczył i mądrze przecinał podania przeciwników.

Łukasz Poręba i Bartosz Slisz w meczu z Arką GdyniaŹródło: Fot. Tomasz Folta

Pierwsza połowa zakończyła się delikatną przewagą Arki Gdynia, która przycisnęła wyższym pressingiem "Miedziowych" co prawie zakończyło się golem samobójczym po jednej z ich akcji.

Druga połowa nie różniła się praktycznie niczym od pierwszej odsłony meczu. Zagłębie dalej przeważało, ale nic z tego nie wynikało. Arka stworzyła sobie parę okazji z kontry, ale dobrze na bramce spisywał się Konrad Forenc zastępujący kontuzjowanego Dominika Hładuna.

Genialna interwencja Forenca po strzale Janoty z rzutu wolnegoŹródło: Fot. Tomasz Folta

Idealnym podsumowaniem całego meczu mogą być dwie akcje Zagłębia, które powinny się skończyć bramkami. W połowie meczu, bezproduktywnego Patryka Tuszyńskiego zmienił Jakub Mares, który w końcu dostał więcej czasu na pokazanie się. O wiele lepiej się ustawiał, biegał, próbował dryblingów, ale niewiele to dało. Jego występ podsumowuje kontra, którą wyszło Zagłębie, Damian Bohar dobrze podał do Maresa, który wbiegł w pole karne Arki i w tylko sobie znany sposób umieścił piłkę w bocznej siatce bramki. Druga akcja miała miejsce już w doliczonym czasie gry. Po rzucie rożnym dla Zagłębia nastąpiło zamieszanie pod bramką Steinborsa, do piłki doszedł Patryk Szysz, który z dwóch metrów...trafił prosto w bramkarza Arki Gdynia. Była to zdecydowanie piłka meczowa.

Patryk Szysz debiutujący na stadionie ZagłębiaŹródło: Fot. Tomasz Folta

Remis był wynikiem sprawiedliwym. Gdyby Zagłębie wykorzystało swoją przewagę i strzeliło gola to wtedy śmiało bym powiedział, że zasłużyli na wygraną, ale fatalna nieskuteczność spowodowała, że wypadli z górnej "8" a Arka przerwała serię meczów bez punktów.

Jakie widzę plusy i minusy meczu?

- Kolejny mecz, w którym ogrywa się i pokazuje z bardzo dobrej strony Bartosz Slisz.

- Dobry mecz Łukasza Poręby, który próbował ciągnąć grę swoich kolegów dryblingami i indywidualnymi akcjami w pobliżu pola karnego Arki.

- Solidny mecz w obronie Damiana Oko, który nie popełnił żadnego karygodnego błędu.

- Debiut na stadionie Zagłębia, napastnika Patryka Szysza.

- Zagłębie na gwałt potrzebuje napastnika na miarę Jakuba Świerczoka, bo Mares i Tuszyński grają ostatnio fatalnie.

- Brak przełożenia posiadania piłki na sytuacje bramkowe.

Rycerze Wiosny?

Mimo fatalnego meczu z Arką Gdynia i porażki ze Śląskiem Wrocław, gra Zagłębia cieszy oko. W końcu zawodnicy "Miedziowych" wymieniają dużo podań, nie tylko do tyłu, ale także do przodu. Ryzykują, stwarzają sobie dużo okazji. Przede wszystkim bardzo dobrze współpracują ze sobą boczni obrońcy i skrzydłowi (Damian Bohar – Sasa Balić, Bartłomiej Pawłowski – Bartosz Kopacz). Zarówno Kopacz jak i Balić dobrze podłączają się do ataków. Szczególnie ten drugi stwarza raz po raz zagrożenie swoimi rajdami wzdłuż linii bocznej boiska. Szczególnie cieszy ogrywanie się młodych zawodników oraz wysoki pressing jakim zaczęli grać "Miedziowi".

Po formie i stylu jaki Zagłębie prezentuje jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że drużyna ze "Stolicy Polskiej Miedzi" powinna z łatwością awansować do górnej "8". Osiągnięcie górnej połowy tabeli powinno być w tej części sezonu podstawowym celem Bena van Daela. Jeżeli uda się spełnić to zadanie, to wtedy można zacząć myśleć o namieszaniu w tabeli i sprawieniu jakiejś niespodzianki.

Remis z Arką z pewnością nikogo nie cieszy. Zawodnicy "Miedziowych" utrudnili sobie w ten sposób spełnienie powyższego zadania. Mimo to, z optymizmem patrzę na kolejne mecze, które czekają Zagłębie Lubin. Najważniejsze będzie przede wszystkim wygranie kolejnego spotkania z Wisłą Płock, żeby wskoczyć ponownie do grupy mistrzowskiej. Równie ważne będą spotkania z Koroną Kielce i Wisłą Kraków, czyli drużynami, które są w tej chwili ponad Zagłębiem i mają odpowiednio 2 i 1 punkt przewagi nad "Miedziowymi".

Nikt nie cieszył się z zakończenia meczuŹródło: Fot. Tomasz Folta

Obecnie wszystko wskazuje na to, że Zagłębie ponownie zasłuży na tytuł "Rycerzy Wiosny". Są obecnie najbardziej nieobliczalną, w pozytywnym znaczeniu, drużyną w LOTTO Ekstraklasie czego dowodem są wygrane z Lechem Poznań, Lechią Gdańsk czy Pogonią Szczecin.


Mateusz Perzyński

@perzot97

Komentarze